Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Era - The 7th Sword

augustc

ERA__The_7th_sword

Era - The 7th Sword (2017) Decca Records

 

1. Hurricane
2. 7 Seconds
3. Kilimandjaro – Brian Levi remix
4. Ameno – The City Remix
5. I Fall For You
6. Something Exciting
7. Agnus Deorem
8. Nomen Adore
9. I Believe

Słuchacze uwielbiający średniowieczne historie o nieokrzesanych, barbarzyńskich, cuchnących krwią i stalą wojownikach, fantazyjnych maszyneriach krasnoludów oraz smokach gustują w wykonawcach takich jak ERA. Artystach, którzy w swojej twórczości łączą nowoczesną elektronikę oraz elementy muzyki klasycznej. Tego rodzaju twórcy największą popularnością cieszyli się w latach 90. To właśnie wtedy na scenie pojawił się Francuz Eric Levy, nawiązujący do będącej u szczytu sławy Enigmy oraz średniowiecznych pieśni katarów. Eric Levy zaskoczył wszystkich natchnioną pieśnią "Ameno",  opartą na ciekawych, wielogłosowych partiach wokalnych i ładnej syntezatorowej melodii w stylu wspomnianej Enigmy. Utwór stał się gigantycznym hitem sprzedażowym, między innymi też w Polsce, i jest do dzisiaj jedną z najbardziej rozpoznawalnych kompozycji muzyki popularnej. Od czasu wydania singla minęło 20 lat. Eric Levy cały czas był obecny na rynku, jednak nie stworzył już nic tak fascynującego i poruszającego masową wyobraźnię jak "Ameno". Prawdopodobnie dlatego Francuz przypomniał o sobie fanom takim albumem jak "The 7th Sword" - nawiązującym do chwalebnych czasów, ale jednocześnie wtórnym, mało pomysłowym i dla obeznanych w tego typu  klimatach słuchaczy wręcz nudnym. Na "The 7th Sword" znajduje się więc między innymi: nowa wersja obchodzącego 20. rocznicę wydania utworu "Ameno", przeróbka hitu "7 Seconds" Youssou N'Dour i Neneh Cherry, a także nowa wersja kawałka "I Believe", powstałego specjalnie dla papieża Jana Pawła II, równie dawno co "Ameno". Na nowej płycie artysty są też inne mniej zapadające w pamięć utwory, które również są utrzymane w tym samym, dobrze znanym i lubianym stylu. Co prawda po "The 7th Sword" nikt niczego nie oczekiwał i płytę da się przesłuchać i nawet momentami dobrze przy tym bawić, jednakże ten album jest wyjątkowo niegodny polecenia. Po pierwsze nie ma tu nic nowego dla fanów popu, łączącego w sobie syntezatorowe brzmienia z klasyką. Po drugie nie ma dobrych, nowych kompozycji. Wreszcie najważniejsze - fani "Gry o Tron", Wiedźmina, smoków czy też Conana mają w czym wybierać. Zamiast nowego, mało odkrywczego pseudo -albumu Ery mogą sobie zapuścić Dead Can Dance, Kitaro, Michaela Cretu, Deep Forest, Beautiful World, Vangelisa, Clannad, Gregorian, a nawet Nighwish czy też Schillera. Na pewno lepiej na tym wyjdą niż słuchając najnowszych popłuczyn Erica Levy'ego.  

Camila Cabello - Camila

augustc

Camila_Cabello__Camila

Camila Cabello - Camila (2018) Epic

    01. Never Be the Same – 3:47
    02. All These Years – 2:44
    03. She Loves Control – 2:57
    04. Havana (feat. Young Thug) – 3:36
   05. Inside Out – 3:02
    06. Consequences – 2:58
   07. Real Friends – 3:33
    08. Something's Gotta Give – 3:56
   09. In the Dark – 3:39
   10. Into It – 2:55
   11. Never Be the Same (Radio Edit) – 3:47

Camila

Nie ulega wątpliwości, że Camila Cabello była największą gwiazdą poprzedniego miesiąca. Wokalistka, która zasłynęła w grupie Fifth Harmony, na początku roku wydała debiutancki album "Camila". Był on zdecydowanie najchętniej kupowanym krążkiem oraz jednocześnie najczęściej komentowanym albumem wydanym w pierwszych tygodniach 2018 roku.
Ten sukces artystka zawdzięcza nie tylko romantycznemu i gorącemu przebojowi "Havana", ale także temu jak wygląda. Piosenkarka bowiem  swoim wyglądem oraz seksapilem rozgrzewa mężczyzn do czerwoności. Można oczywiście uwielbiać za te dwie rzeczy młodziutką kubańską artystkę, jednak nazywanie jej przez dziennikarzy muzycznych nową królową popu jest sporym nadużyciem. Do Camili bardziej pasują określenia bogini miłości, demon seksu czy też królowa namiętności niż królowa czy też księżniczka popu. Wszystko dlatego, że debiutancka studyjna płyta kubańskiej boginki jest zwyczajnie przeciętna i zawiera tylko parę interesujących momentów ( "Never Be the Same", "She Loves Control" oraz genialną "Havanę"), które jednak w większości wypadków nie wytrzymują porównania z klasycznym popem sprzed lat.

Elton John - Ice on Fire

augustc

Elton_John__Ice_on_Fire

Elton John - Ice on Fire (1985) Rocket, Geffen


    01. This Town – 3:55
  02. Cry to Heaven – 4:15
   03. Soul Glove – 3:31
    04. Nikita – 5:43
    05. Too Young – 5:13
   06. Wrap Her Up (feat. George Michael) – 6:21
    07. Satellite – 4:37
    08. Tell Me What the Papers Say – 3:40
    09. Candy by the Pound – 3:56
    10. Shoot Down the Moon – 5:00

Elton John jak równy z równym walczył z młodymi wykonawcami na listach przebojów w połowie lat 80. Jednak sukcesy komercyjne przyszły dlatego, ponieważ piosenkarz bardzo dopasował swój styl do panującej wówczas mody. Eltona nie można za to ganić. Jednak "Ice on Fire" to zdecydowanie nieudane dzieło. Przede wszystkim muzycy chyba za bardzo skupili się na nowoczesnym brzmieniu i dopasowaniu kompozycji do panującym warunków rynkowych, a za mało na pięknych melodiach. To sprawia, że do odsłuchu nadaje się tylko strona A z genialną balladą miłosną "Nikita" na czele. Wspomniany numer to jeden z najbardziej znanych numerów kojarzących się z czasami Zimnej Wojny. Tytułowa Nikita to żołnierz-celnik na granicy Niemiec Wschodnich. Imię to miało symbolizować tęsknotę do kobiety zza wschodniej granicy, ... aczkolwiek warto zauważyć, że imię to w Rosji noszą mężczyźni, np. Nikita Chruszczow. W tym przypadku albo nietakt popełnili autorzy tekstu (John, Taupin), albo chodziło o wywołanie pewnych kontrowersji, które jednak po emisji teledysku ze sportsmenką Anyą Major w roli głównej ustały. Pomimo obecności na "Ice on Fire" tego świetnego numeru oraz całkiem niezłych piosenek "Too Young" i "This Town" tego albumu słucha się tak samo niedobrze jak poprzedniego. Dziełu nie pomogli biorący udział w nagraniach George Michael, Nik Kershaw, amerykańska grupa wokalna Sister Sledge oraz sekcja rytmiczna zespołu Queen - tak, to była pewnego rodzaju superprodukcja.

Cigarettes After Sex - Cigarettes After Sex

augustc

Cigarettes_After_Sex

Cigarettes After Sex - Cigarettes After Sex (2017) Partisan

1. K. - 5:19
2. Each Time You Fall in Love - 4:50
3. Sunsetz - 3:34
4. Apocalypse - 4:50
5. Flash - 4:34
6. Sweet - 4:51
7. Opera House - 6:04
8. Truly - 4:03
9. John Wayne - 4:18
10. Young & Dumb - 4:33

Radiowej Trójki młodzi słuchacze unikają teraz jak ognia. Wszystko dlatego, ponieważ na antenie tego radia przeważają starocie. Wystarczy wspomnieć "Top Wszech Czasów", gdzie rokrocznie królują te same, stare piosenki (Dire Straits, Deep Purple, Pink Floyd, Led Zeppelin, itd.). Oczywiście ma to swój urok, szczególnie dla starszych słuchaczy, ale generalnie młodzi nie chcą się katować starociami i słusznie. Czasem jednak radiowcy wrzucają coś nowego i interesującego. Takim właśnie zespołem, wypromowanym w Polsce przez radiową Trójkę jest Cigarettes After Sex, który ostatnio stacza ciężkie boje na Liście Przebojów Programu 3 z takimi klasykami jak Metallica, Deep Purple, Led Zeppelin, Kazik, Hey, Judas Priest, Procol Harum i Alice Cooper. Cigarettes After Sex jest amerykańską kapelą, tworzącą zwiewny, podchodzący pod ambient, pop w stylu Cocteau Twins oraz The xx. Formacja  istnieje już 10 lat, ale debiutancki album zespołu, zatytułowany po prostu "Cigarettes After Sex" ukazał się dopiero parę miesięcy temu. Krążek ten zrobił bardzo dobre wrażenie na dziennikarzach muzycznych, szczególnie z tych niszowych mediów oraz z radiowej Trójki. Jednak o ile można zakochać się w przepięknym, klimatycznym i bardzo melodyjnym utworze "Each Time You Fall in Love" i o ile takie kawałki jak "K.", "Apocalypse" i "Sweet" mogą się podobać, to ta powoli tocząca się jak walec całość po kilkunastu minutach nuży, męczy i ma się ochotę jak najszybciej ją wyłączyć, aby nie zasnąć. Gregowi Gonzalezowi, który jest wokalistą, gitarzystą i ojcem całego przedsięwzięcia można pogratulować niebanalnego i przykuwającego debiutu, ale między Bogiem a prawdą ta płyta nie jest wielkim wydarzeniem na rynku muzycznym i poza wzniosłym, natchnionym utworem "Each Time You Fall in Love" można o niej szybko zapomnieć.

Elton John - Breaking Hearts

augustc

Elton_John__Breaking_Hearts

Elton John - Breaking Hearts (1984) Rocket, Geffen Records


     01. Restless – 5:17
    02. Slow Down Georgie (She's Poison) – 4:10
    03. Who Wears These Shoes? – 4:04
    04. Breaking Hearts (Ain't What It Used to Be) – 3:34
    05. Li'l 'Frigerator – 3:37
    06. Passengers  – 3:24
    07. In Neon – 4:19
    08. Burning Buildings – 4:02
    09. Did He Shoot Her? – 3:21
    10. Sad Songs (Say So Much) – 4:55

Zazwyczaj jak pojawia się nowa i jednocześnie słabsza płyta wybitnego wykonawcy część ludzi kwituje to stwierdzeniem: "niby nie jest dobrze, ale przecież ten artysta jest ogólnie świetny i jego nowy album jest w pewien sposób wartościowy". I właśnie takie myślenie i takie gadanie jest bez sensu, bo w jakim celu ktoś poleca słabsze propozycje U2, Genesis, Roberta Planta czy omawianego tutaj Eltona Johna? "Breaking Hearts" jest ewidentnie słabszą płytą w dorobku mistrza, ale są oczywiście ludzie, którzy jej bronią twierdząc, że jest to album Eltona Johna, artysty wysokiej klasy, więc nie może być zły. Oczywiście tutaj nie ma tragedii. Elton jak zwykle utrzymał pewien poziom, ale polecić tego wydawnictwa nie można nikomu z jednego prostego powodu - piosenkarz zarejestrował na pęczki piosenek podobnych do tych z tego albumu, więc krążka "Breaking Hearts" nie ma po prostu po co słuchać. To jest mniej więcej to samo co muzyk zaprezentował na paru poprzednich płytach, tylko jest to mniej chwytliwe niż wcześniej.

"Breaking Hearts" do dwóch poprzednich studyjnych i wysoko ocenianych przez większość krytyków płyt Eltona ma się po prostu słabo. Oczywiście w połowie lat 80., gdy Anglik był jedną z najmodniejszych gwiazd pop, ta płyta sprzedawała się dobrze i każdy chciał jej posłuchać, ale moda się zmieniła i "Breaking Hearts" dzisiaj nie ma sensu słuchać. Nawet jednak odtwarzając tak mizerny krążek niektórzy słuchacze mogą odkryć coś fajnego dla siebie.  Na 18. studyjnym albumie piosenkarza znajduje się bardzo udany numer "Sad Songs (Say So Much)", będący jednym z największych przebojów lat 80. Piękna melodia i świetne, bardzo łagodne brzmienie są tylko dodatkiem do bardzo mądrego tekstu opowiadającego o genezie smutnych piosenek. Elton John śpiewa w tym utworze: "Smutne piosenki mówią za wiele/ Jeśli ktoś wystarczająco cierpi, aby ja napisać/Wtedy każde słowo ma sens" i to jest piękne i to jest prawdziwe. I za takie numery kocha się muzykę pop. I takie piosenki ludzie najbardziej kochają - te, które wyszły prosto z serca, smutne, prawdziwe, ale jednocześnie piękne.

Na "Breaking Hearts" jest jeszcze parę ciekawszych momentów, o których jednakże można i należy szybko zapomnieć. Fortepianowa ballada "Breaking Hearts (Ain't What It Used to Be)", afrykański folk w postaci "Passengers" (w dużej mierze oparty na południowoafrykańskim numerze "Isonto Lezayone" Phineasa Mkhize'a z 1963 roku! - brawa za promocję afrykańskiej muzyki) i syntezatorowy kawałek "Did He Shoot Her?" to jaśniejsze momenty tego krążka. Nie powalają, jednak  słucha się ich całkiem dobrze. To oczywiście za mało, aby komukolwiek polecić ten krążek. Usatysfakcjonowani tym dziełem mogą być tylko turbo-fani Eltona oraz pasjonaci historii, którzy chcieliby się dowiedzieć czego słuchała ludzkość w latach 80.

Shame - Songs of Praise

augustc

Shame__Songs_of_Praise

Shame - Songs of Praise (2018) Dead Oceans

1. Dust on Trial - 3:34
2. Concrete - 3:34
3. One Rizla - 3:34
4. The Lick - 4:11
5. Tasteless - 3:05
6. Donk - 1:41
7. Gold Hole - 4:46
8. Friction - 4:31
9. Lampoon - 2:34
10. Angie - 6:55

Shame_zesp

Chłopaki z Shame bez wątpienia mają to coś, co sprawia, że część słuchaczy darzy ich bezgraniczną miłością od pierwszego usłyszenia. A uczuciami obdarzyli ich nie byle jacy odbiorcy, bo dziennikarze magazynu "NME", którzy za debiutancki album zespołu przyznali im maksymalną ilość punktów oraz sam Piotr Stelmach z radiowej Trójki. Co by tu nie mówić, ci ludzie na pewno znają się na rzeczy i nie promują byle kogo. Nasuwa się więc jasny wniosek. Shame to jest coś. Zespół, który trzeba posłuchać i basta. Oczywiście każdy z dziennikarzy zaznacza, że pozycja "Songs of Praise" nie jest dla każdego. Debiutancki krążek Anglików zadowoli jedynie fanów gitarowego, post-punkowego łomotu spod znaku Television, Gang of Four oraz powiedzmy Public Image Ltd. Ten album jednak nie jest tak genialny jakby tego chcieli angielscy dziennikarze muzyczni. Co prawda krążek rozpoczyna się od niezwykle mocnego uderzenia, tj. od bardzo melodyjnej, klimatycznej i zapadającej w pamięć piosenki "Dust on Trial", ale później napięcie cały czas spada. Pierwsza część płyty jest ciekawa i zawiera melodyjne, interesujące i hałaśliwe piosenki, takie jak "Concrete" i "One Rizla", ale "Songs of Praise" pod sam koniec zaczyna nużyć i staje się coraz bardziej obojętny. Po prostu na albumie zabrakło wielkich utworów, które uczyniły dzieło ciekawszym. Mimo niedociągnięć i paru nudniejszych momentów debiutancki album Shame jest pozycją godną polecenia, a sam zespół warto obserwować, gdyż w przyszłości może on dać dużo dobrego.

Wokalistka The Cranberries, Dolores O’Riordan nie żyje

augustc

dolores

W wieku 46 lat zmarła dziś Dolores O'Riordan, wokalistka irlandzkiej kapeli The Cranberries. Artystka zmarła nagle. Rzecznik prasowy piosenkarki nie podał przyczyny jej śmierci . O wpływie zespołu na światową, a przede wszystkim irlandzką kulturę świadczy hołd jaki złożyli Dolores dziennikarze oraz prezydent Irlandii, Michael Higgins, który na swojej stronie internetowej wydał następujące oświadczenie: "Z ogromnym żalem przyjąłem informację o śmierci Dolores O'Riordan, artystki, wokalistki i autorki tekstów. Dolores O'Riordan i The Cranberries wywarli niebywały wpływ na rock oraz muzykę pop w Irlandii i na świecie. Z uśmiechem wspominam, jak deputowany Jim Kemmy z Limerick przedstawił mi Dolores i The Cranberries. Był dumny z ich sukcesu.Dla wszystkich, którzy słuchają i wspierają irlandzką muzykę i irlandzkich muzyków, jej śmierć jest ogromną stratą."

Warto też zapoznać się ze zdjęciami dokumentującymi życie Dolores O'Riordan, opublikowanymi na stronie irlandzkiego dziennika "The Irish Times".

Poniżej playlista z największymi hitami The Cranberries.

Black Rebel Motorcycle Club - Wrong Creatures

augustc

Black_Rebel_Motorcycle_Club__Wrong_Creatures

Black Rebel Motorcycle Club - Wrong Creatures (2018)

01. "DFF"
02. "Spook"
03. "King of Bones"
04. "Haunt"
05. "Echo"
06. "Ninth Configuration"
07. "Question of Faith"
08. "Calling Them All Away"
09. "Little Thing Gone Wild"
10. "Circus Bazooko"
11. "Carried from the Start"
12. "All Rise"

BRMC_Wrong_Creatures

Popkultura nie znosi próżni. Jeżeli komuś się wydaje, że styczeń jest sezonem ogórkowym w muzyce pop to się myli. Oczywiście ten miesiąc nie przyniesie jakichś spektakularnych premier. Te miały miejsce w grudniu. Wtedy na rynku pojawiły się nowe płyty U2, Eminema, NERD, Chrisa Stapletona, Miguela i Linkin Park. Zbliżało się Boże Narodzenie i to był dobry moment na to, aby najpopularniejsi muzycy wypuścili coś nowego dla fanów. Natomiast styczeń przyniesie ciekawe albumy, ale będą to płyty wykonawców cieszących się mniejszym poważaniem u słuchaczy niż wyżej wymienieni i dajmy na to Ed Sheeran - najbardziej ekscytująco zapowiadają się rockowe wydawnictwa od grup Therion i Fall Out Boy, ale oprócz tego na pewno ukaże się coś ciekawego. Generalnie w takim miesiącu jak ten najwięcej mogą zyskać artyści mniej znani, nie otoczeni takim uwielbieniem mas jak np. Metallica, The Rolling Stones czy też U2, dlatego, że ci wielcy unikają wydawania czegokolwiek w tym okresie.

Jednym z zespołów, który wydał teraz nowy album jest kalifornijski Black Rebel Motorcycle Club. Ta informacja nie wzbudza może dzisiaj entuzjazmu, ale trzeba przypomnieć, że 15 lat temu ta grupa była jednym z najchętniej słuchanych zespołów rockowych świata i formacją uwielbianą przez krytyków. Dobre czasy szybko się skończyły. Po trzech dobrze przyjętych albumach, które trochę pobuszowały na listach przebojów BRMC wydali jeszcze cztery studyjne krążki, które przepadły bez echa. Pierwszy z nich "Baby 81" jeszcze został zauważony, ale reszta już w ogóle. Poza tym ostatnie czasy nie były zbyt szczęśliwe dla zespołu - dziennikarze przy okazji recenzji nowego albumu wspominają śmierć ojca wokalisty formacji Roberta Levona Beena oraz problemy neurologiczne perkusistki Leah Shapiro.

Teraz problemy są już na szczęście za BRMC, a nowy album zespołu "Wrong Creatures" wręcz powala brzmieniem. Jest ono mocne, brudne i zdominowane przez gitary. To coś w sam raz dla wielbicieli energetycznego, zagranego z pasją garażowego rocka. Ale fani bardziej znanych kapel też mogą znaleźć tu coś dla siebie. Roztańczony, zdominowany przez mocny bas numer "Little Thing Gone Wild" brzmi jakby był wyjęty z  płyty Queens of the Stone Age, "Ninth Configuration" to coś pomiędzy natchnioną pieśnią U2 z czasów "The Joshua Tree", gitarowym kawałkiem Suede i grungową rzeźnią, natomiast "Echo" przypomina piosenki Radiohead oraz U2 z ostatniego okresu działalności.Słuchacze zmęczeni gitarowym hałasem z ulgą pewnie przesłuchają spokojniejszą końcówkę płyty, z większą dawką instrumentów klawiszowych oraz smyczkowych. Szczególnie intrygujący jest numer "Circus Bazooko" z upiornymi dźwiękami klawiszy przywodzącymi na myśl horrory klasy B, ale też twórczość legendarnego zespołuThe Stranglers.

"Wrong Creatures" zdecydowanie wyszedł Black Rebel Motorcycle Club. Jednak na nowej, zabójczo mocnej płycie jest więcej ostrych, hałaśliwych dźwięków niż zapadających w pamięć pięknych melodii. To nie jest dobre dla tego wydawnictwa. Ale nowy album BRMC jest na tyle dobry i intrygujący, że fani rocka nie poprzestaną na jednym przesłuchaniu, co sprawi, że być może polubią piosenki i melodie, które się na nim znajdują.

U2 - Songs of Experience

augustc

U2__Songs_of_Experience1

U2 - Songs of Experience (2017) Interscope

 

01. Love Is All We Have Left – 2:41
    02. Lights of Home – 4:16
    03. You're the Best Thing About Me – 3:45
    04. Get Out of Your Own Way – 3:58
    05. American Soul – 4:21
   06. Summer of Love – 3:24
   07. Red Flag Day – 3:19
    08. The Showman (Little More Better) – 3:23
   09. The Little Things That Give You Away – 4:55
    10. Landlady – 4:01
    11. The Blackout – 4:45
    12. Love Is Bigger Than Anything In Its Way – 4:00
    13. 13 (There Is a Light) – 4:19
 

U2

Gdy tylko pojawiła się informacja o nowej płycie U2 fani byli wniebowzięci. Nic nie szkodzi, że Irlandczycy najlepsze czasy mają już za sobą, a ważniejsze od nowych nagrań było dla chłopaków zdrowie Bono. Krążek "Songs of Experience" mieścił się w ścisłej czołówce najbardziej oczekiwanych płyt roku. Tak więc, gdy album tylko  ukazał się na rynku wylądował na szczycie wszystkich szczytów, czyli na 1. miejscu listy Billboardu. Jednak 14. studyjny album U2 jest wyjątkowo rozczarowujący. Przede wszystkim dlatego, że jest wtórny i zawiera przeciętne kompozycje, nie mogące się równać z klasycznymi piosenkami zespołu. Jedynym plusem tego wydawnictwa jest to, że takie numery jak: "Red Hill Mining Town", "Exit", "Mysterious Ways" czy "Lemon" są osłuchane przez fanów zespołu do granic możliwości. Ci z braku laku wchłoną bez większych uwag wszystko co wyda zespół.

Jest jednak jeszcze coś za co można znielubić tę płytę. W 2017 roku U2 zagrali 51 koncertów w ramach trasy koncertowej "The Joshua Tree Tour 2017". Każdy koncert podzielony był na trzy akty. Podczas pierwszego U2 wykonywali archaiczne numery ze swoich pierwszych płyt, tj. "Sunday Bloody Sunday", "New Year's Day", "Bad", "Pride (In the Name of Love)". Później zespół prezentował cały album "The Joshua Tree" z okazji 30. rocznicy wydania tej płyty. A na samym końcu było kilka utworów późniejszych z hitami "Miss Sarajevo" i "Beautiful Day" na czele. Setlista robi wielkie wrażenie! A czego będzie można się spodziewać po nadchodzącej trasie "Experience + Innocence Tour"? Zapewne wszystkich piosenek z nowej płyty, dużej części utworów z "Songs of Innocence" i paru starych kawałków. Widzowie prawdopodobnie przez to nie uświadczą na żywo takich utworów jak: "Stay(Faraway, So Close!)",  "Until the End of the World", "The Fly", "Do You Feel Loved" czy natchnionego, uduchowionego i wysublimowanego "Exit" z wielką dla nich stratą.

Jakie są najnowsze piosenki jednego z największych zespołów świata?  Słabe? Raczej nie. Ale poza paroma wyjątkami mało wyróżniające się. "Songs of Experience" rozpoczyna piękna i niezwykle klimatyczna miniatura "Love Is All We Have Left". Na płycie  oprócz niej znajduje się jeszcze kilka ciekawych utworów: rytmiczny kawałek "Lights of Home" z fajną gitarową zagrywką, mocny, rockowy numer "American Soul" z gościnnym udziałem modnego rapera Kendricka Lamara oraz spokojna i urokliwa ballada "13 (There Is a Light)". Reszta piosenek ujdzie w morzu podobnych nagrań. Naturalnie nowy album U2 jest o niebo lepszy od większości nowych płyt na rynku, ale przecież Irlandczycy się z byle jakimi wykonawcami (których notabene pełno, szczególnie na polskim rynku) nie ścigają, tylko gonią samych siebie. Ewentualnie rywalizują z  innymi legendami muzyki pop, takimi jak: INXS, Simple Minds, Duran Duran, Tears for Fears, itd.

Podsumowując ten wywód skocznemu i sztampowemu utworowi "You're the Best Thing About Me" czy przypominającemu setki nowych amerykańskich piosenek  "The Showman (Little More Better)" lepiej powiedzieć nie. Za dużo jest dobrej muzyki w tym stylu, żeby się doświadczać nowymi słabymi nagraniami Irlandczyków. Słuchanie "Songs of Experience" niby nie boli, ale może zamiast słuchać tej płyty lepiej odkurzyć dyskografię Simple Minds. Szkoci w końcu zasługują na to, żeby też ich odkryć. 

20 najlepszych utworów 2017 roku

augustc

bestsongs2017

20.The Black Madonna - He Is the Voice I Hear

19.The National - The System Only Dreams in Total Darkness

18.Grizzly Bear - Neighbours

17.Luis Fonsi and Daddy Yankee featuring Justin Bieber - Despacito (Remix)

16.Lil Uzi Vert - XO TOUR Llif3

15.Vince Staples - Big Fish

14.Spoon - Hot Thoughts

13.Dua Lipa - Be the one

12.French Montana - Unforgettable [ft. Swae Lee] 

11.Drake - Passionfruit

10.Thundercat - Show You the Way [ft. Michael McDonald and Kenny Loggins]

09. Migos - T-Shirt

08.Charlotte Gainsbourg - Kate

07. SZA - drew Barrymore

06.Father John Misty - Pure Comedy

05.The xx - Lips

04.Future - Mask Off

03.Paramore - Hard Times

02.Logic - 1-800-273-8255

01.Portugal. The Man - Feel It Still

Ależ to był rok! W ciągu minionych dwunastu miesięcy pojawiło się mnóstwo ciekawych i bardzo melodyjnych utworów muzycznych. To dobrze, bo (z całym szacunkiem do twórców najlepszych albumów muzycznych) historię muzyki popularnej pisały głównie piosenki. To dzięki utworom "Johnny B. Goode" Chucka Berry'ego, "Jailhouse Rock"  Elvisa Presleya, "Rock Around The Clock" Billego Haleya oraz "Tutti-Frutti" Little Richarda nastał boom na muzykę rock and rollową, a także popową, który trwa do dzisiaj. Utwór ze szczytu tegorocznego zestawienia również pokazał siłę piosenki. Pochodzący z Alaski zespół Portugal. The Man od chwili powstania nie potrafił się przebić do szerszego grona odbiorców. Słabe wyniki sprzedażowe oraz brak zainteresowania ze strony dziennikarzy muzycznych skłaniały raczej do postawienia tezy, że zespół się rozpadnie i ślad po nim zaginie. Tymczasem wydany na początku marca numer "Feel It Still", będący mieszanką psychodelicznego popu oraz muzyki funk zdobył 1. miejsce zestawienia listy "Billboard Rock Songs" i zdobył uznanie milionów słuchaczy na całym świecie. To było absolutne zaskoczenie. Zespół znikąd zrzucił ze szczytu listy Billboardu komercyjnie grający i bardzo popularny ostatnio zespół Imagine Dragons, a następnie zdobył serca słuchaczy na całym świecie, w tym w Polsce. Co ważne ten numer po raz kolejny pokazał nie tylko siłę piosenki, ale również zademonstrował magię i potęgę pierwszych rock 'n' rollowych przebojów - "Feel It Still" zawiera przecież zapadającą w pamięć wstawkę ze stareńkiej piosenki The Marvelettes "Please Mr. Postman", przerabianą przecież z sukcesami przez takich wykonawców jak The Beatles czy Carpenters. Innym przykładem na to jak jeden utwór może wywołać rewolucję jest "Despacito" (na liście w remiksie Justina Biebera). Luis Fonsi do czasu wydania tego kawałka był artystą znanym wyłącznie w Ameryce i to też tylko w pewnych kręgach. Dziś  "Despacito" zna każdy (jak na razie kawałek ma ponad 6 miliardów odtworzeń w Internecie), a parę dni temu prezes TVP Jacek Kurski ogłosił, że główną gwiazdą Sylwestra w Zakopanem będzie właśnie Luis Fonsi, co może zbawiennie przełożyć się na wyniki oglądalności Telewizji Publicznej. Tegoroczne zestawienie najlepszych piosenek oprócz tych oczywistych megahitów zawiera różnorodne utwory, dzięki czemu każdy znajdzie tu coś dla siebie. Miodem na uszy dla wielbicieli czarnych brzmień są tu numery nowych gwiazd rapowego światka: Lil Uzi Verta, Vince Staplesa, French Montany, Drake'a, Migos oraz Future'a (w końcu ten pracowity muzyk doczekał się hitu z prawdziwego zdarzenia - "Mask Off" ma już ponad pól miliarda wyświetleń w sieci). Natomiast fani bardziej rockowych brzmień na pewno z sympatią odtworzą nagrania The National, Grizzly Bear, Spoon oraz Father John Misty. Na pewno słuchając utworów z tej listy warto także zwrócić uwagę na piosenkę  "1-800-273-8255" Logica. Tytuł tego utworu to nic innego jak numer telefonu zaufania dla samobójców. Raper chciał poprzez ten numer wspomóc wszystkich ludzi borykających się  z myślami samobójczymi. Artyście należą się wielkie brawa za sposób w jaki zainteresował społeczeństwo tym problemem. "1-800-273-8255" ma też duże walory artystyczne, co potwierdza nominacja do nagrody Grammy w kategorii piosenka roku.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci