Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Iggy Pop, Underworld - Teatime Dub Encounters

augustc

Underworld__Teatime_Dub_Encourters

underworld_iggy_pop_1000920x584

Underworld & Iggy Pop Credit: Press

Iggy Pop, Underworld - Teatime Dub Encounters (2018) Caroline International, Universal Music Polska

1. Bells & Circles
2. Trapped
3. I’ll See Big
4. Get Your Shirt

"Wybrać życie. Wybrać pracę. Wybrać karierę. Wybrać rodzinę. Wybrać ...wielki telewizor… pralkę, samochód, kompakt i elektryczny otwieracz do puszek. Wybrać zdrowie, niski cholesterol, opiekę dentystyczną. Wybrać stały kredyt hipoteczny. Wybrać kawalerkę. Wybrać przyjaciół. Wybrać dres i pasującą torbę. Wybrać trzyczęściowy garnitur. Wybierz majsterkowanie i zastanawiaj się w sobotni ranek, kim ty, do cholery, jesteś. Wybierz siedzenie na kanapie przed telewizorem i oglądanie głupich programów, wpychanie ... tłustego żarcia do gęby (…). Ale dlaczego miałbym chcieć to robić? Nie wybieram, aby wybrać życie, wybieram coś innego. A powody? Nie ma powodów. Komu potrzebne powody, kiedy mamy heroinę."
Irvine Welsh – Trainspotting

Gdy w 1996 roku na ekranach kin pojawił się przepełniony groteską i szyderczym humorem brytyjski dramat "Trainspotting" Iggy Pop oraz członkowie grupy Underworld dostrzegli swoje istnienie. Potrzeba było jednak ponad 20 lat, aby muzycy połączyli swoje siły i nagrali album "Teatime Dub Encounters".

Wielka powieść Irvine'a Welsha wydawała się książką, której przełożyć na ekran nie sposób. "Trainspotting" to rzecz obfitująca w wiele wątków. Nie ma w niej liniowej fabuły i głównego bohatera. Johnowi Hodge'owi udało się jednak po wielu mękach napisać zadowalający scenariusz opisujący życie grupy ludzi uzależnionych od heroiny, żyjących w dotkniętej kryzysem ekonomicznym części Edynburga.

Brawurowo wyreżyserowany przez Danny'ego Boyle'a film zainspirowany brytyjskim realizmem znanym z filmów Mike'a Leigh i Kena Loacha nie osiągnąłby takiej popularności, gdyby nie intrygująca ścieżka dźwiękowa. Soundtrack do tego zdominowanego przez naturalizm filmu sprzedał się w ogromnej ilości 900 tysięcy egzemplarzy w samej tylko Wielkiej Brytanii! W innych krajach ta wybitnie brytyjska płyta też okazała się sukcesem. Na albumie znalazły się utwory Primal Scream, New Order, Blur oraz przede wszystkim: Iggy'ego Popa oraz Underworld. To właśnie "Lust for Life" Iggy'ego Popa oraz "Born Slippy .NUXX" Underworld promowały obraz.

Niedawno na ekranach kin pojawiła się kontynuacja "Trainspotting", jednakże ten film był bardziej stonowany od poprzednika i dominowały w nim wątki sensacyjne i komediowe. Obraz był przyjemny w odbiorze, ale nie powtórzył sukcesu uwielbianej, chętnie cytowanej i oglądanej pierwszej części "Trainspotting". Równie powściągliwy co film był też jego soundtrack. Nie było na nim miejsca na eksperymentalne kawałki trance typu "Born Slippy .NUXX". Zamiast tego twórcy filmu zaserwowali odbiorcom takie evergreeny jak: "Radio Ga Ga" Queen, "Dreaming" Blondie czy "Relax" Frankie Goes to Hollywood. Miało to swój urok, ale nie było zbyt odkrywcze.

Na ścieżce dźwiękowej do "T2" znalazły się też utwory Iggy'ego Popa oraz Underworld. Właśnie podczas prac nad soundtrackiem do drugiej części "Trainspotting" miało miejsce kilka spotkań ojca chrzestnego punk rocka z pionierami techno z lat 90. Ich efektem jest EP-ka "Teatime Dub Encounters". Jak się okazuje już przy pierwszym przesłuchaniu jest to krążek, którego da się z przyjemnością posłuchać. A przecież wiele osób słysząc o tej współpracy stawiało na płycie krzyżyk.

Utwór "Bells and Circles" otwierający album to  dynamiczny, utrzymany w stylu progresywnego house'u kawałek, kojarzący się z szybką jazdą samochodem. Hipnotyczne dźwięki wyczarowane przez pionierów muzyki techno oraz melodeklamacja Iggy'ego Popa jest przyjemnym połączeniem. Drugim utworem na płycie, znajdującym się tuż za epickim i pędzącym w przestwór nieskończoności "Bells and Circles", jest szybki, rytmiczny i niepokojący "Trapped". Ten utwór, gdzie Iggy Pop śpiewa, że znajduje się w sytuacji bez wyjścia (I’m trapped I’m trapped and I’ll never get out no more”) wybitnie kojarzy się z klimatami cyberpunkowymi. "I’ll See Big" przynosi wytchnienie. Ten spokojny, ambientowy kawałek jest bardzo podobny do utworu "The Pure and the Damned" z krążka "Good Time" Oneohtrix Point Never, który Iggy Pop zaśpiewał rok temu. EP-kę kończy dyskotekowy, żywiołowy numer "Get Your Shirt", który przez swoje brzmienie oraz kobiece wokalizy kojarzy się z hiciorami euro-dance z lat 90.
 
Podsumowując "Teatime Dub Encounters" to bardzo przyjemny w odbiorze album wypełniony ciekawie brzmiącą, w głównej mierze taneczną muzyką. Wydawnictwo potwierdza wysoką formę weteranów sceny muzycznej, którzy niedawno wydali świetnie przyjęte płyty (w 2016 roku ukazały się albumy "Post Pop Depression" Iggy'ego Popa  i "Barbara Barbara, We Face a Shining Future" Underworld).

Jednocześnie "Teatime Dub Encounters" jest tylko nostalgiczną podróżą do czasów młodości, które dawno już minęły.  "Born Slippy .NUXX" był w latach 90. kawałkiem techno, którym młodzi ludzie mogli się zachłysnąć. Ten utwór był młodością, choć jego twórcy tak do końca młodzi nie byli (Karl Hyde i Rick Smith byli w momencie wydania singla "Born Slippy .NUXX" tuż przed czterdziestką).

Nowe piosenki Underworld oraz Iggy'ego Popa to stylowe, doskonale brzmiące, ale wtórne rzeczy dla fanów artystów oraz filmu "Trainspotting", będące tylko rzutem oka wstecz i wspomnieniem minionych lat.  

Beach House - 7

augustc

Beach_House__7

Beach House - 7 (2018) Sub Pop

1. Dark Spring - 3:24
2. Pay No Mind - 3:24
3. Lemon Glow - 4:04
4. L'Inconnue - 4:24
5. Drunk in LA - 3:59
6. Dive - 4:24
7. Black Car - 4:10
8. Lose Your Smile - 4:08
9. Woo - 4:14
10. Girl of the Year - 3:52
11. Last Ride - 7:00

Ten album został zauważony wyłącznie przez serwisy zajmujące się szeroko rozumianą muzyką alternatywną, jednakże "7" powinien poznać każdy fan dobrego popu. Płytę wypełnia rozmarzona, melancholijna i przede wszystkim melodyjna muzyka przywodząca na myśl przede wszystkim Cocteau Twins oraz w trochę mniejszym stopniu Mazzy Star. Każdemu kto kocha klimatyczne brzmienia rodem z lat 80. i wczesnych 90. nowy album Beach House powinien się spodobać.

Najlepsze na płycie francusko-amerykańskiego duetu są zdecydowanie kawałki wypuszczone na singlach: "Lemon Glow", "Black Car" i "Dark Spring", aczkolwiek cały krążek jest warty uwagi. "Dark Spring" to mocny rockowy numer, gdzie uwagę przykuwa gitarowa ściana dźwięku, w stylu My Bloody Valentine. Zdominowany przez syntezatorowe brzmienia "Lemon Glow" oczarowuje melodią. "L'Inconnue" przypomina mistyczne dokonania Enigmy. "Drunk in LA" to piękna, synth-popowa ballada z mocną, wiercącą gitarą pod sam koniec. Rytmiczny, delikatny utwór "Black Car" urzeka klimatem oraz śpiewem Victorii Legrand. Natomiast akustyczno-elektroniczny "Lose Your Smile" brzmi jak piosenki francuskiego zespołu Air.

Nowy album Beach House ma pewne wady. Kompozycje znajdujące się na końcu płyty są bezbarwne i zdecydowanie słabsze melodyjnie od tych z jej początku, przez co nie chce się do nich wracać. Poza tym słuchanie tej grupy, której atrybutem jest, że specjalnie tworzy albumy monotonne, mało urozmaicone i przewidywalne zaczyna po kilkudziesięciu minutach męczyć. Jednak wszystkie te minusy nie mają większego znaczenia, gdyż "7" to zdecydowanie jeden z najpiękniej brzmiących albumów ostatnich miesięcy. Album zawiera poza tym wybitne utwory "Lemon Glow" i "Black Car", którymi powinny zainteresować się komercyjne stacje radiowe.     

Christina Aguilera - Liberation

augustc

Christina_Aguilera__Liberation

Christina Aguilera - Liberation (2018) RCA

1. Liberation - 1:47
2. Searching for Maria - 0:25
3. Maria - 4:34
4. Sick of Sittin' - 4:00
5. Dreamers - 0:36
6. Fall in Line (featuring Demi Lovato)    - 4:06
7. Right Moves (featuring Keida and Shenseea) - 3:48
8. Like I Do (featuring GoldLink) - 4:49
9. Deserve - 4:23
10. Twice - 4:02
11. I Don't Need It Anymore (Interlude) - 0:54
12. Accelerate (featuring Ty Dolla Sign and 2 Chainz) - 4:03
13. Pipe (featuring XNDA) - 4:05
14. Masochist - 3:30
15. Unless It's with You - 4:17

christina2

christina3

Christina Aguilera została uznana przez magazyn "Rolling Stone" za najwybitniejszą piosenkarkę urodzoną po 1980 roku. Było to w 2009 roku, gdy ukazał się ranking 100 największych piosenkarzy wszech czasów. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że od  czasu opublikowania tej listy na rynku nie pojawił się żaden artysta mogący się równać z Christiną pod względem wokalnym. Ludzie, którzy z nią  pracują mówią, że Christina potrafi zrobić ze swoim głosem absolutnie wszystko. Artystką zachwycali się również najwięksi muzycy. Jazzman Herbie Hancock powiedział o niej, że jest to najlepsza młoda piosenkarka pop, z jaką miał okazję współpracować. Z kolei punk-rockowa artystka Patti Smith biła jej brawo podczas ceremonii rozdania nagród Grammy w 2007 roku. Na gali Christina wykonała wielki przebój "It's a Man's Man's Man's World" w hołdzie zmarłemu pod koniec 2006 roku Jamesowi Brownowi.

Aguilera ma niesamowity głos, umie go wykorzystywać i ma na koncie znakomite piosenki, jednak żadna z jej studyjnych płyt nie powaliła branży na łopatki. Najbardziej cenionymi pozycjami z jej dyskografii są "Stripped" z 2002 roku oraz "Back to Basics" z 2006 roku, za które otrzymała nominacje do Grammy w kategorii najlepszy wokalny album pop. "Liberation" to już ósmy studyjny album piosenkarki i jednocześnie krążek, który powstawał najdłużej ze wszystkich. Aguilera w przerwach pomiędzy nagrywaniem płyty pielęgnowała swój związek z Matthew D. Rutlerem, urodziła drugie dziecko, a także zaangażowała się w pomoc osobom ze środowiska LGBT.

Długa praca na płytą wyszła "Liberation" na dobre. Jest to na pewno jedna z najlepszych tegorocznych propozycji muzycznych i album, który może się podobać większości słuchaczom bez względu na muzyczne preferencje. Nie ulega jednak wątpliwości, że tak jak w przypadku poprzednich wydawnictw krążek jest dość zachowawczy. Aguilera w końcu wydaje płyty w wielkiej wytwórni RCA, która ma pod swoimi skrzydłami również Justina Timberlake'a, Shakirę, Pink i Britney Spears i nie może sobie pozwolić na eksperymenty. Jednak po odsłuchu nowego dzieła piosenkarki ma się wrażenie, że jest to muzyka szlachetniejsza od pozostałych rzeczy z tej stajni.

Żaden z nowych utworów nie ma takiej siły rażenia jak największe hity Aguilery z początków kariery jak "Genie in a Bottle” czy „Beautiful”, które  przyczyniły się do tego, że artystka stała się twarzą kanału MTV w poprzedniej dekadzie. Nowe kawałki są jednakże naprawdę porządnie zrobione. "Maria" to epicko zaaranżowany, symfoniczny numer, który śmiało można wykorzystać w jakimś hollywoodzkim hicie. „Sick of Sittin'” to mocny, rockowy utwór przypominający twórczość Lenny'ego Kravitza oraz kapeli Funkadelic. "Fall in Line" zaśpiewany wspólnie z Demi Lovato brzmi jak podniosły hymn. "Twice" to natomiast chwytająca za serce melancholijna ballada. To najbardziej wyróżniające się fragmenty nowej płyty. Oprócz wyżej wymienionych perełek na "Liberation" znajdują się też słabsze rzeczy, jak dziwaczny i monotonny kawałek reggae "Right Moves” oraz brzmiący jak pierwszy lepszy nowoczesny utwór r&b „Pipe”.

Generalnie jednak "Liberation" jest ok. Wielkim plusem jest też to, że jest to produkcja podobna do największych dzieł Michaela Jacksona - stylistycznie zbliżona do "Bad" i "Dangerous" i dopieszczona w najdrobniejszych szczegółach.

Panic! at the Disco - Pray for the Wicked

augustc

Panic_at_the_Disco

Panic! at the Disco - Pray for the Wicked (2018) Fueled by Ramen

  01. (Fuck A) Silver Lining – 2:48
    02. Say Amen (Saturday Night) – 3:09
   03. Hey Look Ma, I Made It – 2:49
    04. High Hopes – 3:10
   05. Roaring 20s – 3:06
    06. Dancing's Not a Crime – 3:39
    07. One of the Drunks – 3:18
    08. The Overpass – 2:57
   09. King of the Clouds – 2:40
    10. Old Fashioned – 2:46
   11. Dying in LA – 3:49

panic920x584Panic! At The Disco Credit: Press

Gdy w styczniu 2016 roku grupa Panic! at the Disco zrzuciła Davida Bowiego ze szczytu listy przebojów w Stanach Zjednoczonych niektórzy melomani byli zbulwersowani. Anglik był jedną z twarzy rock 'n' rolla. Artystą, który zrobił dla tego gatunku muzyki niewiarygodnie dużo. Grobowy nastrój, który pojawił się po śmierci piosenkarza, został brutalnie przerwany przez grających tanecznego rocka Amerykanów z Panic! at the Disco i to był szok!

W tym miejscu warto przypomnieć, że mówienie o Panic! at the Disco jako zespole jest  nadużyciem, gdyż oficjalnie jego jedynym członkiem jest multiinstrumentalista i wokalista Brendon Urie. Ludzie, którzy  założyli grupę wraz z Brandonem,  poodchodzili. Natomiast muzycy współpracujący z nim obecnie, tacy jak producent Jake Sinclair, nie są oficjalnie jego członkami. Kazus prawny Panic! at the Disco jest ciekawy, ale najlepiej o nim zapomnieć i wsłuchać się w przebojowe piosenki zespołu z niezwykle pociągającego albumu "Pray for the Wicked".

Na krążku "Death of a Bachelor", który wywołał wspomniane zamieszanie, znalazło się parę interesujących numerów, które podbiły serca słuchaczy i do dnia dzisiejszego cieszą się dużą popularnością. Dynamiczne, uwielbiane przez fanów kawałki "Emperor's New Clothes" oraz imprezowy "Don't Threaten Me with a Good Time", gdzie  Brendon śpiewa: "Szampan, kokaina, benzyna / I większość rzeczy pomiędzy / Jeździłem przez miasto w wózku sklepowym / Paczka papierosów i alarm przeciwpożarowy / Ta noc się rozgrzewa" przyczyniły się do ogromnego komercyjnego sukcesu albumu "Death of a Bachelor" oraz tego, że dziennikarze z największych światowych mediów zaczęli się liczyć z Panic! at the Disco. Od tego czasu nie jest to jeden z wielu zespołów tylko jeden z najważniejszych graczy na rynku. Amerykanie płytą "Death of a Bachelor" udowodnili, że pod przewodnictwem Brendona Urie umieją nagrywać hity i rozruszać tłumy podczas koncertów.

"Pray for the Wicked" jest dla Panic! at the Disco krokiem naprzód. Jest to album zdecydowanie ciekawszy i bardziej przebojowy od poprzedniej studyjnej płyty. Znakomitym na to dowodem jest promujący całość i zdominowany przez sekcję dętą kawałek "Say Amen (Saturday Night)", który jako pierwszy numer Panic! at the Disco zdobył 1. miejsce amerykańskiej listy "Billboard Alternative Songs". Równie dobre wrażenie robią "High Hopes", "Hey Look Ma, I Made It" i "Dancing's Not a Crime", gdzie trąbienie dętych instrumentów blaszanych pełni chyba jeszcze ważniejszą rolę niż w wspomnianym przeboju singlowym.

Największe wrażenie z tej płyty robią jednak piosenki totalnie odmienne od reszty albumu. Opowiadający o mocno zakrapianych imprezach i przypominający hiciory z lat 80 kawałek "One of the Drunks" oraz nastrojowa ballada "Dying in LA", gdzie główne role grają fortepian oraz smyczki to dwa najciekawsze fragmenty nowej płyty. Ten ostatni utwór wprowadza słuchaczy do Hollywood i przypomina wielki hit Charliego Putha sprzed lat "See You Again". Warto jednak zauważyć, że Brendon Urie nie powtórzył błędu kolegi po fachu i nie zaprosił do jego nagrania rapera, dzięki czemu "Dying in LA" słucha się bez zażenowania. Moda na wprowadzenie modnych obecnie elementów muzyki hip-hopowej wszędzie, gdzie się tylko da, tak na dobrą sprawę przynosi więcej szkody niż pożytku. Brandon o tym wie i jedynym jego ukłonem do słuchaczy czarnej muzyki jest wykorzystanie sampli z utworów Jamesa Browna. Reszta została zainspirowana dokonaniami Franka Sinatry, Queen oraz jazzowego trębacza Maynarda Fergusona, co wyszło płycie na plus.

Oneohtrix Point Never - Age Of

augustc

Oneohtrix_Point_Never__Age_of

Oneohtrix Point Never - Age Of (2018) Warp

1. Age Of - 3:24
2. Babylon - 3:04
3. Manifold - 1:50
4. The Station - 4:20
5. Toys 2 - 4:39
6. Black Snow - 3:41
7. myriad.industries - 1:07
8. Warning - 2:38
9. We'll Take It - 3:45
10. Same - 2:02
11. RayCats - 3:40
12. Still Stuff That Doesn't Happen - 4:22
13. Last Known Image of a Song - 4:06

29790108_10155607706468507_200014173090656492_nzdjęcie: Oneohtrix Point Never (Daniel Lopatin), photo credit: Atiba Jefferson

Oneohtrix Point Never, czyli Daniel Lopatin, jak zwykle nie zawodzi. "Age Of", wyprodukowany przez artystę do spółki z angielskim piosenkarzem Jamesem Blakiem, to propozycja niezwykle wciągająca i ukazująca wielką wyobraźnię muzyka. Płyta mieni się paletą różnorodnych dźwięków i słychać na niej takie gatunki muzyczne jak: rock, smooth jazz, R&B, country, pop oraz metal. Innymi słowy Oneohtrix Point Never zaprezentował słuchaczom dzieło absolutne, na którym znajdują się elementy wszystkiego co najlepsze w najnowszej muzyce.

Nowego albumu amerykańskiego producenta słucha się świetnie. Znajdują się tu gorsze momenty, do których można zaliczyć numery, gdzie Daniel Lopatin udziela się wokalnie, ale nie przeszkadzają one w odbiorze całości. O ile "Age Of" słucha się znakomicie, ciężko się na jego temat pisze. Wszystko  zmienia się tu jak w kalejdoskopie. Artysta szybko przeskakuje z tematu na temat i niekiedy ma się wrażenie, że na albumie panuje chaos. Jednakże, gdy się dobrze wsłuchać w to, co się dzieje na płycie okazuje się, że wszystko jest tu na swoim miejscu.

"Age Of" pomimo tego, że jest płytą szalenie eksperymentalną, łączącą niejednorodne elementy mające swe źródło w różnych stylach i do tego wymagającą skupienia jest też albumem dość przystępnym dla większości odbiorców. W tym tkwi jego wielka siła, najpełniej objawiona w potężnym, uduchowionym numerze "Same", niepokojącym "Warning", nawiązującym do muzyki japońskiej "RayCats" oraz tytułowym "Age Of", gdzie główną rolę pełni niemodny w dzisiejszych czasach klawesyn.

Nowy album Oneohtrix Point Never nie jest jednak dla wszystkich.Słuchacze, którzy o twórczości Lopatina mówią, że to nic innego jak spotworniałe, pełne szkaradnych dźwięków piosenki raczej się nie nawrócą. Natomiast wszystkim lubiącym eksperymenty można "Age Of" polecić.

Angélique Kidjo - Remain in Light

augustc
Angelique_Kidjo__Remain_in_LIght
 
Angélique Kidjo - Remain in Light (2018)
   01. Born Under Punches - 3:50
    02. Crosseyed and Painless - 5:29
    03. The Great Curve - 4:08
    04. Once in a Lifetime - 5:49
    05. Houses in Motion - 4:33
    06. Seen and Not Seen - 3:04
    07. Listening Wind - 6:02
    08. The Overload - 3:29

Ten rok David Byrne może zaliczyć do udanych, przynajmniej pod względem zawodowym. Artysta nie tylko wydał dobrze przyjętą płytę "American Utopia", ale też jedna z najważniejszych postaci sceny afrykańskiej Angélique Kidjo złożyła mu hołd. Pochodząca z Beninu piosenkarka nagrała własną wersję ikonicznego albumu Talking Heads "Remain in Light".

Kidjo zaliczana przez BBC za jedną z 50 największych postaci współczesnej Afryki zasłynęła w masowej świadomości albumem "Djin Djin" z 2007 roku. Udział w nagraniu krążka mieli najwięksi: Peter Gabriel, Carlos Santana, Josh Groban, Alicia Keys i Branford Marsalis. Piosenkarka zgarnęła za "Djin Djin nagrodę Grammy w kategorii najlepszy album muzyki world. Od tego czasu Kidjo otrzymała ogromną ilość nagród, w tym dwie kolejne nagrody Grammy.

Najnowszy album "Remain in Light" jest szansą artystki na poznanie się szerszej publiczności. Czym dla historii muzyki jest dzieło dawnego zespołu Byrne'a wiedzą wszyscy fani rocka, a już na pewno nowej fali i punk-rocka. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Kidjo zagrała piosenki Talking Heads na swój sposób, a jej interpretacje przypadły do gustu fanom muzyki pop-rockowej.

"Remain in Light" w wykonaniu Kidjo to rzecz udana, gdzie nowoczesny pop łączy się z brzmieniami afrykańskimi. Jednak tylko przy dynamicznym, zdominowanym przez instrumenty perkusyjne "Born Under Punches" można doznać uniesienia. Reszta piosenek to tylko i aż świetnie wykonane rzemiosło, choć są ludzie, którym nowa płyta Kidjo podoba się bardziej niż większość nowych rzeczy od Davida Byrne'a.

Nine Inch Nails - Bad Witch

augustc

Nine_Inch_Nails__Bad_Witch

Nine Inch Nails - Bad Witch (2018) Capitol, The Null Corporation

  1. Shit Mirror – 3:06
    2. Ahead of Ourselves – 3:30
    3. Play the Goddamned Part – 4:51
    4. God Break Down the Door – 4:14
    5. I'm Not from This World – 6:41
    6. Over and Out – 7:49

NineInchNailsCorinneSchiavone920x585Nine Inch Nails, 2018 Credit: Press/Corinne Schiavone

Najnowsza muzyczna propozycja Nine Inch Nails to brutalna lekcja muzyki dla wielu kolegów po fachu Trenta Reznora i Atticusa Rossa. "Bad Witch" pokazuje potęgę ambicji, kreatywności oraz pracowitości amerykańskich muzyków, którzy tak na dobrą sprawę już nic nie muszą.

Nine Inch Nails nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu. Dotychczasowa twórczość zespołu to klasyka rocka industrialnego, a jego charakterystyczne brzmienie powstałe dzięki użyciu instrumentów elektronicznych zna każdy fan muzyki zarówno agresywnej, jak i melancholijnej.

"Bad Witch" może nie jest najwybitniejszym dokonaniem Nine Inch Nails, ale czuje się tu ducha kapeli z jej najlepszych lat. Szybkie, agresywne, punkowe kawałki z początku płyty „Shit Mirror” i „Ahead of Ourselves” powalają słuchaczy niczym mocne bokserskie ciosy. Część słuchaczy słusznie porównuje je do wściekłych nagrań The Prodigy sprzed dwóch dekad. Zaraz po nich jest instrumentalny kawałek "Play the Goddamned Part". Ten budzący lęk utwór zdominowany przez eksperymentalne elektroniczne dźwięki oraz niepokojące brzmienie saksofonu świetnie sprawdziłby się w filmie Davida Lyncha, z którym Trent Reznor niegdyś współpracował.

Wszystkie wymienione wyżej utwory to jednak tylko przystawka do dania głównego, jakim jest singlowy numer „God Break Down the Door”. Piosenka, będąca fascynującą i hipnotyzującą mieszanka jazzu oraz muzyki elektronicznej, przywodzi na myśl nagrania Davida Bowiego z czasów "Outside" oraz "Blackstar". Kosmiczny motyw klawiszowy przewijający się przez cały utwór oraz pojawiające się gdzieniegdzie złowrogie dźwięki saksofonu sprawiają, że „God Break Down the Door” trzyma w napięciu jak mało która piosenka wydana w tym roku.

Ambientowy numer "I'm Not from This World" przywołujący klimat "Quake'a" oraz "Over and Out" kojarzący się z eksperymentami wspomnianego Davida Bowiego kończą tą krótką, ale jakże interesującą i treściwą płytę.

"Bad Witch" to album momentami powalający na łopatki, jednak różnica pomiędzy „God Break Down the Door” i Play the Goddamned Part" a resztą płyty jest tak duża, że wystawienie maksymalnej noty byłoby nie fair. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że  pozostałe, mniej ciekawe utwory z "Bad Witch" to też rzeczy bardzo wysokiej próby.Grupa Nine Inch Nails nagrała coś co niby brzmi znajomo, ale nie zrobiła tego w sposób banalny, jak robi to wielu innych artystów i za to jej chwała.

David Byrne - American Utopia

augustc

David_Byrne__American_Utopia

David Byrne - American Utopia (2018) Nonesuch

01. I Dance Like This – 3:33
   02. Gasoline and Dirty Sheets – 3:19
   03. Every Day Is a Miracle – 4:46
   04. Dog's Mind – 2:29
    05. This Is That – 4:31
    06. It's Not Dark Up Here – 4:10
    07. Bullet – 3:09
   08. Doing the Right Thing – 3:38
   09. Everybody's Coming to My House – 3:29
   10. Here – 4:13

david_byrne_photocredit_jody_rogacpowyżej David Byrne w obiektywie Jody Rogac

Ludzie mówią, że David Byrne nie jest zachwycony tym, co się dzieje na świecie pod przodownictwem Ameryki. Pochodzący ze Szkocji muzyk buntuje się przeciwko temu co się dzieje na świecie, ale robi to na totalnym luzie, w sposób  kulturalny (sprawdźcie jego dziennik internetowy, gdzie opisuje Muzeum Anahuacalli w Meksyku).

W nowych piosenkach Szkota nie ma agresji. Byrne postawił w najnowszych nagraniach na wypasioną produkcję, wpadające w ucho kompozycje, humor, nieoczywiste rozwiązania (świetny syntezator w połowie "Doing the Right Thing") oraz znamienitych gości. Oprócz stałego współpracownika artysty Briana Eno na krążku obecni są Daniel Lopatin (Oneohtrix Point Never), Sampha oraz modny angielski producent DJ Jack Latham (Jam City).

Dzięki tym zabiegom płyty "American Utopia" słucha się przyjemnie. Przykładem może być funkujący, dance-rockowy numer "Everybody's Coming to My House", przypominający chwalebne czasy Talking Heads, której liderem był David Byrne. Artysta oprócz wspomnianego "Everybody's Coming to My House" popełnił na tej płycie kilka innych fajnych utworów, jak np. "It's Not Dark Up Here" czy "I Dance Like This". Jest jednak też na tym albumie parę rzeczy zwyczajnie nudnych, które powodują, że podczas odsłuchu "American Utopia" ludzie ziewają. Powoduje to obniżenie oceny tej fajnie brzmiącej i generalnie dość udanej płyty.

XXXTentacion - wspomnienie

augustc

Xxxtentacion

x

XXXTentacion 1998-2018

W Polsce wyłącznie młodzi adepci rapu wiedzą kim był XXXTentacion. Artysta był wschodzącą gwiazdą amerykańskiego rapu, ale był też jednocześnie jedną z największych postaci na rynku muzycznym. Jego kariera nie zdążyła się rozpocząć na dobre, gdyż 18 czerwca XXXTentacion został  zastrzelony. 20-letni Jahseh Dwayne Onfroy, bo tak naprawdę nazywał się artysta, wybrał się wczoraj do salonu z motocyklami. W pewnym momencie podszedł do niego uzbrojony napastnik i oddał w kierunku młodego gwiazdora kilka strzałów, a następnie odjechał samochodem marki Dodge z przyciemnianymi szybami.

Trzeba przyznać, że życie Onfroya nie było usłane różami. Właściwie jego życie to był jeden wielki skandal, który zakończył się tragicznie. Raper od małego miał problemy z prawem. Jako 6-latek próbował zasztyletować człowieka, który zaatakował jego matkę. Później artysta trafił do poprawczaka. Po wyjściu z zakładu był wielokrotnie zatrzymywany przez policję w związku z licznymi przestępstwami. W końcu w grudniu 2017 roku muzyk został skazany na karę aresztu domowego za napaść na swoją ciężarną dziewczynę i przemoc domową. Raper ją dusił, łamał na jej nogach wieszaki i podtapiał w wannie.
 
XXXTentacion ponadto bez przerwy spinał się z innymi artystami. Rok temu fani rapu emocjonowali się konfliktem X'a z Robem $tonem. Konflikt tej dwójki trwał kilka miesięcy, a jego kulminacja nastąpiła w czerwcu ubiegłego roku - podczas koncertu X'a Stone wtargnął na scenę i go powalił. Po tym ataku wystąpiło ogromne zamieszanie. Warto dodać, że Stone gdyby mógł to wtedy zabiłby XXXTentaciona. 

Onfroy jak przystało na kontrowersyjnego artystę sikał też na pomniki. Bez zmrużenia okiem opowiadał, że jest zdecydowanie lepszym raperem od 2PACA i prosił, aby go z nim nie porównywać. XXXTentacion w ciągu swojego krótkiego życia pokłócił się też z Drakiem - artysta atakował Drizzy'ego za kopiowanie stylu.

Trzeba jednak przyznać, ze pomimo wszystkich wad i kontrowersji XXXTentacion był świetnym artystą. Spektakularne koncerty rapera, w czasie których skakał na publiczność z balkonu albo był w nią rzucany przez swoich ochroniarzy były uznawane za jedne z lepszych rapowych show ostatnich miesięcy. Wśród melomanów zostanie jednak zapamiętany jako autor rewelacyjnej płyty "?" z marca br., zawierającej krótkie, około 2-minutowe kawałki, zainspirowane nie tylko rapem sprzed lat, ale również twórczością Kurta Cobaina, Papa Roach oraz ... Coldplay. Album "?" zadebiutował na 1. miejscu amerykańskiej listy przebojów i do dnia dzisiejszego utrzymuje się w czołówce najlepiej sprzedających się płyt w tym kraju. 

Anne-Marie - Speak Your Mind

augustc

AnneMarie__Speak_Your_Mind

Anne-Marie - Speak Your Mind (2018) Major Tom's

01. Cry – 4:31
    02. Ciao Adios – 3:19
   03. Alarm – 3:25
    04. Trigger – 3:13
    05. Then – 3:34
    06. Perfect – 3:53
    07. Friends (with Marshmello) – 3:22
   08. Bad Girlfriend – 3:26
   09. Heavy – 2:52
   10. 2002 – 3:06
    11. Can I Get Your Number? – 3:20
   12. Machine – 4:07

AnneMarie_singer

annemarie_na_koncercie

 

Prawdopodobieństwo, że album "Speak Your Mind" nie okaże się hitem było praktycznie żadne. Jest to co prawda debiutancka płyta Anne-Marie Nicholson, ale połowę tego krążka znało kilkaset milionów ludzi na kilka miesięcy przed jego premierą. Utwory z albumu "Speak Your Mind" były regularnie prezentowane w stacjach radiowych od 2016 roku.

Na pierwszy ogień poszedł zdominowany przez brzmienie instrumentów elektronicznych "Alarm", który sprzedał się w ilości ponad 600 tysięcy kopii w samej Anglii! Jak się okazało Anne-Marie dopiero się rozkręcała. Później zostały wydane: mający korzenie w jamajskiej muzyce, żwawy numer "Ciao Adios", emocjonalna ballada "Then" oraz oparty na mocnym tanecznym bicie od Marshmello (facet z kubłem na głowie na ostatnim zdjęciu) kawałek "Friends". Te utwory również zdobyły wielką popularność i zasłużone uznanie recenzentów.

"Speak Your Mind" był więc skazany na sukces i go osiągnął, aczkolwiek popularność krążka nie jest tak duża jak można było się tego spodziewać. Przyczyną tego może być to, że piosenki Anne-Marie stały się oklepane aż do obrzydzenia - "Friends" i "Alarm" były wałkowane przez didżejów na okrągło, a w Spotify te kawałki biły rekordy popularności.

Płyta "Speak Your Mind" robi na pewno większe wrażenie niż większość podobnych wydawnictw z ostatnich miesięcy, ale nie powala na łopatki. Na pewno jej mankamentem jest zbyt duża przepaść pomiędzy utworami singlowymi a pozostałymi kawałkami, które nie zapadają szczególnie w pamięć, chociaż złe nie są. Na koniec można tylko pogratulować Anglikom, że dorobili się kolejnej uzdolnionej piosenkarki, prezentującej wesołą, taneczną muzykę pop.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci