Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

The Notwist - The Devil, You +Me

augustc
notwist

Niemiecka grupa The Notwist aż sześć lat kazała czekać fanom na nowe piosenki, co dla wielbicieli muzyki indie rockowej musi być bolesne, ponieważ poprzedni album zespołu „Neon Golden” to w opinii wielu recenzentów jeden z najlepszych krążków ostatnich lat.

Nowe dzieło pochodzącej  z małego miasteczka Weilheim in Oberbayern kapeli  „The Devil, You +Me”  nie zbiera aż tak entuzjastycznych recenzji jak poprzednie dzieło braci Acher. To bez dwóch zdań dobrze zrobiony album, jednak wyróżniający się z potopu innych wydawnictw jedynie kolorową, bajkową okładką. The Devil, You +Me jest płytą senną, melancholijną oraz momentami niezwykle podobną do dokonań Radiohead. Otwierająca krążek gitarowa piosenka "Good Lies" wlecze się jak ślimak, jednak w przeciwieństwie do zostawiających po sobie ślad ślimaków numer nie zostawia w głowie po sobie nic. Wybrany do promocji numer "Where in This World" brzmi jak odpad z sesji nagraniowej do "Hail to the Thief" czy "Kid A" Radiohead i zdecydowanie brakuje mu czegoś co by zachęciło słuchaczy do częstszego obcowania z nim.

The Devil, You +Me nie jest wielkim wydarzeniem w świecie muzyki alternatywnej. Takie kawałki jak akustyczne "Gone Gone Gone" czy niezwykle bogato zaaranżowane "Gloomy Planets"  mogą zainteresować jedynie największych fanatyków alternatywnego grania.

Podsumowanie II kwartału 2008 roku

augustc

W ostatnich tygodniach ukazało się mnóstwo bardzo dobrych płyt, między innymi: "Lucky" Nada Surf, "Narrow Stairs" Death Cab For Cutie czy "Midnight Boom" The Kills. Nie został wydany żaden ponadczasowy album, które zapisałyby się złotymi zgłoskami w historii muzyki popularnej. Poniżej najciekawsze płyty wydane w II kwartale 2008 roku.

duffy

1. Duffy – “Rockferry

Aimee Anne Duffy to największe objawienie na brytyjskiej scenie muzycznej ostatnich miesięcy. O artystce było głośno w 2004 roku, ale dopiero teraz kariera Duffy nabrała niesamowitego rozpędu. Muzyka na „Rockferry” przypomina pop-soulowe nagrania Joss Stone oraz Amy Winehouse. Jednak wielu dziennikarzy stawia debiutancki  album  Duffy ponad płyty ww. piosenkarek. O sile płyty stanowi mocny, soulowy głos Duffy, niedparcie kojarzący się z głosem wspomnianej Amy Winehouse oraz niezapomnianej Dusty Springfield (najbardziej znanej z wykonania piosenki Burta Bucharacha "I Just Don't Know What to Do with Myself") oraz wspaniałe kompozycje, które pomogli napisać artystce uznani muzycy, między innymi Bernard Butler, ex-gitarzysta słynnej britpopowej grupy Suede. Najmocniejsze fragmenty  płyty to rozmarzony, otwierający płytę „Rockferry”, wielki, taneczny przebój „Mercy” (1. miejsce między innymi w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Niemczech) oraz nostalgiczna ballada „Stepping Stone”.

cc

2. Crystal Castles – “Crystal Castles

Ten niesamowity elektroniczny album brzmi jak soundtrack do jednej ze starych gier komputerowych na Atari. Nie można się temu dziwić. Crystal Castles to także nazwa gry na Atari z 1983 roku. Twórczość duetu zbliżona jest do dokonań szwedzkiego duetu The Knife oraz brytyjskiej grupy Ladytron. Debiutancki album Kanadyjczyków jest bardzo spokojny i nostalgiczny, czego najlepszym przykładem jest niezwykle melodyjny utwór Reckless. Wyjątkowym kawałkiem na krążku jest szybki i agresywny jak pitbull utwór  „Xxzcuzx Me”, jakże różny od pozostałych fragmentów tej sentymentalnej płyty.

fotc

3. Flight of the Conchords – “Flight of the Conchords

Flight of the Conchords to nazwa sitcomu emitowanego od czerwca 2007 roku
w amerykańskiej telewizji HBO. Serial zebrał mnóstwo pozytywnych recenzji. Niedawno ukazała się ścieżka dźwiękowa do tego filmu, nagrany przez grupę Flight of the Conchords. W skład zespołu wchodzą niezwykle utalentowani muzycznie Nowozelandczycy Bret McKenzie oraz Jemaine Clement. Nagrana przez nich płyta określana jest przez większość recenzentów jako comedy rock. Określenie pasuje jak ulał do twórczości duetu, ponieważ płyta jest wyjątkowo zabawna. Bretowi McKenzie oraz Jemaine Clementowi podoba się humorystyczne nawiązywanie do muzycznych hymnów i symboli. „Inner City Pressure” nieodparcie kojarzy się z wielkim przebojem grupy Pet Shop BoysWest and Girls”, z kolei „Hiphopopotamus Vs. Rhymenocerous” jest niczym innym jak parodią piosenek hip-hopowych. To nie jedyne odwołania do muzyki popularnej. „Think About It” to niemalże przeróbka wielkiego hitu Marvina Gaye’a „What’s Goin On”, natomiast “Bowie” powinien ucieszyć wszystkich fanów Davida Bowie, ponieważ słychać w nim echa twórczości z niemalże całej kariery brytyjskiego piosenkarza.

bon

4. Bon Iver – “For Emma, Forever Ago

Najlepiej oceniony przez krytyków oraz  najtrudniejszy w odbiorze album 2008 roku. Justin Vernon ukrywający się pod pseudonimem Bon Iver debiutancki album nagrywał w domku myśliwskim swojego ojca w górach stanu Wisconsin. Wyraźnie słychać jak to odosobnienie wpłynęło na artystę. „For Emma, Forever Ago” to płyta bardzo nostalgiczna i melancholijna. Wielu dziennikarzy porównuje twórczość Bon Iver do dokonań Boba Dylana. Znawcy amerykańskiej alternatywy zacierają ręce i twierdzą, że Justin Vernon to godny i bardziej utalentowany następca takich wykonawców jak Sparklehorse, Guided By Voices czy Bonnie „Prince” Billy. For Emma, Forever Ago ma jeden minus. To krążek przeznaczony wyłącznie dla wielbicieli soft rocka oraz folku.

diamond

5. Supergrass – „Diamond Hoo Ha

Najnowsza produkcja Supergrass w żaden sposób nie dorównuje klasycznym dokonaniom kapeli z "I Should Coco" z 1995 roku oraz „Road To Rouen” z 2005 roku na czele, aczkolwiek słuchając „Diamond Hoo Ha” nie sposób nie bawić się przy tym przednio. Krążek jest przeciwieństwem niesamowicie pięknego i melancholijnego Road To Rouen. Diamond Hoo Ha wypełnia jedenaście skocznych i przebojowych kawałków, w sam raz na indie rockową potańcówkę. Wszystkie piosenki z tego krążka są wesołe, proste jak konstrukcja cepa i przywołują echa największego przeboju formacji "Alright".

Pyramids - Pyramids

augustc
piramidy
W kwietniu 2008 roku na rynku ukazał się debiutancki album pochodzącego z Teksasu zespołu Pyramids, zatytułowany po prostu „Pyramids”. Krążek przez część krytyków został uznany za objawienie niezależnej sceny rockowej. Laurki wystawili zespołowi dziennikarze webzinów Drowned in Sound i Metal Storm oraz recenzent prestiżowego portalu Pitchfork.

Osoby nie mające wcześniej kontaktu z estetyką post rockową w której między innymi występuje improwizacja, a rola wokalu jest niewielka przy pierwszym kontakcie z twórczością Amerykanów będą płakać. Jednak z czasem słuchacze powinni się przyzwyczaić, a nawet zakochać w połamanych, zimowych dźwiękach serwowanych przez chłopaków z Teksasu.

Amerykańscy krytycy porównują debiutanckie dzieło Pyramids do płyt zespołów drone metalowych (Earth, Sunn O))) i Boris), post-rockowych (Mogwai i Tortoise), a także do kultowych albumów "Daydream Nation" Sonic Youth oraz "The Velvet Underground" The Velvet Underground.

Słuchacze mający kontakt jedynie z najbardziej komercyjną odmianą muzyki popularnej mogą porównywać debiutancki krążek Pyramids do słynnej płyty Radiohead „Kid A”, która podobnie jak album stanowi zwartą, przemyślaną całość, charakteryzuje się eksperymentalnym podejściem do kompozycji oraz niekonwencjonalną strukturą piosenek w których dużą rolę odgrywają dźwięki elektroniczne.

Album "Pyramids" Pyramids nie jest wybitnym krążkiem na miarę „Kid A” Radiohead czy "Daydream Nation" Sonic Youth, jednak ta hipnotyczna, senna i dziwna płyta jest na pewno oryginalnym i ciekawym dziełem, po które warto sięgnąć podczas poszerzania muzycznych horyzontów.

Bauhaus - "Go Away White" ("Odchodząc w bieli")

augustc

Bauhaus - Go Away White

 

Bauhaus to nie tylko nazwa niemieckiej uczelni artystycznej istniejącej w latach 1919-1934. To także nazwa jednej z najbardziej kultowych grup brytyjskich lat 80. XX wieku, dzisiaj bardzo już zapomnianej. Niedawno, po 25 latach przerwy, ukazała się nowa płyta tego zespołu, „Go Away White”. W czasach świetności Bauhaus był porównywany do innej słynnej, post-punkowej kapeli Joy Division, która obecnie znów przeżywa szczyt popularności, między innymi w związku z premierą filmu Antona Corbijna „Control”, opowiadającym tragiczną historię wokalisty Joy Division, Iana Curtisa. W sytuacji gdy znowu nastąpiła moda na mroczne, post-punkowe zespoły wydawało się, że Bauhaus nagra pełną niepokoju, okraszoną depresyjnym wokalem Petera Murphy’ego płytę nawiązującą do osiągnięć grupy z pierwszej połowy lat 80.

Nowa płyta niewiele ma jednak wspólnego z gotyckim, ponurym klimatem, za który fani kochali Bauhaus. W związku z tym niektórzy recenzenci oraz słuchacze są bardzo krytyczni w stosunku do nowego albumu kapeli. Najlepsze utwory z tej płyty co prawda zdecydowanie przegrywają konfrontację z klasycznymi numerami grupy, takimi jak „She’s in Parties”, ale to nie znaczy, że nowy materiał jest zbędny.

„Go Away White” to rock alternatywny w dobrym wydaniu. Płyta chwyta  po kilku przesłuchaniach. Wtedy można się przyzwyczaić do prostych, ostrych gitarowych kawałków jak „Too Much 21st Century” czy „Adrenalin”.Prawdą jest natomiast co twierdzą niektórzy sceptycy, że jedynymi utworami na płycie, które choć trochę przypominają dawne dokonania zespołu są będące kalką dawnych dokonań Bauhaus „Undone" oraz „Saved”. Prawdziwe jest stwierdzenie, że tak naprawdę jedynym przebojowym utworem na nowej płycie Anglików jest „Black Stone Heart". To wszystko nie oznacza, że album jest słaby. „Go Away White” to dobre rzemiosło.
Udane pożegnanie zespołu. Bauhaus po nagraniu tej płyty postanowił bowiem zakończyć działalność i nie nagrywać nic więcej.

R.E.M. - Accelerate ("Przyspieszenie")

augustc
rem
R.E.M. mają na koncie kilka doskonałych płyt z Out of Time oraz „Automatic for the People” na czele. Najnowsze dzieło zespołu „Accelerate” nie może się z nimi równać, ale po raz pierwszy od wielu lat piosenki zawarte na nowym krążku grupy nie są zdecydowanie słabsze od tych z wybitnych dzieł R.E.M. Ostatnie płyty zespołu miały dobre momenty, ale były nierówne. Dla przykładu poprzedni album grupy „Around the Sun” zawierał ciekawe, rockowe piosenki: „Leaving New York” oraz „Electron Blue”, aczkolwiek całość była przeciętna i męcząca. Nowy album kapeli z Athens jest nie tylko szybszy od czterech poprzednich płyt studyjnych zespołu, ale trzyma poziom od początku do końca. Zapowiadający płytę utwór „Supernatural Superserious” nie jest reprezentatywnym utworem z  płyty. Pierwszy singiel z "Accelerate" to radosny pop rockowy utwór, przypominający wesołe piosenki R.E.M. z lat 80. Większość utworów z nowej płyty kapeli to szybkie, gitarowe, melodyjne piosenki, aczkolwiek znalazło się też miejsce dla bardziej wyrafinowanych utworów, przypominających wykwintne dokonania zespołu z początku lat 90. jak „Houston” oraz „Until The Day Is Done”. R.E.M. zaliczyli niewątpliwy powrót do formy i odnieśli zasłużony sukces komercyjny. "Accelerate" zajął 1. miejsce na liście najlepiej sprzedających się albumów w Wielkiej Brytanii oraz 2. miejsce na liście przebojów w Stanach Zjednoczonych.

M83 - Saturdays=Youth

augustc
m83
11 kwietnia 2008 roku ukazała się nowa płyta zespołu M83 "Saturdays=Youth", uznawanego przez wielu krytyków za jedną z najważniejszych grup w historii muzyki elektronicznej. Całą sławę Francuzi zawdzięczają stylowemu, klimatycznemu, ambient-popowemu albumowi "Dead Cities, Read Seas & Lost Ghosts" z 2003 roku.
Dla osób kojarzących M83 z kawałków z wyżej wspomnianego krążka, jak np.: przenoszącego słuchaczy do rajskiego ogrodu, rytmicznego "In Church" czy zgiełkliwego, singlowego numeru "America" nowa płyta może okazać się zaskoczeniem. Generalnie utwory z "Dead Cities, Read Seas & Lost Ghosts" doskonale powinny sprawdzić jako ścieżka dźwiękowa do filmów, z kolei numery z nowej płyty zespołu nadają się przede wszystkim do radia.
Wszystko dlatego, ponieważ lider grupy Anthony Gonzalez postanowił wskrzesić ducha lat 80. i nagrać parę piosenek nawiązujących do pięknej jego zdaniem epoki w muzyce popularnej.
Najważniejsze, że takich kawałków jak: nawiązującego do wczesnego Tears for Fears, najbardziej przebojowego numeru z nowego krążka M83 "Kim & Jessie", "You, Appearing", "Graveyard Girl" czy "We Own The Sky" bardzo dobrze się słucha.

Podsumowanie I kwartału 2008 r. - 2008/04/13

augustc

kk

Podsumowanie nie uwzględnia największych mainstreamowych hitów m.in. najnowszego dzieła Mars Volta "The Bedlam in Goliath" oraz najwyżej ocenionego przez krytyków albumu 2008 roku "Dig, Lazarus Dig" Nicka Cave'a & the Bad Seeds. Najlepszy alternatywny album początku 2008 roku  nagrała amerykańska artystka Katherine Elizabeth King, znana bardziej jako Kaki King. Najnowsza płyta piosenkarki "Dreaming of Revenge" to spełnienie marzeń fanów psychodelicznego folku oraz alternatywnego rocka. Album "Dreaming of Revenge" stanowi  piękną, smutną całość oraz jest kopalnią alternatywnych przebojów z "Pull Me Out Alive" na czele. Debiutancka płyta Vampire Weekend "Vampire Weekend" to największe zaskoczenie pierwszych tygodni 2008 r. To pierwszy album z muzyką afro-pop, który wzbudził tak wielkie zainteresowanie mediów od czasów "Graceland" Paula Simona z 1986 roku. Fantastyczny debiutancki album  zaprezentował również zespół Hercules and Love Affair. Tę niezwykle taneczną płytę wyróżniają niebanalne melodie oraz uduchowiony wokal Anthony'ego Hegarty'ego z grupy Antony and the Johnsons. Piątkę najciekawszych alternatywnych albumów początku 2008 roku uzupełniają najnowsza płyta R.E.M. "Accelerate" oraz drugi krążek Black Mountain "In The Future".

2008/04/08 Hot Chip

augustc

hc

Trzeci album angielskiej grupy Hot Chip stał się nie lada wydarzeniem muzycznym nie tylko na wyspach brytyjskich, ale w całej Europie. Jest to sukces zasłużony. Muzyka zespołu jest udanym połączeniem dwóch różnych światów muzycznych: syntetycznego popu spod znaku Depeche Mode oraz modnego ostatnio indie rocka. W wywiadach panowie z zespołu mówią, że fuzja gatunków wzięła się z tego, iż zawsze słuchali różnej muzyki: Beatlesów, Prince'a, Bonniego "Prince'a" Billy'ego czy eksperymentalnej kapeli Black Dice oraz że muzyka na której się wychowywali i której obecnie słuchają ma duży wpływ na ich twórczość.  Nie spodziewałem się niczego dobrego po Hot Chip. W styczniu ukazał się teledysk "Ready for the Floor" promujący album "Made in the Dark". To według wielu słuchaczy muzyki alternatywnej jeden z najciekawszych utworów pop ostatnich miesięcy. Popularnością cieszy się również teledysk do tego utworu według fanów zespołu niezwykle zabawny i krzepiący. "Ready for the Floor" jest rzeczywiście niczego sobie, choć brzmi jak kawałek pisany dla Kylie Minogue (nic dziwnego, że media podawały do publicznej wiadomości nieprawdziwą informację jakoby Hot Chip napisali wspomniany utwór dla Kylie). Teledysk nie jest niczym nadzwyczajnym. Gdy go po raz pierwszy zobaczyłem pomyślałem sobie: Jezu, jacy ci Brytole są smętni i nudni, podniecają się kolejną byle jaką nową brytyjską kapelą silnie promowaną przez media w postaci NME i Q (oczywiście pomyślałem też tak dlatego, bo sam utwór mi się nie podobał). Ale po kilkukrotnym wysłuchaniu całej płyty muszę przyznać Brytyjskim mediom rację. "Made in the Dark" nie jest albumem doskonałym. Są na nim znakomite utwory, między innymi "Shake a Fist", "One Pure Thought" czy "Hold On". Momentami chłopaki przynudzają, tak jak np. w utworze tytułowym czy dwóch ostatnich numerach "Whistle for Will" i "In the Privacy of Our Love", które brzmią jak koszmarne kawałki wyśpiewywane przez Martina Gore'a z Depeche Mode ("Somebody", praktycznie cała twórczość solowa). Wniosek z tego jest jeden. Jeżeli Hot Chip w najbliższym czasie się nie rozpadną i będą kontynuowali obrany kurs to już niedługo nagrają klasyczny album, który uczyni z nich bożyszcza popkultury.

The B-52's - Funplex

augustc
funplex

Muzyka The B-52's jest taneczna, energetyczna, pełna humoru i przede wszystkim dobrze zrobiona. Nawet wielkim gwiazdom pokroju Kiss czy Queen nie udało się nagrać tak przyjemnych, błahych, wysokiej jakości piosenek co ekipie z Athens.

Zespół został założony pod koniec lat 70. przez pięcioro przyjaciół, niemających żadnego muzycznego doświadczenia. Pierwsze nagrania kapeli odniosły duży medialny sukces, będąc sensowną alternatywą dla dyskotekowej papki serwowanej przez komercyjne rozgłośnie radiowe. Szczególnym powodzeniem cieszył się pierwszy singlowy numer The B-52's "Rock Lobster" uznawany dziś za jeden z najlepszych utworów w historii muzyki rozrywkowej. Radosny, nowofalowy kawałek został wpisany na listę 500 piosenek które ukształtowały rock utworzonej przez Rock and Roll Hall of Fame oraz na listę 500 najlepszych utworów w historii muzyki magazynu Rolling Stone.

Późniejsze dokonania grupy nie wywoływały już takiego entuzjazmu dziennikarzy muzycznych jak debiutancki album The B-52's "The B-52's", jednak niektórzy widzowie MTV zapewne pamiętają tak chwytliwe numery jak "Channel Z", "Love Shack" czy "Shiny Happy People" nagrany przez R.E.M. wraz z wokalistką grupy The B-52's Katy Pierson.

Po 10 latach milczenia The B-52's wydali album "Funplex", zawierający przyzwoite pop-rockowe numery podszyte brzmieniami elektronicznymi, jednak w żaden sposób nie mogące się równać z najciekawszymi dokonaniami zespołu. Kapeli nie pomogła nawet wyrafinowana produkcja Steve'a Osborne'a, który tchnął ducha w trupa New Order w 2001 roku.

Oczywiście na "Funplex" znajdują się wesołe, taneczne, przyjemne dla ucha numery, które zadowolą fanów tego typu muzyki, jak "Eyes Wide Open" czy "Juliet of the Spirits", zainspirowany surrealistycznym filmem Federico Felliniego z 1965 roku pod tym samym tytułem.

nowy REM - wpis z 2008/03/22

augustc

ss

Nigdy nie przepadałem za popowym wcieleniem zespołu Michaela Stipe'a. Płyty R.E.M. produkowane przez Pata McCarthy'ego niebezpiecznie zbliżały się do stylistyki muzyki pop (głównie The Beach Boys), a R.E.M. zwyczajnie z popem nie po drodze. R.E.M. to grupa, która powinna nagrywać  albumy wyrafinowane jak: "Automatic For the People" czy "New Adventures in Hi-Fi" lub  ostre, ciężkie, gitarowe typu "Monster" czy "Document". Wygląda na to, że nowa płyta zespołu będzie bardzo gitarowa i żywa.  Krążek został wyprodukowany przez irlandzkiego producenta Jacknife Lee, współpracującego wcześniej z U2, Kasabian oraz Snow Patrol.  Członkowie grupy  wypowiadali się w mediach, że ich nowy materiał będzie powrotem do rockowego grania. Singiel "Supernatural Superserious", który ma być reprezentatywny dla całości jest dynamicznym rockowym numerem. Kawałek nie miażdży, jednak fani amerykańskiej supergrupy nie powinni czuć niesmaku jak to miało miejsce po przesłuchaniu dwóch ostatnich studyjnych dzieł R.E.M.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci