Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : rap

Stormzy - Gang Signs & Prayer

augustc

Stormzy__Gang_Signs__Prayer

Stormzy - Gang Signs & Prayer (2017) #Merky, Warner

 01. First Things First – 3:27
   02. Cold – 2:36
   03. Bad Boys (ft. Ghetts & J Hus) – 4:06
   04. Blinded by Your Grace, Pt. 1 – 2:40
    05. Big for Your Boots – 3:58
    06. Velvet/Jenny Francis (Interlude) – 5:39
    07. Mr Skeng – 3:17
   08. Cigarettes & Cush (ft Kehlani & Lily Allen) – 5:49
   09. 21 Gun Salute (Interlude) (ft Wretch 32) – 2:26
    10. Blinded by Your Grace, Pt. 2 (ft MNEK) – 3:50
   11. Return of the Rucksack – 3:04
   12. 100 Bags – 3:37
    13. Don't Cry for Me (ft Raleigh Ritchie) – 3:34
   14. Crazy Titch (Interlude) – 2:40
   15. Shut Up – 2:46
    16. Lay Me Bare – 5:04

Ta płyta ukazała się ponad rok temu, jednak dopiero niedawno znalazła się na ustach wszystkich. Debiutancki album angielskiego rapera Stormzy'ego "Gang Signs & Prayer" był już tematem dyskusji fanów czarnej muzyki jeszcze przed premierą. Artysta otrzymał kilka wyróżnień w latach ubiegłych, a jego utwór "Shut Up" był chętnie słuchany na długo przed premierą debiutanckiego krążka. "Gang Signs & Prayer" spełnił oczekiwania brytyjskich mediów i szybko stał się bestsellerem. Jednak zdecydowanie największy rozgłos płyta zyskała parę dni temu, gdy Stormzy opuszczał galę rozdania nagród BRIT. Raper został niezwykle doceniony. Zgarnął nagrodę dla najlepszego artysty, a "Gang Signs & Prayer" został uznany za najlepszy brytyjski album minionego roku!

Było to pewnego rodzaju zaskoczenie, gdyż hip-hop nie jest specjalnie kojarzony z Wyspami Brytyjskimi. Od pokoleń brytyjscy muzycy rozbudzają wyobraźnię ludzi na całym świecie, jednak nie było wśród nich rapera. To się prawdopodobnie nie zmieni w przeciągu najbliższego roku, ale trzeba zauważyć, że hip-hop rodem z Wielkiej Brytanii ma się dobrze jak nigdy przedtem. Stormzy jest bowiem pierwszym raperem, który został nagrodzony Brit w najważniejszej kategorii, tj. za album roku.

Pierwsze co uderza przy zetknięciu się z tą płytą jest jej szokująca okładka przedstawiająca ubranych na czarno i zamaskowanych ludzi siedzących przy stole niczym Chrystus i apostołowie podczas Ostatniej Wieczerzy. Muzyka na "Gang Signs & Prayer" jednak już tak bardzo nie zaskakuje. Co prawda osoby, które wezmą tę płytę do ręki przez przypadek mogą być lekko skonfundowani, ale ludzie znający chociaż trochę angielski hip-hop już nie. Twórczość Michaela Ebenazera Kwadjo Omari Owuo Jr. (tak naprawdę nazywa się Stormzy) jest bowiem bardzo zbliżona do muzyki dość znanych twórców hip-hopowych Kano, Skepty, Tinie Tempaha i Wileya, wielkiego idoly Stormzy'ego.

Najciekawsze z tego albumu są hipnotyczne, przepełnione fajnym brzmieniami elektronicznymi kawałki "First Things First" i "Shut Up", dynamiczne numery "Big for Your Boots" i "Mr Skeng" oraz ballady "Cigarettes & Cush" i "Blinded by Your Grace, Pt. 2". Warto jednak podkreślić, że dwa ostatnie numery to nie jest tak do końca grime (brytyjski odpowiednik hip-hopu), tylko rasowe pieśni R&B przypominające dokonania amerykańskich twórców tego gatunku. Resztę piosenek można spokojnie pominąć.

"Gang Signs & Prayer" to na pewno płyta dość dobra, której się przyjemnie słucha, ale ciężko się nią zachwycić. Dla mieszkańców Croydon (dzielnica Londynu z której pochodzi Stormzy, ale również Adele) oraz fanów angielskiego rapu jest to pozycja obowiązkowa. Dla wszystkich innych muzyczna ciekawostka, której powinno się posłuchać, gdyż zdobyła serca większości brytyjskich krytyków w ostatnich miesiącach.

Kendrick Lamar - Black Panther: The Album

augustc

Black_Panther

Kendrick Lamar - Black Panther: The Album (2018) Top Dawg

01. Black Panther (Kendrick Lamar) – 2:11
    02. All the Stars (Kendrick Lamar & SZA) – 3:56
    03. X (Schoolboy Q, Kendrick Lamar, 2 Chainz & Saudi) – 4:27
    04. The Ways (Khalid & Swae Lee) – 3:59
    05. Opps (Vince Staples, Kendrick Lamar & Yugen Blakrok) – 3:01
    06. I Am (Jorja Smith & Kendrick Lamar) – 3:29
    07. Paramedic! (SOB X RBE & Kendrick Lamar) – 3:39
    08. Bloody Waters (Ab-Soul, Anderson Paak, Kendrick Lamar & James Blake) – 4:32
    09. King's Dead (Jay Rock, Kendrick Lamar, Future & James Blake) – 3:50
    10. Redemption Interlude – 1:25
    11. Redemption (Zacari, Kendrick Lamar & Babes Wodumo) – 3:42
    12. Seasons (Mozzy, Sjava & Reason) – 4:02
    13. Big Shot (Kendrick Lamar & Travis Scott) – 3:42
    14. Pray for Me (The Weeknd & Kendrick Lamar) – 3:31

All_the_Stars

kendricklamarszaallthestars

Fani emocjonującego filmu science-fiction "Czarna Pantera" nie mogli sobie wymarzyć lepszego soundtracku. Album wyprodukował Kendrick Lamar, który na dzień obecny jest nie tylko najlepiej sprzedającym się artystą w Stanach, ale jest również uważany za głos pokolenia. Raper świetnie wywiązał się ze wszystkich zadań, jakie na nim spoczywały. "Black Panther: The Album" jest krążkiem bardzo przemyślanym, pełnym świetnych rozwiązań i melodyjnym, gdzie nowoczesne brzmienia płynnie mieszają się z etnicznymi dźwiękami. To ostatnie sprawia, że Kendrick Lamar jest tym samym nie tylko kluczową postacią czarnej sceny, ale również pojętnym uczniem Petera Gabriela. To zapewne zbyt daleko idące porównanie, ale "Black Panther: The Album" słucha się z równym zainteresowaniem co legendarnego krążka "Security" Petera Gabriela, łączącego w sobie elementy tradycyjnej muzyki europejskiej z gatunkami muzyki spoza Europy.

To co jednak najbardziej ucieszy fanów ładnych piosenek pop granych w radiu to fakt, że Kendrick wraz z pozostałymi muzykami nagrał kilka bardzo chwytliwych przebojów dla mas niczym gwiazdy muzyki pop. Co innego można bowiem powiedzieć o niezwykle przebojowym nagraniu promującym całość "All the Stars" zaśpiewanym do spółki z SZA jak, że jest to porządnie zrobiony radiowy hit? Numer zrobił wrażenie nie tylko na zwykłych fanach muzyki pop, ale również na największych znawcach tematu. Przykładowo dziennikarz magazynu "Rolling Stone", Jon Blistein zachwycił się kawałkiem określając wersy Lamara jako prowokacyjne, natomiast strofy śpiewane przez SZA jako zniewalające. Po tym numerze płyta robi się troszkę mniej ciekawa, gdyż następujące po "All the Stars" wlekące się niczym ślimaki utwory "X" i "The Ways" trochę usypiają. Dynamika i przebojowość wracają jednak wraz z bardzo dobrym utworem "Opps", będącym popisem Vince'a Staplesa, Kendricka Lamara i Yugena Blakroka.

"Black Panther: The Album" oprócz dwóch wspomnianych numerów ma jeszcze wiele dobrego do zaoferowania. Koniecznie trzeba się zapoznać z: sennym, namiętnym i pysznie zaaranżowanym  numerem "I Am" zaśpiewanym przez Jorję Smith, apatycznym, lecz pełnym pięknych dźwięków i posiadającym ładną melodię "Bloody Waters", soulową miniaturką Redemption Interlude", rytmicznym Redemption" oraz wieńczącym dzieło "Pray for Me", nawiązującym do przebojów pop z lat 80. i będącym wokalnym popisem The Weeknda.

Konkludując "Black Panther: The Album" to dzieło, którego koniecznie trzeba posłuchać oraz krążek na którym Kendrick Lamar z powodzeniem zaprezentował przeboje dla przeciętnych słuchaczy radia. Jeden z największych obecnie bestsellerów muzycznych ma słabsze punkty, chociażby wspomniane "The Ways" czy też "Paramedic!", ale w żaden sposób ich obecność nie przeszkadza w bardzo pozytywnym odbiorze całości, która jest ucztą dla miłośników czarnych brzmień.

Skepta - Konnichiwa

augustc

Skepta__Konnichiwa

Skepta - Konnichiwa (2016) Boy Better Know

  1. Konnichiwa
  2. Lyrics
  3. Corn on the Curb
  4. Crime Riddim
  5. It Ain't Safe
  6. Ladies Hit Squad
  7. Numbers
  8. Man
  9. Shutdown
  10. That's Not Me
  11. Detox
  12. Text Me Back

Czasami niezwykle trudno jest zrozumieć dziennikarzy muzycznych. Tym razem redaktorzy branżowych portali muzycznych stwierdzili, że Skepta jest przedstawicielem muzyki elektronicznej. Rzeczywiście każdy wielbiciel muzyki opartej na dźwiękach wytwarzanych i przekształcanych przez urządzenia elektroniczne powinien być ukontentowany podczas odsłuchu płyty "Konnichiwa", ponieważ ten album zawiera wiele wspaniałych i zapadających w pamięć motywów elektronicznych, ale chyba tylko totalny laik nie nazwie tej muzyki rapem. 

Skepta jest bowiem raperem z krwi i kości, aczkolwiek absolutnie nie stereotypowym, głównie z tego względu, iż wokalista pochodzi z samego serca Wielkiej Brytanii, tj. z północnej części Wielkiego Londynu. Wszystko na krążku "Konnichiwa" jest w całej rozciągłości przesiąknięte brytyjskością, czyli tym z czym kultura hip-hopowa, przypisana z automatu do Ameryki, zazwyczaj nikomu się nie kojarzy. Brytyjsko brzmiące są wspomniane rewelacyjne motywy elektroniczne, czerpiące dużo z takich stylistyk jak UK garage czy drum and bass. Przede wszystkim jednak na co zwrócili uwagę fani gatunku, angielski bez reszty jest akcent Skepty oraz jego teksty.

Anglików w rapie od jakiegoś czasu jest całkiem sporo. Wystarczy wspomnieć cieszącego się wielkim uznaniem krytyków Dizzeego Rascala, ale to Skepta jest tym brytyjskim raperem, którego w pierwszej kolejności warto teraz poznać. Najnowszy album rapera "Konnichiwa" mimo dość znacznego oddalenia od stylistyk znanych z radia jest krążkiem bardzo chwytliwym. Jednak najważniejszymi argumentami przemawiającymi za tym, żeby poznać czwarty studyjny album rapera jest szacunek krytyków oraz zapatrywanie większości brytyjskich słuchaczy, traktujących Skeptę jako głos pokolenia.

Najlepszymi numerami z tej płyty są bez wątpienia cieszące się dużym respektem utwory: "Crime Riddim", "Ladies Hit Squad" oraz tytułowe "Konnichiwa", aczkolwiek albumu słucha się bardzo przyjemnie w całości. Wszystko dlatego, ponieważ pozostałe kawałki z tego krążka trzymają wysoki poziom, jak na przykład hipnotyczny numer "Numbers", który powstał dzięki współpracy Skepty z Pharellem Williamsem.

skepta_electronic1

nas_illmatic1

Powyżej zrzuty ekranu ze strony Allmusic. Gigant wrzucił nowy album Skepty do wora z napisem elektronika. Tymczasem muzyka innych raperów, na przykład Nasa według dziennikarzy portalu to już jednak jest rap. Oczywiście podział pomiędzy wywodzącym się z elektroniki grimem a hip-hopem jest mi znany, ale dla mniej zorientowanych słuchaczy takie szufladkowanie brytyjskich twórców może być mylące.

Kanye West - The Life of Pablo

augustc

the_life_of_pablo

Kanye West - The Life of Pablo (2016) GOOD, Def Jam Recordings

01. Ultralight Beam (feat. Chance the Rapper & Kirk Franklin) – 5:20
  02. Father Stretch My Hands, Pt. 1 (feat. Kid Cudi) – 2:15
   03. Pt. 2 (feat. Desiigner) – 2:10
    04. Famous (feat. Rihanna) – 3:16
   05. Feedback – 2:27
    06. Low Lights – 2:11
    07. High Lights (feat. Young Thug) – 3:19
   08. Freestyle 4 – 2:03
    09. I Love Kanye – 0:44
    10. Waves (feat. Chris Brown) – 3:01
   11. FML (feat. The Weeknd) – 3:56
    12. Real Friends (feat. Ty Dolla Sign) – 4:11
    13. Wolves (feat. Frank Ocean & Caroline Shaw) – 5:01
   14. Frank's Track – 0:38
    15. Silver Surfer Intermission – 0:56
   16. 30 Hours – 5:23
   17. No More Parties in L.A. (feat. Kendrick Lamar) – 6:14
   18. Facts (Charlie Heat Version) – 3:20
    19. Fade (feat. Post Malone & Ty Dolla Sign) – 3:13
   20. Saint Pablo (feat. Sampha) – 6:12

"The Life of Pablo" na pewno nie jest najgorszą płytą wydaną w ciągu ostatnich miesięcy, ale jest z pewnością najbardziej rozczarowującym albumem 2016 roku. Winny tej całej sytuacji jest bez wątpienia jego twórca Kanye West, który nadmuchał balon oczekiwań w stosunku do swojego nowego dzieła do rozmiarów wręcz kuriozalnych. W dalszym ciągu Mr. West jest jednym z najlepszych nawijaczy na rynku oraz artystą żonglującym samplami w iście kuglarskim, niezwykle efektownym stylu. Jednak słuchając takich kawałków jak "Ultralight Beam", "Father Stretch My Hands Pt. 1" czy "Pt.2" nie przeżywa się ekstazy ani nawet lekkiego podniecenia jak to miało miejsce chociażby parę lat temu, gdy raper nagrał parę znakomitych utworów z Jay-em Z.

Siódmy studyjny krążek amerykańskiego artysty rozkręca się na poziomie jednego z najlepszych numerów na płycie "Famous". We wspomnianym numerze Kanye West w świetny, wizyjny sposób wykorzystał sampel z utworu "Bam Bam" z 1982 roku autorstwa dancehallowej didżejki Sister Nancy. Ten nakręcający drugą część numeru, hipnotycznie i nachalnie powtarzający się sampel oraz wokal biorącej gościnny udział w nagraniu Rihanny to zdecydowanie dwa największe atuty tego utworu. Jeszcze lepsze dźwięki płyną z następującego zaraz po kawałku "Famous" utworu "Feedback". Kanye West, który stwierdził niedawno, że w przyszłości chciałby zostać amerykańskim prezydentem, odrobił zadanie domowe z płyt winylowych i w numerze "Feedback" zarzucił samplem z egzotycznej kompozycji "Talagh" Googoosh.

Poza tym Mr. West poszedł na całość w utworach "FML" i "Wolves". Pierwszy z wyżej wymienionych utworów jest klimatyczną i trochę neurotyczną kompozycją, nagraną wespół z największą gwiazdą r&b ostatnich miesięcy, Ablem Tasfaye aka The Weekndem. Natomiast "Wolves" to nagrana w niezwykle powolnym tempie minimalistyczna kompozycja, bardziej zwracająca uwagę słuchaczy klimatem niż melodiami. Ponura, melancholijna piosenka "Wolves" jest również wielkim wokalnym popisem Westa i przywołuje czasy niedocenianego albumu "808s & Heartbreak". Tak poza tym fani amerykańskiego rapu powinni pochylić się nad kawałkiem "No More Parties In LA", nagranym przez Kanye Westa do spółki z Kendrickiem Lamarem, bardziej przypominającym twórczość tego drugiego.

Cała reszta trzyma poziom, ale poza fanami Kanye Westa oraz generalnie rapu nie zainteresuje zbyt wielu osób. Jak na razie niewielu osobom spoza kręgu kultury hip-hopowej chciało się dociekać kim jest tytułowy Pablo. Artysta prawdopodobnie wie o tym i dlatego cały czas coś zmienia na płycie, dzięki czemu co chwilę ukazuje się lekko zmodyfikowana wersja "The Life of Pablo", co jest na pewno dobre, jeżeli chodzi o rozwój muzyki popularnej, aczkolwiek niczego nie zmienia w kontekście odbioru tej płyty.

Kendrick Lamar - To Pimp a Butterfly

augustc

kendrick_lamar_to_pimp_a_butterfly

Kendrick Lamar - To Pimp a Butterfly (2015) Top Dawg ·Aftermath · Interscope

"To Pimp a Butterfly" to najlepiej oceniona płyta XXI wieku przez krytyków muzycznych. Średnia na portalu "metacritic", przedstawiająca przyjęcie trzeciego studyjnego albumu amerykańskiego rapera Kendricka Lamara przez dziennikarzy, wyniosła aż 97 punktów na 100 możliwych. "To Pimp a Butterfly" jest zatem jednym z najwyżej ocenionych krążków w historii muzyki popularnej. Biorąc pod uwagę, że amerykańska strona internetowa wzięła pod uwagę przy wyliczaniu średniej aż 40 recenzji albumu, wynik Lamara robi jeszcze większe wrażenie. Młody, amerykański raper, urodzony w słynącym z przemocy kalifornijskim mieście Compton nagrał świetny album. "To Pimp a Butterfly" jest jednak płytą, która zadowoli wyłącznie tych słuchaczy, którzy znają historię hip-hopu oraz nie gardzą innymi niż rap gatunkami muzycznymi.

Kendrick Lamar do studia nagraniowego zaprosił między innymi Pharella, jazzmana Flying Lotusa oraz ojca chrzestnego muzyki funk George'a Clintona. Wpływ wyżej wymienionych muzyków na brzmienie płyty słuchać, jednak "To Pimp a Butterfly" jest przede wszystkim spójnym, autorskim dziełem Lamara. Najnowszy amerykański hit jest krążkiem niezwykle zacnym, aczkolwiek ciężko zgodzić się z najwyższymi ocenami krytyków, biorąc pod uwagę, iż na "To Pimp a Butterfly" jest tak naprawdę zaledwie kilka mocarnych, niezwykle zapadających w pamięć kawałków, tj. "Wesley's Theory", "King Kunta", "The Blacker The Berry" oraz "i". Numer "Alright", przy którym maczał palce geniusz muzyki pop Pharell Williams to kawałek, który można zestawić z klasycznymi pozycjami tego artysty. Jednak "Alright" nie ma nawet krzty przebojowości w porównaniu z największymi i najbardziej rozpoznawalnymi numerami Pharella.

Kendrick Lamar podczas nagrywania nowej płyty nie miał na myśli podboju listy przebojów "Billboardu", przez co jego nowy album niekoniecznie przypadnie wszystkim do gustu.

Popmusik przedstawia Iggy Azalea

augustc

Iggy Azalea - The New Classic

Iggy Azalea - The New Classic (2014) Island · Virgin EMI


Iggy Azalea jest idealnym chłopcem do bicia dla krytyków muzycznych. Młoda blondynka, pochodzącą z australijskiej prowincji jest córką sprzątaczki. Piosenkarka uciekła z rodzinnego kraju do Stanów Zjednoczonych w wieku 16 lat i zadomowiła się w nowej ojczyźnie na dobre, tworząc w międzyczasie mniej lub bardziej udane rzeczy.

Muzyka artystki to mieszanka rapu z elektroniczną muzyką taneczną, niebezpiecznie zbliżoną do stylistyki Katy Perry i Lady Gagi, co dla ortodoksyjnych fanów rapu jest nie do przyjęcia. Druga strona medalu jest taka, iż nawet jeżeli piosenki Azalei są błahe i nawiązują do najnowszych trendów w muzyce pop to nie można odmówić dziewczynie talentu, a producentom materiału smykałki do tworzenia melodyjnych, zapadających w pamięć numerów.

Mankamentem płyty "The New Classic" jest bez wątpienia nierówność zawartego na krążku materiału. Jeden z najbardziej przebojowych numerów roku "Fancy" sąsiaduje z takimi plewami jak "New Bitch" czy "Lady Patra". Ciekawie wypadły na debiutanckiej płycie raperki kooperacje z innymi artystami. "Black Widow" nagrany do spółki z Ritą Orą to drugi najpopularniejszy utwór z tej płyty i jeden z największych przebojów 2014 roku, "100" nagrane z zespołem Watch The Duck przypomina słodkie ballady Ushera i Nelly'ego, z kolei "Change Your Life", będący efektem współpracy raperki z T.I. przypomina o chwalebnych czasach tego drugiego.

Amerykański recenzent Robert Christgau, siedzący w branży od niemalże samego jej początku wystawił płycie "The New Classic" ocenę A-, czyli prawie najwyższą. Trzeba przyznać, że mimo wszystkich mankamentów materiału Australijki słucha się przyjemnie i jest to krążek, który przypadnie do gustu słuchaczom komercyjnych radiostacji. Na razie Iggy Azalea jest czwartą raperką po Lauryn Hill, Lil Kim i Shawnna, która zdobyła szczyt listy Billboardu i artystką, która bez kompleksów zmierza po swoje pierwsze w karierze nagrody przemysłu muzycznego.

Niwea - 02

augustc

Niwea - 02

Niwea, to projekt wzbudzający skrajne emocje. Niektórzy dziennikarze z niego drwią, porównując twórczość duetu do amatorskich dokonań naczelnego błazna polskiego Internetu Gracjana Roztockiego, inni wznoszą peany na ich cześć, wskazując formację, jako sensację polskiej sceny muzycznej. Słuchając drugiej płyty zespołu "02" i przywołując z pamięci obraz zapchanego po brzegi namiotu na Off Festivalu 2010 podczas występu Niwei, można z czystym sumieniem przyznać rację zwolennikom kapeli.

Drugi krążek duetu nie przekona do siebie antagonistów zespołu. "02" to kontynuacja drogi jaką obrali artyści podczas nagrywania debiutanckiego albumu formacji "01". Mroczne, elektroniczne dźwięki przywodzące na myśl dokonania muzyków nowofalowych z lat 80., będące tłem dla neurotycznej melorecytacji Wojciecha Bąkowskiego tworzą duszną, lepką całość, będącą dobrą pożywką, bardziej dla wielbicieli Joy Division i wczesnego Depeche Mode, niż dla fanów rapu. Ten krążek może jednak trafić w gusta szerszego grona odbiorców, ponieważ znajduje się na nim sporo ciekawych utworów, takich jak: przytłaczający pogrzebowym tempem "Chmara", intrygujący syntetyczną melodią i abstrakcyjnym tekstem "Ksera wiszą" oraz nawiązujący do ostatnich dokonań Portishead - "Tańcz". "02" to udany materiał, jednak słuchając nowej propozycji zespołu nie można oprzeć się wrażeniu, że Bąkowskiego i Szczęsnego stać na wiele więcej.

Jay-Z & Kanye West – Watch the Throne

augustc

Jay-Z - Watch the Throne

"Watch the Throne" to tytuł, który jak żaden inny poruszył wyobraźnię słuchaczy w ostatnich miesiącach, ale nie można się temu dziwić. Jay-Z to najbogatszy raper świata, uznany artysta, który do 2011 roku umieścił aż 11 studyjnych albumów na 1. miejscu amerykańskiej listy przebojów (dla porównania największa legenda muzyki rockowej - zespół The Rolling Stones zdobył szczyt Billboard 200 "tylko" 9 razy). Z kolei Kanye West nazywany przez wielu dziennikarzy mesjaszem współczesnej muzyki rozrywkowej w ubiegłym roku wydał arcydzieło muzyki popularnej "My Beautiful Dark Twisted Fantasy".

"Watch the Throne" nie jest tak fenomenalnym albumem jak "My Beautiful Dark Twisted Fantasy", jednak jest czego słuchać.Krążek otwiera oparty na potężnym bicie kawałek "No Church in the Wild", opowiadający o wszechogarniającej moralnej pustce. Kanye West tym numerem po raz kolejny udowodnił, że jest prawdziwym muzycznym wizjonerem, potrafiącym skonstruować fascynujący podkład z drastycznie różniących się od siebie piosenek. Podstawą utworu jest nagranie Phila Manzanery "K-Scope" z 1978 roku, z czego gitarzysta Roxy Music jest dumny jak paw, ale w "No Church in the Wild" wykorzystano również sample piosenek: "Sunshine Help Me" psychodelicznego, brytyjskiego zespołu Spooky Tooth oraz "Don't Tell a Lie About Me and I Won't Tell the Truth About You" Jamesa Browna.

Pomysłowe sample to wielki atut płyty. Drugim są zaproszeni goście, między innymi: RZA, The Neptunes oraz Q-Tip. Dla przykładu "No Church in the Wild" powstało w kooperacji z obiecującymi muzykami: producentem Charles'em Misodi Njapa, znanym pod pseudonimem 88-Keys, współpracującym wcześniej z Westem przy produkcji swojej solowej płyty "The Death of Adam" z 2008 roku oraz wchodzącym dopiero na rynek piosenkarzem Frankiem Ocean (zaśpiewał refren w "No Church in the Wild"), który ma na koncie jedynie mixtape "Nostalgia, Ultra" oraz singiel "Novacane".

Zupełnym przeciwieństwem ponurego kawałka "No Church in the Wild" jest nagrany do spółki z Beyonce utwór "Lift Off". Muzycy starali się nagrać przebój na miarę "All of the Lights" oraz "Run This Town", jednak tym razem mam wrażenie, że "Lift Off" to przerost formy nad treścią i wszystkiego jest w tym numerze za dużo, prócz melodii, której wyraźnie zabrakło.


Innym wyróżniającymi się fragmentami płyty są: singlowy "Otis", oparty na samplu nagrania "Try a Little Tenderness" nieżyjącego od blisko 45 lat Otisa Reddinga (ważna informacja dla wszystkich blogerów piszących u udanej współpracy raperów z legendą muzyki soul;), dwuczłonowe, przebojowe, nawiązujące do dzikiej, plemiennej muzyki "Murder to Excellence" oraz absolutny muzyczny szczyt tego albumu "Why I Love You". Ten ostatni numer oparty jest na trochę monotonnym elektronicznym utworze francuskiego duetu Cassius "I Love You So". Trzeba przyznać, że Kanye West wycisnął z tej piosenki absolutnie wszystko, tworząc nową, zaskakującą jakość. To nie pierwszy flirt Westa z europejską muzyką klubową. Parę lat temu artysta nagrał przebój "Stronger" oparty na samplu kawałka "Harder, Better, Faster, Stronger" Daft Punk, jednak tym razem rezultat jest o wiele bardziej intrygujący.

Warto posłuchać wersji Deluxe tego wydawnictwa. Znajdują się na nim cztery ciekawe utwory, w tym: epickie "H.A.M", z operowymi wstawkami oraz ładna, fortepianowa ballada "Primetime".

"Watch the Throne" to na pewno pokaz siły i umiejętności obu muzyków, jednak na pewno nie jest to dzieło doskonałe, o czym zdążył poinformować wszystkich zainteresowanych magazyn Rolling Stone. Trzeba się jednak z tym dziełem zapoznać, tym bardziej, że krążek osiągnął duży sukces komercyjny – to 12 studyjny album Jaya-Z, który doszedł na szczyt listy Billboardu.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci