Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : M83

20 najlepszych kawałków 2011 roku. Miejsca 12-09

augustc

M83 - Midnight City

12. M83 – "Midnight City"


"Midnight City" zespołu M83 dowodzonego przez Anthony'ego Gonzaleza został nieoczekiwanie obwołany najlepszym kawałkiem 2011 roku przez magazyn Paste oraz portal Pitchfork. M83 w tym utworze, tak jak w kawałkach z poprzedniego albumu "Saturdays=Youth" nawiązuje do syntetycznych, nowofalowych oraz dream-popowych brzmień lat 80. Francuzi zapragnęli podkreślić swój związek z popkulturą lat 80. jeszcze bardziej niż do tej pory, dlatego na okładce ich przełomowego singla znalazł się stwór przypominający postaci rodem z filmów "E.T." oraz "Niekończąca się opowieść". Muzycy z M83 jeszcze nie dorośli, ja zresztą też - z wielką przyjemnością słucham tego numeru, planując kolejny wieczorny wypad na miasto.

Gil Scott-Heron 
11. Jamie xx & Gil Scott Heron – "I'll Take Care Of U"


Gil Scott-Heron to postać słabo kojarzona w Polsce. Szkoda, bo zmarły w maju 2011 roku Scott-Heron był jedną z najważniejszych postaci amerykańskiej popkultury ostatniego półwiecza. To właśnie twórczość artysty nazywanego przez wielu słuchaczy "czarnym Dylanem" była jedną z największych inspiracji dla największych gwiazd czarnej nuty: Chucka D z Public Enemy, Jaya-Z oraz Ushera. Po wielu latach milczenia muzyk w 2010 roku wydał doskonale przyjety album "I'm New Here". Tuż przed śmiercią  zmagającego się z wirusem HIV oraz uzależnieniem od narkotyków artysty na rynku pojawiła się nowa wersja wspomnianego wyżej krążka "We're New Here" nagrana wspólnie z jednym z najgorętszych młodych muzyków Jamie xx z tria The xx, nagrodzonego w 2010 roku nagrodą Mercury za debiutancki album "xx". Połączenie nowoczesnych, elektronicznych brzmień ze zbliżonym do recytacji wokalem Herona dało zaskakujące rezultaty, czego dowodem jest ostatni wydany przed śmiercią singiel Amerykanina "I'll Take Care of U".

tUnE-yArDs kadr z teledysku do utworu
10. tUnE-yArDs – "Gangsta"


Merrill Garbus, albo jak kto woli tUnE-yArDs to jedna z najbardziej oryginalnych artystek łącząca w twórczości folk, R&B, punk oraz afro-beat. W piosenkach Garbus słuchać najprzeróżniejsze instrumenty elektroniczne oraz perkusyjne, saksofon, waltornie oraz ukulele. Trzeba przyznać, że jest to zadziwiający i rzadko spotykany w muzyce pop zestaw instrumentów. Piosenki tUnE-yArDs wpadają w ucho jak mało które, ponieważ Garbus, mimo że zapchała mózg muzyką z Czarnego Lądu i wykorzystuje jej wpływy w swojej twóczości posiada zmysł tworzenia błyskotliwych popowych piosenek, czego dowodem są spokojny, wyluzowany "Bizness" oraz żywiołowy,  rytmiczny "Gangsta".

Gang Gang Dance - okładka płyty
09. Gang Gang Dance – "Adult Goth"

Gang Gang Dance po sukcesie płyty "Saint Dymphna" wylądowali w objęciach kultowej wytwórni 4AD i nagrali bardzo przyjazny słuchaczom krążek "Eye Contact". Najnowszy album w opinii krytyków nie dorównuje poprzedniemu, jednak z nowym materiałem warto się zapoznać z uwagi na tak wyśmienite kawałki jak: rozciągnięty do granic nieskończoności "Glass Jar" słusznie kojarzący się z "Shine On You Crazy Diamond" grupy Pink Floyd (numer został nagrany w hołdzie zmarłemu od uderzenia pioruna koledze z zespołu Nathanowi Maddoxowi) oraz hipnotyzujący, niezwykle rytmiczny "Adult Goth" przywołujący na myśl pełne magii numery Cocteau Twins.

Podsumowanie roku:20 najlepszych kawałków, vol. 1

augustc

20. Natacha Atlas, Hossam Ramzy, Neil Sparks – "Habibe" z płyty "Big Blue Ball"

natacha atlas

Big Blue Ball” to jeden z najciekawszych projektów, jaki ujrzał światło dzienne w 2008 roku. Na początku lat dziewięćdziesiątych Peter Gabriel sprowadził do swojego studia Real World artystów z całego świata, po to by nagrali muzykę, która miała trafić na tę właśnie płytę. Na efekty sesji nagraniowej trzeba było czekać aż piętnaście lat! “Big Blue Ball to co prawda album przekombinowany i nierówny, jednakże Atlas i Ramzy nieźle zarządzili w orientalnym „Habibe”. Artystom akompaniuje orkiestra symfoniczna i jeżeli tak wygląda unowocześniony egipski pop, jak swoją muzykę określa Natacha Atlas, to ja jestem za.

19. British Sea Power – "No Lucifer" z płyty "Do You Like Rock Music?"

no lucifer

British Sea Power to ulubieńcy Polaków. W chwilę po wydaniu debiutu polscy internauci okrzyknęli ich jedną z największych nadziei brytyjskiej sceny alternatywnej. I cały czas mają o nich dobre zdanie! Nic więc dziwnego, że Anglicy się nam odwdzięczają. Nagrali kawałek o emigracji zarobkowej Polaków w UK („Waving Flags”), a następnie przyjechali do Mysłowic na OFF Festiwal, żeby zaprezentować swoją ciekawą i oryginalną twórczość. Najlepszy i najbardziej melodyjny utwór z nowej, niezłej płyty grupy, „Do You Like Rock Music?” brzmi co ciekawe jak utwór Myslovitz. Rozpoczyna się bardzo delikatnie, jak „Kraków” nagrany przez chlubę polskiej sceny alternatywnej do spółki z Markiem Grechutą, ale bardzo szybko ten  utwór przeradza się w mięsisty, kakofoniczny, gitarowy kawałek. Jednak trudno w jego przypadku mówić o plebejstwie, dzięki delikatnym smykom w tle oraz klawiszom pod sam jego koniec cały czas mamy wrażenie, jakbyśmy obcowali z czymś niezwykle szlachetnym. No i ten wokal, prawie taki sam jak u Rojka. I jak tu Polacy mogą nie lubić Brytyjskich Sił Morskich?

18. Scars on Broadway – "They Say" z płyty "Scars on Broadway"

they say

Scars on Broadway to zdecydowanie najbardziej przebojowy przedstawiciel ciężkich brzmień, jaki wydał album w roku ubiegłym. Pierwszy singiel zespołu ma w sobie coś z tej szaleńczej, punkowej, dzikiej energii jaką miały piosenki Nirvany, chociażby hymn pokolenia lat dziewięćdziesiątych „Smells Like Teen Spirit”. Malakian drugim Cobainem raczej nie zostanie, ale trzeba przyznać, że ma niezłą muzyczną fantazję.

17. Mudcrutch – "Scare Easy" z płyty "Mudcrutch"

petty i mudcrutch

To najbardziej zakorzeniony w rock ‘n’ rollowej tradycji kawałek, jaki znalazł się na tej liście. Ale umieszczam go tutaj nie z tego powodu, że coś takiego musiało się tutaj znaleźć, tylko dlatego, że Tom Petty i jego koledzy wykonali kawał dobrej roboty. Niewielu jest przecież takich twórców, których po blisku czterech dekadach grania stać na wydanie czegoś wartościowego. 

16. David Byrne & Brian Eno – "I Feel My Stuff" z płyty "Everthing That Happens Will Happen Today"

byrne i eno

Wiele osób już dawno wysłało w myślach obu tych panów na emeryturę. Widać przedwczesną. Byrne i Eno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i choć drugi z nich w ostatnich latach swojej działalności jest kojarzony bardziej ze swojej producenckiej działalności (U2, Laurie Anderson) to nie zapomniał jak się tworzy piosenki. Singiel „Strange Overtones” mimo, że jest tylko prostą piosenką, zachwyca bogactwem aranżacji oraz szlachetną melodią w refrenie. Ale to „I Feel My Stuff” jest tym fragmentem płyty, z którego muzycy powinni być najbardziej dumni. Rozpoczyna się od łagodnego brzmienia klawiszy i stopniowo przeistacza się jazgotliwe, hałaśliwe, improwizowane w głównej mierze gitarowe monstrum. Klasa.

15. The Raconteurs – "You Don’t Understand Me" z płyty "Consolers of the Lonely"

the raconteurs

Nowa grupa Jacka White’a mimo tego, że ma na swoim koncie tylko dwa albumy, nagrała już więcej hitów niż The White Stripes (ale w sumie jakich hitów można oczekiwać po tak radykalnych zwolennikach muzycznego minimalizmu jakimi są członkowie Białych Pasów?). Druga płyta The Raconteurs przyniosła ich całkiem sporo, począwszy od mocnego hardrockowego „Consoler of the Lonely”, skończywszy na łagodnej, lecz jednocześnie majestatycznej balladzie, „Carolina Drama”, łącznie czternaście, a najlepszym utworem ze wszystkich jest chyba fortepianowa ballada w stylu późnych Beatlesów i wielkich gwiazd lat siedemdziesiątych, Eltona Johna oraz Queen, „You Don’t Understand Me”.

14. Duffy – "Stepping Stone" z płyty "Rockferry"

zamyślona duffy

Najgłośniejszy brytyjski debiut ubiegłego roku. Wspaniały głos Duffy, na nic by się zdał, gdyby nie świetne kompozycje, które znalazły się na jej pierwszym krążku. Najlepszą z nich jest subtelna, a jednocześnie finezyjna, fortepianowa ballada, „Stepping Stone”, opowiadająca jak to zazwyczaj bywa o nieszczęśliwej miłości. Nowa płyta Dido się chowa.

13. M83 – "Kim & Jessie" z płyty "Saturdays=Youth"

młodzieńcze uniesienia

W 2008 roku wielu twórców powracało do estetyki lat osiemdziesiątych i to z całkiem dobrym skutkiem. Zostało wyprodukowanych sporo dobrych nagrań nawiązujących klimatem do tamtych lat, wystarczy wspomnieć piosenkę „Inner City Pressure” nowozelandzkiego duetu Flight of the Conchords, sprytnie odwołującą się do starego hitu Pet Shop Boys, „West and Girls”, popowe piosenki Kleerupa, z„Longing for Lulabies” na czele, czy utwory pop-rockowych grup Keane („Spirallin”, „You Haven’t Told Me Anything”) i The Killers („Spaceman”, „The World We Live In”). Ale najlepszym utworem ze wszystkich tego typu był romantyczny, nostalgiczny, lekki, emo-gimnazjalny „Kim & Jessie” francuskiego zespołu M83, który niemalże skopiował w nim styl Tears for Fears sprzed blisku trzech dekad. Oby było więcej takich zapożyczeń.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci