Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Elton John

Elton John - Ice on Fire

augustc

Elton_John__Ice_on_Fire

Elton John - Ice on Fire (1985) Rocket, Geffen


    01. This Town – 3:55
  02. Cry to Heaven – 4:15
   03. Soul Glove – 3:31
    04. Nikita – 5:43
    05. Too Young – 5:13
   06. Wrap Her Up (feat. George Michael) – 6:21
    07. Satellite – 4:37
    08. Tell Me What the Papers Say – 3:40
    09. Candy by the Pound – 3:56
    10. Shoot Down the Moon – 5:00

Elton John jak równy z równym walczył z młodymi wykonawcami na listach przebojów w połowie lat 80. Jednak sukcesy komercyjne przyszły dlatego, ponieważ piosenkarz bardzo dopasował swój styl do panującej wówczas mody. Eltona nie można za to ganić. Jednak "Ice on Fire" to zdecydowanie nieudane dzieło. Przede wszystkim muzycy chyba za bardzo skupili się na nowoczesnym brzmieniu i dopasowaniu kompozycji do panującym warunków rynkowych, a za mało na pięknych melodiach. To sprawia, że do odsłuchu nadaje się tylko strona A z genialną balladą miłosną "Nikita" na czele. Wspomniany numer to jeden z najbardziej znanych numerów kojarzących się z czasami Zimnej Wojny. Tytułowa Nikita to żołnierz-celnik na granicy Niemiec Wschodnich. Imię to miało symbolizować tęsknotę do kobiety zza wschodniej granicy, ... aczkolwiek warto zauważyć, że imię to w Rosji noszą mężczyźni, np. Nikita Chruszczow. W tym przypadku albo nietakt popełnili autorzy tekstu (John, Taupin), albo chodziło o wywołanie pewnych kontrowersji, które jednak po emisji teledysku ze sportsmenką Anyą Major w roli głównej ustały. Pomimo obecności na "Ice on Fire" tego świetnego numeru oraz całkiem niezłych piosenek "Too Young" i "This Town" tego albumu słucha się tak samo niedobrze jak poprzedniego. Dziełu nie pomogli biorący udział w nagraniach George Michael, Nik Kershaw, amerykańska grupa wokalna Sister Sledge oraz sekcja rytmiczna zespołu Queen - tak, to była pewnego rodzaju superprodukcja.

Elton John - Jump Up!

augustc

elton_john__jump_up

Elton John - Jump Up! (1982) Rocket, Geffen

    01. Dear John  – 3:28
   02. Spiteful Child – 4:11
    03. Ball and Chain – 3:27
    04. Legal Boys – 3:08
   05. I Am Your Robot – 4:42
    06. Blue Eyes – 3:25
    07. Empty Garden (Hey Hey Johnny) – 5:05
    08. Princess  – 4:55
   09. Where Have All the Good Times Gone? – 3:58
   10. All Quiet on the Western Front – 6:00

"Jump Up!" nie jest może płytą idealną, ale jest to bez wątpienia album na jaki czekali w 1982 roku wszyscy wielbiciele muzycznego talentu Eltona Johna, szczególnie po kilku zdecydowanie słabszych pozycjach w dyskografii gwiazdora. To krążek zawierający pełno idealnie skrojonych pod stacje radiowe hitów, jednak żaden krytyk po wydaniu tego albumu nie mógł zarzucić Eltonowi braku artystycznych ambicji. Najlepszym przykładem na poparcie tej tezy jest bez wątpienia rozmarzona, soft-rockowa ballada "Blue Eyes". Wspomniany numer jest wielkim popisem Eltona Johna, który wokalnie przeszedł tutaj samego siebie oraz kompozytora Jamesa Newtona Howarda, który zaaranżował partie instrumentów smyczkowych, a także zagrał na elektrycznym pianinie Fender Rhodesa oraz syntezatorach. Po przesłuchaniu "Jump Up!" wiadomo, że współpraca pomiędzy tymi dwoma panami zaczęła układać się coraz lepiej, jednak 16. studyjny album Eltona Johna był ostatnim wydawnictwem artysty, w którym na klawiszach zagrał James Newton Howard.

Utworem na który warto zwrócić większą uwagę podczas odsłuchu tej płyty jest wzruszający numer "Empty Garden (Hey Hey Johnny)" poświęcony zastrzelonemu pod koniec 1980 roku Johnowi Lennonowi. Refren piosenki w którym piosenkarz śpiewa "Pukałem, ale nikt nie odpowiadał, Pukałem, przez całe dnie, I wołałem "Oh, hej, hej Johnny", Czy nie możesz wyjść się pobawić?" jest niesamowicie melodyjny i powinien ucieszyć nawet najbardziej wymagających melomanów.

Do pozostałych świetnych punktów tej płyty należy zaliczyć utwory: mocny, dynamiczny, rock&rollowy  "Spiteful Child", monumentalny, symfoniczny, charakteryzujący się płynnymi zmianami tempa "Legal Boys", soulowy, przypominający twórczość The Commodores  "Princess", a także hard rockowy, z pięknymi partiami syntezatorów "I Am Your Robot". Warto dodać, że pozostałe numery z tej płyty też są niczego sobie. Wszystkie te utwory czynią z "Jump Up!" bardzo ciekawą pozycję, która pomimo upływu lat nie straciła nic ze swojej atrakcyjności.

Elton John - The Fox

augustc

elton_john__the_fox 

Elton John - The Fox (1981) Rocket

01. Breaking Down Barriers – 4:40
    02. Heart in the Right Place  – 5:13
    03. Just Like Belgium – 4:08
    04. Nobody Wins  – 3:42
    05. Fascist Faces – 5:10
    06. Carla Etude/Fanfare/Chloe – 10:10
    07. Heels of the Wind – 3:37
    08. Elton's Song – 3:03
    09. The Fox – 5:10

Piosenka "Elton's Song" wywołała szok wśród konserwatywnych słuchaczy, którzy stwierdzili, że lepiej już w ogóle nie słuchać muzyki niż słuchać takich grzeszników jak Elton John! Mało tego! Zdezorientowani i zawstydzeni prezenterzy radiowi odmawiali prezentowania tego utworu! Wszystko dlatego, ponieważ ta ponura, symfoniczna ballada opowiada o niespełnionej miłości młodego geja do kolegi ze szkoły średniej. Elton John śpiewa w niej między innymi "Z twoim uśmiechem ostrym jak brzytwa, Widziałem cię grającego na boisku, Wiadomo w całej szkole, że cię kocham". Żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości czego dotyczy numer reżyser Russell Mulcahy nakręcił do "Elton's Song" bardzo wymowny teledysk, którego akcja dzieje się w szkole wyłącznie dla chłopców. Nagłówki w tabloidach pod tytułem "Szokujący gejowski teledysk Eltona!" po premierze klipu do "Elton's Song", który notabene nigdy nie był prezentowany w telewizji, były na porządku dziennym. Elton John po prostu bezczelnie włożył kij w mrowisko! To jest niestety jedyna rzecz za jaką pamięta się 15. studyjny album piosenkarza "The Fox". W sumie jest to trochę krzywdzące, bo "The Fox" słucha się całkiem nieźle - lepiej niż kilku poprzednich płyt Eltona Johna. Przede wszystkim artysta poszedł na "The Fox" z duchem czasu. Nazwanie tego albumu nowofalowym byłoby nadużyciem, jednak da się zauważyć, że brzmienie się zmieniło i muzycy, którzy stworzyli album nawiązywali do modnych ówcześnie dźwięków - szczególnie słychać to w opartym na dźwiękach syntezatorów kawałku "Nobody Wins", będącym przeróbką utworu "J'veux d'la tendresse" Janic Prevost. Jednak przebojowy cover "Nobody Wins" nie jest najlepszym utworem na płycie. Nie jest też nim słynny kawałek "Elton's Song". Na to miano zasługują bowiem dwa inne numery. Pierwszym z nich jest blues-rockowy kawałek "Heart in the Right Place" z zaskakującymi jak na tego artystę mocnymi riffami gitarowymi. Drugim jest trwająca blisko 11 minut suita "Carla/Etude - Fanfare - Chloe", gdzie Elton oraz towarzyszący mu kompozytor muzyki filmowej James Newton Howard dają upust swoim fantazjom - jeden z nich gra na pianinie, drugi na klawiszach. Oczywiście żaden z numerów na "The Fox" nie stał się wielkim przebojem, ani też nie może równać się z największymi klasykami Eltona Johna, ale utwory na płycie "The Fox" są dość przyjemne, przyzwoicie nagrane i ich słuchanie naprawdę nie boli. 

Elton John - 21 at 33

augustc

elton_john__21_at_33

Elton John - 21 at 33 (1980) Rocket Records

  01. Chasing the Crown – 5:31
   02. Little Jeannie – 5:18
    03. Sartorial Eloquence (Don't Ya Wanna Play This Game No More?) – 4:44
    04. Two Rooms at the End of the World – 5:39
    05. White Lady White Powder – 4:31
    06. Dear God  – 3:44
    07. Never Gonna Fall in Love Again – 4:06
    08. Take Me Back – 3:51
    09. Give Me the Love – 5:22

Kariera Eltona Johna na przełomie lat 70. i 80. przypominała rozpędzony pociąg, którego nic nie było w stanie zatrzymać. Artysta od jakiegoś czasu przeżywał kryzys formy, ponadto parę lat wcześniej wyszedł na jaw jego homoseksualizm. Jednak 14. studyjny album brytyjskiego piosenkarza "21 at 33" był płytą niezwykle oczekiwaną i sprzedał się bardzo dobrze. Niewiele brakowało a krążek zdobyłby status platynowej płyty w Stanach Zjednoczonych (ostatecznie w USA rozeszło się 900 tysięcy kopii tej płyty). Album "21 at 33" był dość kosztowną produkcją - Elton John pracował nad dziełem  między innymi z członkami grupy The Eagles - Donem Henleyem i Glennem Freyem, a także gitarzystą grupy Toto - Steve'em Lukatherem. Biorąc ten fakt pod uwagę, a także to, że do składu powrócili synowie marnotrawni: Nigel Olsson, Dee Murray i Bernie Taupin ten krążek jest niezwykle rozczarowujący. Oczywiście mając świadomość jak mizerne były dwa poprzednie studyjne albumy brytyjskiego piosenkarza można  było się spodziewać czegoś przeciętnego, ale "21 at 33" nie spełnia żadnych oczekiwań. Ten soft-rockowy krążek nie jest co prawda ciężki czy też męczący w odbiorze, ale nie można stwierdzić, aby jego słuchanie niosło jakieś wielkie doznania estetyczne albo chociaż przyjemność. Pierwsza strona longplaya z umieszczonym na końcu genialnym utworem "Two Rooms at the End of the World", opartym na zapadających w pamięć mocnych, gitarowych riffach i żwawych dźwiękach dęciaków daje jeszcze radę, ale druga strona płyty po prostu nudzi. Gdyby Elton John nie miał w dorobku masy genialnych nagrań można byłoby się zastanowić nad poświęceniem czasu tej płycie, ale ponieważ jest zgoła inaczej najlepiej zignorować istnienie "21 at 33".

Elton John - Victim of Love

augustc

elton_john__victim_of_love

Elton John - Victim of Love (1979) Rocket

  01. Johnny B. Goode – 8:06
    02. Warm Love in a Cold World – 4:30
   03. Born Bad – 5:16
   04. Thunder in the Night  – 4:40
   05. Spotlight – 4:24
    06. Street Boogie – 3:56
    07. Victim of Love – 4:52

"Victim of Love" to album doprawdy niezwykły. Bez dwóch zdań jest to płyta beznadziejna, której żaden szanujący się kolekcjoner nie chce mieć w swojej kolekcji. Jednak jest to też krążek, który koniecznie trzeba przesłuchać, ponieważ zawiera naprawdę nietypowy materiał.

Każdy słuchacz oczekujący wyrafinowanych pieśni werterowskich z nieszczęśliwie zakochanymi bohaterami w rolach głównych, zawierających tęskne, melancholijne melodie srodze się zawiedzie. "Victim of Love" nie ma w sobie nic z uroku nastrojowych utworów Eltona Johna takich jak: "Sixty Years On", "Harmony", "Sorry Seems to Be the Hardest Word" czy "We All Fall in Love Sometimes", bo to album dyskotekowy. Trzynasty studyjny album angielskiego gwiazdora, co może się wydawać przedziwne, jest niczym innym jak bardzo dynamicznym didżejskim setem! Oczywiście żaden ze stałych współpracowników artysty nie maczał w "Victim of Love" palców. Najważniejszą robotę wzięli na siebie Elton John oraz Pete Bellotte - autor i producent wielkiego hitu "Hot Stuff" Donny Summer.

Warto zaznaczyć, że pomysł nagrania płyty z muzyką dyskotekową nie był zły. Wręcz przeciwnie. Był to fajny i ciekawy plan na odświeżenie kariery oraz zaprezentowanie czegoś nowego i doprawdy nietypowego. Nawet nazywany kameleonem David Bowie nie odważył się na zrobienie  didżejskiego seta z materiałem przeznaczonym głównie do tańca w dyskotekach. Jednak na "Victim of Love" zabrakło dobrych, zapadających w pamięć melodii i jakiegoś większego zaskoczenia. Wszystkie kawałki ciągną się w jakiś bezsensowny sposób, przez co nie można oprzeć się wrażeniu, że album był jednorazowym eksperymentem, do którego artyści za bardzo się nie przyłożyli. Muzycy posiedzieli i pokombinowali trochę w studiu, aczkolwiek nie włożyli w swoją robotę odrobiny serca, a następnie rozeszli się w swoją stronę. Elton John nawet nie ukrywał, że nagrywanie tego krążka był to tylko pewnego rodzaju sprawdzian, doświadczenie - artysta nigdy nie zagrał żadnej piosenki z "Victim of Love" na żywo!

Ten album oprócz nietypowego brzmienia zawiera parę rzeczy, dla którego warto go włączyć. Piosenki "Warm Love in a Cold World", "Thunder in the Night" oraz "Victim of Love" zawierają naprawdę fajne, przebojowe fragmenty, głównie refreny, do których można potupać nóżką i to ratuje ostatni studyjny artysty wydany w latach 70. przed całkowitą klęską, czyli brakiem jakichkolwiek gwiazdek.

Elton John - A Single Man

augustc

elton_john__a_single_man

Elton John - A Single Man (1978) Rocket Records

 01. Shine on Through – 3:45
    02. Return to Paradise – 4:15
   03. I Don't Care – 4:23
    04. Big Dipper – 4:04
    05. It Ain't Gonna Be Easy – 8:27
   06. Part-Time Love – 3:16
    07. Georgia – 4:50
    08. Shooting Star – 2:44
   09. Madness – 5:53
   10. Reverie – 0:53
    11. Song for Guy – 6:35

"Pękło cne serce. Dobranoc, mój książę;
Niechaj ci do snu nucą chóry niebian!"

WILLIAM SHAKESPEARE, HAMLET

"A Single Man" to pierwszy album Eltona Johna wydany po przemeblowaniach w jego zespole. Z piosenkarzem rozstali się jego stali współpracownicy: producent Gus Dudgeon oraz autor tekstów piosenek Bernie Taupin. Warto również dodać, że gitarzysta Davey Johnstone, z którym artysta współpracował od dłuższego czasu, zagrał tylko na jednej piosence z tej płyty "Part-Time Love". Jest to o tyle istotne, gdyż wbrew pozorom wszystkie dotychczasowe dzieła Eltona Johna były efektem pracy grupy wybitnych brytyjskich muzyków. Jak się można dowiedzieć z filmowej biografii Eltona Johna "Classic Albums: Elton John - Goodbye Yellow Brick Road" o tym, że płyty Eltona Johna były sygnowane jego nazwiskiem zdecydował przypadek. Pod koniec lat 60. autor tekstów piosenek Bernie Taupin i pianista Elton John nie znaleźli wokalisty, który by chciał z nimi współpracować. Sytuacja zmusiła niejako Eltona do tego, aby zaczął śpiewać. Ponieważ były to czasy, gdy na świecie rozpoczął się boom na wokalistów-kompozytorów muzycy zdecydowali się wypuszczać płyty sygnowane nazwiskiem piosenkarza. Oprócz tego, że był to pierwszy album Eltona Johna nad którym pracował bez zaufanych ludzi, inną ciekawostką dotyczącą tej płyty jest to, że "A Single Man" był pierwszym albumem w historii, który został wydany oficjalnie na terenie ZSRR!

Muzycznie Eltonowi ten krążek wyszedł dość średnio. "A Single Man" to nic innego jak mało zapadające w pamięć pop-rockowe disco, typowe dla okresu w którym powstało. Oczywiście piosenki na nim zawarte są dość przyjemne dla ucha, niewymagające i wprowadzają słuchaczy w relaksacyjny nastrój, ale to za mało, aby się nim zachwycać. Od zapomnienia ratują ten krążek wybitne utwory na nim zawarte. Pierwszym z nich jest trwający blisko dziewięć minut numer "It Ain't Gonna Be Easy". Utwór rozpoczyna się świetną blues-rockową partią gitary elektrycznej, a jego głównymi ozdobnikami są solówki gitarowe i fortepianowe, a także znakomicie zaaranżowana orkiestracja autorstwa Paula Buckmastera, który po wydaniu "A Single Man" także opuścił Eltona Johna. Następujący zaraz po nim "Part-Time Love" to rzecz z zupełnie innej beczki. "Part-Time Love" to niezwykle żwawy, dyskotekowy numer, w którym oprócz rockowego instrumentarium ważną rolę pełni orkiestra symfoniczna. Ten kawałek ze względu na wpadający w ucho refren został wybrany na singiel pilotujący całość. Jeszcze lepszy jest utrzymany w tym samym stylu utwór "Madness", gdzie artysta wykrzykuje tekst "And it's madness, every time a victim dies" i porywa tym samym słuchaczy w paszczę szaleństwa. Notabene warto zwrócić uwagę na pacyfistyczny tekst piosenki autorstwa Gary'ego Osborne'a, poświęcony według niektórych konfliktowi w Irlandii Północnej.

Jednak żadna z piosenek z albumu "A Single Man" nie może się równać z ostatnim utworem na płycie "Song for Guy". Wspomniany kawałek jest znany przez wszystkich na całym świecie, jednak co ciekawe mało kto wie, kto jest jego autorem. Wszystko dlatego, że "Song for Guy" to w głównej mierze instrumentalny utwór z gatunku easy listening, gdzie Elton niewiele udziela się wokalnie. Piosenkarz napisał ten kawałek pewnej soboty rozmyślając o śmierci, a dokładniej gdy wyobrażał sobie jak umiera. Następnego dnia artysta dowiedział się o śmierci Guya Burchetta, młodego pracownika wytwórni Rocket Records, który zginął w wypadku motocyklowym. Guy zmarł w chwili, gdy Elton komponował wyżej wymieniony utwór, dlatego też numer stał się hołdem dla pracownika wytwórni Rocket i otrzymał tytuł "Song for Guy".

Podsumowując "A Single Man" zawiera trochę wielkiej muzyki i jest dość przyjemny w odbiorze, jednak generalnie nie jest to ważny album, nawet w dyskografii Eltona Johna, szczególnie blisko 40 lat po jego premierze. 

Elton John - Blue Moves

augustc

elton_john__blue_moves

Elton John - Blue Moves (1976) Rocket

1
    01. Your Starter for...  – 1:23
    02. Tonight – 7:52
    03. One Horse Town  – 5:56
    04. Chameleon – 5:27
    05. Boogie Pilgrim – 6:05
    06. Cage the Songbird  – 3:25
    07. Crazy Water – 5:42
    08. Shoulder Holster – 5:10
 2
    01. Sorry Seems to Be the Hardest Word – 3:48
    02. Out of the Blue – 6:14
    03. Between Seventeen and Twenty – 5:17
    04. The Wide-Eyed and Laughing – 3:27
    05. Someone's Final Song – 4:10
    06. Where's the Shoorah? – 4:09
    07. If There's a God in Heaven (What's He Waiting For?) – 4:25
    08. Idol – 4:08
    09. Theme from a Non-Existent TV Series – 1:19
    10. Bite Your Lip (Get Up and Dance!) – 6:43

elton_john_performing_21

11. studyjny album muzyczny Eltona Johna "Blue Moves" jest powszechnie uznawany za ostatnią wartościową płytę piosenkarza wydaną w latach 70. Nic dziwnego, gdyż wszystkie wydawnictwa artysty z kilku kolejnych lat są dość kontrowersyjne. Warto jednak podkreślić, że "Blue Moves" w czasie premiery nie został przyjęty ze zbyt dużym entuzjazmem, mimo że jest to jeden z najambitniejszych krążków Eltona Johna. Być może wpływ na ten beznamiętny stosunek do tego dzieła artysty miała hegemonia piosenkarza na rynku muzycznym w pierwszej połowie lat 70. Sześć poprzednich studyjnych płyt piosenkarza było wielkimi bestsellerami i zdobyło 1. miejsce amerykańskiej listy przebojów. Słuchacze mogli po prostu mieć dosyć piosenek Eltona Johna. Warto też podkreślić, że "Blue Moves" jest albumem niesamowicie długim, trwającym blisko półtorej godziny i chociaż zawiera fascynujące momenty to jednak lepiej by się go słuchało w wersji skróconej. Tak strasznie długiego dzieła zawierającego słabsze fragmenty po prostu ciężko się słucha o czym doskonale wiedzą muzycy. Elton John mówił nawet o tym w świetnym filmie dokumentalnym "Classic Albums: Elton John - Goodbye Yellow Brick Road" w reżyserii Boba Smeatona z 2001 roku - "Poważni muzycy nie bawią się w wydawanie podwójnych albumów. Żeby to zrobić trzeba mieć naprawdę dobry powód". To zdanie jest tym, które powinno przekonać wszystkich do przesłuchania dzieła. "Blue Moves" zawiera co prawda słabsze fragmenty, jednak muzycy byli wtedy przekonani, że jest to naprawdę znakomity materiał, prawdziwe dzieło sztuki, a część numerów to w rzeczy samej prawdziwe klejnoty w bogatej dyskografii Eltona Johna.

Do najciekawszych utworów znajdujących się na płycie na pewno należy zaliczyć mroczną, smutną balladę "Someone's Final Song". Opowiadająca o samobójstwie pisarza piosenka zawiera niedającą spokoju, piękną melodię i choć nie została wydana na singlu może się równać z największymi hitami artysty. Innym niezwykłym numerem, aczkolwiek zupełnie innym, jest jazzujący "Idol", zawierający wybitne partie saksofonu oraz perkusji. Na pewno warto dokładnie wysłuchać country-rockowego i zabarwionego estetyką gospel numeru "If There's a God in Heaven (What's He Waiting For?)", lekko egzotycznego, ozdobionego partiami zagranymi na sitarze "The Wide-Eyed And Laughing"  oraz soft-rockowej ballady "Cage the Songbird" opisującej fikcyjną historię tragicznego samobójstwa Edith Piaf. "Cage the Songbird" jest logiczną kontynuacją utworu "Candle in the Wind" z albumu "Goodbye Yellow Brick Road", poświęconemu tragicznemu życiu i śmierci celebrytów. Ciekawostką jest fakt, że do pomocy w powstanie tego numeru Elton John zaprosił muzyków z zespołu Crosby, Stills & Nash, którzy zgodzili się zaśpiewać w "Cage the Songbird" w chórkach.

Jednak żaden z wymienionych utworów, a także żaden inny na płycie "Blue Moves" nie może się równać z singlowym numerem "Sorry Seems to Be the Hardest Word", opartym głównie na głosie Eltona oraz partiach pianina i smyków. Ta piękna piosenka opowiadająca o upadku związku dwojga ludzi stała się ogromnym przebojem i doszła do 1. miejsca listy Adult Contemporary w Stanach Zjednoczonych. Prawdziwym ozdobnikiem tego przepięknego utworu jest partia akordeonu w wykonaniu Carla Fortiny, która przyczyniła się do sukcesu piosenki.

Jakby nie patrzeć na "Blue Moves" jest to bardzo dobry album, wypełniony niebanalną muzyką. Chociaż ta podwójna płyta zawiera parę mniej intrygujących, a niekiedy nawet irytujących fragmentów jak ozdobiony solidną partią dęciaków rockowy numer "Shoulder Holster" czy dyskotekowo-rockowy "Bite Your Lip (Get Up and Dance!)" to koniecznie trzeba jej posłuchać, bo to niebanalny klasyk. Swoją drogą ciekawe co skłoniło Eltona Johna i jego kolegów do zakończenia tak melancholijnej płyty jaką jest "Blue Moves" gorączkowym, rozszalałym i niezapadającym w pamięć numerem jakim jest "Bite Your Lip (Get Up and Dance!)"?

Elton John - Rock of the Westies

augustc

Elton_John__Rock_of_the_Westies

 

Elton John - Rock of the Westies (1975) DJM, MCA

  1. Medley (Yell Help/Wednesday Night/Ugly)
  2. Dan Dare (Pilot of the Future)
  3. Island Girl
  4. Grow Some Funk of Your Own
  5. I Feel Like a Bullet (In the Gun of Robert Ford)
  6. Street Kids
  7. Hard Luck Story
  8. Feed Me
  9. Billy Bones and the White Bird

W połowie lat 70. Elton John był fenomenem na miarę Elvisa Presleya oraz grupy The Beatles. Siódmy studyjny album piosenkarza "Goodbye Yellow Brick Road" był najlepiej sprzedającym się albumem 1974 roku w Stanach Zjednoczonych, natomiast tuż przed ukazaniem się płyty "Rock of the Westies" wiadomo było, że Elton John powtórzy ten sukces w 1975 roku dzięki kompilacji swoich największych hitów "Greatest Hits" .

Krążek "Rock of the Westies" był więc albumem niezwykle wyczekiwanym. Jednak melomani zapamiętali ten krążek zupełnie z innego powodu. Przede wszystkim Elton John był do połowy lat 70. określany przez słuchaczy jako "łagodny piosenkarz" ("mellow singer") prezentujący najczęściej spokojne, pełne ciepła piosenki. Natomiast dziesiąty studyjny album artysty wypełnia głównie mocna, rockowa i generalnie dynamiczna muzyka. Największym zaskoczeniem z całego zestawu jest bez dwóch zdań kawałek "Grow Some Funk Of Your Own", który wbrew tytułowi najwięcej wspólnego ma z dokonaniami pochodzącej z Teksasu hard-rockowej grupy ZZ Top. 

Po przesłuchaniu albumu można jednakże śmiało stwierdzić, że mimo zmiany stylu na bardziej rockowy Elton John oraz towarzyszący mu muzycy pozostali mistrzami ballad. "Rock of the Westies" zawiera co prawda tylko dwa tego typu utwory, ale są to rzeczy o wielkiej sile rażenia, takiej jak kula w pistolecie złoczyńcy Roberta Forda o której opowiada uduchowiona i pełna mocy piosenka "I Feel Like a Bullet (In the Gun of Robert Ford)". Drugą balladą na płycie jest mroczna, niepokojąca, opowiadająca o obłędzie piosenka "Feed Me". Wyżej wymienione utwory są z reguły i całkiem słusznie zresztą wskazywane przez słuchaczy jako ulubione z całego zestawu. Jednak album "Rock of the Westies" trzyma od początku do końca bardzo wysoki poziom i można go spokojnie położyć na półce obok swoich ulubionych krążków z tego okresu.

Podczas słuchania tej płyty warto zwrócić szczególną uwagę na zapomniany, aczkolwiek wciąż świetnie brzmiący hit "Island Girl", znakomicie łączący stylistykę rockową z elementami muzyki disco. "Island Girl" jest bardzo łakomym kąskiem dla bardziej wyrobionych słuchaczy, którzy znajdą tutaj akordy gitarowe zagrane techniką slide, rozbujane syntezatorowe solo autorstwa Jamesa Newtona Howarda, który na początku lat 90. stał się odnoszącym ogromne sukcesy kompozytorem muzyki filmowej, a także popisy muzyków na marimbie i gitarach. Szkoda tylko, że o tym numerze, który doszedł do 1. miejsca amerykańskiej listy przebojów nie pamiętają DJ-e radiowi, bez przerwy katujący słuchaczy kilkoma zaledwie piosenkami Eltona Johna, takimi jak: "Nikita" czy "Sacrifice". 

Elton John - Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy

augustc

Elton_John_Captain_Fantastic

Elton John - Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy (1975) DJM

  1. Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy
  2. Tower of Babel
  3. Bitter Fingers
  4. Tell Me When the Whistle Blows
  5. Someone Saved My Life Tonight
  6. (Gotta Get a) Meal Ticket
  7. Better Off Dead
  8. Writing
  9. We All Fall in Love Sometimes
  10. Curtains

"Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy" opowiadający o początkach pracy autorów dzieła w branży muzycznej jest krążkiem, który Elton John darzy największą sympatią ze wszystkich swoich płyt. Ten autobiograficzny koncept-album nie różni się zasadniczo od innych dzieł piosenkarza nagranych w połowie lat 70. Tak jak na poprzednich płytach artysta oraz towarzyszący mu muzycy prezentują utwory wymykające się wszelkim klasyfikacjom gatunkowym. Piosenki zawarte na dziewiątym studyjnym albumie Eltona Johna posiadają cechy utworów pop, glam rockowych, symfonicznych oraz country. Jednak jak podkreśla muzyk "Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy" jest dziełem zdecydowanie mniej komercyjnym od kilku poprzednich płyt Eltona Johna, przede wszystkim albumu "Greatest Hits" z 1974 roku, ponieważ artyści skupili się głównie na tym, aby jak najciekawiej przedstawić historię, która się zdarzyła pod koniec lat 60.

Nie oznacza to jednak, że album jest wyjałowiony z hitów. Promująca wydawnictwo ballada "Someone Saved My Life Tonight" okazała się jednym z najbardziej chwytliwych kawałków w karierze artysty. Utwór doszedł aż do 4. miejsca amerykańskiej listy przebojów. Wspomniany numer zachwyca nie tylko piękną melodią, ale również świetnym tekstem traktującym o próbie samobójczej Eltona Johna, która miała miejsce w 1969 roku, po nieudanym związku muzyka z Lindą Woodrow. "Someone Saved My Life Tonight" był jedynym singlem promującym album "Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy", jednak nie oznacza to, że pozostałe utwory z tej płyty ustępują mu chwytliwością. Przykładowo kawałki "Tower of Babel" oraz "Bitter Fingers", gdzie tekściarz Bernie Taupin wylał na biznes muzyczny wiadro pomyj, gdyby tylko promowały album powinny niepodzielnie rządzić w eterze.

Przede wszystkim trzeba zauważyć, że nawet darząc ogromną sympatią pojedyncze utwory z tej płyty takie jak: spokojny, uduchowiony  "We All Fall in Love Sometimes" czy też mocny, glamowy "(Gotta Get a) Meal Ticket" należy przyznać, że albumu "Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy" słucha się lepiej jako całość, czyli tak jak został ten krążek pomyślany.

Warto przy okazji poznawania tej płyty przyjrzeć się lepiej wspaniałej okładce krążka, która została zaprojektowana przez uznanego angielskiego ilustratora i grafika Alana Aldridge'a, znanego przede wszystkim dzięki słynnej książce "The Butterfly's Ball, and the Grasshopper's Feast" z 1973 roku.

Wszystkie elementy tego wydawnictwa są fantastyczne. Szkoda tylko, że panowie Elton John oraz Bernie Taupin pokusili się o nagranie kontynuacji dzieła. Wydany w 2006 roku album "The Captain & the Kid", bardzo wyraźnie nawiązujący do "Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy", został przez większość krytyków określony jako autoparodia i szybko zniknął z list przebojów.

Elton John - Caribou

augustc

Elton_John__Caribou

Elton John - Caribou (1974) MCA Records

  1. "The Bitch is Back" – 3:44
  2. "Pinky" – 3:54
  3. "Grimsby" – 3:47
  4. "Dixie Lily" – 2:54
  5. "Solar Prestige a Gammon" – 2:52
  6. "You're So Static" – 4:52
  7. "I've Seen the Saucers" – 4:48
  8. "Stinker" – 5:20
  9. "Don't Let the Sun Go Down on Me" – 5:36
  10. "Ticking" – 7:28

Nie wszyscy słuchacze byli zachwyceni ósmym studyjnym albumem Eltona Johna tuż po jego premierze. Apetyty fanów były mocno wyostrzone po dwóch poprzednich studyjnych krążkach, które zawierały mnóstwo hitów i otrzymały świetne recenzje. Jednak w przypadku płyty "Caribou" absolutnie nie można mówić o rozczarowaniu. Nie jest to może najrówniejszy krążek w karierze artysty, jednakże ten album zawiera parę utworów , które można śmiało zaliczyć do najwybitniejszych osiągnięć brytyjskiego piosenkarza i jego ekipy.

Otwierający album numer "The Bitch Is Back" to znakomity, dynamiczny, glam rockowy utwór ze wspaniałymi popisami saksofonisty Lenny'ego Picketta. "Solar Prestige a Gammon" to trwająca niecałe trzy minuty zabawna ballada, w której Elton John daje popis swoich możliwości wokalnych. Ten numer to taki teatralny, muzyczny żart, który można wrzucić do tego samego wora co nagrania zaprzyjaźnionego z Eltonem Johnem i bardzo dobrze znanego w Polsce zespołu Queen jak "Seaside Rendezvous" czy "The Fairy Feller's Master-Stroke". Żywiołowy, oparty w głównej mierze na grze sekcji dętej "You're So Static" to utwór, który powinien rozruszać nawet największego ponuraka. "I've Seen the Saucers" przenosi natomiast słuchaczy w przestrzeń kosmiczną. Co ciekawe ten opowiadający o latających spodkach kawałek nie opiera się na brzmieniu kosmicznych syntezatorów, tylko w głównej mierze na chóralnych zaśpiewach członków zespołu Eltona Johna oraz perkusyjnych popisach Raya Coopera, który zagrał w "I've Seen the Saucers" na gongach, kongach, wibrafonie oraz bębenku baskijskim. Warto zauważyć, że Ray Cooper był od czasu "Goodbye Yellow Brick Road" oficjalnym piątym członkiem zespołu kierowanego przez Eltona Johna.

Najważniejszym utworem z "Caribou" jest jednak bez wątpienia jedyny hit z prawdziwego zdarzenia z tej płyty, tj. "Don't Let the Sun Go Down on Me". Ten soft rockowy kawałek posiada jedną z najpiękniejszych melodii w historii muzyki rozrywkowej oraz refleksyjny i bardzo wzruszający tekst. Dodatkowym atutem kawałka są genialnie rozpisane chórki, w których zaśpiewali między innymi członkowie grupy Beach Boys. Utwór "Don't Let the Sun Go Down on Me" słusznie został nominowany do nagrody Grammy w kategorii nagranie roku, jednak laur otrzymała rozpoczynająca wówczas wielką karierę australijska piosenkarka Olivia Newton-John za piosenkę "I Honestly Love You". Niesłusznie zresztą, ponieważ "Don't Let the Sun Go Down on Me" przebija kawałek Olivii Newton-John pod każdym względem. Również pod względem sprzedażowym. Numer Olivii Newton-John był co prawda w 1974 roku trochę większym hitem, ponieważ piosenka Eltona Johna doszła w 1974 roku do 2. miejsca amerykańskiej listy przebojów, a numer "I Honestly Love You" zdobył sam szczyt tego zestawienia, ale to "Don't Let the Sun Go Down on Me" bardziej się spodobał słuchaczom i od momentu gdy się ukazał cały czas się sprzedawał. Wystarczy wspomnieć, że nowsza wersja tej piosenki z 1991 roku, zaśpiewana przez Eltona Johna do spółki z George'm Michaelem wylądowała na szczycie wielu list przebojów, między innymi amerykańskiej, brytyjskiej oraz European Hot 100 Singles - prestiżowej listy układanej w latach 1984-2010 na podstawie sprzedaży singli w 15 krajach Europy.

Pozostałe nagrania z płyty "Caribou" także są niczego sobie, aczkolwiek trochę odstają od wyżej wymienionych genialnych utworów. Generalnie jednak jest to płyta, którą można polecić każdemu wielbicielowi dobrej muzyki, wyróżniona nominacją do Grammy w kategorii album roku.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci