Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wszystko

Ostatnia recenzja

augustc

bring_me_the_horizon__amo1

Bring Me the Horizon - amo (2019) Sony


   01. I Apologise If You Feel Something – 2:19
    02. Mantra – 3:53
    03. Nihilist Blues (feat. Grimes) – 5:25
    04. In the Dark – 4:31
    05. Wonderful Life (feat. Dani Filth) – 4:34
    06. Ouch – 1:49
    07. Medicine – 3:47
    08. Sugar Honey Ice & Tea – 4:21
    09. Why You Gotta Kick Me When I'm Down? – 4:28
    10. Fresh Bruises – 3:18
    11. Mother Tongue – 3:37
    12. Heavy Metal (feat. Rahzel) – 4:00
    13. I Don't Know What to Say – 5:52

Ostatnia płyta recenzowana na Bloxie jest wyjątkowa. Utworom z tego krążka z jednej strony blisko do przebojów znanych z komercyjnych stacji radiowych. Z drugiej strony po ich przesłuchaniu czujemy się jakbyśmy dostali w twarz, niczym po seansie filmów Smarzowskiego. Ale o to przede wszystkim chodzi w muzyce pop-rock - żeby dobrze jej się słuchało i żeby poruszała.

Przez pierwsze dziesięć lat działalności Bring Me the Horizon dostarczał słuchaczom ekstremalną i gniewną muzykę wywodzącą się z metalu oraz punk rocka. Piąty studyjny album Anglików "That's the Spirit" przyniósł znaczącą zmianę stylistyczną. Kapela z Sheffield nie grała już utworów reprezentujących brutalny metalcore, tyko nowoczesny rock, czerpiący z różnych gatunków muzycznych.

Na "Amo" zespół kontynuuje drogę obraną na poprzedniej płycie. Znajdują się tutaj agresywne gitarowe riffy,  ale też nowoczesne elektroniczne brzmienia. Wszystko jest do tego bardzo przebojowe i stworzone przez znakomitych muzyków. Oprócz Bring Me the Horizon udział w nagraniu "Amo" wzięli też: Rahzel, znany z legendarnej hip-hopowej formacji The Roots, Grimes oraz lider Cradle of Filth, Dani Filth.

Najnowszy krążek Brytyjczyków przypadł do gustu wielu osobom. Fani starego, mniej ekstremalnego rocka oraz przebojów radiowych są zadowoleni z "Amo". Tylko wielbicielom metalcoru i Behemotha trochę nie w smak gdy słuchają takich kawałków jak: "Why You Gotta Kick Me When I'm Down?", "Medicine" czy "In the Dark". Określenie nowych piosenek Bring Me the Horizon  mianem pop-metal jest jak najbardziej na miejscu.

Halsey - Without me

augustc

Halsey__Without_Me

Halsey_LA_2powyżej: Halsey w obiektywie Justina Higuchi - Halsey 03/11/2015 #16

Życie Ashley Frangipane to temat na naprawdę mocny i interesujący artykuł. Piosenkarka ma korzenie włoskie, irlandzkie,węgierskie oraz afroamerykańskie. Jako dziecko grała na skrzypcach, altówce i wiolonczeli, a w wieku 14 lat przerzuciła się na gitarę. Mniej więcej w tym samym czasie u artystki pojawiły się problemy zdrowotne. W wieku siedemnastu lat Ashley próbowała popełnić samobójstwo. Później była trwająca 17 dni hospitalizacja i diagnoza. Lekarze stwierdzili u Ashley chorobę afektywną dwubiegunową, objawiająca się halucynacjami, gonitwą myśli,podnieceniem psychoruchowym,problemami z koncentracją uwagi i myślami samobójczymi.

Ashley rozpoczęła karierę się w 2012 roku, gdy zaczęła umieszczać filmiki na YouTube, Kik i Tumblr. W 2014 roku  piosenkarka koncertowała już wraz ze słynnym angielskim zespołem rockowym The Kooks. Rok później wydała debiutancki album "Badlands" i nagrała wraz z Justinem Bieberem utwór  "The Feeling" , który znalazł się na albumie Biebera "Purpose". Jednak prawdziwy przełom nastąpił rok później. Ashley, już jako Halsey (anagram imienia Ashley), nagrała wokale do numeru "Closer" autorstwa dwójki nowojorskich didżejów przedstawiających się jako The Chainsmokers . Kawałek stał się największym hitem lata i zdobył nominację do nagrody Grammy w kategorii najlepsze wykonanie pop przez duet lub grupę.

Pomimo sukcesu komercyjnego Halsey nie była ulubienicą krytyków muzycznych. The Chainsmokers byli w czasach triumfów najbardziej hejtowanym zespołem obok Nickelback, a "Closer" najbardziej znienawidzoną piosenką. Piosenki Ashley z dwóch studyjnych albumów zdobyły z kolei średnią popularność. Na pewno nie ma na nich ponadczasowego hitu. Niedawno jednak nawet to się zmieniło.

Kawałki "Him & I" nagrany z raperem G-Eazy  oraz "Eastside", będący produkcją Benny'ego Blanco nie tylko świetnie się sprzedały, ale też zdobyły pochwały krytyków. Co by o nich nie mówić największą ich zaletą jest wokal Ashley. Pod koniec 2018 roku Halsey zaprezentowała natomiast swój najlepszy utwór "Without Me". Utrzymana w średnim tempie popowa ballada, oparta na fragmentach starego hitu Justina Timberlake'a "Cry Me a River", powaliła konkurencję. Halsey śpiewa tu jak natchniona i po raz kolejny jej wokal jest największym atutem kompozycji, która instrumentalnie nie zwraca na siebie szczególnej uwagi. "Without Me" to typowa piosenka o zawiedzionym nadziejach, zerwaniu znajomości, końcu miłości, ale Ashley swoim wokalem dała jej powera, którego brakuje tysiącom innych kompozycji. Powera, którego może dać tylko piosenkarka wrażliwa, szczególnie uzdolniona i cierpiąca. Taka jak Halsey, która promuje utwór złowrogą grafiką z trupią czaszką.

Nowy adres bloga!

augustc

tapeta

Jeszcze tylko do 29 kwietnia będziecie mogli czytać bloga POPMUSIK na platformie BLOX. W tym dniu wszystkie blogi prowadzone na BLOX.PL znikną z Internetu, dlatego ostatnie dni poświęciłem tworzeniu nowej strony.

Adres nowej strony to https://popmusika.wordpress.com. Na blogu znajdują się prawie wszystkie dotychczas napisane artykuły.

 

Nie chcemy nowej muzyki!

augustc

 

"Reputation" Taylor Swift i ścieżka dźwiękowa do filmu "The Greatest Showman" były największymi bestsellerami ubiegłego roku na świecie. Jednak nawet te płyty nie przekonały Polaków do nowych nagrań. W Polsce generalnie słucha się starych piosenek. Oczywiście sporą popularność zyskały ostatnio niektóre polskie utwory hip-hopowe, disco-polo oraz dokonania paru polskich twórców pop-rockowych, m.in. Dawida Podsiadło, ale są to wyjątki od reguły.

Tytuł tego wpisu jest trochę prowokujący, ale idealnie oddaje preferencje muzyczne Polaków. Naukowcy co jakiś czas przeprowadzają badania gustu muzycznego w naszym kraju. Wynika z nich, że Polacy lubią muzykę i towarzyszy im ona w codziennych zajęciach lub odpoczynku. Jest to jednak tylko część prawdy. Przeprowadziłem badania wśród znajomych oraz użytkowników Internetu. Wynika z nich, że większość ludzi lubi słuchać przede wszystkim starej muzyki, którą dobrze zna. Podobnie jest z wpisami blogowymi i artykułami muzycznymi. Jeżeli chcemy czytać o muzyce to preferujemy teksty o muzykach, których twórczość dobrze znamy, zawierające mnóstwo ciekawostek. Dlatego w ostatnich tygodniach na blogu pojawiły się wpisy poświęcone studyjnym płytom zespołu Queen oraz historyjki poświęcone Lemmy'emu, Post Malone'owi, Boy'owi George'owi oraz Freddiemu Mercury'emu.

Zdecydowana większość ludzi w Polsce nie chce słuchać nowej muzyki, chociaż jest ona na wyciągnięcie ręki. Internet jest w tej chwili wielką biblioteką. Słuchacze mają większy wybór niż kiedykolwiek, dzięki takim serwisom internetowym jak Spotify czy YouTube i mogą poznać dokonania każdego twórcy. Można posłuchać modnych obecnie Korteza, Brockhampton, Carrie Underwood czy The Weeknd. Można posłuchać klasycznych albumów George'a Harrisona, The Rolling Stones, Earth, Wind & Fire czy Eagles. Większość słuchaczy w Polsce jednak woli nie dokształcać się muzycznie. Woli słuchać tego co dobrze zna. Ostatni research wśród internautów w miażdżący sposób potwierdził tę tezę. Przykładowo jedna z idealnych playlist według czytelników na pełen relaksu wieczór wygląda w ten sposób:

1.M People - Moving On Up,
2.Bad Boys Blue - Youre A Woman,
3.Tom Petty & The Heartbreakers - Learning To Fly,
4.Jennifer Lopez - Lets Get Loud,
5.Queen - The Show Must Go On,
6.Scatman John - Scatman (Ski-Ba-Bop-Ba-Dop-Bop),
7.Modern Talking - Brother Louie,
8.Bee Gees - You Win Again,
9.Wham! - Club Tropicana,
10.Adamski Feat. Seal - Killer,
11.A-Ha - Take On Me,
12.Snap! - The Power,
13.Sandra - In The Heat Of The Night,
14.Mr. Mister - Broken Wings,
15.Kelly Clarkson - Behind These Hazel Eyes.

Nie ma w tych zestawieniach wielu nowości i w ogóle nie ma utworów nieznanych wykonawców. Mając na uwadze powyższe ludziom opowiadających o piractwie internetowym mogę odpowiedzieć tylko, że nawet gdyby nie można było nic ściągać z Internetu to Polacy nie odczuli by tego. Dlaczego? Ponieważ ludzie nie chcą poznawać nowych piosenek. Rynek jest przeładowany  nagraniami. Ludzie mają czego słuchać. Stare piosenki w zupełności im wystarczają. Nowości słuchają jedynie młodzi.Co to oznacza? Być może stoimy u progu kolejnej rewolucji w przemyśle muzycznym? Może skończą się czasy albumów muzycznych, a wykonawcy będą wypuszczali w eter jedynie perfekcyjnie wyszlifowane nagrania. W każdym razie ciężko wyobrazić sobie, że rynek będzie wyglądał tak jak w drugiej połowie XX wieku skoro jest coraz mniej osób, które chcą poznawać nowe płyty.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci