Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

David Bowie - No Plan

augustc

David_Bowie__No_Plan

David Bowie - No Plan (2017) Columbia

  1. Lazarus - 6:24
  2. No Plan - 3:40
  3. Killing a Little Time - 3:46
  4. When I Met You - 4:09

Pompa otaczająca pogrzeby w większym stopniu odnosi się
do próżności żyjących niż do oddawania czci zmarłym.
LA ROCHEFOUCAULD, MAKSYMY

W przeciągu ostatnich kilku lat ukazało się parę niezwykle interesujących wydawnictw art-rockowych, ale żadne z nich nie wywołało takiego entuzjazmu jak płyty "The Next Day" oraz "Blackstar" Davida Bowiego. Nie ma żadnych wątpliwości, że popularność ostatnich dzieł piosenkarza bierze się przede wszystkim z fascynacji słuchaczy nieprzeciętną osobowością artysty. Muzyk snując rozważania na temat natury ludzkiej zdecydował się między innymi na odejście bez pogrzebu, przez co zrobił psikusa gwiazdom medialnym wyspecjalizowanym w relacjonowaniu tego typu wydarzeń.

"No Plan" jest pierwszym wydawnictwem zawierającym nową muzykę artysty wydanym po jego śmierci i jest znakomitym uzupełnieniem wydanego w ubiegłym roku albumu "Blackstar". Oprócz doskonale znanego wszystkim fanom Bowiego jazz-rockowego numeru "Lazarus" minialbum "No Plan" zawiera jeszcze trzy numery. Pierwszym z nich jest wyjątkowo senny i apatyczny utwór tytułowy, który jednak czaruje jazzującym klimatem. Następujący zaraz po nim kawałek "Killing a Little Time" to rzecz z zupełnie innej beczki. Zdominowany przez agresywne brzmienie rockowego instrumentarium numer mógłby spokojnie znaleźć się na krążkach "Outside" czy też "Hours". Ostatnim utworem na płycie jest miłosny i dość dynamiczny utwór "When I Met You", w którym jedną z głównych ról gra gitara akustyczna. "When I Met You" również przywodzi na myśl starsze dokonania Bowiego, ale tym razem z początku poprzedniej dekady.

Generalnie "No Plan" jest bardzo dobrym wydawnictwem i znakomitym prezentem dla fanów artysty. Uczciwie jednak trzeba stwierdzić, że mimo wielu podobieństw żaden z nowych, nie wydanych wcześniej utworów nie dorównuje poziomem artystycznym ostatnim wielkim nagraniom piosenkarza, takim jak: "5:15 The Angels Have Gone", "Slow Burn", "Bring Me the Disco King", "Days" czy też wspomnianemu mitycznemu utworowi "Lazarus". 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kuba] *.play-internet.pl

    Trochę czuję niedosyt po tej recenzji, bo nie wiem do końca wciąż o czym ta płyta jest. Nigdy nie mogłem się też przekonać do Bowiego, szczególnie, gdy poznawałem go w liceum, słuchając takich utworów jak Ziggy Stardust etc. Miałem wrażenie, że jest to strasznie infantylne i coś mnie w tym całym szale wokół niego omija. Może to dobra okazja na sprawdzenie co.

  • Gość: [Milena] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Zespołu nie miałam jeszcze okazję poznać więc to był pierwszy raz. Nie do końca moje brzmienie

  • Gość: [Justyna] *.dynamic.chello.pl

    Już wiem, po jaką książkę sięgnę podczas urlopu.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci