Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Oneohtrix Point Never - Garden of Delete

augustc

garden_of_delete

Oneohtrix Point Never - Garden of Delete (2015) WARP

1. Intro - 0:27
2. Ezra - 4:26
3. ECCOJAMC1 - 0:32
4. Sticky Drama - 4:17
5. SDFK - 1:27   
6. Mutant Standard - 8:06
7. Child of Rage - 4:52
8. Animals - 3:54
9. I Bite Through It - 3:17
10. Freaky Eyes - 6:31
11. Lift - 4:09
12. No Good - 3:18

Większość zestawień, ułożonych przez krytyków muzycznych, zawierających najlepsze płyty z muzyką elektroniczną 2015 roku mieści w sobie album "Garden of Delete" Oneohtrix Point Never. Trzeba przyznać, że poważanie ludzi z branży dla tego LP jest jak najbardziej zasłużone. Daniel Lopatin, ukrywający się pod pseudonimem Oneohtrix Point Never to Amerykanin rosyjskiego pochodzenia, próbujący swoich sił w muzyce elektronicznej od lat. Lopatin zadebiutował kasetą "Betrayed in the Octagon" w 2007 roku, z kolei jego kariera zaczęła się rozkręcać po wydaniu albumu "Returnal" w 2010 roku. Wspomniane dzieło zebrało wiele pozytywnych opinii, głównie w branżowej prasie brytyjskiej i amerykańskiej. Krążek "Returnal" znalazł się także w rankingach najlepszych płyt 2010 roku opublikowanych przez takie media jak: "Pitchfork Media", "Drowned in Sound", "Stereogum" czy "Tiny Mix Tapes". Równie wielką estymą cieszyły się kolejne dzieła Lopatina, a przede wszystkim albumy: "Replica" i "R Plus Seven".

Siódmy studyjny krążek Lopatina "Garden of Delete" wypełnia elektroniczna muzyka eksperymentalna. Album składa się z dwunastu, różnej długości, w głównej mierze instrumentalnych utworów, nawiązujących w szczególności do klasycznych dokonań Aphex Twin oraz do ścieżki dźwiękowej do gry komputerowej "Quake" autorstwa Nine Inch Nails. Daniel Lopatin w rozmowach z dziennikarzami zresztą podkreślał, że twórczość Trenta Reznora była dla niego inspiracją przy tworzeniu najnowszego dzieła Oneohtrix Point Never. Swoją drogą ciężko się dziwić wpływowi Nine Inch Nails na brzmienie nowego dzieła Lopatina, skoro artysta odbył trasę koncertową z zespołem w 2014 roku. "Garden of Delete" to bardzo dobry, konceptualny krążek, znakomicie sprawdzający się jako muzyka tła. Nie ma żadnych wątpliwości, że ta płyta sprawdziłaby się jako ścieżka dźwiękowa do gry komputerowej lub psychodelicznego, mrocznego filmu.

Nie wszystkie fragmenty najnowszego albumu Oneohtrix Point Never przypadną zwyczajnym słuchaczom do gustu. Jednak takie numery jak: "Sticky Drama", "I Bite Through It" czy otwierający krążek, mimowolnie przypominający słynne motto Alfreda Hitchcocka "Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć" utwór "Ezra" powinny zadowolić nawet najbardziej wybrednych odbiorców. "Garden of Delete" to rzecz bardzo niszowa, skierowana do określonego grona odbiorców. Pomimo tego w przeciwieństwie do wielu awangardowych, ekstrawaganckich dzieł nowa płyta Oneohtrix Point Never nie powinna sprawić specjalnych trudności w odbiorze ludziom nawet sporadycznie słuchającym "Trójki" lub oglądającym "MTV".

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci