Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Courtney Barnett - Tell Me How You Really Feel

augustc

Courtney_Barnett

Courtney Barnett - Tell Me How You Really Feel (2018) Milk!

 01. Hopefulessness – 4:48
    02. City Looks Pretty – 4:42
    03. Charity – 4:10
    04. Need a Little Time – 3:58
    05. Nameless, Faceless – 3:15
    06. I'm Not Your Mother, I'm Not Your Bitch – 1:50
   07. Crippling Self-Doubt and a General Lack of Confidence – 2:48
   08. Help Your Self – 3:02
    09. Walkin' on Eggshells – 4:01
   10. Sunday Roast – 4:44

Pojawienie się Courtney Barnett na scenie muzycznej było istnym trzęsieniem ziemi. Debiutancka studyjna płyta australijskiej piosenkarki "Sometimes I Sit and Think, and Sometimes I Just Sit" zdobyła serca wszystkich fanów dobrej rockowej nuty i to w większości przypadków przy pierwszym przesłuchaniu. Warto przy tym wspomnieć, że artystka dostała za ten album wiele wyróżnień, w tym nominacje do prestiżowych nagród Grammy oraz BRIT.

Courtney Barnett błyskawicznie zdobyła uznanie słuchaczy oraz ludzi z branży, jednak wszyscy szybko o niej zapomnieli. Wydany w zeszłym roku ciekawy, gitarowy krążek "Lotta Sea Lice" (nagrany do spółki z Kurtem Vile), umknął uwadze wielu melomanów, a ci którzy go przesłuchali momentalnie o nim zapomnieli. Powodem tego była chyba słaba promocja, ale prawdopodobnie też fakt, że dziennikarze radiowi nie poświęcają tej zdolnej artystce uwagi. Wielka szkoda.

Najnowsza, zainspirowana grungem płyta Barnett "Tell Me How You Really Feel" zapewne nie pomoże Australijce w uzyskaniu większej popularności. Ten album to bez dwóch zdań kawał dobrej roboty, aczkolwiek nie może się równać w poprzednimi nagraniami piosenkarki. Wszystkie utwory trzymają poziom (szczególnie pierwszych parę piosenek), ale wystarczy przesłuchać opublikowane nie tak dawno numery "Over Everything" i "Fear Is Like A Forest", aby stwierdzić, że Courtney Barnett stać na dużo więcej.

"Tell Me How You Really Feel" to płyta bez przyszłości, która zapewne już niedługo będzie uznawana za solidną, wartą przesłuchania pozycję, jednakże bez większych fajerwerków. 

Lily Allen - No Shame

augustc

Lily_Allen__No_Shame

Lily Allen - No Shame (2018) Parlophone

01. Come on Then – 3:11
    02. Trigger Bang (feat. Giggs) – 3:32
    03. What You Waiting For? – 3:07
    04. Your Choice (feat. Burna Boy) – 3:42
    05. Lost My Mind – 3:48
    06. Higher – 4:08
    07. Family Man – 3:39
   08. Apples – 3:40
    09. Three – 3:38
    10. Everything to Feel Something – 4:57
    11. Waste (feat. Lady Chann) – 3:31
    12. My One – 2:58
    13. Pushing Up Daisies – 3:45
    14. Cake – 3:28

lily_allen

Lily Allen chce zostać Waszą nową ulubioną piosenkarką. Dacie jej szansę? Angielka nie cofnie się przed niczym, aby Was zadowolić. Wydała właśnie czwarty studyjny album "No Shame", który z miejsca zyskał ogromną aprobatę krytyków muzycznych. Dzieło promuje zdjęciami swojej waginy!

Utrzymany w klimacie elektronicznego popu krążek, jak podkreślają fani oraz sama zainteresowana, znacząco różni się od jej poprzedniego dzieła, przebojowej płyty "Sheezus" z 2014 roku. Lily Allen twierdzi, że poprzedni album wywołał u niej kryzys. Artystka w ogóle nie czuła muzyki z tamtej płyty. Na domiar złego piosenkarce rozpadło się małżeństwo. "No Shame" jest więc w pewnym sensie powrotem Allen do żywych. Najnowszy album wbrew temu co opowiada o nim artystka jest jednak dziełem dość przebojowym, aczkolwiek takich bangierów jak "Smile", "LDN" czy "The Fear" tu nie ma.
 
Nieźle słucha się mających jamajskie korzenie kawałków, szczególnie szybszego "What You Waiting For?" oraz wyjątkowo powolnego i apatycznego "Higher". Romantyczna fortepianowa ballada "Family Man" to utwór, który brzmi niczym klasyk z lat 70. Allen pokazała tu wielką sztukę. Krytycy wskazują na podobieństwo piosenki do twórczości niezapomnianego The Carpenters. Fragmenty kawałka "Trigger Bang" zaśpiewane przez Allen to jedna z najlepszych żeńskich partii wokalnych wydanych w tym roku. Natomiast "Cake" to porcja beztroskiego, nowocześnie brzmiącego r&b.

Reasumując "No Shame" jest bardzo przyjemnym krążkiem z muzyką pop. Jego największym mankamentem jest to, że jest nierówny. Oprócz wymienionych wyżej niezwykle fajnych momentów "No Shame" wypełnia niezasługująca na uwagę muzyczka kojarząca się z radiową papką serwowaną klientom w hipermarketach. Ogólnie jednak jest ok. Lily Allen nie ma się czego wstydzić.

Jonathan Davis - Black Labyrinth

augustc

Jonathan_Davis__Black_Labyrinth

Jonathan Davis - Black Labyrinth (2018) Sumerian

01. Underneath My Skin – 3:46
   02. Final Days – 4:36
    03. Everyone – 2:52
    04. Happiness – 2:57
    05. Your God – 2:49
    06. Walk on By – 3:40
    07. The Secret – 3:31
   08. Basic Needs – 6:14
   09. Medicate – 3:57
    10. Please Tell Me – 4:27
    11. What You Believe – 4:05
   12. Gender – 3:26
    13. What It Is – 3:54

1200pxJon_Davis_Korn_RdelS_2

Gdyby przeprowadzono ankietę i zadano w niej pytanie "kto jest  najbardziej diabelską postacią współczesnej sceny muzycznej" to wiele osób wskazałoby na Jonathana Davisa. Piosenkarz wraz ze swoim zespołem Korn (pisownia stylizowana: KoЯn) od 25 lat gra niezwykle ostro, szokuje publiczność, a przy tym jest popularny niczym członek boysbandu.

Korn w latach swojej świetności, w drugiej połowie lat 90., był zespołem, który jak równy z równym rywalizował na listach przebojów z Backstreet Boys, Rickym Martinem i Britney Spears. Przełomowa płyta grupy "Follow the Leader" z 1998 roku nie tylko zdobyła 1. miejsce listy przebojów w Stanach Zjednoczonych, ale zyskała też status pięciokrotnej platyny w tym kraju. Kolejna płyta "Issues" z 1999 roku okazała się jeszcze większym bestsellerem, a sława zespołu wypłynęła daleko poza granice USA.

Korn zawsze grał niezwykle ciężko. Charakterystyczne dla kapeli były ostre gitarowe riffy, mocna perkusja oraz głęboki bas. Depresyjne i bardzo agresywne  brzmienie świetnie uzupełniało się z szokującymi, wywołującymi skrajne emocje tekstami Jonathana Davisa. Przykładowo utwór "Pretty" ze wspomnianego krążka "Follow the Leader" opowiada o zwłokach dziewięciomiesięcznej dziewczynki zgwałconej przez ojca. "Dead Bodies Everwhere" nawiązuje z kolei do pracy w kostnicy. Oczywiście te utwory powstały po to, aby szokować, ale ich geneza nie jest tak oczywista jak się wydaje.

Jonathan Davis jako młody chłopak uwielbiał horrory oraz wszystko co wiązało się z klimatem grozy. To sprawiło, że zatrudnił się w Biurze Koronera Hrabstwa Kern w stanie Kalifornia. Praca w tak nietypowym miejscu odcisnęła na nim duże piętno. Młodego Jonathana mdliło na sam widok zwłok, jednak po czasie muzyk przyzwyczaił się nieprzyjemnych widoków oraz zapachów i postanowił związać swoją przyszłość z preparacją zwłok. Artysta zapisał się do  specjalnej szkoły dla Pracowników Pogrzebowych i na dobre rozpoczął karierę w Biurze Koronera.

Na szczęście dla fanów muzyki rockowej Jonathana ciągnęło też do show-biznesu. Poza tym przez pracę w kostnicy artystę zaczęły nawiedzać koszmary. To wszystko sprawiło, że porzucił karierę w prosektorium i zaczął grać rocka. To właśnie dzięki doświadczeniom w Biurze Koronera powstały takie numery jak "Pretty" czy "Dead Bodies Everwhere". Ale mroczne teksty Jonathana dotyczą nie tylko jego przeżyć z prosektorium. "Daddy" traktuje o molestowaniu seksualnym, "Fagot" opowiada o przemocy szkolnej, natomiast będący sygnaturą grupy "Falling Away from Me" to utwór o przemocy domowej. Te tematy również nie były obce Jonathanowi Davisowi - jako młody człowiek artysta doświadczył wielu przykrości, które opisywał później w swoich piosenkach.

Od czasu wydania "Follow the Leader" życie artysty stało się bardziej poukładane. Muzyk, który wcześniej miał problemy z używkami, w ogóle nie pije alkoholu i nie bierze narkotyków. Poza tym spełnia się rodzinnie. Jest mężem Deven Davis i ojcem trójki dzieci. Jeżeli chodzi o dawne życie to Jonathan Davis musi zadowolić się horrorami oraz pamiątkami po seryjnych mordercach, które kolekcjonuje z namiętnością maniaka.

Wreszcie przyszedł czas, aby Jonathan wydał coś bez chłopaków z grupy Korn. Wokalista tworzył różne poza macierzystą grupą (napisał ścieżkę dźwiękową do filmu "Królowa potępionych"), jednak debiutancki album artysty "Black Labyrinth" ukazał się dopiero teraz, po ponad 10 latach dłubania w studiu nagraniowym. Trzeba przyznać, że ze względu na markę piosenkarza oraz to, że jest to jego solowy debiut jest to naprawdę duże wydarzenie na rynku muzycznym.

Jonathan Davis zrobił coś co brzmi oczywiście mocno, ale nie jest tak agresywne i drapieżne jak jego dokonania z Kornem. Większy nacisk położony jest tutaj na melodie i aranżację. Było to do przewidzenia dla ludzi znających preferencje muzyczne Jonathana Davisa. Piosenkarz lubi angielską nową falę z Duran Duran na czele, a jego ulubionymi piosenkami Korna są lekkie i najspokojniejsze utwory pochodzące z bogato brzmiącej płyty "Untouchables" z 2002 roku.

W celu stworzenia trochę innego, lżejszego brzmienia wokalista zaprosił do współpracy muzyków z totalnie innych parafii. Na "Black Labyrinth" oprócz Jonathana grają między innymi: basista Miles Mosley, współpracujący wcześniej z Kendrickiem Lamarem i Kamasim Washingtonem, znany ze współpracy z Peterem Gabrielem skrzypek i kompozytor pochodzenia hinduskiego Lakshminarayana Shanka oraz absolutny mistrz gry na duduku (dęty instrument pochodzący z Armenii, posiadający brzmienie zbliżone do saksofonu) Djivan Gasparyan (czyt. Dżiwan Gasparian). Ostatni z wymienionych muzyków, 89-letni Armeńczyk, akompaniujący wcześniej Hanzowi Zimmerowi i Stingowi, wspaniale ubarwił grą nagranie "Final Days", które zyskało dzięki niemu niesamowity pustynny klimat.

"Black Labyrinth"  to płyta na pewno dość dobra, ale nie wywołująca gęsiej skórki. Wszystkie kompozycje z debiutanckiego albumu Jonathana Davisa mają prawo podobać się wielbicielom muzyki rockowej, aczkolwiek po ich przesłuchaniu ma się nieodparte wrażenie, że czegoś tu brakuje. Być może styl jaki wypracowali muzycy na tej płycie wymaga szlifierki? Najlepsze kawałki z płyty - mocniejsze "Underneath My Skin", "What It Is" i "Your God" oraz hipnotyczne i spokojniejsze "Medicate" to kawał dobrej roboty i te utwory zapewne będą się sprawdzać na koncertach, ale nawet one sprawiają niedosyt. Nie są to takie petardy jak "Here to Stay", "Make Me Bad" czy "Narcissistic Cannibal" Korna. 

Podsumowując ten album powinien wzbudzić zainteresowanie tych odbiorców, dla których muzyka Korn jest teraz zbyt ciężka, a którzy mają sentyment do dokonań zespołu z dawnych lat, gdy zespół był u szczytu popularności, a MTV na okrągło bombardowała widzów teledyskami do utworów "No Place to Hide", "A.D.I.D.A.S." czy wspomnianych "Here to Stay" i "Falling Away from Me". "Black Labyrinth" nie jest niestety albumem wybitnym, na miarę tego czym mógłby być, szczególnie biorąc pod uwagę jak długo trwały prace nad nim. Jest to jednak całkiem przyjemne dzieło i dobry prezent dla wielbicieli gotyckiego rocka. Fani makabrycznych tekstów też coś dostali. Numer "Gender" został zainspirowany filmem "Milczenie owiec", a Jonathan pyta się w nim: "Czy mógłbym założyć Twoją skórę, Czy mógłbym dostać ją teraz?"

Pusha T - DAYTONA

augustc

Pusha_T__daytona

 Pusha T - DAYTONA (2018) GOOD

01. If You Know You Know – 3:22
   02. The Games We Play – 2:46
    03. Hard Piano (feat. Rick Ross) – 3:15
   04. Come Back Baby – 3:26
  05. Santeria – 2:56
    06. What Would Meek Do? (feat. Kanye West) – 2:33
    07. Infrared – 2:50

Pusha T atakuje nowym albumem i robi to naprawdę dobrze! Ten utarty do granic możliwości zwrot nie obrazuje jednak tego co się ostatnio stało na rynku i czego jest to przedsmak.

Pusha T czyli Terrence LeVarr Thornton nagrywa muzykę od 1992 roku, czyli od bardzo dawna. Raper do 2010 roku  wraz z bratem Genem Thorntonem tworzył duet Clipse. Po zakończeniu działalności przez zespół Pusha T zdobywa rynek w pojedynkę. "DAYTONA" to jego trzeci album studyjny i zdecydowanie najbardziej znany, mimo że krążek został wydany niedawno, 25 maja br.

"DAYTONĘ" ciężko jednak nazwać albumem studyjnym w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ponieważ płyta zawiera zaledwie 7 utworów i trwa niewiele ponad 21 minut! To, że tylko tyle muzyki ma zawierać nowy album Pusha T było zamysłem producenta albumu Kanye Westa, który właśnie rozpoczął ofensywę na rynek muzyczny. "DAYTONA" ma być pierwszym z pięciu albumów wyprodukowanych przez Westa i wypuszczonych na rynek podczas tegorocznych wakacji. Bardzo istotne w tym wszystkim jest to, że każdy z tych pięciu albumów ma zawierać tylko 7 utworów.

Trzeba przyznać, że wytwórnia Westa rozpoczęła natarcie od naprawdę mocnego uderzenia. "DAYTONA" wyróżnia się nie tylko tle innych wydawnictw hip-hopowych. Zapadające w pamięć sample, ładne melodie, dobre flow raperów i przede wszystkim wizja, żeby wszystkie elementy spoić w jedną, zadowalającą słuchaczy całość to oczywiste atuty tego krążka. Jakby tego było mało po przesłuchaniu "DAYTONY" zapomniane kawałki: "Drugs" Lil' Kim i "Hail Mary" 2PACA, a także "Heart of the Sunrise" progresywnej grupy rockowej YES, które Kanye West z Pushą T zsamplowali na powrót wydają się intrygujące.

Pomimo dużej klasy wszystkich numerów na płycie zdecydowanie najbardziej w pamięć zapadają "If You Know You Know" oraz "Santeria". Pierwszy z nich jest oparty na genialnym i nie dającym pozbyć się z głowy samplu z kawałka "Twelve O'Clock Satanial" bardzo zapomnianej jazzowej grupy Air (nie mylić z francuskim duetem Air grającym muzykę elektroniczną).  "Santeria" to z kolei numer z uduchowionym refrenem śpiewanym w języku hiszpańskim przez młodziutkiego rapera z New Jersey, 070 Shake'a, opowiadający o śmierci przyjaciela Pusha T- De'Vona Picketta. Warto w tym miejscu dodać, że Santeria jest kubańskim kultem wykorzystującym media i przepowiednie do kontaktu z duchami oraz innymi bóstwami.  

Cóż więcej pisać - "DAYTONA" to bardzo dobry krążek z wielkimi momentami, którego warto posłuchać. Wielbiciele hip-hopu będą mieli w tym przypadku co odkrywać, bo chociaż krążek trwa tylko 21 minut to jest bardzo bogaty lirycznie, tak jak zresztą większość wydawnictw hip-hopowych. Niektórych może szokować okładka krążka, na której znajduje się zdjęcie łazienki Whitney Houston z 2006 roku w okresie szczytu uzależnienia artystki od narkotyków, ale tak naprawdę szum wokół tej fotografii jest przesadzony. Warto raczej zainteresować się zawartością krążka niż jego okładką.

Chvrches - Love Is Dead

augustc

Chvrches__Love_is_Dead

CHVRCHΞS - Love Is Dead (2018) Glassnote

 01. Graffiti – 3:38
    02. Get Out – 3:51
    03. Deliverance – 4:12
    04. My Enemy (featuring Matt Berninger) – 3:53
   05. Forever – 3:44
    06. Never Say Die – 4:23
   07. Miracle – 3:08
    08. Graves – 4:43
    09. Heaven/Hell – 5:05
    10. God's Plan – 3:31
    11. Really Gone – 3:11
   12. ii – 1:09
    13. Wonderland – 4:35

chvrches_1

chvrches2

lauren_chvrches3

W opinii wielu najnowszy album szkockiego zespołu Chvrches jest pozycją wyjątkowo cool, idealną na falę upałów, która niedawno ogarnęła Europę.

Zespół dowodzony przez uroczą Lauren Mayberry istnieje od 2011 roku i w tym czasie udało mu się zaskarbić sympatię nie tylko dziennikarzy muzycznych (kapela była nominowana do takich nagród jak Sound of... , BRIT i NME Awards), ale też fanów na całym świecie. To, że Chvrches zdobędą 1. miejsce w rodzinnej Szkocji (dzięki płycie "Every Open Eye" z 2015 roku) było więcej niż pewne, ale popularność muzyków wykroczyła daleko poza granice Wielkiej Brytanii - Chvrches albo jak wolą artyści CHVRCHΞS świetnie poradzili sobie na listach przebojów w Australii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Płyta "Love Is Dead" zapowiadała się naprawdę bardzo dobrze. Temat umarłej, zwiędłej albo gnijącej miłości jest stary jak świat i bardzo wdzięczny (warto sprawdzić chociażby wiersz Detleva von Liliencrona "Umarła miłość") więc Lauren Mayberry i koledzy nie powinni mieć problemów z napisaniem tekstów piosenek. Album zapowiadał się dobrze nie tylko lirycznie. Pomimo tego, że zespół istnieje dopiero od siedmiu lat to ci ludzie grają i tworzą muzykę od tak dawna, że powinni wymiatać na swoich ulubionych syntezatorach.

Warto podkreślić, że osoby wtajemniczone bardzo wiele obiecywały sobie po Lauren Mayberry. To nie tylko uzdolniona sopranistka, ale też autorka tekstów piosenek, perkusistka, pianistka, dziennikarka, działaczka LGBT i feministka. Na początku swojej kariery Maybery przerobiła nawet kultowy rap-metalowy utwór Rage Against the Machine "Killing in the Name" (co jest trochę szokujące biorąc pod uwagę, że teraz gra synth-pop). Wokalistka Chvrches jest więc osobą nietuzinkową i można było spodziewać się naprawdę jej najdojrzalszego dzieła, tym bardziej, że artystka niedawno skończyła 30 lat.

"Love Is Dead" spełnia oczekiwania tylko w paru momentach. Naprawdę kozacką, zapierającą dech w piersiach syntezatorową nutę na modłę niezapomnianego duetu Erasure, Chvrches prezentują na nowej płycie tylko w kilku momentach. Pierwszym z nich jest uduchowiony "Deliverance" z melodyjnymi, pięknymi zwrotkami i budującym napięcie przed-refrenem. Zaraz później Chvrches prezentuje jeden ze swoich najmocniejszych ciosów - elektro-popowy "My Enemy" ("Mój wróg") z gościnnym udziałem Matta Berningera z The National (indie rockowy zespół znany w kręgach wielbicieli zespołu Radiohead ze swoich smutnych piosenek). "My Enemy" to rzecz przypominająca bardzo dokonania La Roux, ale Chvrches odwalili tu kawał naprawdę dobrej roboty i mimo stylistycznego podobieństwa do piosenek La Roux's Elly Jackson nie ma się wrażenia, że Szkoci coś skopiowali. Świetnie wypada też mocny, singlowy numer "Miracle" przywodzący na myśl Imagine Dragons, a w szczególności charakterystyczny "Radioactive". Szybka, dyskotekowa piosenka "Graves" ("Groby"), gdzie Lauren Mayberry zmienia się w Katy Perry oraz utwór "Heaven/Hell" nawiązujący do twórczości Paramore to inne mocne momenty nowej płyty Chvrches.

Podsumowując "Love is Dead" jest nieoszlifowanym diamentem, płytą pełną zachwycających dźwięków (muzycy świetnie zagrali na klawiszach w szybkim, kosmicznym "God's Plan" i w metafizycznej miniaturce "ii"), ale też banalnych, oczywistych melodii, co powoduje, że album jest po części nudny. Oczywiście CHVRCHΞS warto poznać, bo to intrygujący zespół i do tego modny, który zapewne da wiele emocjonujących koncertów podczas nadchodzących festiwali muzycznych ("Get Out", "Never Say Die" czy wspomniane "Deliverance" świetnie się nadają na imprezowe harce), ale płyta koniec końców nie powala, a szkoda, bo miała (w końcu pomógł ją nagrać Dave Stewart z Eurythmics).

Jack White - Boarding House Reach

augustc

Jack_White__Boarding_House_Reach

Jack White - Boarding House Reach (2018) Third Man, Columbia, XL

 01. Connected by Love – 4:37
    02. Why Walk a Dog? – 2:29
   03. Corporation – 5:39
    04. Abulia and Akrasia – 1:28
    05. Hypermisophoniac – 3:34
    06. Ice Station Zebra – 3:59
    07. Over and Over and Over – 3:36
    08. Everything You've Ever Learned – 2:13
   09. Respect Commander – 4:33
   10. Ezmerelda Steals the Show – 1:42
    11. Get in the Mind Shaft – 4:13
    12. What's Done Is Done – 2:54
   13. Humoresque – 3:10

180506_JW_NewOrleans_0353533x800

Dziennikarze muzyczni często czują pismo nosem i serwują wyroki zanim dokładnie przesłuchają album. Tak też było w przypadku nowego krążka Jacka White'a "Boarding House Reach". Na długo przed premierą trzeciego studyjnego albumu solowego artysty pismacy snuli przypuszczenia, że będzie to album wielki. Krytycy niczym mistrzowie perfumiarstwa, którzy potrafią wywąchać czy w kalafiorze siedzi glista przed jego rozkrojeniem, zawyrokowali przed przesłuchaniem dzieła, że Jack White wrzuci na rynek coś nadzwyczajnego, co sparaliżuje swoim pięknem wszystkich wielbicieli dobrej muzyki. Dziennikarze mają dobrego nosa, ale ich prognozy się nie do końca sprawdziły, bo chociaż "Boarding House Reach" to płyta, która zadowoli większość słuchaczy doskonała nie jest, a na pewno nie jest wielka jak sugeruje to "NME" (periodyk przyznał White'owi maksymalną ilość gwiazdek za nowe dzieło).

Przede wszystkim Jack White postawił na eklektyzm i nagrał płytę nawiązującą do różnych muzycznych kultur. Oczywiście "Boarding House Reach" to rock jak się patrzy, ale pomysł wzbogacenia piosenek elementami innych gatunków muzycznych był naprawdę dobry. Otwierający krążek utwór "Connected by Love" z hipnotycznym klawiszowym tematem à la The Stranglers to rock w czystej postaci i brzmi jak klasyczny kawałek The Rolling Stones. Powolny i smutny "Why Walk a Dog?" to rzecz przypominająca dokonania Nicka Cave'a i jego zespołu z czasów, gdy panowie hałasowali na gitarach ile wlezie. Dalsza część płyty to już z kolei trochę ekstrawagancja, ale daje obraz tego jakim pomysłowym twórcą jest Jack White. "Abulia and Akrasia" to piękna miniatura kojarząca się z muzyką Ennio Morricone z westernów, "Hypermisophoniac" to psychodelia pełną gębą - utwór pełny dziwacznych elektronicznych dźwięków, mocnych gitarowych brzmień oraz partii pianina kojarzących się z dokonaniami pianisty Mike'a Garsona znanego ze współpracy z Davidem Bowie. Ciężki, funkowy numer "Ice Station Zebra"  z melodeklamacja White'a, "Get in the Mind Shaft", pod którym mogliby się podpisać panowie z Daft Punk oraz ckliwa ballada country "What's Done Is Done" dopełniają obrazu "Boarding House Reach" jako płyty nowatorskiej, eksperymentalnej, nawiązującej do wszystkiego co najlepsze w dzisiejszej muzyce.

Konkludując nowe dzieło Jacka White'a to rzecz bardzo dobra, godna uwagi, ale nie tak  świetna jak przewidywali to specjaliści i jak niektórzy piszą. Na plus należy zaliczyć Jackowi testowanie nowych rozwiązań (chociaż między Bogiem a prawdą ten muzyk zawsze miał bogatą wyobraźnię), które przyczyniły się do powstania ciekawych, świeżo brzmiących utworów blues-rockowych.

Warto dodać, że takie rozwiązania muzyczne w przypadku artystów mogących się pochwalić pewną historią oraz mających pewne dokonania i brzmienie mogą zakończyć się niedobrze. W tym miejscu trzeba przypomnieć Duran Duran, którzy w 1995 zapędzili się tym sposobem w kozi róg. Anglicy nagrali własną wersję przeboju hip-hopowej formacji Public Enemy "911 Is a Joke". Wyszło im to dość dziwacznie. Rapujący Simon LeBon to nie jest coś, co żaden szanujący się fan dobrej muzyki chciałby usłyszeć w radiu. Kontrowersyjna okazała się również płyta "Lulu" Metalliki nagrana do spółki z Lou Reedem, o której recenzenci pisali same niewybredne rzeczy z fekalnymi porównaniami na czele. Jackowi White'owi udało się zrobić coś intrygującego, niezwyczajnego, eksperymentalnego, ale jednocześnie przyjemnie brzmiącego dla dużej grupy odbiorców.

Arctic Monkeys - Tranquility Base Hotel + Casino

augustc

 Arctic_Monkeys__Tranquillity_Base_Hotel

Arctic Monkeys - Tranquility Base Hotel + Casino (2018) Domino

 01. Star Treatment – 5:55
    02. One Point Perspective – 3:29
    03. American Sports – 2:38
    04. Tranquility Base Hotel & Casino – 3:32
    05. Golden Trunks – 2:54
    06. Four Out of Five – 5:12
    07. The World’s First Ever Monster Truck Front Flip – 3:00
    08. Science Fiction – 3:06
    09. She Looks Like Fun – 3:03
    10. Batphone – 4:32
    11. The Ultracheese – 3:38

2018_ArcticMonkeys_ZackeryMIchael920x584

Na najnowszy studyjny album fani Arctic Monkeys musieli czekać wybitnie długo, bo aż pięć lat. Ale członkom zespołu nie ma się co dziwić, że tak długo kazali czekać swoim miłośnikom na nowe nagrania. "Tranquility Base Hotel & Casino" jest bowiem następcą album "AM", który otrzymał nagrodę BRIT w kategorii najlepszy brytyjski album roku i stał się światowym bestsellerem. Grupa więc nie mogła sobie pozwolić na wydanie byle czego.

Przy okazji odsłuchu "Tranquility Base Hotel & Casino" warto przypomnieć sobie pokrótce historię zespołu. Grupa zadebiutowała w 2006 roku i w poprzedniej dekadzie cieszyła się dość dużą popularnością wśród młodych ludzi oraz przychylnością mediów. Jednak niedużo było osób, które wróżyło tej grupie aż tak wielką karierę - Arctic Monkeys na jej początku grali bowiem zwyczajnie brzmiącego gitarowego rocka. Zespół jednakże nie chciał być efemerydą i rozwijał się. Prezentował słuchaczom nowe rzeczy. Oczywiście wszystkie poprzednie płyty są w jakimś stopniu do siebie podobne i nawet laikowi zawsze łatwo było rozpoznać brzmienie Arctic Monkeys i głos Alexa Turnera.

Natomiast "Tranquility Base Hotel & Casino" to już rzecz z zupełnie innej beczki i bardzo odbiega od dotychczasowej twórczości formacji. Przed premierą krążka dużo osób robiło sobie duże nadzieje z nim związane. Zainteresowanie wzmogło się po opublikowaniu serii nowych zdjęć zespołu, który zaprezentował się podczas ostatniej sesji fotograficznej zdecydowanie inaczej niż do tej pory - niezwykle dojrzale i trochę dandysowsko. Wzrok szczególnie przykuwał zarośnięty Alex Turner. W sieci nawet pojawiła się petycja, aby muzyk jak najszybciej ściął brodę i powrócił do starego imażu, ale piosenkarz skwitował to stwierdzeniem, że dziwi się, że ludzie mają tyle wolnego czasu, aby zajmować się jego wyglądem - Turner brody raczej nie zetnie. Włosów chyba też w najbliższym czasie nie skróci. Nowy wizerunek Arctic Monkeys zmusił fanów do myślenia. Część z nich stwierdziła, że zespół wygląda jak Beatlesi, gdy nagrywali Sierżanta Pieprza i tym samym robiło sobie nadzieję na to, że Arctic Monkeys jest w przededniu wydania epokowej płyty.

Rzeczywiście "Tranquility Base Hotel & Casino" jest płytą jedyną w swoim rodzaju. Najnowszy krążek najważniejszej indie rockowej formacji ostatnich lat wypełnia bowiem muzyka, która gitarowym, niekomercyjnym alternatywnym rockiem na pewno nie jest. "Tranquility Base Hotel & Casino" to według krytyków lounge pop i nie sposób się z nimi nie zgodzić. Z uwagi na to, iż lounge music to gatunek muzyczny wywodzący się z popu, swingu, soulu i jazzu, popularny w połowie XX wieku i kojarzony z barami i kasynami hoteli trzeba przyznać, że nazwa płyty jest wyjątkowo adekwatna do zawartości. Jednak Arctic Monkeys średnio poradzili sobie z nagraniem tak nietypowej dla dzisiejszych czasów płyty.

Alex Turner jest generalnie bardzo chwalony za teksty znajdujące się na najnowszym dziele zespołu, dotyczące polityki, konsumpcjonizmu, religii i technologii, jednak jak zauważyli niektórzy słuchacze "piękne teksty czynią muzykę wielką, ale wspaniałe nagrania to przede wszystkim wielka muzyka", której na "Tranquility Base Hotel & Casino" jest niewiele. Większość młodych fanów muzyki gitarowej nie zostawiła na najnoszym dziele Arctic Monkeys suchej nitki i stwierdziła, że "Tranquility Base Hotel & Casino" to coś co się spodoba ich dziadkom podczas gry w bingo i że wygląda to jak zestaw odrzutów z sesji nagraniowych Davida Bowiego, gdy ten śpiewał dziwaczne piosenki o kosmosie.

Jednak aż tak fatalnie nie jest, żeby wystawić Arctic Monkeys zero punktów za ten album. Pomimo dziwacznego konceptu, braku zapamiętywalnych refrenów i rezygnacji z gitarowych riffów te album momentami chwyta za serce. Przyjemnie robi się podczas odsłuchu hipnotycznego i apatycznego kawałka tytułowego, przypominającego twórczość legendarnego zespołu The Stranglers. Jeszcze lepsze wrażenie robią: melodyjny utwór "Golden Trunks" z charakterystyczną gitarową zagrywką i glam-rockowy kawałek "Four Out of Five" nawiązujący do dokonań z lat 70. Davida Bowiego. Miło robi się jeszcze podczas odsłuchu paru innych momentów na płycie, jak np. "Batphone", gdzie wokal Alexa Turnera jest naprawdę nieziemski, a muzycy wytworzyli naprawdę specyficzną, trochę niepokojącą atmosferę.

Na koniec można tylko powiedzieć, że "Tranquility Base Hotel & Casino" to płyta bez przyszłości, albo w sumie raczej taka, której przyszłość jest w barach i holach hotelowych (swoją drogą usłyszeć Arctic Monkeys w poczekalniach hotelowych byłoby naprawdę przyjemnie). Poznać najnowsze dziecko najważniejszego zespołu indie rocka trzeba, ale chyba lepiej znowu katować "I Want It All", "Why'd You Only Call Me When You're High?" i "One for the Road" niż na siłę próbować przekonać się do nowego dzieła Arctic Monkeys.         

Janelle Monae - Dirty Computer

augustc

Janelle_Monae__Dirty_Computer

Janelle Monáe - Dirty Computer (2018) Bad Boy

 01. Dirty Computer (feat. Brian Wilson) – 1:59
    02. Crazy, Classic, Life – 4:46
    03. Take a Byte – 4:07
    04. Jane's Dream – 0:18
    05. Screwed (feat. Zoë Kravitz) – 5:02
    06. Django Jane – 3:10
    07. Pynk (feat. Grimes) – 4:00
    08. Make Me Feel – 3:14
    09. I Got the Juice (feat. Pharrell Williams) – 3:46
    10. I Like That – 3:20
    11. Don't Judge Me – 6:00
   12. Stevie's Dream – 0:46
    13. So Afraid – 4:04
    14. Americans – 4:06

JanelleMonaeGrammys

Janelle Monae, photo by JEWEL SAMAD/AFP/Getty Images


Czy to jest to? - zastanawiają się miłośnicy muzyki oczekujący wielkiego albumu, spoglądający na najnowszą płytę amerykańskiej diwy Janelle Monáe. "Dirty Computer" to najlepiej oceniony przez recenzentów tegoroczny krążek. O tym, że piosenkarka nagra teraz tak dobrze oceniony album dziennikarze największych światowych mediów byli przekonani od dawna. Artystka miała wszystko, aby tego dokonać. Janelle Monáe pojawiła się na rynku w 2003 roku. Nie zdobyła sympatii od razu. Amerykańska piosenkarka musiała długo przedzierać się na szczyt.

Debiutancka EP Janelle Monae zatytułowana "Metropolis: Suite I (The Chase)" z 2007 roku została dość ciepło przyjęta przez krytykę, ale nagrania błąkały się w drugiej setce najlepiej sprzedających się płyt w Stanach Zjednoczonych i szybko wypadły z zestawienia. Jednak artystce pomysłowo łączącej w twórczości pop, czarne brzmienia oraz muzykę psychodeliczną już wtedy zaczęto wróżyć wielką karierę. Ta  rozpoczęła się po wydaniu pierwszej studyjnej płyty The "ArchAndroid". Krytycy byli nią zachwyceni. Piosenkarka została za nią nominowana do nagrody Grammy w kategorii najlepszy album współczesnego R&B (Best Contemporary R&B Album).  Najważniejsze było jednak to, że Janelle Monáe zaczęła się sprzedawać. "The ArchAndroid" zanotował lepszy wynik od debiutanckiej EP-ki o blisko 100 pozycji. Nagrania zadebiutowały na 17. miejscu listy "Billbordu", co jak na tego typu muzykę zostało uznane za dobre osiągnięcie.

Od tego czasu Janelle Monáe nabrała sporego doświadczenia. Nagrywała z największymi: Prince'm, Nilem Rodgersem, Duran Duran, Solange oraz Miguelem. Ma też już na koncie mnóstwo nagród, na czele z nominacją do Grammy w kategorii nagranie roku za utwór "We Are Young" nagrany do spółki z zespołem fun .

Oczekiwania wobec trzeciego studyjnego albumu artystki "Dirty Computer" były ogromne. Krążek dla wielu słuchaczy musiał być petardą, świadectwem dojrzałości, najwyższej próby profesjonalizmem, albumem dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach. Czy tak jest w istocie? Czy rzeczywiście jest to tak dobre dzieło jak piszą niektórzy recenzenci i jak tego oczekiwali słuchacze?

Na pewno jest to bardzo mocna pozycja. Słychać to już po pierwszym przesłuchaniu, chociaż na pewno album trochę rozczarowuje, bo nie ma na nim hitu z prawdziwego zdarzenia, który by uczynił z Janelle Monáe jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd. Nie ma tu rzeczy na miarę hitów The Weeknd sprzed trzech lat ("Earned It", "The Hills" i "Can't Feel My Face"), które uczyniły z Abla Tesfaye światową gwiazdę. Piosenkarka nie postawiła tym samym kropki nad i. Nie zrobiła tego, bo być może nie chciała być dla wszystkich. Tak więc Janelle Monáe w najbliższym czasie dalej będzie artystką znaną wyłącznie fanom nowoczesnego popu oraz r&b.

Stylowa, energetyczna i zwiewna piosenka "Crazy, Classic, Life" idealnie wprowadza w klimat tego przyjemnego albumu, aczkolwiek nie jest to hit na miarę możliwości Monáe. Jak na numer znajdujący się na samym początku płyty "Crazy, Classic, Life" wręcz rozczarowuje, a rapowane outro tego utworu wręcz zabija komercyjny potencjał piosenki, który i tak jest niewielki. O wiele lepsze wrażenie robią za to zainspirowane funkiem "Take a Byte" oraz "Screwed". To właśnie już podczas odsłuchu tych kawałków słychać jak wielką inspiracją jest dla piosenkarki Prince. Wpływ tego artysty najbardziej widoczny jest w chyba najbardziej zapadającym w pamięć utworze z płyty "Make Me Feel", który jest przez niektórych dziennikarzy porównywany do legendarnego numeru "Kiss". Oprócz tej piosenki największe wrażenie z "Dirty Computer" robią utwory "I Got the Juice" powstały we współpracy z Midasem muzyki pop Pharellem Williamsem, elektroniczny "Pynk" nagrany wraz z Grimes oraz urocza, pościelowa ballada "Don't Judge Me".

Podsumowując "Dirty Computer" to bardzo dobra płyta dla miłośników czarnej nuty, pełna ciekawych smaczków (sampel z piosenki "Pink" Aerosmith wykorzystany w utworze "Pynk") oraz inspirujących tekstów poruszających między innymi tematykę feminizmu oraz wolności. Warto jej posłuchać. Fani tego typu dźwięków odnajdą w nowym dziele Janelle Monáe intrygujący materiał nie tylko do odsłuchu, ale również do różnego rodzaju analiz.

A Perfect Circle - Eat the Elephant

augustc

A_Perfect_Circle__Eat_the_Elephant

A Perfect Circle - Eat the Elephant (2018) BMG


   01. Eat the Elephant – 5:13
   02. Disillusioned – 5:53
    03. The Contrarian – 3:58
    04. The Doomed – 4:41
    05. So Long, and Thanks for All the Fish – 4:26
   06. TalkTalk – 4:15
    07. By and Down the River – 5:04
   08. Delicious – 3:49
   09. DLB – 2:06
    10. Hourglass – 5:14
    11. Feathers – 5:48
    12. Get the Lead Out – 6:40

Pierwszy kontakt z najnowszą płytą A Perfect Circle jest szokujący. Słuchanie najnowszej propozycji amerykańskiej kapeli nie jest jak uderzenie obuchem w łeb, a tego można było się spodziewać po zespole metalowym. Najbardziej niespodziewane w tej płycie nie jest jednak to, że jest momentami łagodna, tylko że pozostawia słuchacza wobec niej obojętnym. Po A Perfect Circle można było spodziewać się dużo więcej. A Perfect Circle to supergrupa powstała blisko 20 lat z inicjatywy gitarzysty Billy'ego Howerdela oraz wokalisty zespołu Tool, Maynarda Jamesa Keenana. Dziś w składzie tego zespołu oprócz jego założycieli znajduje się słynny gitarzysta James Iha, znany przede wszystkim z gry w grupie The Smashing Pumpkins.

"Eat the Elephant" to czwarty studyjny album A Perfect Circle, wydany po bardzo długiej przerwie wydawniczej (poprzednia płyta grupy "Emotive" ujrzała światło dzienne w 2004 roku). Tytuł płyty oczywiście nie oznacza zjadania słonia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Słoń jest metaforą dla dużych projektów, których realizacja trwa w czasie. Zjedzenie słonia polega na podzieleniu przedsięwzięcia na kawałki, czyli rozplanowaniu zadań i ułożenia dla nich harmonogramu. Być może dla członków A Perfect Circle nagrywanie tej płyty było takim projektem. Jego realizacja trwała blisko 10 lat. Wydaje się jednak, że długi czas powstawania dzieła wpłynął na jego niekorzyść.

Niektórzy chwalą kapelę za dojrzalsze, łagodniejsze brzmienie, wzbogacone o dźwięki elektroniczne oraz fortepianu, jednak efekt końcowy nie wywołuje ciarek na plecach. Pracę nad wzbogaceniem brzmienia należy zaliczyć Keenanowi i kolegom na plus, ale pobyt A Perfect Circle w studiu nagraniowym nie przyniósł wybitnych, ponadczasowych utworów, jakich oczekiwali fani.

Najlepszymi momentami "Eat the Elephant" są na pewno apokaliptyczny, dramatyczny "The Doomed", mocny, art rockowy i niepokojący "TalkTalk" oraz epicki "So Long, and Thanks for All the Fish". Ten ostatni numer (zdecydowanie najlepszy na płycie) pomimo dość złowróżbnego tekstu brzmi dość pogodnie i trochę jak hymn. Przyczyną tego jest pewnie to, że Maynard James Keenan pisząc ten tekst inspirował się mocno humorystyczną prozą nieżyjącego już brytyjskiego pisarza Douglasa Adamsa. W książce Adamsa "Cześć i dzięki za ryby" (ang. "So Long, and Thanks for All the Fish") delfiny wyczuły zbliżającą się nieuchronnie zagładę i opuściły planetę wcześniej, zostawiając wiadomość "cześć i dzięki za ryby".

Podsumowując najnowszy krążek A Perfect Circle wielkim dziełem nie jest, ale ten dość miły dla ucha hard rock można polecić wszystkim melomanom kochającym alternatywny rock z lat 90. spod znaku The Smashing PUmpkins, Soundgarden, no i oczywiście Tool oraz A Perfect Circle. "Eat the Elephant" trochę rozczarowuje, nie wzbudza wielkiego entuzjazmu, ale też zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem. 

100 płyt Popmusik

augustc

100_pyt_Popmusik2

Płytowe podsumowania dekad w muzyce rozrywkowej pojawiają się od kiedy ludzie piszą o muzyce. I chociaż "100 płyt Popmusik" nie jest podsumowaniem ostatnich dziesięciu lat sensu stricto (na takie podsumowanie przyjdzie jeszcze czas), tylko zbiorem dziesięciu list z lat 2008-2017 to "100 płyt Popmusik" da wam obraz tego co było najlepsze w muzyce popularnej w ostatnich latach. Tak jak w przypadku uwielbianej przez większość Polaków drugiej połowy XX wieku, ostatnie lata w muzyce pop także były kopalnią wspaniałych dźwięków, a przedstawione tutaj listy absolutnie nie wyczerpują tematu.

Zresztą ostatnie 10 lat było zdecydowanie najlepszym okresem dla fanów muzyki rozrywkowej w Polsce. Melomani mogą od jakiegoś czasu poznawać piosenki dzięki muzycznym serwisom oferującym swoim użytkownikom dostęp do utworów w strumieniu, takim jak Spotify czy Tidal. Oferta koncertowa jest natomiast najbogatsza w całej historii. W tym roku do Polski przyjadą wszyscy liczący się artyści na świecie. Na "Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty" będzie można zobaczyć między innymi Bryana Ferry, Billy'ego Idola oraz Alan Parsons Project. Na "TAURON NOWA MUZYKA KATOWICE" wystąpią: Sampha, Arca, Ben Frost i Jlin. Natomiast na największej imprezie w Polsce, czyli na festiwalu "Open'er Festival" w Gdyni widzów zabawiać będą Arctic Monkeys, Depeche Mode, Gorillaz oraz tegoroczny zdobywca nagrody Grammy w kategorii album roku ("24K Magic") Bruno Mars.

Tak więc drodzy słuchacze wyłączcie na chwilę Złote Przeboje, RMF i Eskę i poznajcie nagrania, które rozpalały do czerwoności fanów muzyki na całym świecie w ciągu ostatnich 10 lat. Wszystkie płyty znajdujące się w zestawieniu zostały specjalnie wyselekcjonowane. Nie ma tutaj płyty przypadkowej. W katalogu znajdują się wyłącznie albumy, które zostały dobrze ocenione przez wybitnych światowych krytyków muzycznych. Ponadto część dzieł, jak np. "21" Adele czy "DAMN." Kendricka Lamara osiągnęła spektakularny sukces komercyjny, który można porównać do osiągnięć Michaela Jacksona, Madonny czy The Beatles. Miłego słuchania!    

2008:

10. Fleet Foxes - Fleet Foxes

FOLK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "White Winter Hymnal", "He Doesn't Know Why", "Your Protector"

Fleet_Foxes__Fleet_Foxes
09. Portishead - Third

MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Machine Gun"

Portishead__Third
08. Santogold - Santogold

NOWA FALA, MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "L.E.S. Artistes"

Santogold__Santogold
07. Wolf Parade - At Mount Zoomer

ROCK ALTERNATYWNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Call It a Ritual", "Fine Young Cannibals", "Kissing the Beehive"

Wolf_Parade__At_Mount_Zoomer1
06. Monkey - Journey to the West

OPERA, MUZYKA ELEKTRONICZNA

Monkey__Journey_to_the_West
05. TV on the Radio - Dear Science

ART ROCK, FUNK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "DLZ", "Love Dog"

TV_on_the_Radio__Dear_Science
04. Kaki King - Dreaming of Revenge

MUZYKA EKSPERYMENTALNA, MUZYKA AKUSTYCZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Pull Me Out Alive", "Life Being What It Is"

Kaki_King__Dreaming_of_Revenge
03. Gang Gang Dance - Saint Dymphna

ROCK EKSPERYMENTALNY, ELECTROCLASH

Gang_Gang_Dance__Saint_Dymphna
02. A.R. Rahman - Slumdog Millionaire OST

SOUNDTRACK, MUZYKA ŚWIATA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "O... Saya", "Mausam & Escape", "Paper Planes", "Jai ho"

AR_RAhman__Slumdog_Millionaire
01. Amadou & Mariam - Welcome to Mali

POP, MUZYKA AFRYKAŃSKA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Sabali"

Amadou__Mariam__Welcome_to_Mali


2009:

10. Fuck Buttons - Tarot Sport

MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Surf Solar"

Fuck_Buttons__Tarot_Sport
09. Them Crooked Vultures - Them Crooked Vultures

HARD ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "New Fang"

Them_Crooked_Vultures__Them_Crooked_Vultures
08. Bat For Lashes - Two Suns

ART ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Daniel", "Glass"

Bat_for_Lashes__Two_Suns
07. The Avett Brothers - I and Love and You

FOLK

The_Avett_Brothers__I_and_Love_and_You
06. St. Vincent – Actor

BAROKOWY POP

St.Vincent__Actor
05. Dave Matthews Band - Big Whiskey And The GrooGrux King

ROCK ALTERNATYWNY

Dave_Matthews_Band__Big_Whiskey
04. Alice in Chains - Black Gives Way to Blue

HARD ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Your Decision", "Check My Brain"

Alice_in_Chains__Black_Gives_Way_to_Blue
03. Grizzly Bear – Veckatimest

FOLK, ROCK, BAROKOWY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Two Weeks", "Ready, Able", "Foreground", "While You Wait for the Others"

Grizzly_Bear__Veckatimest1
02. Alicia Keys - The Element of Freedom

R&B

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Love Is Blind", "Try Sleeping with a Broken Heart", "Un-Thinkable (I'm Ready)", "Empire State of Mind (Part II) Broken Down"

Alicia_Keys__The_Element_of_Freedom
01. Yeah Yeah Yeahs - It's Blitz!

ALTERNATYWNY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Zero", "Heads Will Roll", "Dull Life"

 2010:

10. Deerhunter - Halcyon Digest

PSYCHODELICZNY POP

Deerhunter__Halcyon_Digest
09. Big Boi - Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty

HIP-HOP

Big_Boi__Sir_Lucious_Left_Foot
08. Arcade Fire - The Suburbs

ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "The Suburbs", "Ready to Start", "Suburban War", "Sprawl II (Mountains Beyond Mountains)", "We Used to Wait"

Arcade_Fire__The_Suburbs1
07. John Grant - Queen of Denmark

FOLK, SOFT ROCK

John_Grant__Queen_of_Denmark1
06. The Budos Band - The Budos Band III

JAZZ, FUNK

The_Budos_Band__The_Budos_Band_III
05. Sufjan Stevens - The Age of Adz

ART ROCK, MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Too Much"

Sufjan_Stevens__The_Age_of_Adz
04. Erland and the Carnival - Erland and the Carnival

EKSPERYMENTALNY FOLK

Erland_and_the_Carnival
03. Sharon Jones and The Dap-Kings - I Learned The Hard Way

SOUL, FUNK

Sharon_Jones_and_The_DapKings__I_Learned
02. Ariel Pink's Haunted Graffiti - Before Today

POP, ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Round and Round"

Ariel_Pinks_Haunted_Graffiti__Before_Today
01. Kanye West - My Beautiful Dark Twisted Fantasy

HIP-HOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Power”, “So Appalled”, "All of the Lights", "Monster", “Runaway”

Kanye_West__My_Beautiful_Dark_Twisted_Fantasy

 2011:

10. Fleet Foxes - Helplessness Blues

FOLK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Helplessness Blues", "The Shrine / An Argument"


09. Gang Gang Dance - Eye Contact

MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Adult Goth", "Glass Jar"

Gang_Gang_Dance__Eye_Contact
08. Jay-Z & Kanye West - Watch the Throne

HIP-HOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Niggas in Paris", "No Church in the Wild", "Otis"

Kanye_West__Watch_the_Throne
07. The Weeknd - House of Baloons

R&B, POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "House of Balloons / Glass Table Girls", "Wicked Games"The_Weeknd__House_of_Baloons
06. Gil Scott-Heron & Jamie xx - We're New Here

MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "I'll Take Care of U"

Gil_Scott_Heron__Were_New_Here
05. Florence And The Machine - Ceremonials

BAROKOWY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Shake It Out", "No Light, No Light", "Spectrum"

Florence__the_Machine__Ceremonials
04. PJ Harvey - Let England Shake

FOLK, ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "The Glorious Land", "The Words That Maketh Murder"

PJ_Harvey__Let_England_Shake
03. Adele - 21

SOUL, POP, R&B

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Rolling in the Deep", "Rumour Has It", "Set Fire to the Rain", "Someone like You"

Adele__21
02. The Black Keys - El Camino

GARAŻOWY ROCK, BLUES

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Dead and Gone", "Lonely Boy"

The_Black_Keys__El_Camino
01. Bon Iver - Bon Iver, Bon Iver

FOLK, ROCK, BAROKOWY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Perth", "Holocene", "Beth/Rest"

Bon_Iver_album

2012:

10. Swans - The Seer

ROCK EKSPERYMENTALNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Lunacy"

Swans__The_Seer
09. Mumford & Sons - Babel

FOLK, ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "I Will Wait"

Mumford__Sons__Babel
08. Frank Ocean - channel ORANGE

R&B

Frank_Ocean__Channel_Orange
07. Django Django - Django Django

ART ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Default"

Django_Django__Django_Django
06. Animal Collective - Centipede Hz

MUZYKA EKSPERYMENTALNA, ROCK, POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Today's Supernatural"


05. Kendrick Lamar - Good Kid, M.A.A.D City

HIP-HOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Swimming Pools (Drank)", "Backseat Freestyle", "The Art of Peer Pressure"

Kendrick_Lamar__Good_Kid_M.A.A.D._City
04. Jessie Ware - Devotion

POP, SOUL

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Wildest Moments", "Running"

Jessie_Ware__Devotion
03. Beach House - Bloom

DREAM POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Myth"

Beach_House__Bloom
02. Lana Del Rey - Born to Die

BAROKOWY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Video Games", "Blue Jeans", "Summertime Sadness"

Lana_Del_Rey__Born_to_Die
01. Tame Impala - Lonerism

ROCK PSYCHODELICZNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Feels Like We Only Go Backwards", "Elephant"

Tame_Impala__Lonerism

 2013:

10. Beyoncé - Beyoncé

R&B

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Drunk in Love”

Beyonce__Beyonce
09. David Bowie - The Next Day

ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Love is Lost", "The Next Day", "(You Will) Set the World on Fire", "The Stars (Are Out Tonight)”


08. Nick Cave And The Bad Seeds - Push The Sky Away

ROCK ALTERNATYWNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "We No Who U R", "Jubilee Street", "Push the Sky Away", "Mermaids"

Nick_Cave__the_Bad_Seeds__Push_the_Sky_Away
07. Kanye West - Yeezus

HIP-HOP, MUZYKA ALTERNATYWNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Black Skinhead"

Kanye_West__Yeezus
06. Disclosure - Settle

MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "White Noise"

Disclosure__Settle
05. My Bloody Valentine - m b v

SHOEGAZE, DREAM POP

My_Bloody_Valentine__mbv04. Arcade Fire - Reflektor

ART-ROCK, DANCE ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Reflektor", "Here Comes The Night Time II", "Afterlife" 

Arcade_Fire__Reflektor
03. Black Sabbath - 13

HARD ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Age of Reason”, "God Is Dead?"

Black_Sabbath__13
02. Arctic Monkeys - AM

ROCK ALTERNATYWNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Do I Wanna Know?", "R U Mine?", "I Want It All"

Arctic_Monkeys__AM
01. Daft Punk - Random Access Memories

DISCO

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Give Life Back to Music", "Giorgio By Moroder", "Lose Yourself to Dance", "Get Lucky"

randomaccessmemoriesdaft_punk

 2014:

10. Ben Frost - Aurora

MUZYKA EKSPERYMENTALNA, INDUSTRIAL


09. Run The Jewels - Run The Jewels 2

HIP-HOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Oh My Darling Don't Cry"


08. Arca - Xen

MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Xen"

Arca__Xen
07. Flying Lotus - You're Dead

MUZYKA ELEKTRONICZNA, JAZZ, HIP-HOP


06. FKA Twigs - LP1

R&B, MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Two Weeks"

FKA_Twigs__LP1
05. St.Vincent - St.Vincent

ART ROCK, POP ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Rattlesnake", "Birth in Reverse"

St.Vincent__St.Vincent
04. Aphex Twin - Syro

MUZYKA ELEKTRONICZNA, MUZYKA EKSPERYMENTALNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "CIRCLONT6A" (syrobonkus mix)

Aphex_Twin__Syro
03. Mac DeMarco - Salad Days

SOFT ROCK, PSYCHODELICZNY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Salad Days", "Brother"

Mac_DeMarco__Salad_Days02. The War On Drugs - Lost In The Dream

 ROCK ALTERNATYWNY, SHOEGAZE, AMERICANA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Under the Pressure", "Red Eyes", "An Ocean in Between the Waves"


01. Beck - Morning Phase

ROCK, FOLK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Blue Moon"

Beck__Morning_Phase

2015:

10. Tame Impala - Currents

PSYCHODELICZNY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Let It Happen", "New Person, Same Old Mistakes"


09.Blur – The Magic Whip

ROCK ALTERNATYWNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "There Are Too Many of Us"


08. Duran Duran – Paper Gods

NOWA FALA, POP, ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Pressure Off", "Last Night in the City", "The Universe Alone"


07.Courtney Barnett - Sometimes I Sit and Think, and Sometimes I Just Sit

ROCK ALTERNATYWNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Pedestrian at Best"


06.Father John Misty - I Love You, Honeybear

SOFT ROCK, FOLK, BAROKOWY POP


05.Adele – 25

SOUL, POP, R&B

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Hello", "River Lea", "When We Were Young"


04.Jamie xx – In Colour

MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Gosh", "Loud Places"


03.Kendrick Lamar - To Pimp a Butterfly

HIP-HOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Wesley's Theory", "King Kunta", "The Blacker the Berry", "These Walls", "Alright"


02.Grimes – Art Angels

SYNTH-POP, ART POP, MUZYKA TANECZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE:"Kill V. Maim", "Flesh Without Blood"


01.Julia Holter - Have You in My Wilderness

BAROKOWY POP, DREAM POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Feel You", "Betsy on the Roof"

2016:

10. Frank Ocean – Blonde

R&B, SOUL, PSYCHODELICZNY POP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Ivy"


09. PJ Harvey – The Hope Six Demolition Project

ROCK, FOLK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "The Wheel"


08. Radiohead – A Moon Shaped Pool

ART ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Burn the Witch"


07. A Tribe Called Quest - We got it from Here... Thank You 4 Your service

HIP-HOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "We the People....", "Solid Wall of Sound"


06. The Comet Is Coming - Channel the Spirits

JAZZ, MUZYKA ELEKTRONICZNA, MUZYKA PSYCHODELICZNA


05. Beyoncé – Lemonade

R&B

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Formation"


04. Jeff Beck – Loud Hailer

BLUES ROCK, HARD ROCK


03. Paul Simon – Stranger To Stranger

FOLK, ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Stranger to Stranger"


02. Nick Cave and the Bad Seeds – Skeleton Tree

MUZYKA ELEKTRONICZNA, ROCK ALTERNATYWNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Rings of Saturn"


01. David Bowie – Blackstar

ART ROCK, JAZZ, MUZYKA EKSPERYMENTALNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Blackstar", "Lazarus", "Sue (Or in a Season of Crime)"

2017:

10. Jlin - Black Origami

MUZYKA EKSPERYMENTALNA, FOOTWORK

09. Depeche Mode - Spirit

SYNTHPOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Where's The Revolution", "Cover Me"


08. The Afghan Whigs - In Spades

ROCK


07. Sampha - Process

R&B, SOUL, MUZYKA ELEKTRONICZNA

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "(No One Knows Me) Like the Piano", "Blood on Me"


06. James Holden & the Animal Spirits - The Animal Spirits

MUZYKA ELEKTRONICZNA

05. Oneohtrix Point Never - Good Time Original Motion Picture Soundtrack

SOUNDTRACK, MUZYKA ELEKTRONICZNA

04. Charlotte Gainsbourg - Rest

POP ALTERNATYWNY

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Kate"

03. Kendrick Lamar - Damn

HIP-HOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Humble", "God", "Loyalty"

02. St. Vincent - Masseduction

POP, NOWA FALA, GLAM ROCK

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Masseduction", "Los Angeles", "New York"

01. Lorde - Melodrama

POP, ELECTROPOP

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: "Green Light", "Sober", "Sober II (Melodrama)", "Homemade Dynamite"

Mała próbka tego co jest na tych krążkach znajduje się na najnowszej playliście "100 płyt Popmusik". Lista utworów jest imponująca. Wygląda niczym "Top Wszech Czasów Trójki". Na playliście nie ma niestety piosenek z płyt "Lemonade" Beyonce oraz "mbv" My Bloody Valentine, ponieważ te albumy nie są dostępne w Spotify. Jednak to co jest powinno Wam na długo wystarczyć. MIŁEGO SŁUCHANIA!

 

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci