Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

My Morning Jacket - Evil Urges

augustc

evil urges

Jeszcze parę lat temu zespół My Morning Jacket był mało znaną, nic nie znaczącą amerykańską kapelą indie rockową. Wydany w październiku 2005 roku album My Morning Jacket „Z” zmienił całkowicie postać rzeczy. Amerykanie nagrali album bezbłędny, doskonale łączący rockowe brzmienie z dźwiękami elektronicznymi. Dziennikarze padli na kolana przed zespołem z Louisville,  porównywano Z z „Ok Computer”, arcydziełem grupy Radiohead z 1997 roku.

"Evil Urges” to najnowsza produkcja zespołu. Następca "Z" jest dziełem kontrowersyjnym. „Evil Urges” stylistycznie nie różni się za bardzo od poprzedniej płyty My Morning Jacket. Krytycy zarzucają jednak zespołowi komercjalizację. Rzeczywiście nie da się ukryć, że potencjalnych  radiowych hitów jest  więcej niż na wszystkich poprzednich płytach zespołu razem wziętych. „Thank You Too” brzmi jak ostatnie przeboje U2, „Sec Walkin” kojarzy się z dokonaniami Christophera Crossa, natomiast przebojowy „Highly Suspicious” wydaje się być żywcem zapożyczone z repertuaru Prince’a. Zresztą w wielu momentach na tej płycie Jim  James stara się imitować wokal Prince’a, przez co jest krytykowany.

Niektórzy dziennikarze określają „Evil Urges” jako twór przeciętny.  Album nie dorównuje poprzedniej płycie grupy, ale jest naprawdę przyzwoity. Przyjemnie się go słucha. Kompozycji wybitnych jest tu co prawda jak na lekarstwo, ale praktycznie wszystkie utwory są bardzo melodyjne.

Płyta jest wybitnie eklektyczna. „Evil Urges” i „Highly Suspicious” to kompozycje funkujące, „Sec Walkin” przypomina dokonania Christophera Crossa oraz muzykę country, „I’m Amazed” i „Aluminium Park” to rockowe piosenki, kojarzące się z twórczością grupy Deep Purple. Na płycie znajdują się również: ckliwa ballada „Librarian”, hardrockowy numer „Remnants” oraz quasi dyskotekowy „Touch Me I’m Going to Scream, Part 2”.

Zespół po wydaniu „Z” rozpoczął nowy rozdział działalności. Powrotu do starych czasów najprawdopodobniej nie będzie. Amerykanie zdecydowanie odetną się od swojej przeszłości i wtoczą się do głównego nurtu muzyki popularnej. My Morning Jacket przechodzi metamorfozę, taką jak słynne kapele z lat 70., między innymi: Genesis oraz Fleetwood Mac.

Evil Urges” nie znajdzie się wysoko w podsumowaniach rocznych. To dobry i przebojowy album, ale konkurencja była zbyt mocna w tym roku.

Koncert Of Montreal

augustc

Wojna w Gruzji, katastrofa kolejowa w Czechach, koncert psychodelicznego zespołu Of Montreal to były najważniejsze wydarzenia ostatnich dni.

Mysłowicki OFF Festiwal. odbył się po raz trzeci i był prawdziwym świętem dla fanów muzyki alternatywnej w Polsce. Tegoroczna impreza była mocno obsadzona. Na Górny Śląsk przyjechali uznani zagraniczni artyści, miedzy innymi: Of Montreal, Mogwai, British Sea Power, Max Tundra czy Iron & Wine. Przyjechało też sporo wykonawców z Polski, chociażby: Homo Twist, Waglewski Fisz Emade, Hey, Czesław Śpiewa oraz Lao Che.

Największą gwiazdą festiwalu był amerykański psychodeliczny zespół Of Montreal. Występ podczas mysłowickiego festiwalu był pierwszym koncertem formacji w Polsce. To był bardzo udane widowisko. Warunki meteorologiczne na początku koncertu nie były zbyt sprzyjające. Padający deszcz jednak nie przeszkodził publiczności przyjąć występu z entuzjazmem. Kevin Barnes i spółka zaprezentowali się w sposób doskonały. Zespół znakomicie dobrał repertuar. Of Montreal zagrał głównie z ostatniej, doskonale przyjętej przez krytyków i fanów przebojowej płyty „Hissing Fauna, Are You the Destroyer?”. Zespół wykonał wszystko w sposób ostry i bezpretensjonalny. Najbardziej zachwyciło wykonanie dwóch sztandarowych utworów z ostatniej płyty kapeli „She’s Rejector” oraz „The Past Is a Grotesque Animal”. W trakcie odrywania tego drugiego kawałka miało się wrażenie, jakby czas zatrzymał się w miejscu. Wizualnie koncert stał na wysokim poziomie. Na telebimie cały czas pojawiały się ciekawe, psychodeliczne wizualizacje.  Najciekawsze rzeczy miały jednak miejsce na scenie. Wszyscy członkowie zespołu byli cudacznie poubierani i umalowani, co chwila zza ich pleców wybiegali jeszcze dziwniej wyglądający tancerze, którzy wyczyniali naprawdę niezwykłe rzeczy, na przykład walczyli na miecze czy bawili się w golibrodę. 

of montreal

Powyższe zdjęcie zostało pobrane z oficjalnego bloga zespołu.

Ciężki metal

augustc

Jarek Szubrycht w ostatnim numerze Przekroju uzmysłowił czytelnikom tygodnika, że muzyka heavy metalowa nie dość, że jest wspaniałym zjawiskiem muzycznym, to właśnie obchodzi czterdzieste urodziny. Z tej okazji warto sprawdzić jak radzą sobie legendy tego gatunku. 

def leppard
Pod koniec kwietnia 2008 r. ukazał się dziewiąty album Def LeppardSongs from the Sparkle Lounge”. W latach 80. ekipa dowodzona przez Ricka Savage'a oraz Joe Elliota była jedną z największych gwiazd heavy metalu. Do dnia dzisiejszego jest to jedna z pięciu najlepiej sprzedających się grup muzycznych w Stanach Zjednoczonych. Nowe piosenki Def Leppard na pewno nie są rewelacyjne, ale nie są też tak tragiczne, jakby wskazywały na to oceny krytyków. Na tle całości wyróżnia się ballada „Love”, kojarząca się z twórczością Queen bardziej niż ostatnie dokonania Queen +. Nowy album Def Leppard to płyta dla fanów zespołu. Osobom nie znającym zespołu polecam wcześniejsze dzieła Savage'a i spółki, szczególnie z lat 80.: „High 'n' Dry”, Pyromania” oraz „Hysteria”.

nostradamus
W połowie czerwca 2008 r. światło dzienne ujrzała długo zapowiadana płyta pionierów nurtu New Wave of British Heavy Metal Judas PriestNostradamus”. Album miał być ukoronowaniem blisko czterdziestoletniej kariery zespołu. Długi, blisko dwugodzinny krążek, opowiadający o życiu i przepowiedniach szesnastowiecznego jasnowidza Nostradamusa został nagrany wraz z chórem i orkiestrą symfoniczną. Ta bardzo przyzwoita, zawierająca wiele intrygujących momentów płyta, ale jej słuchanie męczy. „Nostradamus” jest po prostu zbyt długi i nie ma na nim numeru, który zrzuciłby słuchaczy z krzeseł. 
alice cooper
Pod koniec lipca 2008 r. ukazał się dwudziesty piąty album Alice Coopera „Along Came a Spider”. Po przesłuchaniu połowy utworów z płyty, mając w pamięci niedawne dokonania artysty stwierdziłem, że lepiej nie słuchać tej płyty i wrzucić do odtwarzacza stare, zakurzone nagrania Coopera z początku lat 70.: „School’s Out” i „Billion Dollar Babies”. 

Health - Health

augustc

health

Jan Kochanowski – „Na zdrowie”

Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Tam człowiek prawie
Widzi na jawie
I sam to powie,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Mieśca wysokie,
Władze szerokie
Dobre są, ale -
Gdy zdrowie w cale.
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klinocie drogi,
Mój dom ubogi
Oddany tobie
Ulubuj sobie!

Zdrowie tak jak prawił Jan Kochanowski jest bez wątpienia najważniejsze. Nawet gdybyśmy nie znali tej znakomitej fraszki Jana Kochanowskiego i tak byśmy o tym wiedzieli. Zespół Health (pol. zdrowie) nie ma najprawdopodobniej nic wspólnego ze zdrowiem oraz Janem Kochanowskim, ale jego nazwa nakazuje wrzucić go do tej samej szuflady co fraszki polskiego poety.

Kochanowski poświęcił zdrowiu wierszyk, natomiast kalifornijska kapela Health wydała we wrześniu 2007 roku album zatytułowany po prostu „Health”. Urodzonym hipochondrykom nie mogła umknąć uwadze ta płyta, a właściwie to już dwie płyty, ponieważ niedawno na rynku ukazał się drugi album formacji zawierający remiksy utworów z pierwszej płyty zatytułowany „Health//Disco”.

Nigdy bym się nie spodziewał, że jednym z najczęściej słuchanych albumów przeze mnie będzie płyta noisowa. Debiutancka płyta Health to bowiem nic innego jak bezkompromisowy, prowokacyjny i dość skomplikowany w odbiorze noise rock. Jednak krążek jest niesamowicie wciągający. Głównie z powodu znakomitych, intrygujących kompozycji (przede wszystkim „Triceratops”, „Crimewave”, „Perfect Skin” i „Lost Skin”), ale też dlatego, ponieważ nie jest zbyt długi. Płyta "Health" trwa niecałe pół godziny. Dokonania Health można śmiało polecić wszystkim osobom lubiącym ambitniejszą muzykę, ale także wszystkim studentom filologii polskiej.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci