Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Elton John - A Single Man

augustc

elton_john__a_single_man

Elton John - A Single Man (1978) Rocket Records

 01. Shine on Through – 3:45
    02. Return to Paradise – 4:15
   03. I Don't Care – 4:23
    04. Big Dipper – 4:04
    05. It Ain't Gonna Be Easy – 8:27
   06. Part-Time Love – 3:16
    07. Georgia – 4:50
    08. Shooting Star – 2:44
   09. Madness – 5:53
   10. Reverie – 0:53
    11. Song for Guy – 6:35

"Pękło cne serce. Dobranoc, mój książę;
Niechaj ci do snu nucą chóry niebian!"

WILLIAM SHAKESPEARE, HAMLET

"A Single Man" to pierwszy album Eltona Johna wydany po przemeblowaniach w jego zespole. Z piosenkarzem rozstali się jego stali współpracownicy: producent Gus Dudgeon oraz autor tekstów piosenek Bernie Taupin. Warto również dodać, że gitarzysta Davey Johnstone, z którym artysta współpracował od dłuższego czasu, zagrał tylko na jednej piosence z tej płyty "Part-Time Love". Jest to o tyle istotne, gdyż wbrew pozorom wszystkie dotychczasowe dzieła Eltona Johna były efektem pracy grupy wybitnych brytyjskich muzyków. Jak się można dowiedzieć z filmowej biografii Eltona Johna "Classic Albums: Elton John - Goodbye Yellow Brick Road" o tym, że płyty Eltona Johna były sygnowane jego nazwiskiem zdecydował przypadek. Pod koniec lat 60. autor tekstów piosenek Bernie Taupin i pianista Elton John nie znaleźli wokalisty, który by chciał z nimi współpracować. Sytuacja zmusiła niejako Eltona do tego, aby zaczął śpiewać. Ponieważ były to czasy, gdy na świecie rozpoczął się boom na wokalistów-kompozytorów muzycy zdecydowali się wypuszczać płyty sygnowane nazwiskiem piosenkarza. Oprócz tego, że był to pierwszy album Eltona Johna nad którym pracował bez zaufanych ludzi, inną ciekawostką dotyczącą tej płyty jest to, że "A Single Man" był pierwszym albumem w historii, który został wydany oficjalnie na terenie ZSRR!

Muzycznie Eltonowi ten krążek wyszedł dość średnio. "A Single Man" to nic innego jak mało zapadające w pamięć pop-rockowe disco, typowe dla okresu w którym powstało. Oczywiście piosenki na nim zawarte są dość przyjemne dla ucha, niewymagające i wprowadzają słuchaczy w relaksacyjny nastrój, ale to za mało, aby się nim zachwycać. Od zapomnienia ratują ten krążek wybitne utwory na nim zawarte. Pierwszym z nich jest trwający blisko dziewięć minut numer "It Ain't Gonna Be Easy". Utwór rozpoczyna się świetną blues-rockową partią gitary elektrycznej, a jego głównymi ozdobnikami są solówki gitarowe i fortepianowe, a także znakomicie zaaranżowana orkiestracja autorstwa Paula Buckmastera, który po wydaniu "A Single Man" także opuścił Eltona Johna. Następujący zaraz po nim "Part-Time Love" to rzecz z zupełnie innej beczki. "Part-Time Love" to niezwykle żwawy, dyskotekowy numer, w którym oprócz rockowego instrumentarium ważną rolę pełni orkiestra symfoniczna. Ten kawałek ze względu na wpadający w ucho refren został wybrany na singiel pilotujący całość. Jeszcze lepszy jest utrzymany w tym samym stylu utwór "Madness", gdzie artysta wykrzykuje tekst "And it's madness, every time a victim dies" i porywa tym samym słuchaczy w paszczę szaleństwa. Notabene warto zwrócić uwagę na pacyfistyczny tekst piosenki autorstwa Gary'ego Osborne'a, poświęcony według niektórych konfliktowi w Irlandii Północnej.

Jednak żadna z piosenek z albumu "A Single Man" nie może się równać z ostatnim utworem na płycie "Song for Guy". Wspomniany kawałek jest znany przez wszystkich na całym świecie, jednak co ciekawe mało kto wie, kto jest jego autorem. Wszystko dlatego, że "Song for Guy" to w głównej mierze instrumentalny utwór z gatunku easy listening, gdzie Elton niewiele udziela się wokalnie. Piosenkarz napisał ten kawałek pewnej soboty rozmyślając o śmierci, a dokładniej gdy wyobrażał sobie jak umiera. Następnego dnia artysta dowiedział się o śmierci Guya Burchetta, młodego pracownika wytwórni Rocket Records, który zginął w wypadku motocyklowym. Guy zmarł w chwili, gdy Elton komponował wyżej wymieniony utwór, dlatego też numer stał się hołdem dla pracownika wytwórni Rocket i otrzymał tytuł "Song for Guy".

Podsumowując "A Single Man" zawiera trochę wielkiej muzyki i jest dość przyjemny w odbiorze, jednak generalnie nie jest to ważny album, nawet w dyskografii Eltona Johna, szczególnie blisko 40 lat po jego premierze. 

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci