Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : Jay-z

20 najlepszych kawałków 2011 roku. Miejsca 16-13

augustc

Tyler, The Creator

16. Tyler, The Creator – "Yonkers"

gatunek: hip-hop


Obrońcy dobrego smaku są zapewne zawiedzeni faktem, iż Tyler Okonma wykurzył z listy Shabazz Palaces, Saigona oraz Beastie Boys. Twórczość członka kolektywu Odd Future Wolf Gang Kill Them All jest szorstka, brudna i niechlujna. W teledysku do "Yonkers" 20-letni raper zajada się robactwem, a następnie wymiotuje. Z kolei teksty Okonmy są momentami wulgarne i niesmaczne – na drugiej płycie młodego rapera "Goblin" pojawiają się takie wersy jak: "Goddamn I love bitches/Especially when they only suck dick and wash dishes  ("Transylvania") czy "Shut up bitch, suck my dick (Suck my nuts)/You fuckin' bop, you better swallow it" ("Bitch Suck Dick"). Takie rzeczy to żadna nowość w kulturze hip-hopowej, ale pojawienie się tego muzyka w stajni XL Recordings wydającej nagrania "grzecznych artystów" The xx, Adele oraz Thoma Yorke'a to rzecz bez precedensu. 

Jay-z & Kanye West - Paris
15. Jay-Z & Kanye West – "Niggas in Paris"

gatunek: hip-hop



Z płyty "Watch the Throne" na liście najlepszych kawałków minionego roku mogło się znaleźć niemalże wszystko, począwszy od nominowanego do dwóch nagród Grammy kawałka "Otis", poprzez opartego na samplu dubstepowego kawałka "I Can't Stop" angielskiego didżeja Flux Pavillion "Who Gon Stop Me", skończywszy na kiczowatym "Why I Love You". "Niggas in Paris" osiągnął jak na razie największy sukces komercyjny ze wszystkich utworów z płyty – piosenka doszła do 5. miejsca na amerykańskiej liście Billboardu, sprzedała się w ilości ponad miliona egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych i dlatego ten mocny, imprezowy numer reprezentuje wspólne dzieło najważniejszych raperów ostatnich lat.

The Weeknd

14. The Weeknd – "House of Balloons/Glass Table Girls"

gatunek: R&B



Rzadko zdarza się, aby tyle mówiło się i pisało o mikstejpie. O "House of Balloons" napisano opasłe tomy i powiedziano dosłownie wszystko. Ale przecież "House of Balloons" to rzecz bezprecedensowa. Debiutancki materiał Abla Tesfaye'a ukrywającego się pod ksywką The Weeknd to jeden z najlepiej ocenionych albumów 2011 roku, płyta roku według magazynu Complex. Mimo tego sukcesu artyście nie odbiło - Tesfaye konsekwentnie realizował swoje zamierzenia, czyli wydał dwie kolejne darmowe płyty, obydwie wysoko ocenione, "Thursday" oraz "Echoes of Silence". Najbardziej zapadającym w pamięć kawałkiem młodego muzyka jest podwójny numer "House of Balloons/Glass Table Girls", oparty na klasycznym utworze Souxsie and the Banshees "Happy House" z 1980 roku. Nieśmiertelny motyw słynnego post-punkowego kawałka zapewne w znacznym stopniu przyczynił się do popularności numeru "House of Balloons/Glass Table Girls", trzeba jednak zauważyć, że Tesfaye miał doskonały pomysł jak wykorzystać "Happy House" w muzyce R&B. Nie można też przejść obojętnie obok głosu artysty – w opinii wielu fachowców piosenkarz posiada talent wokalny porównywalny z Michaelem Jacksonem. Słuchając utworów artysty nie sposób się z nimi nie zgodzić.  

Noel Gallagher
13. Noel Gallagher's High Flying Birds – "Everybody's on the Run"

gatunek: barokowy pop, rock



Noel Gallagher to centralna postać brytyjskiej muzyki pop od blisko 20 lat. Wszystkie płyty macierzystej formacji artysty Oasis doszły do 1. miejsca brytyjskiej listy przebojów, co jest nie lada osiągnięciem. Artystycznie jednak od jakiegoś czasu zespół zjeżdżał po równi pochyłej. Nie można też zapomnieć o nieustannym konflikcie Noela z młodszym bratem Liamem. Dlatego historia najsłynniejszej wyspiarskiej, rockowej kapeli musiała dobiec końca. Noelowi ten stan rzeczy wyszedł na zdrowie. "Noel Gallagher's High Flying Birds" to zestaw bardzo przebojowych piosenek, w opinii wielu dziennikarzy najlepszych od czasu legendarnego albumu "(What's the Story) Morning Glory?" Z 1995 roku. Płyta zarozumiałego ex-lidera Oasis jest cierpka, pełna drwin i cynizmu, doskonale nadająca się jako tło do picia piwa z kolegami w barze. Jednak słuchając debiutanckiego krążka nowej grupy starszego Gallaghera rzuca się przede wszystkim niezwykła zmiana brzmienia. Klasyczne utwory Oasis były osadzone w stylistyce hard rockowej. Tym razem muzyk zaserwował słuchaczom piosenki barokowe. "Everybody's on the Run" jest najlepszym przykładem tej stylistycznej zmiany. Potężnie brzmiące instrumenty smyczkowe, patetyczne zaśpiewy jednego z londyńskich chórów, łagodny śpiew nieprawdopodobnie przeciągającego samogłoski Gallaghera to wyróżniki najlepszego utworu artysty od połowy lat 90.

Jay-Z & Kanye West – Watch the Throne

augustc

Jay-Z - Watch the Throne

"Watch the Throne" to tytuł, który jak żaden inny poruszył wyobraźnię słuchaczy w ostatnich miesiącach, ale nie można się temu dziwić. Jay-Z to najbogatszy raper świata, uznany artysta, który do 2011 roku umieścił aż 11 studyjnych albumów na 1. miejscu amerykańskiej listy przebojów (dla porównania największa legenda muzyki rockowej - zespół The Rolling Stones zdobył szczyt Billboard 200 "tylko" 9 razy). Z kolei Kanye West nazywany przez wielu dziennikarzy mesjaszem współczesnej muzyki rozrywkowej w ubiegłym roku wydał arcydzieło muzyki popularnej "My Beautiful Dark Twisted Fantasy".

"Watch the Throne" nie jest tak fenomenalnym albumem jak "My Beautiful Dark Twisted Fantasy", jednak jest czego słuchać.Krążek otwiera oparty na potężnym bicie kawałek "No Church in the Wild", opowiadający o wszechogarniającej moralnej pustce. Kanye West tym numerem po raz kolejny udowodnił, że jest prawdziwym muzycznym wizjonerem, potrafiącym skonstruować fascynujący podkład z drastycznie różniących się od siebie piosenek. Podstawą utworu jest nagranie Phila Manzanery "K-Scope" z 1978 roku, z czego gitarzysta Roxy Music jest dumny jak paw, ale w "No Church in the Wild" wykorzystano również sample piosenek: "Sunshine Help Me" psychodelicznego, brytyjskiego zespołu Spooky Tooth oraz "Don't Tell a Lie About Me and I Won't Tell the Truth About You" Jamesa Browna.

Pomysłowe sample to wielki atut płyty. Drugim są zaproszeni goście, między innymi: RZA, The Neptunes oraz Q-Tip. Dla przykładu "No Church in the Wild" powstało w kooperacji z obiecującymi muzykami: producentem Charles'em Misodi Njapa, znanym pod pseudonimem 88-Keys, współpracującym wcześniej z Westem przy produkcji swojej solowej płyty "The Death of Adam" z 2008 roku oraz wchodzącym dopiero na rynek piosenkarzem Frankiem Ocean (zaśpiewał refren w "No Church in the Wild"), który ma na koncie jedynie mixtape "Nostalgia, Ultra" oraz singiel "Novacane".

Zupełnym przeciwieństwem ponurego kawałka "No Church in the Wild" jest nagrany do spółki z Beyonce utwór "Lift Off". Muzycy starali się nagrać przebój na miarę "All of the Lights" oraz "Run This Town", jednak tym razem mam wrażenie, że "Lift Off" to przerost formy nad treścią i wszystkiego jest w tym numerze za dużo, prócz melodii, której wyraźnie zabrakło.


Innym wyróżniającymi się fragmentami płyty są: singlowy "Otis", oparty na samplu nagrania "Try a Little Tenderness" nieżyjącego od blisko 45 lat Otisa Reddinga (ważna informacja dla wszystkich blogerów piszących u udanej współpracy raperów z legendą muzyki soul;), dwuczłonowe, przebojowe, nawiązujące do dzikiej, plemiennej muzyki "Murder to Excellence" oraz absolutny muzyczny szczyt tego albumu "Why I Love You". Ten ostatni numer oparty jest na trochę monotonnym elektronicznym utworze francuskiego duetu Cassius "I Love You So". Trzeba przyznać, że Kanye West wycisnął z tej piosenki absolutnie wszystko, tworząc nową, zaskakującą jakość. To nie pierwszy flirt Westa z europejską muzyką klubową. Parę lat temu artysta nagrał przebój "Stronger" oparty na samplu kawałka "Harder, Better, Faster, Stronger" Daft Punk, jednak tym razem rezultat jest o wiele bardziej intrygujący.

Warto posłuchać wersji Deluxe tego wydawnictwa. Znajdują się na nim cztery ciekawe utwory, w tym: epickie "H.A.M", z operowymi wstawkami oraz ładna, fortepianowa ballada "Primetime".

"Watch the Throne" to na pewno pokaz siły i umiejętności obu muzyków, jednak na pewno nie jest to dzieło doskonałe, o czym zdążył poinformować wszystkich zainteresowanych magazyn Rolling Stone. Trzeba się jednak z tym dziełem zapoznać, tym bardziej, że krążek osiągnął duży sukces komercyjny – to 12 studyjny album Jaya-Z, który doszedł na szczyt listy Billboardu.

Podsumowanie 2009: piosenki roku - miejsca 10-06

augustc

10. Joker - "Digidesign"

Joker - Digidesign

Dzięki kreacji fantastycznego Heatha Ledgera postać Jokera na trwałe zakorzeniła się we współczesnej popkulturze, a antagonista Batmana zyskał nawet większą populaność niż główny bohater serii filmów o przygodach czowieka-nietoperza. Trudno jednak wywnioskować na ile postać grana przez Ledgera wywarła wpływ na wybór pseudonimu muzyka ukrywającego się pod ksywką Joker. Dubstepowy, garażowy, mroczny kawałek sugeruje, że jego autor inspiruje się ciemną stroną mocy, aczkolwiek nostalgiczne, zwariowane brzmienie w żaden sposób nie przypomina słuchaczom o bohaterach słynnej serii komiksowej. Tak czy inaczej Joker to wschodząca gwiazda brytyjskiej sceny elektronicznej, artysta lubiący eksperymentować o dużej wyobraźni muzycznej – jeżeli ktoś chciałby posłuchać więcej kawałków Anglika to ma okazję posłuchać innych produkcji Jokera na oficjalnej stronie internetowej muzyka.

09. Alicia Keys featuring Drake - "Un-Thinkable (I'm Ready)"

Alicia Keys - Un-Thinkable

Alicia Keys nie ma sobie równych jeżeli chodzi o muzykę R&B. Dla przykładu najnowsze dzieło Erykah Badu "New Amerykah Part Two (Return Of The Ankh)" nawet w połowie nie jest tak przebojowe jak krążek "The Element of Freedom". Kwestią gustu pozostanie postrzeganie wokalu obu pań. Jednak nawet laik zauważy, że piosenki Alicii Keys są bardziej uniwersalne, bardziej eklektyczne od dokonań innych diw. Jest to z pewnością zasługą tego, że piosenkarka nagrywając najnowsze dzieło starała się nie ograniczać wyłącznie do jednej stylistyki – do źródeł inspiracji w trakcie pracy nad krążkiem artystka zaliczyła między innymi takich wykonawców jak: Fleetwood Mac, Genesis czy The Police. Warto też dodać, że muzycy korzystali w studiu z wielu starych insrumentów klawiszowych, rzadko wykorzystywanych w tego typu muzyce. Dzięki temu "The Element of Freedom" ma tak charakterystyczne brzmienie, tak dobrze pasujące do głosu Keys. "Un-Thinkable (I'm Ready)" to jeden z najciekawszych fragmentów najnowszego dzieła wokalistki – kawałek niezwykle emocjonalny i delikatny. W nagrywaniu tej kruchej kompozycji piosenkarkę wspomagał raper Drake, uznawany przez dziennnikarzy za jedną z największych nadziei "czarnej muzyki" (debiutancki krążek rapera "Thank Me Later" ma mieć premierę pod koniec maja 2010 roku). Drake stwierdził, że współpraca z Alicią Keys była dla niego najbardziej ekscytującym doświadczeniem w jego karierze. Dla mnie jedna z najbardziej udanych kooperacji minionego roku.

08. Jay-Z & Alicia Keys – "Empire State of Mind"

Jay-Z - Empire State of Mind

Jay-Z przez wielu fanów hip-hopu jest uznawany za króla tego gatunku muzycznego. Trudno żeby było inaczej – wszystkie płyty artysty począwszy od wydanego w 1998 roku longplaya "Vol. 2... Hard Knock Life" doszły do 1. miejsca listy Billboardu; łączna sprzedaż wszystkich krążków rapera przekroczyła na świecie 40 milionów egzemplarzy. Te liczby robią wrażenie. Wielkie wrażenie na wszystkich słuchaczach robią niektóre piosenki muzyka, chociaż wielbiciele "czarnych brzmień" twierdzą, że najnowsza propozycja artysty "The Blueprint 3" nie zawiera tak wielu doskonałych utworów. Aczkolwiek "The Blueprint 3" jest najbardziej komercyjnym dokonaniem Jay'a-Z; słuchać to już przy pierwszym przesłuchaniu longplaya. "What We Talkin' About" nagrane do spółki z Luke'm Steele'm z Empire of the Sun wchodzi do uszu jak masło, "Young Forever" oparte na starym hicie Alphaville to niemalże kopia "Forever Young", z kolei "Run This Town" nagrany wraz z Rihanną i Kanye Westem to najbardziej przebojowy kawałek hip-hopowy ubiegłego roku, mogący służyć za wzór perfekcyjnie napisanego przeboju – utwór nieprzypadkowo storpedował notowania list przebojów na świecie, stając się pierwszym numerem 1. Jay'a-Z w Wielkiej Brytanii (muzyk ma jeszcze 3 inne hity na 1. miejscu w Uk, aczkolwiek jako drugoplanowy artysta). Oparty na mocnym bicie kawałek "Empire State of Mind" to najbardziej efektowny i najlepszy utwór z płyty "The Blueprint 3", odznaczający się silnym połyskiem szlachetności. Cała wytworność zawiera się w jednym z najbardziej olśniewających refrenów ostatnich miesięcy zaśpiewanym przez piękną Alicię Keys.

07. Grizzly Bear – "Two Weeks"

Grizzly Bear - Two Weeks

"Two Weeks" to kluczowy fragment ostatniego albumu grupy Grizzly Bear i zdecydowanie najpopularniejszy utwór zespołu – duży wpływ na powodzenie kompozycji miało wykorzystanie fragmentu utworu w reklamie samochodów marki Peugeot. Piosenka jest świetnie skonstruowana – motywy klawiszowe idealnie współgrają z pięknymi harmoniami woklanymi autorstwa członków zespołu oraz Victorii Legrand - wokalistki dream popowej grupy Beach House (notabene warto zauważyć, że najnowsza propozycja duetu Beach House "Teen Dream" ze stycznia 2010 roku spotkała się z niesamowicie przychylną reakcją recenzentów, którzy ogłosili propozycję zespołu jako wybitną). "Two Weeks" mimo popularności to nie jest typowy przebój, jednak pogodna i rozmarzona piosenka jest łatwiej przyswajalna dla przeciętnego słuchacza od gitarowego, zgrzytliwego "While You Wait for the Others", będącego jak by na to nie patrzeć również utworem wybitnym.

06. Neko Case - "This Tornado Loves You"

okładka płyty Middle Cyclone

Dokonania Neko Case zawsze bardziej do mnie przemawiały od tego co prezentował macierzysty zespół artystki The New Pornographers. Co ciekawe The New Pornographers jest grupą grającą alternatywnego rocka, natomiat muzyka Neko Case ociera się o estetykę country, do której nie jest mi tak blisko. To świadczy o uniwersalności nagrań kanadyjskiej piosenkarki, która śmiało można ogłosić następczynią ikon muzyki country: Loretty Lynn i Emmylou Harris. Żwawy, bogaty utwór "This Tornado Loves You" to tylko próba możliwości rudowłosej piękności mieszkającej w Vancouver. "Middle Cyclone" nie jest tak znakomitym albumem jak poprzedni krążek Neko Case "Fox Confessor Brings the Flood", jednak jego bogactwo zaspokoi najbardziej wymagających odbiorców. Fani Quentina Tarantino też powinni mieć powody do zadowolenia – okładkę płyty zdobi znakomita fotografia nawiązująca do słynnego dzieła reżysera "Death Proof".

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci