Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : Serge-Gainsbourg

Chopin w popkulturze

augustc

Fryderyk Chopin 1810 - 1849

Decyzją Sejmu i Senatu rok 2010 został ogłoszony Rokiem Fryderyka Chopina w związku z 200. rocznicą urodzin polskiego kompozytora.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski stwierdził, że Rok Fryderyka Chopina jest najważniejszym wydarzeniem artystycznym nowego wieku w związku z tym, że podczas obchodów Roku Chopinowskiego zaplanowano ponad 2 tysiące imprez na świecie. Jedna z nich "Chopin inspire Gainsbourg" miała miejsce 29 marca 2010 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie. Artyści, w tym Nosfell, Gaba Kulka, Claire Denamur i Andrzej Smolik zaprezentowali utwory Fryderyka Chopina oraz Serge'a Gainsbourga inspirowane twórczością polskiego kompozytora, w tym nieśmiertelne "Je t’aime… moi non plus" oraz "Jane B" pochodzące z płyty "Jane Birkin/Serge Gainsbourg" z 1969 roku. Koncert miał na celu zaprezentowanie muzycznego wpływu jaki wywarł pochodzący z Żelazowej Woli wirtuoz pianina na współczesną piosenkę francuską. Trudno o trafniejszy wybór – Serge Gainsbourg w swojej hierarchii estetycznej najwyżej cenił Fryderyka Chopina, inspirował się jego nagraniami przy tworzeniu własnych kompozycji, w dodatku był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli piosenki francuskiej w historii. Serge Gainsbourg oraz muzycy którzy wystąpili w Teatrze Wielkim w Warszawie nie są jedynymi przedstawicielami muzyki popularnej ceniącymi bogaty dorobek polskiego artysty. Na zbliżającym się wielkimi krokami OFF Festivalu wybitni przedstawiciele muzycznej awangardy dadzą koncerty pod hasłem "Inspired by Chopin". W projekcie wezmą udział: elektroniczny duet Matmos znany przede wszystkim ze współpracy z islandzką wokalistką Björk w trakcie nagrywania albumów "Vespertine" i "Medulla", jeden z najwybitnejszych turntablistów na świecie Philip Jeck, kompozytor muzyki ambient William Basiński, autor jednego z najważniejszych awangardowych albumów obecnej dekady "The Disintegration Loops" z 2002 roku oraz uwielbiany przez krytyków austriacki gitarzysta i kompozytor Christian Fennesz, artysta mający na koncie takie płyty jak: "Endless Summer" z 2001 roku czy "Venice" z 2004 roku.

Perry Como

Twórczość Fryderyka Chopina wywarła wpływ nie tylko dla twórców awangardowych, lecz była inspiracją również dla twórców z kręgu muzyki pop. Największy przebój amerykańskiego wokalisty włoskiego pochodzenia Perry'ego Como "Till the End of Time" z 1945 roku jest oparty na utworze Chopina "Polonaise in A flat major, Op. 53". Perry Como nagrał ten kawałek po sukcesie filmu "A Song to Remember" ("Pamiętna pieśń"), opowiadającym o życiu polskiego kompozytora. Film w reżyserii Charlesa Vidora otrzymał sześć nominacji do Oscara i tak się spodobał Amerykanom, że rzucili się na muzykę Polaka jak stado wygłodniałych wilków. Najpierw wielkim hitem stał się utwór "Chopin’s Polonaise" w wykonaniu popularnego nowojorskiego pianisty Carmena Cavallaro, później rekordy popularności biła piosenka Perry'ego Como (utwór aż przez dziewięć tygodni znajdował się na szczycie amerykańskich list przebojów: Disk Jockey i Juke Box). Ale "Till the End of Time" to nie byle jaka pieśń. Kawałek rozpoczyna się od introdukcji Dave'a Bowmana, który starał się wiernie oddać styl gry Fryderyka Chopina, później do gry wchodzi orkiestra złożona ze skrzypków oraz saksofonistów dowodzonych przez Russa Case'a oraz oczywiście Perry Como, którego czuły i ciepły głos oraz dramatyczna intonacja do dnia dzisiejszego zachwycają miliony słuchaczy.

Nieco później, bo w latach 70. gigant amerykańskiej sceny muzycznej Barry Manilow nagrał znakomity kawałek "Could It Be Magic" oparty na chopinowskim "Prelude in C Minor, Opus 28, Number 20". Utwór zyskał dużą popularność i był nagrywany nieskończoną ilość razy przez kolejnych artystów. Najsłynniejsze wykonanie tej piosenki ma na koncie najpopularniejszy brytyjski boysband w historii Take That, który został za "Could It Be Magic" uhonorowany nagrodą Brit w kategorii brytyjski singiel 1993 roku.

Polaków zdecydowanie najbardziej zachwyci to, że do fanów talentu Fryderyka Chopina zalicza się jedna z największych gwiazd muzyki R&B na świecie Alicia Keys. Najlepiej sprzedający się krążek 2008 roku w USA "As I Am" autorstwa Keys rozpoczyna się od intra zawierającego wstawki z kompozycji "Nocturne No. 20, Op. Posth. in C-sharp minor".

okładka

W Polsce też są nagrywane utwory inspirowane twórczością Chopina, aczkolwiek ich twórcy nie mają na tyle odwagi albo fantazji, aby zrobić coś więcej niż przerobić muzykę artysty na współczesną modłę. Najsłynniejszym przedsięwzięciem tego typu jest z pewnością projekt dyrektora Stołecznej Estrady Andrzeja Matusiaka i gitarzysty Radka Chwieralskiego "Rock Loves Chopin" z 2008 roku.W nagrywaniu albumu wzięli udział między innymi giganci polskiej sceny muzycznej Jan Borysewicz oraz Grzegorz Markowski.

Innym tego rodzaju przedsięwzięciem jest album "Chopin na 5 kontynentach" Marii Pomianowskiej. Jest to dzieło o tyle ciekawe, że zawiera aranżacje utworów Fryderyka Chopina na instrumenty etniczne z całego świata. Autorka dzieła, żeby pokazać słuchaczom jak bardzo muzyka polskiego kompozytora jest elastyczna i dlaczego jest zrozumiała na całym świecie wykorzystała w studiu nagraniowym cały szereg instrumentów muzycznych, począwszy od irańskich bębnów, dud, didgeridoo, gitary flamenco, a skończywszy na staropolskich instrumentach smyczkowych: suce biłgorajskiej i fideli płockiej. Ta efektowna płyta z pewnością przybliży twórczość Chopina wielbicielom muzyki etnicznej, choć niekoniecznie zachęci ich do słuchania dzieł pianisty czy wizyty w filharmonii.

Muzyka Fryderyka Chopina często rozbrzmiewa w filmach. Pojawia się oczywiście w obrazach poświęconym genialnemu artyście.

Do najsłynniejszych biograficznych dzieł poświęconym Chopinowi należą: dramat Andrzeja Żuławskiego "La Note bleue" ("Błękitna nuta"), przedstawiający 36 godzin z życia kompozytora z Januszem Olejniczakiem i Sophie Marceau w rolach głównych oraz komedia romantyczna "Impromptu" w reżyserii Jamesa Lapine'a z brytyjskim gwiazdorem Hugh Grantem w roli Chopina (obydwa filmy zostały nakręcone w 1991 roku). Trudno zliczyć filmy, w których muzyka Fryderyka Chopina została wykorzystana. Utwory kompozytora pojawiają się między innymi w takich filmach jak: "Zezowate szczęście" Andrzeja Munka, "Barwy ochronne" Krzysztofa Zanussiego, "Aktorzy prowincjonalni" Agnieszki Holland, "Amator" Krzysztofa Kieślowskiego, "Dzień świra" Marka Koterskiego, "Krajobraz po bitwie" Andrzeja Wajdy, "Truman Show" Petera Weira czy "The Spy Who Loved Me" ("Szpieg, który mnie kochał") Lewisa Gilberta (film z serii o przygodach Jamesa Bonda).

Zdecydowanie największy hołd muzyce pianisty oddał reżyser pochodzenia żydowskiego Bob Rafelson w doskonałym obyczajowym filmie "Five Easy Pieces" ("Pięć łatwych utworów") z 1970 roku z Jackiem Nicholsonem w roli głównej. W opowiadającym o marności życia i przedstawiającym prowincjonalną Amerykę obrazie kluczową rolę pełni tytułowe "pięć łatwych kawałków": Mozarta, Bacha oraz Chopina. Rafelson wykorzystał w filmie dwa niezwykle znane utwory polskiego kompozytora: "Fantaisie in F-minor, Op. 49" oraz "Prelude Opus 28, No. 4 in E Minor", czym przyczynił się do popularyzacji twórczości Chopina bardziej niż jakikolwiek film w całości poświęcony kompozytorowi.

Gazebo -

Muzyka Fryderyka Chopina jest ponadczasowa i pewnie niejednokrotnie będzie natchnieniem dla światowej klasy twórców muzycznych i filmowych. Warto, żeby Polacy to wiedzieli i kojarzyli choć trochę twórczość pianisty, bo na dzień dzisiejszy według większości Polaków najbardziej znanym utworem artysty jest "I like Chopin" w wykonaniu włoskiego piosenkarza Gazebo. Melodia tego megahitu jest co prawda wyborna, jednak jej autorem nie jest niestety Fryderyk Chopin, a włoski kompozytor muzyki filmowej i elektronicznej Pierluigi Giombini.

Serge Gainsbourg - Histoire de Melody Nelson

augustc

Sergea_Gainsbourg__Histoire_de_Melody_Nelson

W tym roku artyści sypią nowymi pomysłami jak z rękawa. W tym morzu mniej i bardziej udanych wydawnictw warto zwrócić uwagę na reedycję jednej z najważniejszych płyt lat 70. "Histoire de Melody Nelson" Serge'a Gainsbourg'a. Album ukazał się w 1971 roku. Był ważnym wydarzeniem na rynku muzycznym, jednak nie osiągnął większego sukcesu komercyjnego. Nie ma się jednak czemu dziwić. 1971 rok obrodził niesamowicie jeżeli chodzi o wielkie krążki studyjne. Na rynku ukazały się między innymi tak ważne płyty jak: "Hunky Dory" Davida Bowiego, "Tapestry" Carole King, "Sticky Fingers" The Rolling Stones czy "IV" Led Zeppelin. Album zbuntowanego Francuza przeszedł w cieniu wydawnictw bardziej znanych wykonawców. W tym roku jest podobnie. Reedycja "Histoire de Melody Nelson" przeszła na świecie bez większego echa, mimo świetnych recenzji od Pitchfork Media i Tiny Mix Tapes. Szkoda, tym bardziej, że jak na razie żaden artysta nie nagrał hitu na miarę "Stairway to Heaven" Led Zeppelin, "What's Going On" Marvina Gaye'a, "Imagine" Johna Lennona, "Get It On" T. Rex czy "Riders On the Storm" The Doors.

Serge Gainsbourg jeszcze przed nagraniem dzieła, uchodzącego za życiowe dokonanie artysty był uznanym i popularnym twórcą. Piosenka jego autorstwa "Poupée de cire, poupée de son" (ang. "Doll of wax, doll of bran") w wykonaniu piosenkarki France Gall wygrała festiwal Eurowizji w 1965 roku. Jednak Gainsbourg tak naprawdę zasłynął niezwykle zmysłowym, aczkolwiek kontrowersyjnym utworem "Je t'aime... moi non plus" nagranym do spółki ze swoją ówczesną żoną Jane Birkin. Piosenka ze względu na zawarte w niej podteksty seksualne, między innymi westchnienia Birkin symulujące odgłosy kobiecego orgazmu i teksty w stylu "Wchodzę i wychodzę, między twoje uda" oraz "Jesteś falą, a ja nagą wyspą" została potępiona i zakazana przez Watykan. Ze względu na nieobyczajność nie nadawano jej między innymi w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech i Szwecji.

Album "Histoire de Melody Nelson" jest różnie nazywany przez słuchaczy. Niektórzy określają go jako symfoniczny poemat epoki pop, inni mówią o nim jako o perwersyjnym arcydziele - w końcu dzieło opowiada o romansie mężczyzny w średnim wieku z panną w wieku gimnazjalnym. Jednak wszyscy są pod wrażeniem muzyki zawartej na płycie: szalenie zmysłowej, uwodzicielskiej i odprężającej. Ten krótki, bo niespełna 28-minutowy krążek zachwyca od samego początku, czyli od momentu gdy do gry wkracza głęboka linia basu. Bas intryguje, oczarowuje słuchacza, ale nie ma się czemu dziwić - w końcu na "Histoire de Melody Nelson" na gitarze basowej zagrał mistrz tego instrumentu Herbie Flowers, którego grę w "Walk on the Wild Side" Lou Reeda podziwiali wszyscy pod każdą szerokością geograficzną. Nieprzypadkowo Flowers zagrał na basie na "Histoire de Melody Nelson". Z typowego rockowego instrumentarium największą rolę na albumie pełni kontrabas. Mniejszą, aczkolwiek też ważna rolę pełnią na płycie gitara oraz pianino – najpopularniejsze instrumenty tamtej epoki, dominujące na różnego rodzaju koncept-albumach z lat 70. Jednak ten krążek nie byłby tym czym jest bez wszechobecnych na płycie smyków, zaaranżowanych przez kompozytora Jean-Claude Vannier'a. Jeżeli chodzi o Serge Gainsbourg'a to jego rola przy nagrywaniu "Histoire de Melody Nelson" (tak jak żony muzyka Jane Birkin, również uczestniczącej w sesji nagraniowej) ograniczała się do mówionym partii wokalnych. Zazwyczaj tego typu wokal nie jest zbyt atrakcyjny dla słuchacza, jednak Gainsbourg był mistrzem poezji mówionej, a w połączeniu z symfoniczną muzyką skomponowaną przez Vanniera słowa artysty robią piorunujące wrażenie.

Mimo upływu lat krążek wciąż robi ogromne wrażenie. Muzyka na nim zawarta jest nie tylko bardzo atrakcyjna kompozycyjnie i tekstowo, ale jest również świeża pod względem brzmieniowym. Wszystko dlatego, ponieważ legendarne dzieło zainspirowało szereg artystów, między innymi francuski duet Air, bristolski Portishead i kompozytora muzyki filmowej Davida Holmesa, jawnie czerpiących z "Histoire de Melody Nelson" jak z Biblii. To nie jedyni muzycy będący pod wrażeniem słynnego krążka. W ciągu ostatnich lat Jean-Claude Vannier publicznie prezentował dzieło między innymi wraz z Jarvis'em Cocker'em z Pulp, Brian'em Molko z Placebo, Gruff'em Rhys'em z Super Furry Animals oraz Mickiem Harvey'em z The Bad Seeds. Po nagraniu "Histoire de Melody Nelson" Serge Gainsbourg stał się największą gwiazdą francuskiej piosenki, mimo tego, że tematyka jego kolejnych utworów była jeszcze kontrowersyjna niż na przełomie lat 60. i 70. – dzieła muzyka dotyczyły ekskrementów i pedofilii, ale to już zupełnie inna historia.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci