Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

The Afghan Whigs - In Spades

augustc

The_Afghan_Whigs__In_Spades

The Afghan Whigs - In Spades (2017) Sub Pop

 01. Birdland – 2:50
    02. Arabian Heights – 5:00
    03. Demon in Profile – 3:24
    04. Toy Automatic – 2:56
   05. Oriole – 4:06
    06. Copernicus – 3:30
    07. The Spell – 3:46
    08. Light as a Feather – 3:08
   09. I Got Lost – 3:22
    10. Into the Floor – 4:17

greg_dulli2

Sprawą śmierci Magdaleny Żuk żyła niedawno cała Polska. Pod koniec kwietnia piękna Polka poleciała do Egiptu i tam nagle straciła kontakt z rzeczywistością. W efekcie trafiła do egipskiego szpitala gdzie - 30 kwietnia nad ranem - wypadła lub wyskoczyła przez okno i kilkanaście godzin później zmarła. Wszyscy zaczęli zadawać sobie pytania dlaczego tak się stało? Czy Magda poniosła śmierć przez chorobę psychiczną czy może do jej zgonu doprowadziły osoby trzecie? Jednak jest grupa osób, która uważa, że za tą tragedią stoją potężne siły zła - mianowicie według tej grupy Polka została opętana przez diabła i to było przyczyną nieszczęścia. Jeżeli komuś wydaje się, że powyższa teza jest propagowana przez szaleńców to powinien zajrzeć na strony o tematyce ezoterycznej, gdzie znajduje się pełno materiałów dotyczących magii, tarota, czarów itp. Za śmiercią Żuk stoi sam diabeł, który odpowiada za zamachy terrorystyczne i katastrofę smoleńską.

I ten właśnie czort znajduje się na okładce najnowszej płyty legendarnej, amerykańskiej kapeli The Afghan Whigs zatytułowanej "In Spades". Co więcej artysta odpowiedzialny za to dzieło Ramon Rodriguez Melo umieścił biesa na tle piramid, które przecież od dawna są traktowane jako równoważnik Egiptu. Album "In Spades" ukazał się 5 maja, czyli w tym samym czasie gdy dziennikarze szaleńczo przywoływali nowe szczegóły śmierci Magdy Żuk, a na miejsce zdarzenia polecieli przedstawiciele władz Polski oraz prywatni detektywi. Trzeba przyznać, że nawet gdyby w Egipcie nie stało się nic to rysunek Ramona Rodrigueza Melo jest bardzo sugestywny i niepokojący, ale to przecież artysta specjalizujący się w tego rodzaju tematyce - jego dzieła przedstawiają głównie czaszki, czarownice, diabły, nietoperze, itd. Punkt dla The Afghan Whigs za tę współpracę.

Chociaż moce nieczyste w muzyce są kojarzone najczęściej z muzyką gotycką i heavymetalową to tutaj jest inaczej. "In Spades" to krążek wypełniony soczystą, gitarową muzyką rockową rodem z lat 90. i chociaż porównanie muzyki zespołu do twórczości Nirvany oraz Nicka Cave'a jest mocno nad wyrost to Gregowi Dulli i jego kompanom bliżej do takiej muzyki niż do gotyckiego rocka. Przy okazji tego albumu warto zauważyć, co nie każdy wie, że The Afghan Whigs to grupa z potężnym stażem, nagrywająca z przerwami od połowy lat 80. i mająca na koncie płytę "Gentlemen" z 1993 roku, uznawaną zgodnie przez krytyków za jedno z największych dokonań muzyki popularnej lat 90.

"In Spades" to na pewno album, który jest nie tylko jednym z najciekawszych dokonań The Afghan Whigs, ale jest również jednym z najlepszych tegorocznych rockowych krążków. Ten trwający niewiele ponad pół godziny album otwiera niezwykle spokojna kompozycja "Birdland", w której wokaliście Gregowi Dulli towarzyszą skrzypce. Utwór jest generalnie mdły i spokojnie można go pominąć, aby przejść do dynamicznego i bardzo melodyjnego nagrania "Arabian Heights", w którym gitary wyją jak szalone, a Dulli czaruje swoim głosem - nieprzypadkowo niektórzy dziennikarze przyrównują wokalistę do genialnego Jamesa Browna. Jeszcze lepsze wrażenie zostawiają po sobie takie kawałki "Demon in Profile", "Oriole" i "Light as a Feather". Pierwszy z tych utworów to niezwykle finezyjne, niemalże symfoniczne nagranie, w którym oprócz głosu Dulli główną rolę grają fortepian, sekcja dęta, buczący bas oraz wiercąca gitara. Numer "Oriole" do którego powstał kontrowersyjny, przedstawiający obrzędy satanistyczne, lesbijski teledysk zaskakuje delikatnością skrzypiec i akustyków, z kolei "Light As A Feather" to wręcz czyste rockowe disco, podobne do tego co nagrywali kiedyś The Rolling Stones oraz Franz Ferdinand. Notabene obydwie grupy dałyby się pewnie pokroić, aby nagrać teraz taki kawałek. Warto też zwrócić uwagę na niezwykle rekomendowany przez niektórych dziennikarzy, choć może niezbyt słusznie, numer "I Got Lost", mający w sobie coś z klimatu patetycznych nagrań Rogera Watersa. Ten kawałek został nawet nazwany przez krytyka wortalu Pitchfork najlepszą balladą Grega Dulli od czasów "Faded" z krążka The Afghan Whigs "Black Love" z 1996 roku.

"In Spades" to naprawdę bardzo dobra płyta. Pomimo słabszych numerów jak nudny "Birdland", sztampowy i przypominający nagrania Arcade Fire "Toy Automatic" czy wspomniany "I Got Lost", gdzie pompatyczność i teatralność przybiera wręcz rozmiary karykaturalne, całość płyty czaruje, począwszy od genialnej, niepokojącej okładki po prog-rockowy, kojarzący się z nagraniami Marillion utwór "Into the Floor" kończący album.  

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • krisskala

    Bardzo dobra ta płyta!

  • Gość: [Zielona Małpa] *.internetia.net.pl

    Na płytach zawsze muszą być jakieś dobre i złe kawałki :)
    Włączyłam sobie piosenkę Demon In Profile i muszę powiedzieć, że całkiem przypadła mi do gustu :)

  • Gość: [Dorian] *.oxylion.net.pl

    Nie znałem tego zespołu, ale zaraz sobie przesłucham. To moje klimaty :)

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci