Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : Muse

Muse - Drones

augustc

Muse__Drones

Muse - Drones (2015) Warner Bros.

Jeden z najpopularniejszych zespołów hard-rockowych Muse nagrał płytę, która wywindowała kapelę na sam szczyt piramidy żywieniowej, na sam szczyt panteonu gwiazd. Siódmy studyjny album angielskiej formacji  "Drones" zdobył szczyt list przebojów w Wielkiej Brytanii oraz przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Sztuka opanowania rynku w USA udała się Bellany'emu i kolegom już dawno, jednak dopiero dzięki tej płycie Muse dostał się na 1. miejsce "Billboardu". "Drones" zawiera teoretycznie wszystko, czego potrzeba fanom ostrego, gitarowego grania. Przede wszystkim mnóstwo tu mocnego, agresywnego łojenia oraz rockowej energii. Miłośnicy ambitnych kompozycji spod znaku Pink Floyd i Radiohead również dostają coś w prezencie, tj. krótki przerywnik "[Drill Sergeant]" zainspirowany albumem "The Wall" oraz złożony, wielowątkowy numer "The Globalist" nawiązujący do twórczości Radiohead. Jednak jako całość krążek nie przekonuje. Niewiele jest na nim zapadających w pamięć melodii. Przebojowych numerów jest na "Drones" jak na lekarstwo. Jedynie otwierające album kawałki "Dead Inside" i "Psycho" zostają na dłużej w głowach. Jednocześnie nie sposób uchylić czoła przed doskonałą produkcją Roberta Mutta Lange'a, który ma na koncie takie hard rockowe hity jak: "Back in Black" AC/DC oraz "Hysteria" Def Leppard oraz fascynującą okładką amerykańskiego ilustratora Matta Mahurina, która daje dużo do myślenia. Panowie z grupy Muse bardzo chcieli być wybitnymi artystami, stąd też na końcu płyty obecność kawałka autorstwa Giovanniego Pierluigi da Palestrina, jednak popełnili dzieło wyjątkowo rzemieślnicze, jakich na rynku jest dużo.

Muse - The Resistance

augustc

muse__resistance

Muse jest na chwilę obecną najpopularniejszym zespołem na świecie. Najnowszy krążek  brytyjskiej kapeli "The Resistance" sprzedaje się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Album doszedł na szczyt wielu list przebojów, między innymi: brytyjskiej, australijskiej i kanadyjskiej. W Stanach Zjednoczonych płyta sprzedaje się gorzej tylko od najnowszych produkcji Jay-a Z oraz Whitney Houston. To wielki sukces reprezentującej alternatywę kapeli.

"The Resistance" to album bardzo ciekawy, bez wątpienia dobry, choć na pewno nie wybitny. Rozpoczyna go syntetyczno-rockowy numer "Uprising", kojarzący się z najbardziej gitarowymi dokonaniami Depeche Mode. Jeszcze dobitniej inspirację twórczością grupy Martina Gore’a słychać w kawałku "Undisclosed Desires" (notabene najlepszym na płycie), gdzie członkowie Muse postawili wyłącznie na brzmienie syntezatorów. Utwór tytułowy to rzecz z zupełnie innej beczki. Matthew Bellamy i koledzy nagrywając ten kawałek byli najprawdopodobniej pod wielkim wpływem System of a Down. Inspirację kalifornijską kapelą słychać ponadto w piosenkach: "MK Ultra" oraz "Unnatural Selection". W tym drugim utworze słychać również fascynację brzmieniem formacji Queens of the Stone Age.

Pisząc o płycie "The Resistance" nie można nie wspomnieć o grupie Queen. "Bohemian Rhapsody" - jedna z najsłynniejszych piosenek legendarnej formacji była bezpośrednią inspiracją do napisania jednej z najbardziej rozbudowanych kompozycji z nowego krążka Muse, monumentalnego kawałka "United States of Eurasia/Collateral Damage". Co prawda ten utwór w żaden sposób nie może się równać z wielkim przebojem brytyjskiej supergrupy, jednak warto zwrócić na niego uwagę, ponieważ inspiracją do jego napisania była książka znanego amerykańskiego politologa polskiego pochodzenia Zbigniewa Brzezińskiego "Wielka szachownica: główne cele polityki amerykańskiej" (tytuł oryginalny: "Grand cheesboard : American primacy and its geostrategic imperatives") oraz Nocturne in E flat major, Op. 9, No. 2 autorstwa Fryderyka Chopina. Co prawda echa muzyki Chopina pobrzmiewają tylko w końcowym fragmencie "United States of Eurasia/Collateral Damage", jednak twórczość polskiego kompozytora wywarła istotny wpływ na kształt końcówki nowej płyty Anglików. "The Resistance" kończy trzyczęściowa, blisko 13-minutowa suita "Exogenesis: Symphony", która jest udaną próbą zmierzenia się zespołu Matthew Bellamy’ego ze zjawiskiem symfonicznego rocka.

Podsumowując "The Resistance" to płyta, która powinna spodobać się wszystkim. Przedstawicielom młodego pokolenia powinna przypaść do gustu, ponieważ "The Resistance" jest krążkiem bardzo nowoczesnym, świetnie wyprodukowanym. Muzycy nagrywając go dużo czerpali z tego co w muzyce popularnej jest obecnie na topie - Brytyjczycy nagrali rzeczy przypominające dokonania System of a Down i Queens of the Stone Age, ale również zrobili coś, co brzmi jak współczesna piosenka R&B – chodzi o pierwszą część utworu "I Belong to You (+Mon cœur s'ouvre à ta voix)"). Album powinien również znaleźć zwolenników wśród osób wychowanych na muzyce z lat 70. Na płycie znajduje się duża liczba odwołań do wczesnych dokonań grupy Freddiego Mercury, a także do muzyki Pink Floyd.

Co prawda wiele fragmentów z krążka "The Resistance" szybko wpada w ucho i pozostaje w głowach słuchaczy, jednak nie ma na tej płycie ani jednego przeboju z prawdziwego zdarzenia. Czy to porażka pochodzącej z Teignmouth formacji? Wydaje mi się, że na ten moment nie. Nowa płyta Muse zawiera sporo dobrego materiału, który kapela może bez zażenowania zaprezentować na koncertach. Nie należy zapominać, że grupa jest zgodnie uznana przez dziennikarzy magazynów "Q" i "NME" za najlepszy koncertowy zespół świata ostatnich kilku lat. Jednak w przyszłości będzie to bardzo niekorzystne dla tej płyty, która z powodu braku rozpoznawalnego hitu zostanie szybko zapomniana.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci