Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Oneohtrix Point Never - Age Of

augustc

Oneohtrix_Point_Never__Age_of

Oneohtrix Point Never - Age Of (2018) Warp

1. Age Of - 3:24
2. Babylon - 3:04
3. Manifold - 1:50
4. The Station - 4:20
5. Toys 2 - 4:39
6. Black Snow - 3:41
7. myriad.industries - 1:07
8. Warning - 2:38
9. We'll Take It - 3:45
10. Same - 2:02
11. RayCats - 3:40
12. Still Stuff That Doesn't Happen - 4:22
13. Last Known Image of a Song - 4:06

29790108_10155607706468507_200014173090656492_nzdjęcie: Oneohtrix Point Never (Daniel Lopatin), photo credit: Atiba Jefferson

Oneohtrix Point Never, czyli Daniel Lopatin, jak zwykle nie zawodzi. "Age Of", wyprodukowany przez artystę do spółki z angielskim piosenkarzem Jamesem Blakiem, to propozycja niezwykle wciągająca i ukazująca wielką wyobraźnię muzyka. Płyta mieni się paletą różnorodnych dźwięków i słychać na niej takie gatunki muzyczne jak: rock, smooth jazz, R&B, country, pop oraz metal. Innymi słowy Oneohtrix Point Never zaprezentował słuchaczom dzieło absolutne, na którym znajdują się elementy wszystkiego co najlepsze w najnowszej muzyce.

Nowego albumu amerykańskiego producenta słucha się świetnie. Znajdują się tu gorsze momenty, do których można zaliczyć numery, gdzie Daniel Lopatin udziela się wokalnie, ale nie przeszkadzają one w odbiorze całości. O ile "Age Of" słucha się znakomicie, ciężko się na jego temat pisze. Wszystko  zmienia się tu jak w kalejdoskopie. Artysta szybko przeskakuje z tematu na temat i niekiedy ma się wrażenie, że na albumie panuje chaos. Jednakże, gdy się dobrze wsłuchać w to, co się dzieje na płycie okazuje się, że wszystko jest tu na swoim miejscu.

"Age Of" pomimo tego, że jest płytą szalenie eksperymentalną, łączącą niejednorodne elementy mające swe źródło w różnych stylach i do tego wymagającą skupienia jest też albumem dość przystępnym dla większości odbiorców. W tym tkwi jego wielka siła, najpełniej objawiona w potężnym, uduchowionym numerze "Same", niepokojącym "Warning", nawiązującym do muzyki japońskiej "RayCats" oraz tytułowym "Age Of", gdzie główną rolę pełni niemodny w dzisiejszych czasach klawesyn.

Nowy album Oneohtrix Point Never nie jest jednak dla wszystkich.Słuchacze, którzy o twórczości Lopatina mówią, że to nic innego jak spotworniałe, pełne szkaradnych dźwięków piosenki raczej się nie nawrócą. Natomiast wszystkim lubiącym eksperymenty można "Age Of" polecić.

Angélique Kidjo - Remain in Light

augustc
Angelique_Kidjo__Remain_in_LIght
 
Angélique Kidjo - Remain in Light (2018)
   01. Born Under Punches - 3:50
    02. Crosseyed and Painless - 5:29
    03. The Great Curve - 4:08
    04. Once in a Lifetime - 5:49
    05. Houses in Motion - 4:33
    06. Seen and Not Seen - 3:04
    07. Listening Wind - 6:02
    08. The Overload - 3:29

Ten rok David Byrne może zaliczyć do udanych, przynajmniej pod względem zawodowym. Artysta nie tylko wydał dobrze przyjętą płytę "American Utopia", ale też jedna z najważniejszych postaci sceny afrykańskiej Angélique Kidjo złożyła mu hołd. Pochodząca z Beninu piosenkarka nagrała własną wersję ikonicznego albumu Talking Heads "Remain in Light".

Kidjo zaliczana przez BBC za jedną z 50 największych postaci współczesnej Afryki zasłynęła w masowej świadomości albumem "Djin Djin" z 2007 roku. Udział w nagraniu krążka mieli najwięksi: Peter Gabriel, Carlos Santana, Josh Groban, Alicia Keys i Branford Marsalis. Piosenkarka zgarnęła za "Djin Djin nagrodę Grammy w kategorii najlepszy album muzyki world. Od tego czasu Kidjo otrzymała ogromną ilość nagród, w tym dwie kolejne nagrody Grammy.

Najnowszy album "Remain in Light" jest szansą artystki na poznanie się szerszej publiczności. Czym dla historii muzyki jest dzieło dawnego zespołu Byrne'a wiedzą wszyscy fani rocka, a już na pewno nowej fali i punk-rocka. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Kidjo zagrała piosenki Talking Heads na swój sposób, a jej interpretacje przypadły do gustu fanom muzyki pop-rockowej.

"Remain in Light" w wykonaniu Kidjo to rzecz udana, gdzie nowoczesny pop łączy się z brzmieniami afrykańskimi. Jednak tylko przy dynamicznym, zdominowanym przez instrumenty perkusyjne "Born Under Punches" można doznać uniesienia. Reszta piosenek to tylko i aż świetnie wykonane rzemiosło, choć są ludzie, którym nowa płyta Kidjo podoba się bardziej niż większość nowych rzeczy od Davida Byrne'a.

Nine Inch Nails - Bad Witch

augustc

Nine_Inch_Nails__Bad_Witch

Nine Inch Nails - Bad Witch (2018) Capitol, The Null Corporation

  1. Shit Mirror – 3:06
    2. Ahead of Ourselves – 3:30
    3. Play the Goddamned Part – 4:51
    4. God Break Down the Door – 4:14
    5. I'm Not from This World – 6:41
    6. Over and Out – 7:49

NineInchNailsCorinneSchiavone920x585Nine Inch Nails, 2018 Credit: Press/Corinne Schiavone

Najnowsza muzyczna propozycja Nine Inch Nails to brutalna lekcja muzyki dla wielu kolegów po fachu Trenta Reznora i Atticusa Rossa. "Bad Witch" pokazuje potęgę ambicji, kreatywności oraz pracowitości amerykańskich muzyków, którzy tak na dobrą sprawę już nic nie muszą.

Nine Inch Nails nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu. Dotychczasowa twórczość zespołu to klasyka rocka industrialnego, a jego charakterystyczne brzmienie powstałe dzięki użyciu instrumentów elektronicznych zna każdy fan muzyki zarówno agresywnej, jak i melancholijnej.

"Bad Witch" może nie jest najwybitniejszym dokonaniem Nine Inch Nails, ale czuje się tu ducha kapeli z jej najlepszych lat. Szybkie, agresywne, punkowe kawałki z początku płyty „Shit Mirror” i „Ahead of Ourselves” powalają słuchaczy niczym mocne bokserskie ciosy. Część słuchaczy słusznie porównuje je do wściekłych nagrań The Prodigy sprzed dwóch dekad. Zaraz po nich jest instrumentalny kawałek "Play the Goddamned Part". Ten budzący lęk utwór zdominowany przez eksperymentalne elektroniczne dźwięki oraz niepokojące brzmienie saksofonu świetnie sprawdziłby się w filmie Davida Lyncha, z którym Trent Reznor niegdyś współpracował.

Wszystkie wymienione wyżej utwory to jednak tylko przystawka do dania głównego, jakim jest singlowy numer „God Break Down the Door”. Piosenka, będąca fascynującą i hipnotyzującą mieszanka jazzu oraz muzyki elektronicznej, przywodzi na myśl nagrania Davida Bowiego z czasów "Outside" oraz "Blackstar". Kosmiczny motyw klawiszowy przewijający się przez cały utwór oraz pojawiające się gdzieniegdzie złowrogie dźwięki saksofonu sprawiają, że „God Break Down the Door” trzyma w napięciu jak mało która piosenka wydana w tym roku.

Ambientowy numer "I'm Not from This World" przywołujący klimat "Quake'a" oraz "Over and Out" kojarzący się z eksperymentami wspomnianego Davida Bowiego kończą tą krótką, ale jakże interesującą i treściwą płytę.

"Bad Witch" to album momentami powalający na łopatki, jednak różnica pomiędzy „God Break Down the Door” i Play the Goddamned Part" a resztą płyty jest tak duża, że wystawienie maksymalnej noty byłoby nie fair. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że  pozostałe, mniej ciekawe utwory z "Bad Witch" to też rzeczy bardzo wysokiej próby.Grupa Nine Inch Nails nagrała coś co niby brzmi znajomo, ale nie zrobiła tego w sposób banalny, jak robi to wielu innych artystów i za to jej chwała.

David Byrne - American Utopia

augustc

David_Byrne__American_Utopia

David Byrne - American Utopia (2018) Nonesuch

01. I Dance Like This – 3:33
   02. Gasoline and Dirty Sheets – 3:19
   03. Every Day Is a Miracle – 4:46
   04. Dog's Mind – 2:29
    05. This Is That – 4:31
    06. It's Not Dark Up Here – 4:10
    07. Bullet – 3:09
   08. Doing the Right Thing – 3:38
   09. Everybody's Coming to My House – 3:29
   10. Here – 4:13

david_byrne_photocredit_jody_rogacpowyżej David Byrne w obiektywie Jody Rogac

Ludzie mówią, że David Byrne nie jest zachwycony tym, co się dzieje na świecie pod przodownictwem Ameryki. Pochodzący ze Szkocji muzyk buntuje się przeciwko temu co się dzieje na świecie, ale robi to na totalnym luzie, w sposób  kulturalny (sprawdźcie jego dziennik internetowy, gdzie opisuje Muzeum Anahuacalli w Meksyku).

W nowych piosenkach Szkota nie ma agresji. Byrne postawił w najnowszych nagraniach na wypasioną produkcję, wpadające w ucho kompozycje, humor, nieoczywiste rozwiązania (świetny syntezator w połowie "Doing the Right Thing") oraz znamienitych gości. Oprócz stałego współpracownika artysty Briana Eno na krążku obecni są Daniel Lopatin (Oneohtrix Point Never), Sampha oraz modny angielski producent DJ Jack Latham (Jam City).

Dzięki tym zabiegom płyty "American Utopia" słucha się przyjemnie. Przykładem może być funkujący, dance-rockowy numer "Everybody's Coming to My House", przypominający chwalebne czasy Talking Heads, której liderem był David Byrne. Artysta oprócz wspomnianego "Everybody's Coming to My House" popełnił na tej płycie kilka innych fajnych utworów, jak np. "It's Not Dark Up Here" czy "I Dance Like This". Jest jednak też na tym albumie parę rzeczy zwyczajnie nudnych, które powodują, że podczas odsłuchu "American Utopia" ludzie ziewają. Powoduje to obniżenie oceny tej fajnie brzmiącej i generalnie dość udanej płyty.

XXXTentacion - wspomnienie

augustc

Xxxtentacion

x

XXXTentacion 1998-2018

W Polsce wyłącznie młodzi adepci rapu wiedzą kim był XXXTentacion. Artysta był wschodzącą gwiazdą amerykańskiego rapu, ale był też jednocześnie jedną z największych postaci na rynku muzycznym. Jego kariera nie zdążyła się rozpocząć na dobre, gdyż 18 czerwca XXXTentacion został  zastrzelony. 20-letni Jahseh Dwayne Onfroy, bo tak naprawdę nazywał się artysta, wybrał się wczoraj do salonu z motocyklami. W pewnym momencie podszedł do niego uzbrojony napastnik i oddał w kierunku młodego gwiazdora kilka strzałów, a następnie odjechał samochodem marki Dodge z przyciemnianymi szybami.

Trzeba przyznać, że życie Onfroya nie było usłane różami. Właściwie jego życie to był jeden wielki skandal, który zakończył się tragicznie. Raper od małego miał problemy z prawem. Jako 6-latek próbował zasztyletować człowieka, który zaatakował jego matkę. Później artysta trafił do poprawczaka. Po wyjściu z zakładu był wielokrotnie zatrzymywany przez policję w związku z licznymi przestępstwami. W końcu w grudniu 2017 roku muzyk został skazany na karę aresztu domowego za napaść na swoją ciężarną dziewczynę i przemoc domową. Raper ją dusił, łamał na jej nogach wieszaki i podtapiał w wannie.
 
XXXTentacion ponadto bez przerwy spinał się z innymi artystami. Rok temu fani rapu emocjonowali się konfliktem X'a z Robem $tonem. Konflikt tej dwójki trwał kilka miesięcy, a jego kulminacja nastąpiła w czerwcu ubiegłego roku - podczas koncertu X'a Stone wtargnął na scenę i go powalił. Po tym ataku wystąpiło ogromne zamieszanie. Warto dodać, że Stone gdyby mógł to wtedy zabiłby XXXTentaciona. 

Onfroy jak przystało na kontrowersyjnego artystę sikał też na pomniki. Bez zmrużenia okiem opowiadał, że jest zdecydowanie lepszym raperem od 2PACA i prosił, aby go z nim nie porównywać. XXXTentacion w ciągu swojego krótkiego życia pokłócił się też z Drakiem - artysta atakował Drizzy'ego za kopiowanie stylu.

Trzeba jednak przyznać, ze pomimo wszystkich wad i kontrowersji XXXTentacion był świetnym artystą. Spektakularne koncerty rapera, w czasie których skakał na publiczność z balkonu albo był w nią rzucany przez swoich ochroniarzy były uznawane za jedne z lepszych rapowych show ostatnich miesięcy. Wśród melomanów zostanie jednak zapamiętany jako autor rewelacyjnej płyty "?" z marca br., zawierającej krótkie, około 2-minutowe kawałki, zainspirowane nie tylko rapem sprzed lat, ale również twórczością Kurta Cobaina, Papa Roach oraz ... Coldplay. Album "?" zadebiutował na 1. miejscu amerykańskiej listy przebojów i do dnia dzisiejszego utrzymuje się w czołówce najlepiej sprzedających się płyt w tym kraju. 

Anne-Marie - Speak Your Mind

augustc

AnneMarie__Speak_Your_Mind

Anne-Marie - Speak Your Mind (2018) Major Tom's

01. Cry – 4:31
    02. Ciao Adios – 3:19
   03. Alarm – 3:25
    04. Trigger – 3:13
    05. Then – 3:34
    06. Perfect – 3:53
    07. Friends (with Marshmello) – 3:22
   08. Bad Girlfriend – 3:26
   09. Heavy – 2:52
   10. 2002 – 3:06
    11. Can I Get Your Number? – 3:20
   12. Machine – 4:07

AnneMarie_singer

annemarie_na_koncercie

 

Prawdopodobieństwo, że album "Speak Your Mind" nie okaże się hitem było praktycznie żadne. Jest to co prawda debiutancka płyta Anne-Marie Nicholson, ale połowę tego krążka znało kilkaset milionów ludzi na kilka miesięcy przed jego premierą. Utwory z albumu "Speak Your Mind" były regularnie prezentowane w stacjach radiowych od 2016 roku.

Na pierwszy ogień poszedł zdominowany przez brzmienie instrumentów elektronicznych "Alarm", który sprzedał się w ilości ponad 600 tysięcy kopii w samej Anglii! Jak się okazało Anne-Marie dopiero się rozkręcała. Później zostały wydane: mający korzenie w jamajskiej muzyce, żwawy numer "Ciao Adios", emocjonalna ballada "Then" oraz oparty na mocnym tanecznym bicie od Marshmello (facet z kubłem na głowie na ostatnim zdjęciu) kawałek "Friends". Te utwory również zdobyły wielką popularność i zasłużone uznanie recenzentów.

"Speak Your Mind" był więc skazany na sukces i go osiągnął, aczkolwiek popularność krążka nie jest tak duża jak można było się tego spodziewać. Przyczyną tego może być to, że piosenki Anne-Marie stały się oklepane aż do obrzydzenia - "Friends" i "Alarm" były wałkowane przez didżejów na okrągło, a w Spotify te kawałki biły rekordy popularności.

Płyta "Speak Your Mind" robi na pewno większe wrażenie niż większość podobnych wydawnictw z ostatnich miesięcy, ale nie powala na łopatki. Na pewno jej mankamentem jest zbyt duża przepaść pomiędzy utworami singlowymi a pozostałymi kawałkami, które nie zapadają szczególnie w pamięć, chociaż złe nie są. Na koniec można tylko pogratulować Anglikom, że dorobili się kolejnej uzdolnionej piosenkarki, prezentującej wesołą, taneczną muzykę pop.

Courtney Barnett - Tell Me How You Really Feel

augustc

Courtney_Barnett

Courtney Barnett - Tell Me How You Really Feel (2018) Milk!

 01. Hopefulessness – 4:48
    02. City Looks Pretty – 4:42
    03. Charity – 4:10
    04. Need a Little Time – 3:58
    05. Nameless, Faceless – 3:15
    06. I'm Not Your Mother, I'm Not Your Bitch – 1:50
   07. Crippling Self-Doubt and a General Lack of Confidence – 2:48
   08. Help Your Self – 3:02
    09. Walkin' on Eggshells – 4:01
   10. Sunday Roast – 4:44

Pojawienie się Courtney Barnett na scenie muzycznej było istnym trzęsieniem ziemi. Debiutancka studyjna płyta australijskiej piosenkarki "Sometimes I Sit and Think, and Sometimes I Just Sit" zdobyła serca wszystkich fanów dobrej rockowej nuty i to w większości przypadków przy pierwszym przesłuchaniu. Warto przy tym wspomnieć, że artystka dostała za ten album wiele wyróżnień, w tym nominacje do prestiżowych nagród Grammy oraz BRIT.

Courtney Barnett błyskawicznie zdobyła uznanie słuchaczy oraz ludzi z branży, jednak wszyscy szybko o niej zapomnieli. Wydany w zeszłym roku ciekawy, gitarowy krążek "Lotta Sea Lice" (nagrany do spółki z Kurtem Vile), umknął uwadze wielu melomanów, a ci którzy go przesłuchali momentalnie o nim zapomnieli. Powodem tego była chyba słaba promocja, ale prawdopodobnie też fakt, że dziennikarze radiowi nie poświęcają tej zdolnej artystce uwagi. Wielka szkoda.

Najnowsza, zainspirowana grungem płyta Barnett "Tell Me How You Really Feel" zapewne nie pomoże Australijce w uzyskaniu większej popularności. Ten album to bez dwóch zdań kawał dobrej roboty, aczkolwiek nie może się równać w poprzednimi nagraniami piosenkarki. Wszystkie utwory trzymają poziom (szczególnie pierwszych parę piosenek), ale wystarczy przesłuchać opublikowane nie tak dawno numery "Over Everything" i "Fear Is Like A Forest", aby stwierdzić, że Courtney Barnett stać na dużo więcej.

"Tell Me How You Really Feel" to płyta bez przyszłości, która zapewne już niedługo będzie uznawana za solidną, wartą przesłuchania pozycję, jednakże bez większych fajerwerków. 

Lily Allen - No Shame

augustc

Lily_Allen__No_Shame

Lily Allen - No Shame (2018) Parlophone

01. Come on Then – 3:11
    02. Trigger Bang (feat. Giggs) – 3:32
    03. What You Waiting For? – 3:07
    04. Your Choice (feat. Burna Boy) – 3:42
    05. Lost My Mind – 3:48
    06. Higher – 4:08
    07. Family Man – 3:39
   08. Apples – 3:40
    09. Three – 3:38
    10. Everything to Feel Something – 4:57
    11. Waste (feat. Lady Chann) – 3:31
    12. My One – 2:58
    13. Pushing Up Daisies – 3:45
    14. Cake – 3:28

lily_allen

Lily Allen chce zostać Waszą nową ulubioną piosenkarką. Dacie jej szansę? Angielka nie cofnie się przed niczym, aby Was zadowolić. Wydała właśnie czwarty studyjny album "No Shame", który z miejsca zyskał ogromną aprobatę krytyków muzycznych. Dzieło promuje zdjęciami swojej waginy!

Utrzymany w klimacie elektronicznego popu krążek, jak podkreślają fani oraz sama zainteresowana, znacząco różni się od jej poprzedniego dzieła, przebojowej płyty "Sheezus" z 2014 roku. Lily Allen twierdzi, że poprzedni album wywołał u niej kryzys. Artystka w ogóle nie czuła muzyki z tamtej płyty. Na domiar złego piosenkarce rozpadło się małżeństwo. "No Shame" jest więc w pewnym sensie powrotem Allen do żywych. Najnowszy album wbrew temu co opowiada o nim artystka jest jednak dziełem dość przebojowym, aczkolwiek takich bangierów jak "Smile", "LDN" czy "The Fear" tu nie ma.
 
Nieźle słucha się mających jamajskie korzenie kawałków, szczególnie szybszego "What You Waiting For?" oraz wyjątkowo powolnego i apatycznego "Higher". Romantyczna fortepianowa ballada "Family Man" to utwór, który brzmi niczym klasyk z lat 70. Allen pokazała tu wielką sztukę. Krytycy wskazują na podobieństwo piosenki do twórczości niezapomnianego The Carpenters. Fragmenty kawałka "Trigger Bang" zaśpiewane przez Allen to jedna z najlepszych żeńskich partii wokalnych wydanych w tym roku. Natomiast "Cake" to porcja beztroskiego, nowocześnie brzmiącego r&b.

Reasumując "No Shame" jest bardzo przyjemnym krążkiem z muzyką pop. Jego największym mankamentem jest to, że jest nierówny. Oprócz wymienionych wyżej niezwykle fajnych momentów "No Shame" wypełnia niezasługująca na uwagę muzyczka kojarząca się z radiową papką serwowaną klientom w hipermarketach. Ogólnie jednak jest ok. Lily Allen nie ma się czego wstydzić.

Jonathan Davis - Black Labyrinth

augustc

Jonathan_Davis__Black_Labyrinth

Jonathan Davis - Black Labyrinth (2018) Sumerian

01. Underneath My Skin – 3:46
   02. Final Days – 4:36
    03. Everyone – 2:52
    04. Happiness – 2:57
    05. Your God – 2:49
    06. Walk on By – 3:40
    07. The Secret – 3:31
   08. Basic Needs – 6:14
   09. Medicate – 3:57
    10. Please Tell Me – 4:27
    11. What You Believe – 4:05
   12. Gender – 3:26
    13. What It Is – 3:54

1200pxJon_Davis_Korn_RdelS_2

Gdyby przeprowadzono ankietę i zadano w niej pytanie "kto jest  najbardziej diabelską postacią współczesnej sceny muzycznej" to wiele osób wskazałoby na Jonathana Davisa. Piosenkarz wraz ze swoim zespołem Korn (pisownia stylizowana: KoЯn) od 25 lat gra niezwykle ostro, szokuje publiczność, a przy tym jest popularny niczym członek boysbandu.

Korn w latach swojej świetności, w drugiej połowie lat 90., był zespołem, który jak równy z równym rywalizował na listach przebojów z Backstreet Boys, Rickym Martinem i Britney Spears. Przełomowa płyta grupy "Follow the Leader" z 1998 roku nie tylko zdobyła 1. miejsce listy przebojów w Stanach Zjednoczonych, ale zyskała też status pięciokrotnej platyny w tym kraju. Kolejna płyta "Issues" z 1999 roku okazała się jeszcze większym bestsellerem, a sława zespołu wypłynęła daleko poza granice USA.

Korn zawsze grał niezwykle ciężko. Charakterystyczne dla kapeli były ostre gitarowe riffy, mocna perkusja oraz głęboki bas. Depresyjne i bardzo agresywne  brzmienie świetnie uzupełniało się z szokującymi, wywołującymi skrajne emocje tekstami Jonathana Davisa. Przykładowo utwór "Pretty" ze wspomnianego krążka "Follow the Leader" opowiada o zwłokach dziewięciomiesięcznej dziewczynki zgwałconej przez ojca. "Dead Bodies Everwhere" nawiązuje z kolei do pracy w kostnicy. Oczywiście te utwory powstały po to, aby szokować, ale ich geneza nie jest tak oczywista jak się wydaje.

Jonathan Davis jako młody chłopak uwielbiał horrory oraz wszystko co wiązało się z klimatem grozy. To sprawiło, że zatrudnił się w Biurze Koronera Hrabstwa Kern w stanie Kalifornia. Praca w tak nietypowym miejscu odcisnęła na nim duże piętno. Młodego Jonathana mdliło na sam widok zwłok, jednak po czasie muzyk przyzwyczaił się nieprzyjemnych widoków oraz zapachów i postanowił związać swoją przyszłość z preparacją zwłok. Artysta zapisał się do  specjalnej szkoły dla Pracowników Pogrzebowych i na dobre rozpoczął karierę w Biurze Koronera.

Na szczęście dla fanów muzyki rockowej Jonathana ciągnęło też do show-biznesu. Poza tym przez pracę w kostnicy artystę zaczęły nawiedzać koszmary. To wszystko sprawiło, że porzucił karierę w prosektorium i zaczął grać rocka. To właśnie dzięki doświadczeniom w Biurze Koronera powstały takie numery jak "Pretty" czy "Dead Bodies Everwhere". Ale mroczne teksty Jonathana dotyczą nie tylko jego przeżyć z prosektorium. "Daddy" traktuje o molestowaniu seksualnym, "Fagot" opowiada o przemocy szkolnej, natomiast będący sygnaturą grupy "Falling Away from Me" to utwór o przemocy domowej. Te tematy również nie były obce Jonathanowi Davisowi - jako młody człowiek artysta doświadczył wielu przykrości, które opisywał później w swoich piosenkach.

Od czasu wydania "Follow the Leader" życie artysty stało się bardziej poukładane. Muzyk, który wcześniej miał problemy z używkami, w ogóle nie pije alkoholu i nie bierze narkotyków. Poza tym spełnia się rodzinnie. Jest mężem Deven Davis i ojcem trójki dzieci. Jeżeli chodzi o dawne życie to Jonathan Davis musi zadowolić się horrorami oraz pamiątkami po seryjnych mordercach, które kolekcjonuje z namiętnością maniaka.

Wreszcie przyszedł czas, aby Jonathan wydał coś bez chłopaków z grupy Korn. Wokalista tworzył różne poza macierzystą grupą (napisał ścieżkę dźwiękową do filmu "Królowa potępionych"), jednak debiutancki album artysty "Black Labyrinth" ukazał się dopiero teraz, po ponad 10 latach dłubania w studiu nagraniowym. Trzeba przyznać, że ze względu na markę piosenkarza oraz to, że jest to jego solowy debiut jest to naprawdę duże wydarzenie na rynku muzycznym.

Jonathan Davis zrobił coś co brzmi oczywiście mocno, ale nie jest tak agresywne i drapieżne jak jego dokonania z Kornem. Większy nacisk położony jest tutaj na melodie i aranżację. Było to do przewidzenia dla ludzi znających preferencje muzyczne Jonathana Davisa. Piosenkarz lubi angielską nową falę z Duran Duran na czele, a jego ulubionymi piosenkami Korna są lekkie i najspokojniejsze utwory pochodzące z bogato brzmiącej płyty "Untouchables" z 2002 roku.

W celu stworzenia trochę innego, lżejszego brzmienia wokalista zaprosił do współpracy muzyków z totalnie innych parafii. Na "Black Labyrinth" oprócz Jonathana grają między innymi: basista Miles Mosley, współpracujący wcześniej z Kendrickiem Lamarem i Kamasim Washingtonem, znany ze współpracy z Peterem Gabrielem skrzypek i kompozytor pochodzenia hinduskiego Lakshminarayana Shanka oraz absolutny mistrz gry na duduku (dęty instrument pochodzący z Armenii, posiadający brzmienie zbliżone do saksofonu) Djivan Gasparyan (czyt. Dżiwan Gasparian). Ostatni z wymienionych muzyków, 89-letni Armeńczyk, akompaniujący wcześniej Hanzowi Zimmerowi i Stingowi, wspaniale ubarwił grą nagranie "Final Days", które zyskało dzięki niemu niesamowity pustynny klimat.

"Black Labyrinth"  to płyta na pewno dość dobra, ale nie wywołująca gęsiej skórki. Wszystkie kompozycje z debiutanckiego albumu Jonathana Davisa mają prawo podobać się wielbicielom muzyki rockowej, aczkolwiek po ich przesłuchaniu ma się nieodparte wrażenie, że czegoś tu brakuje. Być może styl jaki wypracowali muzycy na tej płycie wymaga szlifierki? Najlepsze kawałki z płyty - mocniejsze "Underneath My Skin", "What It Is" i "Your God" oraz hipnotyczne i spokojniejsze "Medicate" to kawał dobrej roboty i te utwory zapewne będą się sprawdzać na koncertach, ale nawet one sprawiają niedosyt. Nie są to takie petardy jak "Here to Stay", "Make Me Bad" czy "Narcissistic Cannibal" Korna. 

Podsumowując ten album powinien wzbudzić zainteresowanie tych odbiorców, dla których muzyka Korn jest teraz zbyt ciężka, a którzy mają sentyment do dokonań zespołu z dawnych lat, gdy zespół był u szczytu popularności, a MTV na okrągło bombardowała widzów teledyskami do utworów "No Place to Hide", "A.D.I.D.A.S." czy wspomnianych "Here to Stay" i "Falling Away from Me". "Black Labyrinth" nie jest niestety albumem wybitnym, na miarę tego czym mógłby być, szczególnie biorąc pod uwagę jak długo trwały prace nad nim. Jest to jednak całkiem przyjemne dzieło i dobry prezent dla wielbicieli gotyckiego rocka. Fani makabrycznych tekstów też coś dostali. Numer "Gender" został zainspirowany filmem "Milczenie owiec", a Jonathan pyta się w nim: "Czy mógłbym założyć Twoją skórę, Czy mógłbym dostać ją teraz?"

Pusha T - DAYTONA

augustc

Pusha_T__daytona

 Pusha T - DAYTONA (2018) GOOD

01. If You Know You Know – 3:22
   02. The Games We Play – 2:46
    03. Hard Piano (feat. Rick Ross) – 3:15
   04. Come Back Baby – 3:26
  05. Santeria – 2:56
    06. What Would Meek Do? (feat. Kanye West) – 2:33
    07. Infrared – 2:50

Pusha T atakuje nowym albumem i robi to naprawdę dobrze! Ten utarty do granic możliwości zwrot nie obrazuje jednak tego co się ostatnio stało na rynku i czego jest to przedsmak.

Pusha T czyli Terrence LeVarr Thornton nagrywa muzykę od 1992 roku, czyli od bardzo dawna. Raper do 2010 roku  wraz z bratem Genem Thorntonem tworzył duet Clipse. Po zakończeniu działalności przez zespół Pusha T zdobywa rynek w pojedynkę. "DAYTONA" to jego trzeci album studyjny i zdecydowanie najbardziej znany, mimo że krążek został wydany niedawno, 25 maja br.

"DAYTONĘ" ciężko jednak nazwać albumem studyjnym w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ponieważ płyta zawiera zaledwie 7 utworów i trwa niewiele ponad 21 minut! To, że tylko tyle muzyki ma zawierać nowy album Pusha T było zamysłem producenta albumu Kanye Westa, który właśnie rozpoczął ofensywę na rynek muzyczny. "DAYTONA" ma być pierwszym z pięciu albumów wyprodukowanych przez Westa i wypuszczonych na rynek podczas tegorocznych wakacji. Bardzo istotne w tym wszystkim jest to, że każdy z tych pięciu albumów ma zawierać tylko 7 utworów.

Trzeba przyznać, że wytwórnia Westa rozpoczęła natarcie od naprawdę mocnego uderzenia. "DAYTONA" wyróżnia się nie tylko tle innych wydawnictw hip-hopowych. Zapadające w pamięć sample, ładne melodie, dobre flow raperów i przede wszystkim wizja, żeby wszystkie elementy spoić w jedną, zadowalającą słuchaczy całość to oczywiste atuty tego krążka. Jakby tego było mało po przesłuchaniu "DAYTONY" zapomniane kawałki: "Drugs" Lil' Kim i "Hail Mary" 2PACA, a także "Heart of the Sunrise" progresywnej grupy rockowej YES, które Kanye West z Pushą T zsamplowali na powrót wydają się intrygujące.

Pomimo dużej klasy wszystkich numerów na płycie zdecydowanie najbardziej w pamięć zapadają "If You Know You Know" oraz "Santeria". Pierwszy z nich jest oparty na genialnym i nie dającym pozbyć się z głowy samplu z kawałka "Twelve O'Clock Satanial" bardzo zapomnianej jazzowej grupy Air (nie mylić z francuskim duetem Air grającym muzykę elektroniczną).  "Santeria" to z kolei numer z uduchowionym refrenem śpiewanym w języku hiszpańskim przez młodziutkiego rapera z New Jersey, 070 Shake'a, opowiadający o śmierci przyjaciela Pusha T- De'Vona Picketta. Warto w tym miejscu dodać, że Santeria jest kubańskim kultem wykorzystującym media i przepowiednie do kontaktu z duchami oraz innymi bóstwami.  

Cóż więcej pisać - "DAYTONA" to bardzo dobry krążek z wielkimi momentami, którego warto posłuchać. Wielbiciele hip-hopu będą mieli w tym przypadku co odkrywać, bo chociaż krążek trwa tylko 21 minut to jest bardzo bogaty lirycznie, tak jak zresztą większość wydawnictw hip-hopowych. Niektórych może szokować okładka krążka, na której znajduje się zdjęcie łazienki Whitney Houston z 2006 roku w okresie szczytu uzależnienia artystki od narkotyków, ale tak naprawdę szum wokół tej fotografii jest przesadzony. Warto raczej zainteresować się zawartością krążka niż jego okładką.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci