Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Drake - More Life

augustc

drake__more_life

Drake - More Life (2017) OVO Sound

01. Free Smoke – 3:39
    02. No Long Talk (feat. Giggs) – 2:30
   03. Passionfruit – 4:59
    04. Jorja Interlude – 1:48
   05. Get It Together (feat. Black Coffee & Jorja Smith) – 4:10
    06. Madiba Riddim – 3:25
   07. Blem – 3:37
    08. 4422 (feat. Sampha) – 3:06
   09. Gyalchester – 3:09
    10. Skepta Intelude – 2:23
    11. Portland (feat. Quavo & Travis Scott) – 3:57
    12. Sacrifices (feat. 2 Chainz & Young Thug) – 5:08
    13. Nothings Into Somethings – 2:34
   14. Teenage Fever – 3:40
    15. KMT (feat. Giggs) – 2:43
   16. Lose You – 5:05
    17. Can't Have Everything – 3:48
    18. Glow (feat. Kanye West) – 3:26
    19. Since Way Back (feat. PartyNextDoor) – 6:08
   20. Fake Love – 3:31
    21. Ice Melts (feat. Young Thug) – 4:11
    22. Do Not Disturb – 4:44

Nawet najbardziej przychylni Drake'owi dziennikarze źle wypowiadali się na temat "Views" - ostatniego studyjnego albumu kanadyjskiego rapera, który był największym bestsellerem ubiegłego roku. Zachowawczego, płytkiego i generalnie nudnego krążka nie były w stanie obronić nawet genialne single promujące wydawnictwo "One Dance" i "Hotline Bling" odsłuchane w serwisie Spotify blisko 2 miliardy razy! Od wydania "Views" nie minął nawet rok, a na rynku pojawiła się nowa rzecz od Drake'a. "More Life" albo jak kto woli "More Life: A Playlist By October Firm" według kanadyjskiego artysty nie jest bowiem albumem tylko playlistą! Wypuszczenie na rynek tzw. playlisty można określić jako tani chwyt marketingowy, ale jak się przyjrzeć z bliska płycie "More Life" nazwanie tego dzieła w ten sposób ma swoje uzasadnienie.

W najnowszy projekt Drake'a zaangażowało się dużo gości. Oczywiście pierwsze skrzypce na tym wydawnictwie gra pochodzący z Toronto raper, ale niebagatelny wpływ na "More Life" wywarło paru zaproszonych muzyków. "Get It Together" nagrany do spółki z południowoafrykańskim DJ-em Black Coffee oraz piękną, soulową piosenkarką Jorją Smith to wykapany numer house'owy. "4422" to pościelówa zaśpiewana przez Samphę, która spokojnie mogłaby się znaleźć na jego debiutanckim albumie "Process". "Skepta Interlude" to oczywiście popis wyróżnionego w ubiegłym roku nagrodą Mercury grime'owego artysty Skepty. Natomiast  kawałki "No Long Talk" i "KMT" to z kolei pochmurne, gniewnie brzmiące utwory, w których oprócz Drake'a hipnotyzuje wyspiarski raper Giggs.

Nie ma wątpliwości, że to między innymi dzięki czerpaniu z charakterystycznych brzmień dla miejsc innych niż Toronto Drake'owi wyszła płyta tak ciekawa. Jednak przede wszystkim "More Life" się dobrze słucha ponieważ Drake był w ewidentnie lepszej formie niż podczas nagrywania "Views". Nawet tak mało znaczący epizod jak nieudany romans z Jennifer Lopez artysta potrafił przekuć w wysokiej klasy, intrygującą sztukę. W utworze "Teenage Fever" raper zsamplował refren klasycznej piosenki J.Lo "If You Had My Love". Trzeba jednoznacznie stwierdzić, że nawet jeżeli ktoś jest nastawiony okoniem do miłosnych tekstów Drake'a i generalnie do wszystkich jego dokonań to "More Life" będzie dla niego przyjemnym doświadczeniem. Playlista zaprezentowana przez pochodzącego z Toronto rapera to rzecz z naprawdę wysokiej półki. Co prawda to "Views" pobił kilka muzycznych rekordów, ale to za "More Life" fani są gotowi postawić piosenkarzowi spiżowe pomniki.

j.lo_drake

David Bowie - No Plan

augustc

David_Bowie__No_Plan

David Bowie - No Plan (2017) Columbia

  1. Lazarus - 6:24
  2. No Plan - 3:40
  3. Killing a Little Time - 3:46
  4. When I Met You - 4:09

Pompa otaczająca pogrzeby w większym stopniu odnosi się
do próżności żyjących niż do oddawania czci zmarłym.
LA ROCHEFOUCAULD, MAKSYMY

W przeciągu ostatnich kilku lat ukazało się parę niezwykle interesujących wydawnictw art-rockowych, ale żadne z nich nie wywołało takiego entuzjazmu jak płyty "The Next Day" oraz "Blackstar" Davida Bowiego. Nie ma żadnych wątpliwości, że popularność ostatnich dzieł piosenkarza bierze się przede wszystkim z fascynacji słuchaczy nieprzeciętną osobowością artysty. Muzyk snując rozważania na temat natury ludzkiej zdecydował się między innymi na odejście bez pogrzebu, przez co zrobił psikusa gwiazdom medialnym wyspecjalizowanym w relacjonowaniu tego typu wydarzeń.

"No Plan" jest pierwszym wydawnictwem zawierającym nową muzykę artysty wydanym po jego śmierci i jest znakomitym uzupełnieniem wydanego w ubiegłym roku albumu "Blackstar". Oprócz doskonale znanego wszystkim fanom Bowiego jazz-rockowego numeru "Lazarus" minialbum "No Plan" zawiera jeszcze trzy numery. Pierwszym z nich jest wyjątkowo senny i apatyczny utwór tytułowy, który jednak czaruje jazzującym klimatem. Następujący zaraz po nim kawałek "Killing a Little Time" to rzecz z zupełnie innej beczki. Zdominowany przez agresywne brzmienie rockowego instrumentarium numer mógłby spokojnie znaleźć się na krążkach "Outside" czy też "Hours". Ostatnim utworem na płycie jest miłosny i dość dynamiczny utwór "When I Met You", w którym jedną z głównych ról gra gitara akustyczna. "When I Met You" również przywodzi na myśl starsze dokonania Bowiego, ale tym razem z początku poprzedniej dekady.

Generalnie "No Plan" jest bardzo dobrym wydawnictwem i znakomitym prezentem dla fanów artysty. Uczciwie jednak trzeba stwierdzić, że mimo wielu podobieństw żaden z nowych, nie wydanych wcześniej utworów nie dorównuje poziomem artystycznym ostatnim wielkim nagraniom piosenkarza, takim jak: "5:15 The Angels Have Gone", "Slow Burn", "Bring Me the Disco King", "Days" czy też wspomnianemu mitycznemu utworowi "Lazarus". 

Mount Eerie - A Crow Looked at Me

augustc

mount_eerie__crow_looked_at_me

Mount Eerie - A Crow Looked at Me (2017) P.W. Elverum & Sun

01. Real Death
02. Seaweed
03. Ravens
04. Forest Fire
05. Swims
06. My Chasm
07. When I Take Out The Garbage At Night
08. Emptiness pt. 2
09. Toothbrush/Trash
10. Soria Moria
11. Crow

Eerie w języku angielskim oznacza "dziwaczny", "niesamowity", "upiorny", "pełen grozy", "tajemniczy", natomiast wyraz "mount" oznacza "górę". Nazwę muzycznego projektu Phila Elveruma Mount Eerie trzeba więc przetłumaczyć jako "tajemnicza góra" bądź też "upiorna góra". Trzeba przyznać, że ta nazwa pasuje jak ulał do mrocznej, enigmatycznej twórczości Mount Eerie, w której indie rock miesza się z folkiem, muzyką elektroniczną oraz metalem. Najnowszy studyjny album Phila Elveruma "A Crow Looked at Me" był nagrywany w szczególnych okolicznościach tuż po śmierci żony artysty Geneviève Castrée na raka trzustki. Muzyka na tej płycie jest bardzo prosta i ogranicza się głównie do gitary akustycznej i wokalu artysty. Phil Elverum powiedział, że podczas sesji nagraniowej do "A Crow Looked at Me" zależało mu tylko na tym, aby uczcić pamięć ukochanej małżonki - to dlatego najnowsza muzyka Mount Eerie jest tak minimalistyczna i intymna. Ósmy studyjny album Mount Eerie został znakomicie oceniony przez najważniejszych amerykańskich krytyków muzycznych, jednak słuchając "A Crow Looked at Me" nie można oprzeć się wrażeniu, że przyczyniła się do tego tematyka dzieła. Inną sprawą jest fakt, że Phil Elverum jest na tej płycie szczery jak mało który muzyk. "A Crow Looked at Me" zawiera bardzo ciekawe fragmenty jak wydane na singlach utwory "Real Death" oraz "Ravens", a także "Emptiness pt. 2", jednak jako całość nie robi już takiego dużego wrażenia. Na pewno najnowszy album Mount Eerie jest godny przesłuchania, aczkolwiek warto wiedzieć, że najciekawszą muzykę Phil Elverum zamieścił na paru poprzednich płytach takich jak: "Lost Wisdom", "Wind's Poem", "Ocean Roar" czy "The Glow Pt. 2".

Elton John - 17-11-70

augustc

Elton_John__171170

Elton John - 17-11-70 (1996) Rocket


    01. Bad Side of the Moon– 6:10
    02. Amoreena – 4:54
    03. Take Me to the Pilot – 4:57
    04. Sixty Years On – 5:55
    05. Honky Tonk Women– 4:07
    06. Can I Put You On – 7:22
   07. Medley – 18:27
        Burn Down the Mission
        My Baby Left Me
        Get Back

Tegoroczna edycja międzynarodowego święta Record Store Day promującego niezależne sklepy płytowe odbędzie się 22 kwietnia 2017 r. Z tej okazji na dwóch płytach winylowych ukaże się zapis całego koncertu Eltona Johna z 17 listopada 1970 roku. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że artysta uważa ten właśnie koncert za najlepszy w swojej karierze. Rzeczywiście słuchając tej płyty nie sposób nie uchylić czoła przed Eltonem Johnem oraz towarzyszącymi mu muzykami. Największe wrażenie z albumu "17-11-70" robią nagrania "Amoreena" oraz "Sixty Years On". Pierwszy z tych utworów w tej wersji ujrzał światło dzienne dopiero w 1996 roku, gdy na CD ukazała się reedycja albumu "17-11-70" oryginalnie wydanego w 1971 roku. Znany z drugiej studyjnej płyty Eltona Johna symfoniczny, majestatyczny numer "Sixty Years On" na koncertówce "17-11-70" pojawia się w uproszczonej aranżacji jako pełen dramaturgii, trzymający w napięciu numer rockowy, będący przede wszystkim popisem perkusisty Nigela Olssona, który bębni w nim jak szalony.

Abumu "17-11-70" na pewno warto posłuchać nie tylko ze względu na dwa wyżej wymienione utwory, ale również po to, aby usłyszeć jak Elton John zinterpretował klasyczne kawałki The Beatles ("Get Back") oraz The Rolling Stones ("Honky Tonk Women"). Warto też poznać brzmienie zespołu zanim doszedł do niego gitarzysta Davey Johnstone - na scenie Eltonowi i Olssonowi towarzyszył jeszcze tylko basista Dee Murray. 
 
Na pewno największym mankamentem poprzednich edycji albumu "17-11-70 był dobór piosenek. Podczas legendarnego występu w Nowym Jorku artysta zagrał jeszcze między innymi takie piosenki jak: "I Need You To Turn To", "Border Song", "Indian Sunset" oraz swój największy w tamtym czasie hit "Your Song". Nowa wersji albumu "17-11-70" zlikwiduje ten problem.

Na niekorzyść tego krążka działa fakt, że dopiero po jego wydaniu Elton John nagrał swoje największe utwory jak: "Tiny Dancer", "Rocket Man", "Goodbye Yellow Brick Road" czy "Don't Let the Sun Go Down on Me", które w opinii fanów artysty muszą obowiązkowo znaleźć w setliście każdego koncertu Eltona Johna.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci