Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : U2

U2 - Songs of Experience

augustc

U2__Songs_of_Experience1

U2 - Songs of Experience (2017) Interscope

 

01. Love Is All We Have Left – 2:41
    02. Lights of Home – 4:16
    03. You're the Best Thing About Me – 3:45
    04. Get Out of Your Own Way – 3:58
    05. American Soul – 4:21
   06. Summer of Love – 3:24
   07. Red Flag Day – 3:19
    08. The Showman (Little More Better) – 3:23
   09. The Little Things That Give You Away – 4:55
    10. Landlady – 4:01
    11. The Blackout – 4:45
    12. Love Is Bigger Than Anything In Its Way – 4:00
    13. 13 (There Is a Light) – 4:19
 

U2

Gdy tylko pojawiła się informacja o nowej płycie U2 fani byli wniebowzięci. Nic nie szkodzi, że Irlandczycy najlepsze czasy mają już za sobą, a ważniejsze od nowych nagrań było dla chłopaków zdrowie Bono. Krążek "Songs of Experience" mieścił się w ścisłej czołówce najbardziej oczekiwanych płyt roku. Tak więc, gdy album tylko  ukazał się na rynku wylądował na szczycie wszystkich szczytów, czyli na 1. miejscu listy Billboardu. Jednak 14. studyjny album U2 jest wyjątkowo rozczarowujący. Przede wszystkim dlatego, że jest wtórny i zawiera przeciętne kompozycje, nie mogące się równać z klasycznymi piosenkami zespołu. Jedynym plusem tego wydawnictwa jest to, że takie numery jak: "Red Hill Mining Town", "Exit", "Mysterious Ways" czy "Lemon" są osłuchane przez fanów zespołu do granic możliwości. Ci z braku laku wchłoną bez większych uwag wszystko co wyda zespół.

Jest jednak jeszcze coś za co można znielubić tę płytę. W 2017 roku U2 zagrali 51 koncertów w ramach trasy koncertowej "The Joshua Tree Tour 2017". Każdy koncert podzielony był na trzy akty. Podczas pierwszego U2 wykonywali archaiczne numery ze swoich pierwszych płyt, tj. "Sunday Bloody Sunday", "New Year's Day", "Bad", "Pride (In the Name of Love)". Później zespół prezentował cały album "The Joshua Tree" z okazji 30. rocznicy wydania tej płyty. A na samym końcu było kilka utworów późniejszych z hitami "Miss Sarajevo" i "Beautiful Day" na czele. Setlista robi wielkie wrażenie! A czego będzie można się spodziewać po nadchodzącej trasie "Experience + Innocence Tour"? Zapewne wszystkich piosenek z nowej płyty, dużej części utworów z "Songs of Innocence" i paru starych kawałków. Widzowie prawdopodobnie przez to nie uświadczą na żywo takich utworów jak: "Stay(Faraway, So Close!)",  "Until the End of the World", "The Fly", "Do You Feel Loved" czy natchnionego, uduchowionego i wysublimowanego "Exit" z wielką dla nich stratą.

Jakie są najnowsze piosenki jednego z największych zespołów świata?  Słabe? Raczej nie. Ale poza paroma wyjątkami mało wyróżniające się. "Songs of Experience" rozpoczyna piękna i niezwykle klimatyczna miniatura "Love Is All We Have Left". Na płycie  oprócz niej znajduje się jeszcze kilka ciekawych utworów: rytmiczny kawałek "Lights of Home" z fajną gitarową zagrywką, mocny, rockowy numer "American Soul" z gościnnym udziałem modnego rapera Kendricka Lamara oraz spokojna i urokliwa ballada "13 (There Is a Light)". Reszta piosenek ujdzie w morzu podobnych nagrań. Naturalnie nowy album U2 jest o niebo lepszy od większości nowych płyt na rynku, ale przecież Irlandczycy się z byle jakimi wykonawcami (których notabene pełno, szczególnie na polskim rynku) nie ścigają, tylko gonią samych siebie. Ewentualnie rywalizują z  innymi legendami muzyki pop, takimi jak: INXS, Simple Minds, Duran Duran, Tears for Fears, itd.

Podsumowując ten wywód skocznemu i sztampowemu utworowi "You're the Best Thing About Me" czy przypominającemu setki nowych amerykańskich piosenek  "The Showman (Little More Better)" lepiej powiedzieć nie. Za dużo jest dobrej muzyki w tym stylu, żeby się doświadczać nowymi słabymi nagraniami Irlandczyków. Słuchanie "Songs of Experience" niby nie boli, ale może zamiast słuchać tej płyty lepiej odkurzyć dyskografię Simple Minds. Szkoci w końcu zasługują na to, żeby też ich odkryć. 

U2 - Songs of Innocence

augustc

U2 - Songs of Innocence

U2 - Songs of Innocence (2014) Island Records

      

"Songs of Innocence" to najważniejszy i najbardziej kontrowersyjny album 2014 roku.

Irlandzka grupa U2 wie jak się sprzedać. Najnowsze dzieło pochodzącego z Dublina kwartetu zostało udostępnione za darmo wszystkim użytkownikom portalu iTunes 9 września 2014 roku. Płyta została ściągnięta w ciągu miesiąca ponad 26 milionów razy, co daje jej bardzo wysokie miejsce na liście największych przebojów wszech czasów. Kontrowersje związane z tym albumem wiążą się przede wszystkim z tym, iż krążek nie był dostępny dla tych użytkowników iTunes, którzy wykażą zainteresowanie albumem i pobiorą go samodzielnie. Płyta "Songs of Innocence" pojawiła się na kontach użytkowników iTunes automatycznie, bez pytania o zgodę oraz możliwości usunięcia albumu z kont. Poza tym Bono i spółka zainkasowali 100 milionów dolarów od firmy Apple za przekazanie jej płyty "Songs of Innocence". Tyle tytułem wstępu.

Niestety U2 w ciągu ostatnich kilkunastu lat przekształciło się z nowatorskiej i łamiącej konwencje kapeli w zespół serwujący w głównej mierze utwory mdłe, bezbarwne i nie wywołujące większych refleksji. Proces transformacji U2 w dostojnego, rockowego dinozaura rozpoczął się mniej więcej po wydaniu nie do końca udanej płyty "Pop" z 1997 roku. W latach 90. U2 chętnie sięgali do muzyki elektronicznej, tanecznej, nie bali się wykorzystywać w swojej twórczości sampli oraz perkusyjnych loopów. Po artystycznej i komercyjnej porażce "Pop" zaczęli nagrywać utwory zachowawcze, bez rockowego pazura i nowinek brzmieniowych. Decyzję by obrać taką artystyczną drogę na pewno pomógł im podjąć ich mentor, producent płyt zespołu Brian Eno, który niegdyś zasłynął nagraniem albumu "Ambient 1: Music for Airports" ("Muzyka dla lotnisk").

Kolejny po "Pop" album U2 zatytułowany "All That You Can't Leave Behind " z 2000 roku brzmiał jak muzyka przeznaczona dla supermarketów. Sterylna, perfekcyjna produkcja Daniela Lanois i Briana Eno oraz znakomite, poetyckie teksty Bono przyczyniły się do wielkiego sukcesu krążka na wszystkich możliwych płaszczyznach. Najbardziej było to widoczne podczas rozdania nagród Grammy. Dwa kawałki z tego albumu: "Beautiful Day" i "Walk On" otrzymały nagrodę Grammy w kategorii nagranie roku kolejno w 2001 i 2002 roku. Płyta "All That You Can't Leave Behind " osiągnęła nieprawdopodobny sukces, jeden z największych w historii branży, chociaż zawarte na niej nagrania są mało odkrywcze i nie wywołują takich emocji jak wczesne dokonania formacji takie jak: "The Unforgettable Fire", "Sunday Bloody Sunday" czy "New Year's Day". Niestety ten szereg zdarzeń spowodował, że U2 od 2000 roku aż do teraz serwuje słuchaczom piosenki, których się przyjemnie słucha podczas robienia zakupów w supermarkecie czy też pobytu na lotnisku. Piosenki te nie wywołują emocji, nawet jeżeli opowiadają o ważnych tematach.

"Sleep Like a Baby Tonight" jest poświęcone tematowi pedofilii w Kościele, natomiast "Raised by Wolves" opowiada o zamachach bombowych w Dublinie w maju 1974 roku. Dwa wyżej wymienione kawałki to zdecydowanie najlepsze fragmenty "Songs of Innocence". W pierwszym z nich zespół przywołał ducha Kraftwerk, z kolei w "Raised by Wolves" Bono i spółka nawiązują do własnych, dynamicznych utworów sprzed 30 lat.

"Songs of Innocence" to przyjemny dla ucha i bardzo melodyjny album kwartetu. Z pozostałych piosenek z płyty wyróżniają się: poświęcony nieżyjącemu frontmenowi The Clash Joe Strummerowi numer "This Is Where You Can Reach Me Now" oraz opisujący Dublin czasów młodości Bono "Cedarwood Road". Część branży muzycznej nie pozostawiła na nim suchej nitki, w związku z nachalnym sposobem dystrybucji oraz nieświeżym, mało oryginalnym i mało odważnym brzmieniem. Z łamiącą konwencje płytą "To Be Kind" Swans najnowsza produkcja U2 nie może się równać, ale gwoli sprawiedliwości trzeba oddać, że "Songs of Innocence" to bardzo przyzwoity album.

Podsumowanie 2009: zespół roku

augustc

gigantyczna, przypominająca pająka scena

Zanim przedstawię najważniejsze płyty i utwory minionego roku kilka słów o grupie U2. To największa kapela ostatnich kilku lat i zdecydowanie najlepszy zespół 2009 roku.

Co prawda 12. studyjny krążek formacji "No Line on the Horizon" nie należy do najwybitniejszych osiągnięć pochodzącej z Dublina supergrupy, jednak album okazał się dużym sukcesem komercyjnym (płyta rozeszła się w ponad 5 milionach egzemplarzy na świecie) i artystycznym – dla przykładu prestiżowy amerykański magazyn Rolling Stone uznał ostatni album Irlandczyków za najlepszą płytę 2009 roku (periodyk umieścił też pochodzący z płyty utwór "Moment of Surrender" na szczycie najlepszych piosenek ostatnich 12 miesięcy). Osobiście uważam "No Line on the Horizon" za bardzo przyzwoity, równy album, lepszy od obsypanych gradem nagród poprzednich płyt grupy, tj.: "All That You Can't Leave Behind" i "How to Dismantle an Atomic Bomb", ale za to bez wielkich momentów (na tamtych albumach były takie strzały jak: "Beautiful Day", "The Ground Beneath Her Feet" czy "Sometimes You Can't Make It on Your Own"). Notabene wszystkim fanom dopiero poznającym zespół i zachwycających się "No Line on the Horizon" polecam odłożenie najnowszej propozycji irlandckiego kwartetu na półkę i zapoznanie się z pierwszymi nagraniami Irlandczyków, tj. płytami: "Boy", "October" i "War" – słabo znanymi przez rzesze polskich fanów.

Dlaczego więc uważam, że U2 byli najlepszym zespołem mijającego roku? Bez wielkich utworów. Ba, nawet bez wielkiego przeboju. Największy hit z "No Line on the Horizon" - motoryczny i brzmiący nieco abstrakcyjnie "Get On Your Boots" doszedł zaledwie do 12. miejsca brytyjskiej listy przebojów, co jak na ten zespół jest wynikiem bardzo słabym.

Ten zaszczyt należy im się za trasę koncertową U2 360° Tour promującą najnowsze studyjne osiągnięcie grupy. To nie jest takie zwykłe tournée. To seria koncertów najpopularniejszego zespołu muzycznego na świecie. Pomysły i rozwiązania technologiczne wymyślone z okazji tej trasy okazały się przełomem w biznesie rozrywkowym. Okrągła, olbrzymia, przypominająca pająka scena umiejscowiona w samym centrum wydarzeń, dzięki której zespół jest zewsząd otoczony przez fanów oraz zawieszony nad grupą gigantyczny, cylindryczny telebim to tylko najbardziej oczywiste ze wszystkich nowatorskich rozwiązań zastosowanych podczas tego tournée. Widok tej konstrukcji poraża. Jednak najważniejsza jest muzyka – panowie z U2 są w dobrej formie, jak zawsze zresztą i prezentują słuchaczom całą masę klasyków, między innymi: atmosferyczny, wyrafinowany kawałek "The Unforgettable Fire", mistyczny, modernistyczny, opowiadający o relacji Jezusa Chrystusa z Judaszem Iskariotą "Until the End of the World" czy zainspirowany estetyką gospel megahit "I Still Haven't Found What I'm Looking For".

Bono i spółka zagrali w ramach trasy koncertowej U2 360° Tour 6 sierpnia 2009 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Oby więcej tego typu imprez odbywało się w naszym kraju.

PS. Już niedługo ma odbyć się premiera kolejnego studyjnego krążka U2, roboczo zatytułowanego "Song of Acent". Mam nadzieję, że będzie to wielka płyta.

Złote gramofony

augustc

Logo nagrody Grammy

31 stycznia 2010 roku w hali Staples Center w Los Angeles po raz 52. zostaną rozdane prestiżowe nagrody Grammy. Wyróżnienia przyznawane przez Narodową Akademię Sztuki i Techniki Rejestracji określane są często mianem muzycznych Oscarów. Obecnie jednak te nagrody nie mają takiej rangi jak kiedyś. Głównym powodem tego jest to, że członkowie Akademii nie bardzo wiedzą komu przyznawać laury i dlaczego. O ile krytycy muzyczni publikujący w różnego rodzaju czasopismach muzycznych w swoich corocznych podsumowaniach biorą przede wszystkim pod uwagę jakość dzieła, bacząc przy okazji na jego oryginalność, to członkowie Narodowej Akademii Sztuki i Techniki Rejestracji kładą też duży nacisk na popularność nagrań, co nie ma sensu, bo sprzedaż dzieła nie powinna grać żadnej roli przy ocenie jego jakości.

To dlatego nominacje do nagród Grammy w najważniejszych kategoriach otrzymali twórcy najlepiej sprzedający się w ubiegłym roku, między innymi: 20-letnia Taylor Swift, której country popowy album "Fearless" był najlepiej sprzedającą się płytą w Stanach Zjednoczonych 2009 roku, Lady Gaga i Black Eyed Peas.

Taylor Swift

O ile tegoroczne nominacje do nagród Grammy mogą budzić kontrowersje, to lista nagrodzonych albumów i nagrań wzbudza grozę u niejednego melomana.

Nie mam zielonego pojęcia o co chodziło członkom Akademii w 1989 roku, ale ich decyzja odnośnie nagrody w kategorii najlepszy album hard rock/metal zadziwiła świat. Faworytami do otrzymania tego wyróżnienia były formacje: Jane's Addiction (nominowana za płytę "Nothing Shocking") oraz Metallica (nominowana za album "...And Justice For All"). Tymczasem laury zgarnęła wybitna brytyjska kapela Jethro Tull za jeden ze swoich słabszych krążków "Crest of a Knave", który na dodatek nie ma wiele wspólnego z hard rockiem, a tym bardziej z metalem.

Chciałoby się potraktować nagrodę dla zespołu Jethro Tull jako jednorazowy wybryk, jednak lista laureatów "złotych gramofoników" z ostatnich 20 lat wskazuje, że członkowie Akademii nie są kompetentni do tego by przyznawać najważniejsze muzyczne wyróżnienia na świecie. Niedoskonałe i wyjątkowo snobistyczne podsumowania serwisu internetowego Pitchfork są o wiele bardziej sprawiedliwe i co więcej racjonalne niż nagrody Grammy.

Oto przykłady doskonale pokazujące to, że członkowie Akademii nieprofesjonalnie podchodzą do tematu przyznawania wyróżnień.

W 1998 roku nagrodę Grammy w kategorii album roku otrzymał wielki amerykański bard Bob Dylan za album "Time Out of Mind". Ta płyta nie jest zła, ale problem leży gdzie indziej. Bob Dylan jest żywą legendą muzyki popularnej, artystą nieprzeciętnym, piszącym wspaniałe piosenki. Jednak najważniejszymi dziełami tego artysty są płyty z lat 60. i 70. ze wskazaniem na "Blonde on Blonde", a nie 30. studyjny krążek Boba Dylana nie dorównujący w żaden sposób najlepszym dziełom piosenkarza. Ta nagroda może bardzo zmylić słuchaczy, pragnących zapoznać się z twórczością tego muzyka. Na "Time Out of Mind" nie ma kawałków mogących porwać odbiorców za pierwszym czy drugim przesłuchaniem, przez co słuchacze mogą się zniechęcić do twórczości Dylana, co na pewno będzie dla nich wielką stratą. Werdykt Akademii był nie tylko niemądry, ale też wyjątkowo niesprawiedliwy. W 1998 roku do nagrody Grammy w kategorii album roku był także nominowany zespół Radiohead za niesamowite studyjne osiągnięcie - krążek "Ok Computer" (ekipa Thoma Yorke'a musiała zadowolić się wyróżnieniem w kategorii najlepszy album alternatywny). Nie wspomnę już o innych świetnych, znakomicie zrecenzowanych płytach całkowicie pominiętych podczas 40. gali rozdania nagród Grammy.

Nagrody w kategorii album roku: dla grupy Steely Dan za "Two Against Nature" (przyznaną w 2001 roku), Raya Charlesa za "Genius Loves Company" (przyznaną w 2005 roku) i Herbiego Hancocka za "River: The Joni Letters" (nadaną w 2008 roku) wszyscy osłuchani ludzie traktują jako nagrody za całokształt twórczości. Nie ma cienia wątpliwości, że wspomniani wyżej wykonawcy najznakomitsze dokonania nagrali w odległej przeszłości.

Laureaci pozostałych kategorii też wzbudzają wątpliwości. Według Narodowej Akademii Sztuki i Techniki Rejestracji najlepszymi nagraniami ostatnich 10 lat są przede wszystkim piosenki zespołu U2: "Beautiful Day", "Walk On" i "Sometimes You Can't Make It On Your Own". Te utwory są dobre, ale nie dorównują dziełom z chwalebnej przeszłości Irlandczyków, nie wspominając o tym, że wielu innych twórców zaprezentowało lepsze kawałki w ciągu ostatniej dekady.

Mimo tego, że nagrody Grammy nie są wyznacznikiem jakości nagrań, to o tych wyróżnieniach mówi każdy i praktycznie nie ma wykonawcy, który nie pragnąłby tej nagrody. W niedzielę o cenne statuetki zawalczą między innymi: wspomniani w tekście Black Eyed Peas, Lady Gaga, Taylor Swift oraz Beyonce (która otrzymała najwięcej, bo aż 10. nominacji do Grammy, w tym w najbardziej prestiżowych kategoriach: album roku, nagranie roku i piosenka roku), Dave Matthews Band, Kings of Leon oraz oczywiście zespół U2, który jest na dobrej drodze do tego, by pobić absolutny rekord wszech czasów niemieckiego dyrygenta i pianisty węgierskiego pochodzenia George'a Solti, mającego na koncie aż 31. nagród Grammy (największy zespół świata jest laureatem 22. nagród Narodowej Akademii Sztuki i Techniki Rejestracji).

Sama gala też będzie wydarzeniem. Będzie można na niej zobaczyć między innymi: archiwalny występ Michaela Jacksona zrealizowany w technologii 3D oraz premierę piosenki "Oh Africa" nagranej przez takich artystów jak Akon, Keri Hilson i pochodzącą z Polski Ramonę Rey.

Pełną listę nominacji do nagród Grammy można znaleźć tu.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci