Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

David Bowie

David Bowie - The Next Day Extra EP

augustc

David_Bowie__The_Next_Day_Extra_EP

David Bowie - The Next Day Extra EP (2013) ISO, Columbia



1. Atomica - 4:05
2. Love Is Lost (Hello Steve Reich Mix by James Murphy for the DFA) - 10:24
3. The Informer - 4:31
4. I'd Rather Be High (Venetian Mix) - 3:49
5. Like a Rocket Man - 3:29
6. Born in a UFO - 3:02
7. God Bless the Girl - 4:11

Nagrania z "The Next Day Extra EP" przeszły bez echa. Niesłusznie. Wydany bez większego medialnego szumu krążek zawiera świetne utwory, które każdy fan Davida Bowiego powinien znać. Otwierający płytę kawałek "Atomica" nawiązuje do wczesnych lat 70. gdy królował glam rock. Ten dynamiczny numer brzmi jakby był nagrywany na potrzeby albumu "Pin Ups", a nie "The Next Day". "Atomica" jest zdecydowanie ok, jednak prawdziwą bombą na tym krążku jest numer "Love Is Lost (Hello Steve Reich Mix by James Murphy for the DFA)". Ten długi, trwający ponad 10 minut utwór powstał we współpracy z Jamesem Murphym z LCD Soundsystem. Dziwne i wszechobecne elektroniczne dźwięki, bezustanne oklaski, niepojący tekst oraz jawne nawiązania do kultowego nowofalowego utworu "Ashes to Ashes" czynią ten numer jednym z najbardziej wyjątkowych w całej dyskografii Davida Bowiego. Z tego co mówili muzycy związani z Davidem, gdyby artysta nie umarł następca albumu "Blackstar" brzmiałby jak "Love Is Lost (Hello Steve Reich Mix by James Murphy for the DFA)". Pozostałe utwory na płycie są interesujące, ale nie różnią się zbytnio od nagrań artysty z początku wieku. "Like a Rocket Man" czy też "God Bless the Girl" spokojnie mogłyby się znaleźć nie tylko na "The Next Day", ale też na "Reality" czy "Heathen". Konkludując "The Next Day Extra EP" to bardzo dobre, aczkolwiek nie wybitne wydawnictwo, które z powodzeniem może zastąpić wysłużone rockowe płyty Davida w odtwarzaczu. Co ciekawe te nagrania bardziej kojarzą się z jakimś ekstra dodatkiem do super gry komputerowej niż odrzutami z sesji nagraniowej, które zazwyczaj wypełniają takie EP-ki. Może taki był zamysł artysty. W końcu Bowie był fanem gier komputerowych i w przeszłości nagrał nawet ścieżkę dźwiękową do gry "Omikron City: The Nomad Soul".

David Bowie - ostatnie pięć lat

augustc

David_Bowie__last_five_years_cover

David_Bowie__last_five_years

David_Bowie__last_five_years_2

David_Bowie__last_five_years_3

"David Bowie - ostatnie pięć lat" wersja Planete+, reżyseria: Francis Whately, czas trwania: 60 minut

Przykładnie napisane biografie Davida Bowiego autorstwa Paula Trynki i Marka Spitza w żaden sposób nie mogą równać się z najnowszym dokumentem o artyście "David Bowie - ostatnie pięć lat" Francisa Whately. Jest to o tyle interesujące, iż ten film nie zawiera informacji, o których fani Bowiego by nie wiedzieli i skupia się przede wszystkim na ostatnich latach życia brytyjskiego piosenkarza. Dokument opowiada o pracy nad ostatnimi, notabene niełatwymi w odbiorze, dwiema płytami, dzięki którym David Bowie odzyskał ogromną popularność.

"David Bowie - ostatnie pięć lat" rozpoczyna się od ściśle tajnego powrotu artysty do studia nagraniowego na początku obecnej dekady po siedmioletniej przerwie spowodowanej problemami z sercem. Na temat pracy nad albumem "The Next Day" wypowiadają się muzycy, którzy dobrze znali Davida z wcześniejszych lat, tj. basistka Gail Ann Dorsey oraz gitarzyści Earl Slick i Gerry Leonard. Ta zwyczajnie brzmiąca płyta po obejrzeniu filmu dużo zyskuje w oczach odbiorców. Whately zwraca uwagę widzom jak ważne na "The Next Day" są teksty piosenek.

"The Stars (Are Out Tonight)" to utwór opowiadający o stosunku Davida do celebrytów. Według słów producenta płyty Tony'ego Visconti artysta miał ich dosyć i uważał ich zachowanie za niesmaczne. "The Stars (Are Out Tonight)" to numer, w którym David Bowie, jeden z największych gwiazdorów w historii, drwi ze sławy i z machiny, która ją napędza. "Valentine's Day" to inny utwór, o którym dużo się mówi w dokumencie. Piosenka opowiada o człowieku, który ma na imię Valentine i jest zabójcą. W tekście do tej piosenki David Bowie wyraził całe rozczarowanie wszechobecną przemocą oraz agresją: "Walentyn zdradził mi kto odejdzie pierwszy/Uczucia które skrywał najbardziej ze wszystkich/Nauczyciele i gwiazda futbolu/Ma to wypisane na swojej drobnej buzi". W filmie pokazane jest też, że Bowie za to co się dzieje na świecie obwinia między innymi nieżyjącego już aktora Charltona Hestona, zdecydowanie opowiadającego się przeciwko próbom ograniczenia dostępu do broni w USA.

Druga część dokumentu ukazuje natomiast kulisy pracy nad albumem "Blackstar", który został nagrany wraz z grupą muzyków jazzowych pod kierownictwem Donny'ego McCaslina. Oczywiście autorzy filmu nie mogli pominąć tematu efektownych, niezwykle plastycznych teledysków promujących krążek. Co ciekawe mózgiem tego jak te obrazy miały wyglądać był nie David Bowie, tylko szwedzki muzyk i reżyser Johan Renck, znany z roztańczonego przeboju lat 90. "Here We Go". To właśnie Renck wymyślił, że w ostatnim teledysku do utworu "Lazarus" artysta powinien leżeć w łóżku. Jak mówił w wywiadzie przeprowadzonym na potrzeby filmu "Łazarz" powinien leżeć w łóżku i nie miało to związku z chorobą piosenkarza.

Podsumowując, obraz ten jest bez wątpienia jednym z lepszych dzieł, poruszających tematykę twórczości Davida Bowiego, co pokazuje ocena filmu na stronach "Rottentomatoes" (90%) oraz "metacritic" (81/100). "David Bowie - ostatnie pięć lat" nie jest może tak dobrym filmem biograficznym jak "Senna", ale to na pewno dokument, który można polecić wszystkim osobom lubiącym muzykę, nawet jeżeli nie fascynuje ich postać Davida Bowiego.

David Bowie - No Plan

augustc

David_Bowie__No_Plan

David Bowie - No Plan (2017) Columbia

  1. Lazarus - 6:24
  2. No Plan - 3:40
  3. Killing a Little Time - 3:46
  4. When I Met You - 4:09

Pompa otaczająca pogrzeby w większym stopniu odnosi się
do próżności żyjących niż do oddawania czci zmarłym.
LA ROCHEFOUCAULD, MAKSYMY

W przeciągu ostatnich kilku lat ukazało się parę niezwykle interesujących wydawnictw art-rockowych, ale żadne z nich nie wywołało takiego entuzjazmu jak płyty "The Next Day" oraz "Blackstar" Davida Bowiego. Nie ma żadnych wątpliwości, że popularność ostatnich dzieł piosenkarza bierze się przede wszystkim z fascynacji słuchaczy nieprzeciętną osobowością artysty. Muzyk snując rozważania na temat natury ludzkiej zdecydował się między innymi na odejście bez pogrzebu, przez co zrobił psikusa gwiazdom medialnym wyspecjalizowanym w relacjonowaniu tego typu wydarzeń.

"No Plan" jest pierwszym wydawnictwem zawierającym nową muzykę artysty wydanym po jego śmierci i jest znakomitym uzupełnieniem wydanego w ubiegłym roku albumu "Blackstar". Oprócz doskonale znanego wszystkim fanom Bowiego jazz-rockowego numeru "Lazarus" minialbum "No Plan" zawiera jeszcze trzy numery. Pierwszym z nich jest wyjątkowo senny i apatyczny utwór tytułowy, który jednak czaruje jazzującym klimatem. Następujący zaraz po nim kawałek "Killing a Little Time" to rzecz z zupełnie innej beczki. Zdominowany przez agresywne brzmienie rockowego instrumentarium numer mógłby spokojnie znaleźć się na krążkach "Outside" czy też "Hours". Ostatnim utworem na płycie jest miłosny i dość dynamiczny utwór "When I Met You", w którym jedną z głównych ról gra gitara akustyczna. "When I Met You" również przywodzi na myśl starsze dokonania Bowiego, ale tym razem z początku poprzedniej dekady.

Generalnie "No Plan" jest bardzo dobrym wydawnictwem i znakomitym prezentem dla fanów artysty. Uczciwie jednak trzeba stwierdzić, że mimo wielu podobieństw żaden z nowych, nie wydanych wcześniej utworów nie dorównuje poziomem artystycznym ostatnim wielkim nagraniom piosenkarza, takim jak: "5:15 The Angels Have Gone", "Slow Burn", "Bring Me the Disco King", "Days" czy też wspomnianemu mitycznemu utworowi "Lazarus". 

David Bowie - Blackstar

augustc

bowie_allmusic

David Bowie - Blackstar

Większość osób, która zapoznała się z ostatnią płytą Davida Bowie "Blackstar" jeszcze przed śmiercią artysty określiła materiał na nim zawarty jako mroczny, posępny i złowieszczy. Okazało się, że czarny i złowróżbny klimat albumu miał swoją przyczynę w bardzo złej kondycji fizycznej gwiazdora, który od połowy 2014 roku zmagał się z rakiem wątroby. David Bowie był muzykiem znanym przede wszystkim ze swojej kreatywności, ambicji, pracowitości i zawziętości. Gdy tylko dowiedział się o swojej chorobie zadzwonił do przyjaciela i producenta swoich najważniejszych albumów Tony'ego Visconti i wyraził gotowość do pracy. To właśnie etyka pracy kilkukrotnie wyciągała piosenkarza z ciężkich tarapatów. Tak też miało być teraz. Bardzo osłabiony artysta rozpoczął jednocześnie pracę nad dwoma projektami: niezatytułowaną płytą, którą miał zdobić znak oraz musicalem "Lazarus", zainspirowanym filmem ze swoim udziałem "Człowiek, który spadł na Ziemię" opowiadającym o kosmicie mającym problem z alkoholizmem.

Znak czarnej gwiazdy nie pojawił się przypadkowo na okładce nowego dzieła brytyjskiego piosenkarza. Artystom pracującym nad okładką "Blackstar" chodziło o wykorzystanie prostego znaku, który od razu kojarzyłby się z dziełem. Jonathan Barnbrook, odpowiedzialny w głównej mierze za stronę graficzną ostatniego dzieła Davida Bowie uważał, że wykorzystanie prostych symboli jest znakomitym sposobem na wizualną identyfikację najnowszej płyty piosenkarza. Tym bardziej, że ta koncepcja sprawdziła się przy poprzedniej płycie Bowiego "The Next Day", gdzie tego typu znakiem był biały kwadrat.

Dla fanów rocka może być to szokiem, ale znak ★ został wykorzystany na okładce "Blackstar", ponieważ David Bowie stał się w ostatnich latach życia wielkim miłośnikiem hip-hopu. Black Star to nic innego jak nazwa hip-hopowej grupy w której skład wchodzili nowojorscy muzycy Mos Def i Talib Kweli. "Blackstar" to również tytuł numeru muzycznego otwierającego album, będącego najbardziej eksperymentalnym utworem artysty od czasów płyty "Low" z 1977 roku. Składający się z dwóch części kawałek jest nie tylko interesujący ze względu na śmiałe połączenie art rocka z awangardową odmianą jazzu, ale również ze względu na tekst, odnoszący się jawnie do dnia śmierci artysty. David Bowie podczas nagrywania tego utworu liczył się z tym, że może umrzeć. Co prawda chemioterapia, którą przeszedł muzyk w czerwcu zeszłego roku odniosła skutek, ale rak to podstępna choroba, która niekiedy nawraca. Piosenkarz nie wiedział co go czeka, ale w obliczu śmiertelnego zagrożenia napisał piosenkę, która może uchodzić za pożegnanie. Powtarzające się w utworze zwroty:

On the day of execution

(W dzień egzekucji),

Something happened on the day he died

Spirit rose a metre and stepped aside

(Wydarzyło się coś w dniu kiedy zmarł

Duch wzniósł się na metr i ustąpił)

oraz

In the villa of Ormen, in the villa of Ormen*
Stands a solitary candle

(W willi węża, w willi węża
Stoi samotna świeca )

są dziś aż nadto czytelne.

Określenie "Blackstar" przewijające się przez całą piosenkę oraz album nie wzięło się jednak tylko i wyłącznie z rapu. Jest to tytuł mało znanego, ponurego utworu Elvisa Presleya, który śpiewa w nim:

"Every man has a black star
A black star over his shoulder
And when a man sees his black star
He knows his time, his time has come"

"Każdy człowiek ma czarną gwiazdę,
Czarną gwiazdę nad swoim ramieniem
I kiedy człowiek widzi swoją czarną gwiazdę,
To wtedy wie że jego czas, jego czas nadszedł"

David Bowie najprawdopodobniej ujrzał nad sobą czarną gwiazdę i zdecydował się napisać i następnie zarejestrować ten utwór.

Artysta stoczył niezwykle zacięty, osiemnastomiesięczny bój z nowotworem i w jego trakcie czasem był górą. To przypuszczalnie było przyczyną tego, że nie wszystkie utwory z najnowszego albumu Brytyjczyka dotyczyły śmierci. Dość wulgarny jak tego dżentelmena numer "'Tis a Pity She Was a Whore" został zainspirowany XVII-wiecznym dramatem Johna Forda "Szkoda, że jest nierządnicą", opowiadającym o kazirodczej miłości brata i siostry. Niezwykle drapieżny, kojarzący się z nagraniami z płyty "Outside" utwór "Sue (Or in a Season of Crime)" to historia zawiedzionej miłości oraz opowieść o złudzeniach dotyczących kobiet. Natomiast kawałek "Girl Loves Me" jest zabawą słowną. Bowie napisał słowa piosenki w slangu polari, używanym w połowie ubiegłego wieku wśród gejów, marynarzy, prostytutek i innej maści kryminalistów. Oprócz tego wrzucił do niej słowa pochodzące ze sztucznego slangu młodzieżowego nadsat, zaprojektowanego przez Anthony'ego Burgessa dla powieści "Mechaniczna pomarańcza". Wszystko wskazuje na to, iż problemu z rozszyfrowaniem tej słownej łamigłówki nie będą mieć tylko oczytani londyńczycy, znający choć trochę obydwa slangi.

Największe wrażenie ze wszystkich utworów znajdujących się na ★ robi jednak kawałek najprostszy, tj. ballada "Lazarus". W Internecie tuż po zapowiedziach ostatniej płyty Bowiego pojawiły się opinie, że ta piosenka nie pojawi się na płycie, ponieważ została napisana wyłącznie na potrzeby musicalu w reżyserii Belga Ivo Van Hove'a o tym samym tytule. Tak się jednak nie stało. Najwidoczniej track-lista albumu ★ została ułożona w listopadzie, tuż po tym, gdy David Bowie dowiedział się o nawrocie choroby, która tym razem zaatakowała wszystkie narządy muzyka. Utwór "Lazarus" to nic innego jak epitafium, które napisał Bowie dla siebie w obliczu nieuchronnie zbliżającej się śmierci. Powalające wrażenie robi teledysk do tego utworu w reżyserii Johana Rencka, w którym artysta jest filmowany w szpitalnej sali na łóżku z oczami przewiązanymi bandażem. W miejscu oczu na bandażach naszyte są guziki, co potęguje smutek, tępotę i nierealność bijącą z obrazu. David Bowie nie miał zamiaru przytłoczyć fanów swoją śmiercią, dlatego ★ kończy się rozmarzoną, refleksyjną, jazzującą piosenką "I Can't Give Everything Away", w której Starszy Pan informuje, że nie może już nic więcej przekazać światu.

* Ormen - w języku szwedzkim wyraz oznacza węża

davidbowielazarus

"Blackstar" zmierza w stronę 1 miejsca w USA

augustc

Ostatni album Davida Bowie "Blackstar", mimo tego że jest wypełniony awangardową i bardzo trudną muzyką, już w dniu premiery sprzedawał się znakomicie. Od 11 stycznia 2016 roku, gdy rodzina ogłosiła śmierć artysty, zainteresowanie muzykiem wzrosło do nieprawdopodobnego na światową skalę poziomu. Już 12 stycznia 2016 roku dziennikarz Keith Caulfield ogłosił na łamach czasopisma muzycznego Billboard, monitującego sprzedaż muzyki na świecie, że płyta "Blackstar" prawie na pewno zadebiutuje na 1. miejscu amerykańskiej listy najlepiej sprzedających się płyt. "Blackstar" tym samym zepchnie z piedestału krążek Adele "25". Jest to o tyle istotne, że mimo tego, iż David Bowie był jednym z najlepiej sprzedających się piosenkarzy, żadnej z jego płyt nie udało się do tej pory dotrzeć na sam szczyt zestawienia najpopularniejszych krążków w Stanach Zjednoczonych. Dane na temat najlepiej sprzedających się płyt w USA w okresie od 8 do 14 stycznia 2016 r. zostaną opublikowane w niedzielę 17 stycznia 2016 roku na stronie magazynu Billboard.

David_Bowie_1_US

David Bowie - Lazarus

augustc

 

"Lazarus" to ostatni utwór Davida Bowie, wydany na singlu przed śmiercią. Piosenka jest niezwykłym pożegnaniem artysty z fanami.

Oto jej tekst.

Look up here, I’m in heaven
I’ve got scars that can’t be seen
I’ve got drama, can’t be stolen
Everybody knows me now

Look up here, man, I’m in danger
I’ve got nothing left to lose
I’m so high it makes my brain whirl
Dropped my cell phone down below

Ain’t that just like me?

By the time I got to New York
I was living like a king
Then I used up all my money
I was looking for your ass

This way or no way
You know I’ll be free
Just like that bluebird
Now ain’t that just like me?


Oh I’ll be free
Just like that bluebird
Oh I’ll be free
Ain’t that just like me?

Poniżej tłumaczenie tekstu piosenki dokonane przez użytkownika portalu tekstowo.pl joshuajen:

Spójrz tutaj, jestem w niebie
Noszę blizny których nie zobaczysz
Przeżywam tragedię, nikt mi jej nie odbierze
Wszyscy mnie teraz znają

Spójrz tutaj, jestem w niebezpieczeństwie
Nie mam już nic do stracenia
Jestem tak wysoko, że kręci mi się od tego w głowie
Upuściłem telefon, który poleciał w dół

Czyż to nie jest tak bardzo w moim stylu?

Gdy dotarłem do Nowego Jorku
Żyłem jak król
Potem wydałem wszystkie pieniądze
Rozglądałem się za twoim tyłkiem

Po mojemu, albo wcale
Wiesz dobrze, że będę wolny
Dokładnie jak ten drozd
Czyż to nie jest tak bardzo w moim stylu?

Oh będę wolny
Dokładnie jak ten drozd
Oh będę wolny
Czyż to nie jest tak bardzo w moim stylu?

Tekst oraz tłumaczenie utworu na język polski znajduje się na portalu tekstowo.pl, pod tym adresem.

David Bowie nie żyje

augustc

Smutny dzień.

David Bowie nie żyje.

Oto treść komunikatu z oficjalnego konta artysty na Facebooku, wydanego przez rodzinę.

"10 stycznia 2016 roku - David Bowie zmarł w otoczeniu rodziny po twardej, osiemnastomiesięcznej walce z chorobą nowotworową. Dzieląc się z wami tą stratą, prosimy o uszanowanie prywatności rodziny w czasie żałoby".

david_bowie_facebook

zrzut ekranu z oficjalnego konta artysty na Facebooku

david_bowie_daily_mail

zrzut ekranu ze strony dziennika Daily Mail

david_bowie_guardian

zrzut ekranu ze strony internetowej dziennika The Guardian

David Bowie - Blackstar

augustc

David_Bowie__Blackstar

David Bowie - Blackstar (2016) Columbia

  01. Blackstar – 9:56
    02. 'Tis a Pity She Was a Whore – 4:45
    03. Lazarus – 6:23
    04. Sue (Or in a Season of Crime) – 4:35
    05. Girl Loves Me – 4:53
   06. Dollar Days – 4:36
    07. I Can't Give Everything Away – 5:41

Biorąc pod uwagę dramatyczne okoliczności w jakich była nagrywana ta płyta, nie sposób po raz kolejny nie pochylić czoła przed legendarnym muzykiem. Niestety po raz ostatni. "Blackstar" to jedna z najambitniejszych płyt w historii muzyki pop i być może najlepsza.

Początkowe sceny filmu Antona Corbijna "Control", opowiadającego historię zespołu Joy Division, pokazują niezwykły szacunek, jakim darzyli Davida Bowiego młody Ian Curtis i jego znajomi podczas pierwszych odsłuchów płyty "Aladdin Sane". Ten generalnie mało istotny z punktu widzenia fabuły obrazu fragment filmu, bardzo dużo opowiada o poważaniu i uwielbieniu, jakim był darzony twórca hitów "Space Oddity" i "Starman" w pierwszej połowie lat 70. Od premiery albumu "Aladdin Sane" minęły aż czterdzieści trzy lata, ale mimo to dalej na świecie jest mnóstwo młodych ludzi, dla których twórczość Davida Bowie jest czymś ważnym i inspirującym.

"Blackstar" nie wywołał w dniu premiery podniecenia u tak dużej ilości osób jak dawne dokonania muzyka. Jednakże słuchacze wrażliwi na sztukę Bowiego są być może dotknięci nowym dziełem równie mocno co Ian Curtis w 1973 roku. Ostatni krążek angielskiego muzyka jest dziełem niezwykle wysokiego lotu. David Bowie zawsze był ceniony przez odbiorców z powodu niebywałej umiejętności łączenia sztuki wysokiej z muzyką pop przeznaczoną dla mas. Artysta jednak tym razem zaprezentował album na wskroś niekomercyjny, bardzo ciężkostrawny dla wyznawców zasady, że piosenki powinny być sztuką łatwą, lekką i przyjemną.

Płyta rozpoczyna się od trwającego blisko dziesięć minut utworu tytułowego, nagranego w stylu łączącym w sobie elementy art rocka oraz nu jazzu. Ten awangardowy kawałek, obfitujący w zmiany tempa, czerpiący w równej mierze z drum 'n' bassu, chorału gregoriańskiego i bluesa jest często porównywany z kokainową fantazją artysty sprzed czterdziestu lat - utworem "Station to Station". Choć tak naprawdę te dwa nagrania łączy tylko czas trwania oraz sposób konstrukcji dzieła. Notabene nie ważne w jakich superlatywach będą się rozpisywać dziennikarze na temat kawałka "Blackstar" jedno jest pewne – ten numer jest pierwszorzędny, ale nie jest w stanie równać się z kultowym "Station to Station".

Album "Blackstar" jest nie tylko najambitniejszym dziełem Bowiego od lat, ale jest również płytą najbardziej satysfakcjonującą fanów artysty od bardzo długiego czasu. Angielski muzyk postanowił po raz kolejny sięgnąć do brzmienia i stylu jaki prezentował w świetnych artystycznie dla niego latach 90. "'Tis a Pity She Was a Whore" oraz "I Can't Give Everything Away" to jawny powrót do jazzowo-soulowego stylu z "Black Tie White Noise", z kolei nagrana po raz drugi piosenka "Sue (Or in a Season of Crime)" spokojnie mogłaby się znaleźć na albumie "Outside".

Ostatnia wydana za życia płyta Bowiego nie zawiera wielkich przebojów, jednak "Blackstar" niezwykle wciąga i hipnotyzuje słuchaczy, głównie za sprawą intrygującego, nawiązującego do jazzu brzmienia, jakże odmiennego od rockowego stylu, jaki artysta zademonstrował na kilku ostatnich płytach. Frapujący koloryt dźwięku nowych piosenek artysty jest zasługą współpracowników piosenkarza, wśród których znaleźli się głównie muzycy jazzowi z saksofonistą Donnym McCaslinem na czele. Trzeba przyznać, że flagowe dla angielskiego muzyka hasło - zmiana, nawet tuż przed śmiercią nie było dla niego czczym frazesem, tylko drogowskazem wyznaczającym kierunek artystycznego rozwoju.

"Blackstar" co prawda nie zawiera przebojów w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale nawet fani artysty, którzy uznają tylko składanki największych hitów brytyjskiego piosenkarza mogą uśmiechnąć się pod nosem słuchając dwóch ostatnich fragmentów płyty. Utwór "Dollar Days" nawiązuje do pierwszego przeboju artysty "Space Oddity", z kolei wspomniany już "I Can't Give Everything Away" zawiera cytat z instrumentalnego kawałka "A New Career in a New Town" z płyty "Low". Krótko mówiąc David Bowie po raz kolejny pokazał wielką klasę. Fani mogą już tylko mieć nadzieję, że niewydane piosenki tego wielkiego muzyka ujrzą niedługo światło dzienne i są równie dobre co te, które znajdują się na "Blackstar".

David Bowie - The Next Day

augustc

David_Bowie__The_Next_Day

David Bowie - The Next Day (2013) ISO

  1. The Next Day – 3:51
  2. Dirty Boys – 2:58
  3. The Stars (Are Out Tonight) – 3:56
  4. Love Is Lost – 3:57
  5. Where Are We Now? – 4:08
  6. Valentine’s Day – 3:01
  7. If You Can See Me – 3:15
  8. I’d Rather Be High – 3:53
  9. Boss of Me  – 4:09
  10. Dancing Out in Space – 3:24
  11. How Does the Grass Grow? – 4:33
  12. (You Will) Set the World On Fire – 3:30
  13. You Feel So Lonely You Could Die – 4:41
  14. Heat – 4:25

Tej płyty miało nie być. David Bowie od kilku lat był na oficjalnej, zasłużonej emeryturze. Nawet najbardziej zagorzali fani artysty stracili nadzieję na nowe nagrania. Jednak 8 stycznia 2013 roku piosenkarz zademonstrował melancholijny utwór "Where Are We Now?", będący zapowiedzią płyty "The Next Day". Nic nie zapowiadało, że najnowszy album okaże się takim wydarzeniem artystycznym. Wspomniany kawałek "Where Are We Now?" to całkiem przyzwoita piosenka, szczególnie w swej drugiej części, gdy muzycy podkręcają tempo. Jednak ten numer w porównaniu do poprzednich singli pilotujących ostatnie krążki Bowiego jak: "Thursday's Child", "Slow Burn" czy "New Killer Star" wypada troszkę blado. Fani musieli przeżyć wielki szok, gdy Brytyjczyk zaprezentował okładkę "The Next Day". Trzeba przyznać, że muzyk poszedł na całość. Biały kwadrat znajdujący się na legendarnym zdjęciu z płyty "Heroes", a w środku napis "The Next Day" wygląda po prostu nieelegancko, szpetnie i nie ma znaczenia co on symbolizuje.

Jednak "The Next Day" to płyta zaskakująco dobra, najlepsza na równi z "Heathen" od czasów "Eartling". Szczególnie dobrze wyszły Bowiemu oraz towarzyszącym mu muzykom dynamiczne, rockowe utwory, których jest trochę na płycie, tj. tytułowy "The Next Day", "The Stars (Are Out Tonight)", "If You Can See Me", Dancing Out in Space" i "(You Will) Set the World On Fire". Ostatni z wyżej wymienionych kawałków dzięki brawurowym, wiercącym, obezwładniającym partiom gitarowym starego wyjadacza Earla Slicka i Gerry'ego Leonarda jest jednym z trzech najlepszych utworów na płycie. Równie wielkie wrażenie robi rytmiczny, skoczny "How Does the Grass Grow?" z melodią zapożyczoną ze starego, zakurzonego przeboju The Shadows "Apache" oraz singlowy "The Stars (Are Out Tonight)". Pierwszy z wyżej wymienionych numerów ma przesłanie pacyfistyczne i opowiada o wojnie, z kolei "The Stars (Are Out Tonight)" dotyka problemu celebrytów. Zresztą teksty Bowiego na tej płycie są jak najbardziej poważne i według wielu krytyków literackich bardzo dobrze napisane. Oprócz wojny i sławy artysta dotknął takich tematów jak: szkolne masakry dokonywane przez uczniów, permanentna inwigilacja oraz przewijająca się przez cały album śmierć.

Na brytyjskiego wokalistę, który najlepsze czasy ma już dawno za sobą posypały się brawa. Dziennikarze pisali o największym rockowym powrocie stulecia, a Bowie zgarnął za tę płytę liczne wyróżnienia, w tym jak najbardziej zasłużoną nagrodę Brit dla najlepszego artysty 2013 roku oraz nominację do nagrody Grammy w kategorii najlepszy rockowy album."The Next Day" jest co prawda albumem bardzo udanym, zyskującym przy każdym kolejnym przesłuchaniu, jednak zawiera parę słabszych kawałków, z czego najgorsze wrażenie robią utwory znajdujące się na końcu płyty: epickie "You Feel So Lonely You Could Die" oraz nawiązujące do muzyki ambient "Heat".

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci