Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : jazz

Thundercat - Drunk

augustc

Thundercat__Drunk

Thundercat - Drunk (2017) Brainfeeder

01. Rabbot Ho
02. Captain Stupido
03. Uh Uh
04. Bus in These Streets
05. A Fan’s Mail (Tron Song Suite II)
06. Lava Lamp
07. Jethro
08. Day & Night
09. Show You The Way [f. Michael McDonald and Kenny Loggins]
10. Walk on By [f. Kendrick Lamar]
11. Blackkk
12. Tokyo
13. Jameel’s Space Ride
14. Friend Zone
15. Them Changes
16. Where I’m Going
17. Drink Dat [f. Wiz Khalifa]
18. Inferno
19. I Am Crazy
20. 3AM
21. Drunk
22. The Turn Down [f. Pharrell]
23. DUI

Nieoczekiwanie headlinerem ostatniego dnia Off Festivalu 2016 stał się Thundercat, artysta nieprzeciętny, aczkolwiek najbardziej znany z tego, że z jego usług jako muzyka sesyjnego korzystał Kendrick Lamar. Thundercat zastąpił tego dnia niedysponowaną Anohni. Nie wszyscy uczestnicy festiwalu byli zachwyceni takim obrotem spraw, ale według wielu obserwatorów artysta podczas ubiegłorocznej edycji katowickiego festiwalu nie miał sobie równych na scenie. Jednak najprawdopodobniej żaden z uczestników imprezy nie przypuszczał wtedy, że Thundercat niedługo później wyda album, który będzie przedmiotem tak wielu rozmów.

Trzeci studyjny krążek amerykańskiego basisty "Drunk" jest dziełem niezwykle interesującym. Stephen Bruner, bo tak naprawdę nazywa się Thundercat, w swojej muzyce udanie łączy jazz, soul oraz muzykę elektroniczną. Jednak "Drunk" oprócz tego, że jest dobrym i przyciągającym słuchaczy albumem, jest również dziełem mało widowiskowym i dość trudnym w odbiorze, gdyż Thundercat jak tylko mógł unikał w trakcie jego tworzenia struktur klasycznej piosenki ze zwrotkami, mostkiem i refrenem. Zamiast tego Bruner zaprezentował  głównie krótkie, trwające zazwyczaj niewiele ponad dwie minuty kawałki, przypominające bardziej ambitną muzykę rodem z lat 70. w tym rock progresywny niż normalne piosenki. Thundercat zresztą nie kryje się ze swoim uwielbieniem dla artystów z tamtych czasów. Do nagrania "Show You the Way" zaprosił zapomnianych gigantów lat 70. i 80. Michaela McDonalda i Kenny'ego Logginsa. Ten pierwszy był swego czasu liderem rockowej supergrupy The Doobie Brothers, z którą nagrał wiele przebojów w tym nagrodzony Grammy w kategorii Piosenka Roku numer "What a Fool Believes", z kolei Kenny Loggins wylansował megahit "Footloose".

"Drunk" przez swoją formę ma tyleż samo zwolenników co przeciwników. Ci pierwsi chwalą Thundercata, że udało mu się zamknąć progresywność w krótkich formach, z kolei antagoniści artysty twierdzą, że mało który pomysł na tej płycie został należycie rozwinięty, a większość utworów sprawia poczucie niedosytu. Argumenty obydwu stron brzmią rozsądnie, ale najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że Thundercat nagrał niezwykle przyjemną płytę, której najlepiej się słucha, jak wskazuje jej tytuł, w stanie po użyciu alkoholu.

Pat Metheny Group - The Falcon and the Snowman

augustc

Pat_Metheny__The_Falcon_and_the_Snowman

Pat Metheny Group - The Falcon and the Snowman (1985) EMI

  1. Psalm 121/Flight of the Falcon
  2. Daulton Lee
  3. Chris
  4. The Falcon
  5. This Is Not America
  6. Extent of the Lie
  7. The Level of Deception
  8. Capture
  9. Epilogue (Psalm 121)

Jazz w latach 70. powoli odchodził do lamusa. Louis Armstrong zmarł w 1971 roku, a inni wielcy jazzmani: Charles Mingus, Miles Davis czy Thelonious Monk nie potrafili niczym zaskoczyć słuchaczy muzyki popularnej. O ile w latach 50. i 60. płyty jazzowe rozbrzmiewały w domu każdego szanującego się melomana, to w latach 70. jazz był już niemodny. Rynek był zdominowany przez rock oraz muzykę dyskotekową. Jednak już wtedy karta zaczynała się odwracać. Pierwsze wielkie sukcesy odnieśli George Benson oraz Herbie Hancock. Natomiast w głównym nurcie muzyki popularnej pojawiło się wielu nowych, ciekawych ludzi otwarcie przyznających się do swojej fascynacji jazzem. Wspomniane osoby już w latach 80. przyczyniły się do pewnego rodzaju odrodzenia muzyki jazzowej, tworząc rzeczy bardzo atrakcyjne dla szerokiej masy odbiorców.

Jednym z tych artystów był Sting, basista i wokalista super popularnej rockowej grupy The Police, który w 1985 roku, tuż po największym artystycznym i komercyjnym sukcesie swojej macierzystej kapeli, wydał nagrany wraz z muzykami jazzowymi album "The Dream of the Blue Turtles". Wspomniana płyta była co prawda fuzją różnych gatunków muzycznych, jednak bardzo wyraźnie słychać na niej inspiracje jazzem. Innym muzykiem, który zdołał wykrzesać z jazzu dużą popularność w latach 80. był wokalista Bobby McFerrin, którego utwór a capella "Don't Worry, Be Happy" zdobył 1. miejsce amerykańskiej listy przebojów oraz nagrody Grammy w 1989 roku w kategoriach nagranie roku oraz piosenka roku. Warto też wspomnieć o olbrzymich sukcesach w latach 80. będącego już długo na rynku jazzmana Quincy'ego Jonesa, który wyprodukował najważniejsze płyty Michaela Jacksona: "Thriller" i "Bad" oraz podpisał się pod albumem "Back on the Block" z 1989 roku, zawierającym muzykę będącą wypadkową jazzu, hip-hopu, r&b oraz new jack swing, za który otrzymał w 1991 roku nagrodę Grammy w kategorii album roku.

Artystami, którzy na pewno przyczynili się do ponownego wprowadzenia gatunku do głównego nurtu muzyki popularnej w tym czasie byli też na pewno muzycy skupieni wokół osoby Pata Metheny. Co prawda tego jazzowego gitarzystę i kompozytora ominął gigantyczny sukces komercyjny, będący udziałem wspomnianych wyżej kolegów po fachu, ale wpływu tego artysty na muzykę jazzową nie da się przecenić. Wystarczy tylko przywołać liczbę 20. Tyle nagród Grammy zgarnął Pat Metheny za swoje liczne projekty. Pat Metheny zadebiutował albumem "Bright Size Life" z 1976 roku. Płyta otrzymała bardzo dobre recenzje, aczkolwiek była popularna jedynie w wąskim kręgu fanów muzyki jazzowej. Jeszcze lepiej były przyjmowane krążki sygnowane nazwą Pat Metheny Group, której sercem oprócz Pata Metheny jest do dnia dzisiejszego pianista i kompozytor Lyle Mays. Takie krążki zespołu jak :"Pat Metheny Group", "American Garage" czy "Offramp" są dziś uznawane za klasykę nurtu jazz fusion, ale tak jak w przypadku pierwszej solowej płyty Pata Metheny'ego zostały one poznane wyłącznie przez zakochanych w jazzie szczęśliwców.

W połowie lat 80. sytuacja grupy uległa diametralnej zmianie dzięki mariażowi zespołu kierowanego przez Metheny'ego i Maysa z Hollywood. Panowie z Pat Metheny Group skomponowali muzykę do filmu "The Falcon and the Snowman". Ten amerykański film fabularny z 1985 roku w reżyserii Johna Schlesingera o tematyce szpiegowskiej jest dziełem niezwykle mądrym i wyjątkowym, opowiadającym o utracie niewinności oraz skomplikowanych uczuciach młodych ludzi kierowanych w stronę ojczyzny. Film "The Falcon and the Snowman" został oparty na faktach i opowiada historię Amerykanów: Christophera Boyce'a i Daultona Lee, którzy w połowie lat 70. z własnej, nieprzymuszonej woli sprzedawali Związkowi Radzieckiemu supertajne informacje, wykradzione przez Boyce'a z pracy w koncernie zbrojeniowym.

Pat Metheny oraz jego koledzy z zespołu znakomicie poradzili sobie z tym tematem. Warto dodać, że była to jedna z pierwszych prób skomponowania muzyki filmowej przez Pata Metheny i zdecydowanie najbardziej spektakularna. Brzmienie Pat Metheny Group jest bardzo charakterystyczne. Nostalgiczne dźwięki zespół zazwyczaj konstruuje głównie przy pomocy gitar, instrumentów klawiszowych, basu oraz perkusji, czasami wspomagając się instrumentami dętymi. Tak samo jest w przypadku ścieżki dźwiękowej do filmu "The Falcon and the Snowman". Jednak aby muzyka zespołu nabrała cech muzyki filmowej formacja Pat Metheny Group zaprosiła do nagrań członków orkiestry National Philharmonic Orchestra oraz chóru Ambrosian Singers. Muzycy z National Philharmonic Orchestra wzbogacili utwory przede wszystkim o partie smyków, natomiast chłopięcy chór w poruszający sposób wykonał psalm 121, umieszczony na samym początku płyty.

Jednakże najważniejszym gościem w studiu nagraniowym był zdecydowanie brytyjski piosenkarz David Bowie, dzięki któremu twórczość Pata Matheny trafiła do bardzo szerokiej publiczności. Muzycy nagrali wspólnie kawałek "This Is Not America". Zespół Pat Metheny Group miał już na koncie rozpoznawalny numer "Are You Going With Me?", uważany przez większość słuchaczy za muzyczną sygnaturę grupy, ale wspomniany utwór nie jest nawet w połowie tak znany jak kawałek "This Is Not America". Kulisy współpracy Davida Bowiego z amerykańskim zespołem nie są do końca znane. Biografowie artysty omijają szerokim łukiem ten temat, aczkolwiek Bowie miał powody, aby numer "This Is Not America" nagrać wraz z Patem Metheny. Na początku lat 80. Anglik na poważnie zainteresował się X muzą. To właśnie wtedy zagrał ważne i dobrze przyjęte przez krytyków role w filmach "Wesołych świąt, pułkowniku Lawrence" oraz "Zagadka nieśmiertelności". Nagrywanie utworów filmowych było więc naturalną koleją rzeczy dla artysty. Poza tym dla Davida Bowiego nagranie utworu z zespołem jazzowym było wyzwaniem. Piosenkarz nie próbował swoich sił w tym gatunku muzycznym od czasu piosenki "Good Morning Girl" z 1966 roku.

Oczywiście "This Is Not America" nie jest utworem stricte jazzowym. W piosence nie występują charakterystyczne dla jazzu improwizacje, a poza tym grający w tym utworze na gitarze rytmicznej Pat Metheny nie raczy słuchaczy ani jedną solówką. "This Is Not America" jest kawałkiem niezwykle hipnotycznym, opartym na sekwencji kilku akordów. Hipnotyczny stan jest dodatkowo potęgowany jednostajnym rytmem wybijanym przez perkusistę Pat Metheny Group Paula Wertico. Niemniej jednak ten utwór nie jest ani trochę nudny. Pojawiające się gdzieniegdzie syntezatorowe wątki oraz ponura, przeciwstawna melodia zagrana na rogu, która pojawia się w drugiej zwrotce "This Is Not America" czynią tę kompozycję niezwykle intrygującą.

Niewątpliwie ta piosenka nie stałby się hitem, gdyby nie będący wtedy u szczytu popularności David Bowie, którego emocjonalny wokal dodaje utworowi potrzebnego dramatyzmu. Piosenkarz był w trakcie nagrywania tego kawałka u szczytu swoich możliwości wokalnych, a prosty tekst utworu jest jednym z najświetniejszych w karierze Bowiego. Warto zwrócić uwagę w tym tekście na wyrazy, będące niemal homofonami, jakich użył muzyk, aby piosenka lepiej brzmiała, tj. piece-peace oraz America-miracle. David Bowie oraz Pat Metheny Group niestety nie kontynuowali tej owocnej współpracy, a szkoda. Numer "This Is Not America" okazał się hitem w wielu krajach, szczególnie w Europie Zachodniej. Dla przykładu w Holandii kawałek doszedł do 1. miejsca listy przebojów.

Główny, zapętlony temat utworu "This Is Not America" pojawia się jeszcze na płycie "The Falcon and the Snowman" w utworach "Chris" oraz "Capture". Generalnie trzeba stwierdzić, że wspomniany wątek jest najbardziej rozpoznawalnym momentem całego albumu i mimo wysokiej jakości pozostałych jego fragmentów dominuje nad nimi. Jednak pomimo tak dużej dysproporcji pomiędzy poszczególnymi elementami dzieła, albumu "The Falcon and the Snowman" słucha się do dnia dzisiejszego doskonale i jest to płyta, którą z całą świadomością można polecić osobom, które nie miały do tej pory styczności z twórczością Pat Metheny Group.

Flying Lotus - You're Dead!

augustc

Flying Lotus - You're Dead!

Flying Lotus - You're Dead! (2014) Warp

                                                                                   

Flying Lotus dokonał rzeczy niezwykłej. Amerykański artysta nagrał płytę poświęconą śmierci, która jest zaprzeczeniem typowych utworów na ten temat.

Steven Ellison nie bez powodu nagrał płytę dotykającą spraw ostatecznych i najistotniejszych. Muzyk doświadczył sporo odejść w najbliższym otoczeniu. Ellison pochował rodziców, najbliższego przyjaciela z dzieciństwa, genialną ciotkę Alice Coltrane, jednego ze współpracowników Austina Peraltę. Jeden z muzycznych mentorów artysty, producent J Dilla zmarł nie tak dawno w młodym wieku. Tytuł najnowszego albumu Amerykanina brzmi więc "You're Dead!".Płyta ukazała się 7 października 2014 roku, w dzień 31. urodzin artysty, co jest puszczeniem oka do bardziej zorientowanych i refleksyjnych odbiorców, uświadamiających sobie fakt kruchości ludzkiej egzystencji.

"You're Dead!"w przeciwieństwie do wielu dzieł o podobnej tematyce nie jest nie jest albumem posępnym, złowieszczym, depresyjnym. Piąty, studyjny krążek Flying Lotusa to dzieło łączące w sobie jazz, muzykę elektroniczną oraz hip-hop, chociaż wrzucenie "You're Dead!" do szuflady z napisem jazz nie będzie złym pomysłem. Album trwa zaledwie 36 minut, aczkolwiek jest drobno poszatkowany na 19 krótkich kawałków. Niewiele ponad pół godziny jednak wystarcza, aby zachwycić się mnogością rozwiązań zawartych na krążku, wirtuozerią oraz muzyczną wyobraźnia jego twórców.

Flying Lotus zgromadził w studiu niezwykle utalentowanych muzyków. Wybitny perkusista Ronald Bruner Jr., członek zespołu Stanleya Clarke'a, grupy nagrodzonej w 2011 roku nagrodą Grammy w kategorii najlepszy album jazzowy za "The Stanley Clarke Band" oraz saksofonista Kamasi Washington już na samym początku dają oszałamiające popisy swoich umiejętności. W tworzeniu tego albumu Ellisona wspomogli również bardziej uznani twórcy. Herbie Hancock, ikona amerykańskiego jazzu, zagrał na pianinie. Wokalnie udzielili się będący objawieniem rapu Kendrick Lamar, zawsze popularny Snoop Dogg oraz znana z zespołu Dirty Projectors Angel Deadoorian. Kawałek "Siren Song" nagrany z byłą członkinią formacji Dirty Projectors został zresztą porównany przez wielu dziennikarzy do numeru "The Great Gig in the Sky" z legendarnej, refleksyjnej płyty "The Dark Side of the Moon" Pink Floyd".

"You're Dead!" jest przede wszystkim krążkiem, który zadowoli bardziej wyrobionych słuchaczy oraz laików, nie mających z jazzem oraz muzyką eksperymentalną nic wspólnego. Piąta płyta Stevena Ellisona może zaintrygować słuchaczy komercyjnych radiostacji, ponieważ jest skrojona idealnie na miarę. Utwory zawarte na krążku są krótkie, dużo się w nich dzieje i dzięki temu nawet osoby, dla których tego typu utwory to czarna magia, będą w stanie go przesłuchać, nie zanudzić się i co najważniejsze chętnie do niego wrócić.

Malkontenci stwierdzą, iż Flying Lotus nie odkrył tym albumem Ameryki, a także, że mają na półkach wiele podobnych, ciekawszych krążków, na przykład "Cosmogramma" Flying Lotusa. Na pewno tacy słuchacze będą mieli trochę racji w tym co mówią, aczkolwiek "You're Dead!" to absolutny top najlepszych krążków 2014 roku.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci