Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : Punk

Idles - Joy as an Act of Resistance

augustc

Idles__Joy_as_an_Act_of_Resistance

Idles - Joy as an Act of Resistance (2018) Partisan

1. Colossus - 5:39
2. Never Fight a Man with a Perm - 3:48
3. I'm Scum - 3:09
4. Danny Nedelko - 3:24
5. Love Song - 3:05
6. June - 3:35
7. Samaritans - 3:30
8. Television - 3:12
9. Great - 2:44
10. Gram Rock - 2:29
11. Cry to Me - 2:14
12. Rottweiler - 5:25

1024pxIdles__Haldern_Pop_Festival_2017__Alexander_Kellner__8

Wielbiciele post-punka mają powody do zadowolenia. Okazuje się, że są jeszcze ludzie, którzy lubią granie jakie prezentowały w latach 80. takie kapele jak: Bauhaus, Gang of Four czy Nick Cave & the Bad Seeds i w swojej muzyce jawnie nawiązują do tych klimatów. Do tej grupy ludzi zaliczają się muzycy z zespołu Idles. Najważniejsze w tym jest jednak to, że  robią to w  sposób przekonujący. Pięciu gwiazdek na pięć nie dostaje się przecież w "NME" za byle co.

Druga studyjna płyta punkowców z Bristolu przynosi dużo fajnej, hałaśliwej muzyki, choć mocno w pamięć zapada jedynie wybrany do promocji "Colossus".

Rok temu ten zespół zagrał świetnie przyjęty koncert na OFF Festivalu. Jak tak dalej pójdzie to w przyszłości będziemy widzieć Idles na głównej scenie Open'era.

Panic! at the Disco - Pray for the Wicked

augustc

Panic_at_the_Disco

Panic! at the Disco - Pray for the Wicked (2018) Fueled by Ramen

  01. (Fuck A) Silver Lining – 2:48
    02. Say Amen (Saturday Night) – 3:09
   03. Hey Look Ma, I Made It – 2:49
    04. High Hopes – 3:10
   05. Roaring 20s – 3:06
    06. Dancing's Not a Crime – 3:39
    07. One of the Drunks – 3:18
    08. The Overpass – 2:57
   09. King of the Clouds – 2:40
    10. Old Fashioned – 2:46
   11. Dying in LA – 3:49

panic920x584Panic! At The Disco Credit: Press

Gdy w styczniu 2016 roku grupa Panic! at the Disco zrzuciła Davida Bowiego ze szczytu listy przebojów w Stanach Zjednoczonych niektórzy melomani byli zbulwersowani. Anglik był jedną z twarzy rock 'n' rolla. Artystą, który zrobił dla tego gatunku muzyki niewiarygodnie dużo. Grobowy nastrój, który pojawił się po śmierci piosenkarza, został brutalnie przerwany przez grających tanecznego rocka Amerykanów z Panic! at the Disco i to był szok!

W tym miejscu warto przypomnieć, że mówienie o Panic! at the Disco jako zespole jest  nadużyciem, gdyż oficjalnie jego jedynym członkiem jest multiinstrumentalista i wokalista Brendon Urie. Ludzie, którzy  założyli grupę wraz z Brandonem,  poodchodzili. Natomiast muzycy współpracujący z nim obecnie, tacy jak producent Jake Sinclair, nie są oficjalnie jego członkami. Kazus prawny Panic! at the Disco jest ciekawy, ale najlepiej o nim zapomnieć i wsłuchać się w przebojowe piosenki zespołu z niezwykle pociągającego albumu "Pray for the Wicked".

Na krążku "Death of a Bachelor", który wywołał wspomniane zamieszanie, znalazło się parę interesujących numerów, które podbiły serca słuchaczy i do dnia dzisiejszego cieszą się dużą popularnością. Dynamiczne, uwielbiane przez fanów kawałki "Emperor's New Clothes" oraz imprezowy "Don't Threaten Me with a Good Time", gdzie  Brendon śpiewa: "Szampan, kokaina, benzyna / I większość rzeczy pomiędzy / Jeździłem przez miasto w wózku sklepowym / Paczka papierosów i alarm przeciwpożarowy / Ta noc się rozgrzewa" przyczyniły się do ogromnego komercyjnego sukcesu albumu "Death of a Bachelor" oraz tego, że dziennikarze z największych światowych mediów zaczęli się liczyć z Panic! at the Disco. Od tego czasu nie jest to jeden z wielu zespołów tylko jeden z najważniejszych graczy na rynku. Amerykanie płytą "Death of a Bachelor" udowodnili, że pod przewodnictwem Brendona Urie umieją nagrywać hity i rozruszać tłumy podczas koncertów.

"Pray for the Wicked" jest dla Panic! at the Disco krokiem naprzód. Jest to album zdecydowanie ciekawszy i bardziej przebojowy od poprzedniej studyjnej płyty. Znakomitym na to dowodem jest promujący całość i zdominowany przez sekcję dętą kawałek "Say Amen (Saturday Night)", który jako pierwszy numer Panic! at the Disco zdobył 1. miejsce amerykańskiej listy "Billboard Alternative Songs". Równie dobre wrażenie robią "High Hopes", "Hey Look Ma, I Made It" i "Dancing's Not a Crime", gdzie trąbienie dętych instrumentów blaszanych pełni chyba jeszcze ważniejszą rolę niż w wspomnianym przeboju singlowym.

Największe wrażenie z tej płyty robią jednak piosenki totalnie odmienne od reszty albumu. Opowiadający o mocno zakrapianych imprezach i przypominający hiciory z lat 80 kawałek "One of the Drunks" oraz nastrojowa ballada "Dying in LA", gdzie główne role grają fortepian oraz smyczki to dwa najciekawsze fragmenty nowej płyty. Ten ostatni utwór wprowadza słuchaczy do Hollywood i przypomina wielki hit Charliego Putha sprzed lat "See You Again". Warto jednak zauważyć, że Brendon Urie nie powtórzył błędu kolegi po fachu i nie zaprosił do jego nagrania rapera, dzięki czemu "Dying in LA" słucha się bez zażenowania. Moda na wprowadzenie modnych obecnie elementów muzyki hip-hopowej wszędzie, gdzie się tylko da, tak na dobrą sprawę przynosi więcej szkody niż pożytku. Brandon o tym wie i jedynym jego ukłonem do słuchaczy czarnej muzyki jest wykorzystanie sampli z utworów Jamesa Browna. Reszta została zainspirowana dokonaniami Franka Sinatry, Queen oraz jazzowego trębacza Maynarda Fergusona, co wyszło płycie na plus.

Blink-182 - California

augustc

BLINK182__California

Blink-182 - California (2016) BMG

  1. Cynical
  2. Bored to Death
  3. She’s Out of Her Mind
  4. Los Angeles
  5. Sober
  6. Built This Pool
  7. No Future
  8. Home Is Such a Lonely Place
  9. Kings of the Weekend
  10. Teenage Satellites
  11. Left Alone
  12. Rabbit Hole
  13. San Diego
  14. The Only Thing That Matters
  15. California
  16. Brohemian Rhapsody

Na okładce najnowszego dokonania zespołu Blink-182 powinno pojawić się ostrzeżenie dotyczące zawartości krążka. Tak mizerne jest to dzieło.

Siódmy studyjny album pochodzącego z Kalifornii zespołu był krążkiem bardzo wyczekiwanym. W końcu grupa była święcącą triumfy gwiazdą estrady przełomu wieków, a teledysk do utworu "All the Small Things" w którym członkowie Blink-182 parodiują boys-bandy typu 'N Sync czy Backstreet Boys przeszedł do historii telewizji. Marka Blink-182 dalej jest dużo warta, mimo że czasy świetności zespołu minęły bezpowrotnie.

Przede wszystkim kapela Blink-182 nie jest tą samą formacją co kiedyś. Z zespołem definitywnie pożegnał się wokalista i gitarzysta Tom DeLonge, który postanowił zająć się kosmitami. Artysta pragnie wyjawić ludziom prawdę o cywilizacjach pozaziemskich i planuje wydać serię wydawnictw pod szyldem "Sekret Machines", zawierającą książki oraz filmy dokumentalne. Miejsce Toma DeLonge'a w zespole Blink-182 zajął Matt Skiba, znany z Alkaline Trio.

Efektem pracy w studiu nagraniowym odświeżonego Blink-182 w składzie: Matt Skiba, Mark Hoppus oraz Travis Barker jest pop-punkowy album "California", z którym dużo fanów wiązało wielkie nadzieje i który ochoczo zakupiło tuż po premierze. Najnowsza płyta Blink-182 jest jednak pozycją fatalną, grzęznącą w mieliźnie mierności, mogącą się równać z ostatnimi nagraniami Justina Biebera. Większość albumu proponuje przewidywalnego pop punka, co w obecnej sytuacji, gdy gatunek jest wyeksploatowany do granic możliwości powoduje, iż płyty nie da się bezboleśnie przesłuchać. Przyzwoite numery jak "Los Angeles" czy "Kings of the Weekend" giną w potoku bezwartościowej muzyki, jaką wypełniony jest ten krążek

Zestaw niczym nie wyróżniających się piosenek, ozdobionych gdzieniegdzie tandetnymi zaśpiewami typu "oooo" i "na na na na" znacząco polepszył jednak statystyki zespołu. "California" to bowiem pierwszy album Blink-182, który doszedł do 1. miejsca listy przebojów w Wielkiej Brytanii.

Panic! at the Disco - Death of a Bachelor

augustc

panic_at_the_disco

Panic! at the Disco - Death of a Bachelor (2016) DCD2

01. Victorious – 2:58
    02. Don't Threaten Me with a Good Time – 3:33
   03. Hallelujah – 3:00
    04. Emperor's New Clothes – 2:38
   05. Death of a Bachelor
    06. Crazy=Genius – 3:18
    07. LA Devotee – 3:16
    08. Golden Days – 4:14
    09. The Good, the Bad and the Dirty – 2:51
    10. House of Memories (featuring Dylan Schwab) – 3:28
   11. Impossible Year – 3:22

Grupa fanów muzyki pop-punkowej zadaje sobie pytanie dlaczego niejaki Brendon Urie przywłaszczył sobie nazwę macierzystej kapeli Panic! at the Disco. Założony w 2004 roku zespół na samym początku artystycznej drogi składał się z czterech równoprawnych członków: wokalistów i gitarzystów - Ryana Rossa i Brendona Urie, perkusisty Spencera Smitha oraz basisty Brenta Wilsona. Pierwszą studyjną płytę "A Fever You Can't Sweat Out" z 2005 roku formacja nagrała już w składzie trzyosobowym, bez basisty Brenta Wilsona. Jednak był to wtedy zespół z krwi i kości. Dużo miał w nim do powiedzenia gitarzysta i wokalista Ryan Ross, ale nie można było powiedzieć, że Panic! at the Disco był prywatnym poletkiem któregokolwiek z muzyków. Losy zespołu potoczyły się jednak w taki sposób, że na chwilę obecną jedynym jego członkiem jest wokalista i multiinstrumentalista Brendon Urie.

Odpowiedź na pytanie zawarte w pierwszym zdaniu jest oczywiście banalnie prosta. W przypadku nowego wydawnictwa Panic! at the Disco chodzi w głównej mierze o pieniądze. Projekt Panic! at the Disco wyrobił sobie mocną markę na świecie. Jego nazwa przez fanów muzyki punkowej jest wymieniana jednym tchem z nazwami takich kapel jak Green Day, Fall Out Boy czy blink 182, więc było o co kruszyć kopie. Pierwszy album projektu otrzymał status podwójnej platyny w Stanach Zjednoczonych, natomiast płyty "Pretty. Odd." z 2008 roku oraz "Too Weird to Live, Too Rare to Die!" z 2013 roku doszły do 2. miejsca listy przebojów w tym kraju.

Brendon Urie wiedział po prostu co robi walcząc o tą nazwę i to mu się opłaciło. Najnowszy krążek Panic! at the Disco "Death of a Bachelor" zadebiutował na 1. miejscu Billboardu, sprzedając się o wiele lepiej od pozostałych bestsellerów z tej listy.

billboard_6_luty_2016

Brendon Urie w zapowiedziach tej płyty informował, że najnowszy album projektu Panic! at the Disco będzie wypełniony piosenkami, łączącymi w sobie twórczość  Franka Sinatry oraz hard rockowego zespołu Queen. Oczywiście z wyżej wymienionej zapowiedzi nic nie wyszło, ponieważ wiązało by się to przede wszystkim z całkowitą zmianą stylu, a tego by dzieciaki słuchające pop-punka nie wybaczyły Brendonowi Urie. Generalnie Franka Sinatrę słychać jedynie w zamykającej album, bardzo udanej balladzie "Impossible Year", z kolei wpływy Queen słychać gdzieniegdzie w utworach z "Death of a Bachelor", ale nie są one zbyt wyraźne. Piąta studyjna płyta Panic! at the Disco zawiera typowe dla obecnych czasów piosenki pop-punkowe, nie odbiegające za bardzo od tego co prezentuje ostatnio Fall Out Boy.

Największym mankamentem tej płyty jest to, że zawarte na niej utwory są wyjątkowo przeciętne. Wspomnianą szablonowość i średniactwo słychać przede wszystkim w utworach singlowych, które powinny być ozdobnikami oraz wizytówkami płyty. Jednak kawałki: "Victorious" i "Hallelujah" są wyjątkowo miałkie i nie robią dużego wrażenia. Nie są to numery złe, ale w wypadku, gdy piosenki wlatują do głowy jednym uchem i od razu wylatują drugim oznacza to, że coś z nimi jest nie tak. Paradoksalnie ciekawsza jest druga część płyty, z takimi utworami jak: wspomniany "Impossible Year" oraz dynamicznymi "Crazy=genius", "La Devotee" i "Golden Days". Wrażenie po przesłuchaniu "Death of a Bachelor" jest jednak takie, że odnosi się wrażenie, że Brendon Urie nie jest Brianem Wilsonem, tak jak piosenkarz śpiewa to w najlepszym na płycie utworze "Crazy=genius". Świetna produkcja i wokal nie czynią z "Death of a Bachelor" znakomitej płyty.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci