Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : girls

Podsumowanie 2009: piosenki roku - miejsca 15-11

augustc

15. Fuck Buttons - "Surf Solar"

Fuck Buttons - Surf Solar

Mimo że Andrew Hung i Benjamin John Power twierdzą, że nie próbują tworzyć muzyki, która należałaby do jakiegoś stylu, to najnowsze osiągnięcie Fuck Buttons należałaby umieścić w szyfladce z napisem muzyka elektroniczna. "Tarot Sport" to nie jest byle jaka płyta - to zdecydowanie jedna z najlepszych propozycji na rynku muzycznym, śmiało mogąca konkurować o miano najlepszej syntetycznej płyty ostatnich kilkunastu miesięcy (osobiście stawiam ją wyżej nad "Merriweather Post Pavilion" Animal Collective). Najbardziej charakterystycznym fragmentem najnowszego dzieła dwójki Anglików jest otwierający krążek niesamowity, szorstki, transowy kawałek "Surf Solar" idealnie nadający się na wszelkiego rodzaju nocne imprezy.

14. Jj - "Ecstasy"

okładka płyty

Kawałek szwedzkiego duetu Jj pasuje do tego podsumowania jak żaden inny. Utwór "Ecstasy" promujący debiutanckie dzieło grupy jest niczym innym jak alternatywną wersją superhitu "Lollipop" wyśpiewanego przez Lil Wayne'a. Niewiele się zmieniło w stosunku do oryginału – Szwedzi lekko przerobili główny motyw muzyczny, usunęli rozlazły, ropuchowaty wokal Dwayne'a Cartera Jr.'a zamieniając go na piękny, kobiecy śpiew, kojarzący się z enigmatycznymi, sakralnymi zaśpiewami Elisabeth Fraser i Lisy Gerrard. Ale wyszło genialnie - "Ecstasy" jest kawałkiem zdecydowanie przewyższającym ostatnie osiągnięcia Lil Wayne'a i najlepszym pod jakim podpisał się zespół z Göteborga.

13. Music Go Music - "Warm in the Shadows"

Music Go Music -

Pochodząca ze słonecznego, zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych dyskotekowa grupa Music Go Music zaprezetowała słuchaczom wesoły, roztańczony i bardzo ciepły materiał. Debiutancki longplay zespołu Music Go Music "Expressions" zrobił furorę wśród miłośników brzmień rodem z lat 70. Członkowie grupy są wyraźnie zafascynowani tym co się wtedy działo w muzyce popularnej. W muzyce pochodzącej z Los Angeles kapeli słuchać wpływy takich wykonawców jak: ABBA, Boney M, ELO czy Blondie. Jednak piosenki tria nie brzmią jak wykonywane w podprzędnym barze hity wyśpiewywane w trakcie imprezy karaoke, tylko jak rasowe kawałki wymyślone przez największych tamtej epoki. Dowodem na to jest magnetyczny, 9-minutowy utwór "Warm in the Shadows" będący rozrywką na najwyższym poziomie. Ambitne, wyjątkowo dojrzałe dzieło nie wyszło jednak spod ręki żółtodziobów – członkowie zespołu udzielali się w takich kapelach jak: Bodies od Water, Suicidal Tendencies czy Eels, nie mających jednak z estetyką disco nic wspólnego.

12. Bruce Springsteen – "Working on a Dream"

Bruce Springsteen -

Ostatni krążek Bruce'a Springsteena "Working on a Dream" był jednym z najbardziej oczekiwanych wydawnictw na rynku muzycznym w ubiegłym roku. The Boss jest jedną z największych ikon amerykańskiej popkultury, twórcą niezwykle zasłużonym, autorem legendarnych hitów "Streets of Philadelphia" i "Hungry Heart". Najnowsze piosenki Bruce'a Springsteena w żaden sposób nie dorównują najsłynniejszym osiągnięciom artysty, jednak nie można stwierdzić, że są złe. Pilotujący ostatni album piosenkarza utwór "Working on a Dream" to jeden z najlepszych i najbardziej przebojowych fragmentów tego krążka, nagrany według starej, klasycznej receptury konstruowania piosenek rockowych. Dlatego warto wyróżnić jedno z ostatnich dzieł wielkiego barda, mimo że ciekawszych dzieł, zasługujących na uznanie było trochę w 2009 roku, na przykład: "Die Slow" HEALTH czy "Heaven Can Wait" Charlotte Gainsbourg.

11. Girls – "Laura"

Girls -

Największą popularność wśród dziennikarzy muzycznych ze wszystkich utworów zespołu Girls zdobył długi kawałek "Hellhole Ratrace" wybrany przez amerykańską kapelę do promocji debiutanckiego dzieła zespołu. Jednak moim typem jest przebojowy, klasyczny kawałek "Laura", kojarzący się z twórczością Elvisa Costello – mimo wielkiej sympatii do grupy Christophera Owensa muszę stwierdzić, że utwór nie może się równać z wielkimi osiągnięciami brytyjskiego piosenkarza typu: "New Amsterdam", "Accidents Will Happen" czy "Watching the Detectives" - aczkolwiek warto dodać, że mało który wykonawca nagrał coś tak udanego jak ten sympatyczny okularnik, zajmujący się w młodości komputerami.

Podsumowanie 2009: płyty roku - miejsca 15-11

augustc

15. Animal Collective - "Merriweather Post Pavilion"

Animal Collective - Merriweather Post Pavilion

Zespół Animal Collective zawsze lubił przekraczać granice w muzyce popularnej, eksperymentować, bawić się dźwiękiem. Z tego powodu dokonania amerykańskiej kapeli zawsze cieszyły się dużym uznaniem krytyków muzycznych, uważających ich ze jedno z najciekawszych zjawisk na scenie muzyki alternatywnej. Ale uwielbienie recenzentów nie przynosiło grupie wymiernych korzyści. Animal Collective przez długie lata byli zespołem niszowym, mało popularnym, którego słuchali jedynie krytycy muzyczni oraz garstka amatorów nowych nietypowych brzmień, czytających serwis internetowy Pitchfork jak Biblię. W ubiegłym roku sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Najwyższe oceny recenzentów i zaocznie przyznany tytuł płyty 2009 roku przez tak ważne tytuły jak: wspomniany Pitchfork, Spin, Slant i Mojo sprawiły, że mało znaną kapelą zainteresowali się wszyscy wielbiciele dobrej muzyki. Animal Collective to w tej chwili gwiazda sceny alternatywnej; każdy następny krok Avey Tare'a i spółki będzie szeroko komentowany w prasie muzycznej. Czy członkowie pochodzącego z Baltimore zespołu płytą "Merriweather Post Pavilion" postawili sobie poprzeczkę nie do przeskoczenia? Wydaje mi się, że nie. Ostatni studyjny album formacji jest bardzo udany, ale ostatnia Ep-ka "Fall Be Kind" z listopada 2009 roku pokazuje, że może być jeszcze lepiej, zdecydowanie lepiej.

14. The Flaming Lips – "Embryonic"

The Flaming Lips - Embryonic

Gdy parę lat temu po raz pierwszy usłyszałem The Flaming Lips nie spodziewałem się, że jest to zespół tak stary (początki formacji siegają pierwszej połowy lat 80.). Trzeba przyznać, że Wayne Coyne i spółka wciąż są w wyśmienitej formie, której mogą pozazdrośnić im mający głowy pełne pomysłów młodsi koledzy po fachu. Ten epicki, klimatyczny, pełen melancholii krążek nie jest jednak jedynym świetnym studyjnym osiągnięciem The Flaming Lips nagranym w ciągu minionych 12 miesięcy. Pochodzący ze stanu Oklahoma eksperymentalny zespół postanowił zmierzyć się ostatnio z mitycznym dziełem Pink Floyd "The Dark Side of the Moon" z 1973 roku. Nagrany wespół z grupą Stardeath and White Dwarfs, skandalizującą wokalistką Peaches oraz liderem Rollins Band Henry'm Rollinsem krążek co prawda nie przebił oryginału, ale muzycy udowodnili, że można nagrać na nowo wybitny album, nie robiąc tego na klęczkach. Wracając do słynnego już krążka "Embryonic" to trudno jest tu wyróżnić jakikolwiek utwór, gdyż przedostatnie studyjne dokonanie The Flaming Lips to concept-album. Czyżby Amerykanom marzyło się zostanie drugim Pink Floyd?

13. Micachu & the Shapes – "Jewellery"

Micachu & the Shapes - Jewellery

Micachu to bez dwóch zdań najciekawszy brytyjski debiutant ubiegłego roku. Wokalistka, która naprawdę nazywa się Mica Levi szokuje już samym wyglądem. Artystka w niczym nie przypomina dzisiejszych gwiazd muzyki pop; mało tego – wiele osób bierze ją za niechlujnie wyglądającego chłopaka. Ale 21-letnia piosenarka i multiinstrumentalistka nic sobie z tego nie robi. Wie jak bardzo jest mocna. Wraz z dwoma kolegami nagrała jedną z najmocniejszych płyt roku, która jest też najbardziej niekonwencjonalnym albumem ze wszystkich zarejestrowanych w ciągu minionych 12 miesięcy. Nie da się inaczej pisać o "Jewellery". W trakcie sesji nagraniowej muzycy wykorzystywali głównie instrumenty, które zrobili sami z tego co było pod ręką, grali również na puszkach, butelkach i miniaturowych gitarach. Z kolei w piosence "Turn Me Well" jedną z głównym rół odegrał odkurzacz. Wszystko jest bardzo przebojowe. Tego trzeba posłuchać. To muzyka pop XXI wieku.

12. Girls – "Album"

Girls - Album

"Album" to naprawdę ładna, słodka, naturalna płyta. Nie rozumiem jak można nie lubić tego krążka; nie wiem jak można twierdzić, że zespół Girls to nieoszlifowany talent? Kapela dowodzona przez Christophera Owensa to już teraz czołowy przedstawiciel alternatywnego rocka. Ze sceptykami zgadzam się tylko w jednym przypadku – gdy twierdzą, że debiutancki album pochodzącej ze stanu Kalifornia jest dobrym prognostykiem na przyszłość.

11. Dinosaur Jr. - "Farm"

Dinosaur Jr - Farm

Dinosaur Jr. to legenda muzyki alternatywnej lat 80. i początku lat 90. o statusie porównywalnym z kultowymi kapelami: Jesus and Mary Chain i My Bloody Valentine. Jednak tamte formacje zamilkły dawno temu i są małe szanse na to by powróciły do gry. Amerykanie z Dinosaur Jr. też co prawda przez długi okres czasu nie nagrywali nowych rzeczy, jednak powrócili na rynek muzyczny w 2007 roku świetnie przyjętą płytą "Beyond" (10 lat po poprzednim krążku "Hand It Over"). Najnowszy album "Farm" otrzymał jeszcze lepsze noty od krytyków od "Beyond" i okazał się jedną z najlepszych płyt 2009 roku. Przy okazji jest to również jeden z najbardziej agresywnych, najmocniejszych i najbardziej energetycznych krążków minionych 12 miesięcy. Muzykom z Dinosaur Jr. można tylko pozazdrościć werwy i świetnych pomysłów po tylu latach grania.

Girls - Album

augustc

girls__album

Girls - Album (2009) True Panther Sounds

Debiutancka płyta kalifornijskiego zespołu Girls wywołała niezłe poruszenie w świecie muzyki popularnej. Zachodni krytycy określają dzieło muzyków dowodzonych przez Christophera Owensa za objawienie alternatywnego rocka. Co ciekawe zdania zachodnich dziennikarzy nie podzielają krytycy z Polski, którzy uznają "Album" za krążek przyzwoity, a momentami nudny do granic możliwości. Polscy dziennikarze muzyczni twierdzą wręcz, że ta płyta na pewno nie powinna znaleźć się na wysokich miejscach w rankingach muzycznych podsumowujących 2009 rok.

Nie ma żadnych wątpliwości, że niebagatelny wpływ na popularność albumu ma życiorys autora tekstów i wokalisty grupy Girls Christophera Owensa, który jako dziecko tułał się po świecie wraz z rodzicami należącymi do religijnej sekty Children of God. Zespół Girls nie zawdzięcza jednak swojego sukcesu tylko i wyłącznie dzięki nieszczęśliwemu dzieciństwu lidera zespołu. W muzyce kapeli słychać wpływ najwybitniejszych przedstawicieli muzyki rozrywkowej ostatniego stulecia. Znakomita rytmiczna ballada "Laura" spokojnie mogłaby się znaleźć na jednej z płyt nieocenionego Elvisa Costello, "Big Bad Mean Mother Fucker" to wariacja na temat dokonań The Beach Boys, natomiast hałaśliwe, gitarowe "Morning Light" kojarzy się z dokonaniami Sonic Youth oraz My Bloody Valentine. Nad całością unosi się duch nieodżałowanego Buddy’ego Holly, który zginął, nomen omen, 50 lat temu w katastrofie lotniczej. Czyżbyśmy doczekali się godnego następcy ikony amerykańskiego rock ‘n’ rolla?

"Album" to na pewno jeden z najciekawszych krążków ostatnich miesięcy, śmiało mogący konkurować z "It’s Blitz!" nowojorskiej grupy Yeah Yeah Yeahs o zaszczytne miano alternatywnej płyty roku. Według wielu dziennikarzy najlepszym fragmentem albumu jest epickie, wyrafinowane, trwające blisko 7 minut nagranie "Hellhole Retrace". Wyróżnikiem utworu jest świetny, prosty, lekko zblazowany tekst, znakomicie zaśpiewany przez Owensa. Jednak od "Hellhole Retrace" bardziej reprezentacyjnymi i w sumie lepszymi kawałkami z debiutanckiej płyty Girls są przebojowe numery: "Laura", "God Damned", "Morning Light" czy "Lust For Life". Wymienione wyżej utwory to proste, ładne piosenki do których z przyjemnością słuchacze będą wracać.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci