Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Pablopavo/Praczas - Głodne kawałki

augustc

Pablopavo i Praczas

Słuchając płyty "Głodne kawałki", aż dziw bierze, że to dopiero pierwszy krążek wokalisty Vavamuffin Pablopavo oraz muzycznego mózgu Masali i Sulphur Phuture Praczasa. "Głodne kawałki" to polski album roku. Duetu tych dwóch panów nie da się porównać z żadną muzyczną współpracą na rodzimym rynku.

Pablopavo, a właściwie Paweł Sołtys to mistrz długich i skomplikowanych, opartych w głównej mierze na freestyle'u partii wokalnych. Muzyk zaistniał w świadomości słuchaczy dzięki przebojom macierzystej formacji Vavamuffin: "Jah jest Prezydentem", "Radio Vavamuffin", I Give You One Love" czy "Sekta", jednak tak naprawdę jego czas rozpoczął się wraz z wydaniem debiutanckiej płyty zespołu, którego jest kierownikiem Pablopavo i Ludziki "Telehon" z końca 2009 roku. Od tego czasu na rynku pojawiły się bardzo dobrze przyjęte krążki "Mo' Better Rootz" Vavamuffin z 2010 roku oraz "10 piosenek" Pablopavo i Ludziki z 2011 roku.

Praczas, albo jak kto woli Rafał Kołaciński jest uznawany za muzycznego geniusza. Pełne tanecznej energii egzotyczne albumy, dowodzonej przez niego Masali otworzyły oczy wielu ludziom na muzykę z różnych stron świata i wprowadziły niesamowite zmiany na krajowej scenie muzycznej.

Pablopavo i Praczas - Głodne kawałki

Odpowiadający za stronę muzyczną Praczas jest w szczytowej formie. "Głodne kawałki" to album bardzo miejski, przesiąknięty do szpiku elektroniką, głównie nowoczesnymi brzmieniami dubstepowymi, jednak wielbiciele innych gatunków muzycznych również znajdą coś dla siebie - Kołaciński bowiem znajduje inspirację w szeroko pojętej muzyce i to słuchać. Na płycie jest pełno dęciaków, z kolei miłośnicy muzyki etnicznej, którym przypadła do gustu Masala, też powinni być ukontentowani, ponieważ Praczas nie zrezygnował ze swojego znaku firmowego, tj. połączenia elektronicznych bitów z etnicznymi dźwiękami - bardziej wnikliwi słuchacze mogą usłyszeć popularne w muzyce cygańskiej drumle, lutnię arabską, czy często wykorzystywany w piosenkach z lat 60. ("Love You To" The Beatles, "Paint it Black" The Rolling Stones) indyjsko-perski sitar. "Zadzwonię i powiem" oraz "Boczna", to nic innego jak stonowane kawałki reggae. Jednak nie tylko doskonałe aranżacje, czarujące bogactwem brzmienie oraz stylistyczna mieszanka decydują o sile tego albumu. "Głodne kawałki" są zróżnicowane rytmicznie - jest tu pełno przyspieszeń i zwolnień, dzięki czemu muzyka zawarta na albumie zaskakuje.

Również strona tekstowa krążka jest znakomita. O ile dźwięki wypuszczone spod dłuta Praczasa same zmuszają nogi do tańca, to liryki Pablopavo zmuszają słuchaczy do refleksji. Sołtys po raz kolejny zaserwował odbiorcom słodko-gorzkie opowieści o zwykłych ludziach i po raz kolejny są to piosenki znakomite. Jak mówi sam zainteresowany, są to życiowe piosenki dla człowieka, a nie dla tłumu. Każdy z utworów jest na swój sposób wyjątkowy. Najbardziej obrazowe są "Szpilki" opowiadające historię człowieka, który przegrał swoje życie przez kobietę, "Boczna" opisująca typową wielkomiejską ulicę oraz "Stówa" w niezwykle pomysłowy sposób przedstawiająca obieg banknotu z "Władkiem Jagiełło na koszulce". "Głodne kawałki" to nie tylko ładnie zarapowane opowiastki, ale również krytyka konsumpcjonizmu w "Kupuj" oraz kultury celebrytów, mediów i państwa polskiego w "Nie ma roboty". Dla bardziej romantycznych dusz Pablopavo przygotował coś specjalnego, piosenkę "Zadzwonię i powiem" - utwór w którym nie pada słowo "kocham", a mimo to jej tekst bardziej przemawia do słuchaczy, niż niejedna miłosna piosenka emitowana na co dzień w radiu. Ale to jest tylko potwierdzenie talentu nawijacza z Warszawy, artysty inspirującego się w takim stopniu klasycznymi wierszami Białoszewskiego, co hip-hopowymi nagraniami.

Album "Głodne kawałki" brzmi jak składanka "best of", jednak nawet to nie gwarantuje zawartym na nim utworom medialnego sukcesu, bo mimo że wszystkie numery ze wskazaniem na utwory "Dziw", "Głodne kawałki", czy nagrany z gościnnym udziałem Spiętego z Lao Che "Stówa", są niezwykle melodyjne, to piosenki Praczasa i Pablopavo wymagają o wiele większego skupienia, niż przeboje znane z radia.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ksenuendo] 188.141.101.*

    Płyta zdecydowanie wartościowa, ale przed nadaniem jej tytułu "polskiej płyty roku" radziłbym się zapoznać z rodzimymi produkcjami formacji Twilite "Quiet Giant" i "Ethno Electro" Goorala. Oba na światowym poziomie.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci