Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : Grizzly-Bear

Podsumowanie 2009: piosenki roku - miejsca 10-06

augustc

10. Joker - "Digidesign"

Joker - Digidesign

Dzięki kreacji fantastycznego Heatha Ledgera postać Jokera na trwałe zakorzeniła się we współczesnej popkulturze, a antagonista Batmana zyskał nawet większą populaność niż główny bohater serii filmów o przygodach czowieka-nietoperza. Trudno jednak wywnioskować na ile postać grana przez Ledgera wywarła wpływ na wybór pseudonimu muzyka ukrywającego się pod ksywką Joker. Dubstepowy, garażowy, mroczny kawałek sugeruje, że jego autor inspiruje się ciemną stroną mocy, aczkolwiek nostalgiczne, zwariowane brzmienie w żaden sposób nie przypomina słuchaczom o bohaterach słynnej serii komiksowej. Tak czy inaczej Joker to wschodząca gwiazda brytyjskiej sceny elektronicznej, artysta lubiący eksperymentować o dużej wyobraźni muzycznej – jeżeli ktoś chciałby posłuchać więcej kawałków Anglika to ma okazję posłuchać innych produkcji Jokera na oficjalnej stronie internetowej muzyka.

09. Alicia Keys featuring Drake - "Un-Thinkable (I'm Ready)"

Alicia Keys - Un-Thinkable

Alicia Keys nie ma sobie równych jeżeli chodzi o muzykę R&B. Dla przykładu najnowsze dzieło Erykah Badu "New Amerykah Part Two (Return Of The Ankh)" nawet w połowie nie jest tak przebojowe jak krążek "The Element of Freedom". Kwestią gustu pozostanie postrzeganie wokalu obu pań. Jednak nawet laik zauważy, że piosenki Alicii Keys są bardziej uniwersalne, bardziej eklektyczne od dokonań innych diw. Jest to z pewnością zasługą tego, że piosenkarka nagrywając najnowsze dzieło starała się nie ograniczać wyłącznie do jednej stylistyki – do źródeł inspiracji w trakcie pracy nad krążkiem artystka zaliczyła między innymi takich wykonawców jak: Fleetwood Mac, Genesis czy The Police. Warto też dodać, że muzycy korzystali w studiu z wielu starych insrumentów klawiszowych, rzadko wykorzystywanych w tego typu muzyce. Dzięki temu "The Element of Freedom" ma tak charakterystyczne brzmienie, tak dobrze pasujące do głosu Keys. "Un-Thinkable (I'm Ready)" to jeden z najciekawszych fragmentów najnowszego dzieła wokalistki – kawałek niezwykle emocjonalny i delikatny. W nagrywaniu tej kruchej kompozycji piosenkarkę wspomagał raper Drake, uznawany przez dziennnikarzy za jedną z największych nadziei "czarnej muzyki" (debiutancki krążek rapera "Thank Me Later" ma mieć premierę pod koniec maja 2010 roku). Drake stwierdził, że współpraca z Alicią Keys była dla niego najbardziej ekscytującym doświadczeniem w jego karierze. Dla mnie jedna z najbardziej udanych kooperacji minionego roku.

08. Jay-Z & Alicia Keys – "Empire State of Mind"

Jay-Z - Empire State of Mind

Jay-Z przez wielu fanów hip-hopu jest uznawany za króla tego gatunku muzycznego. Trudno żeby było inaczej – wszystkie płyty artysty począwszy od wydanego w 1998 roku longplaya "Vol. 2... Hard Knock Life" doszły do 1. miejsca listy Billboardu; łączna sprzedaż wszystkich krążków rapera przekroczyła na świecie 40 milionów egzemplarzy. Te liczby robią wrażenie. Wielkie wrażenie na wszystkich słuchaczach robią niektóre piosenki muzyka, chociaż wielbiciele "czarnych brzmień" twierdzą, że najnowsza propozycja artysty "The Blueprint 3" nie zawiera tak wielu doskonałych utworów. Aczkolwiek "The Blueprint 3" jest najbardziej komercyjnym dokonaniem Jay'a-Z; słuchać to już przy pierwszym przesłuchaniu longplaya. "What We Talkin' About" nagrane do spółki z Luke'm Steele'm z Empire of the Sun wchodzi do uszu jak masło, "Young Forever" oparte na starym hicie Alphaville to niemalże kopia "Forever Young", z kolei "Run This Town" nagrany wraz z Rihanną i Kanye Westem to najbardziej przebojowy kawałek hip-hopowy ubiegłego roku, mogący służyć za wzór perfekcyjnie napisanego przeboju – utwór nieprzypadkowo storpedował notowania list przebojów na świecie, stając się pierwszym numerem 1. Jay'a-Z w Wielkiej Brytanii (muzyk ma jeszcze 3 inne hity na 1. miejscu w Uk, aczkolwiek jako drugoplanowy artysta). Oparty na mocnym bicie kawałek "Empire State of Mind" to najbardziej efektowny i najlepszy utwór z płyty "The Blueprint 3", odznaczający się silnym połyskiem szlachetności. Cała wytworność zawiera się w jednym z najbardziej olśniewających refrenów ostatnich miesięcy zaśpiewanym przez piękną Alicię Keys.

07. Grizzly Bear – "Two Weeks"

Grizzly Bear - Two Weeks

"Two Weeks" to kluczowy fragment ostatniego albumu grupy Grizzly Bear i zdecydowanie najpopularniejszy utwór zespołu – duży wpływ na powodzenie kompozycji miało wykorzystanie fragmentu utworu w reklamie samochodów marki Peugeot. Piosenka jest świetnie skonstruowana – motywy klawiszowe idealnie współgrają z pięknymi harmoniami woklanymi autorstwa członków zespołu oraz Victorii Legrand - wokalistki dream popowej grupy Beach House (notabene warto zauważyć, że najnowsza propozycja duetu Beach House "Teen Dream" ze stycznia 2010 roku spotkała się z niesamowicie przychylną reakcją recenzentów, którzy ogłosili propozycję zespołu jako wybitną). "Two Weeks" mimo popularności to nie jest typowy przebój, jednak pogodna i rozmarzona piosenka jest łatwiej przyswajalna dla przeciętnego słuchacza od gitarowego, zgrzytliwego "While You Wait for the Others", będącego jak by na to nie patrzeć również utworem wybitnym.

06. Neko Case - "This Tornado Loves You"

okładka płyty Middle Cyclone

Dokonania Neko Case zawsze bardziej do mnie przemawiały od tego co prezentował macierzysty zespół artystki The New Pornographers. Co ciekawe The New Pornographers jest grupą grającą alternatywnego rocka, natomiat muzyka Neko Case ociera się o estetykę country, do której nie jest mi tak blisko. To świadczy o uniwersalności nagrań kanadyjskiej piosenkarki, która śmiało można ogłosić następczynią ikon muzyki country: Loretty Lynn i Emmylou Harris. Żwawy, bogaty utwór "This Tornado Loves You" to tylko próba możliwości rudowłosej piękności mieszkającej w Vancouver. "Middle Cyclone" nie jest tak znakomitym albumem jak poprzedni krążek Neko Case "Fox Confessor Brings the Flood", jednak jego bogactwo zaspokoi najbardziej wymagających odbiorców. Fani Quentina Tarantino też powinni mieć powody do zadowolenia – okładkę płyty zdobi znakomita fotografia nawiązująca do słynnego dzieła reżysera "Death Proof".

Podsumowanie 2009: płyty roku - miejsca 05-01

augustc

05. Dave Matthews Band - "Big Whiskey And The GrooGrux King"

Dave Matthews Band - Big Whiskey and the GrooGrux King

Fakt, że Dave Matthews Band jest w Polsce zespołem praktycznie nieznanym jest doprawdy zastanawiający. Kapela w Stanach Zjednoczonych sprzedała więcej płyt od takich gwiazd jak Janet Jackson, Green Day czy Nirvana. "Big Whiskey and the GrooGrux King" to krążek po brzegi wypełniony znakomitymi kompozycjami, głęboko zakorzenionymi w amerykańskiej tradycji. Poraża bogactwo aranżacji. Formacja dowodzona przez Dave'a Matthewsa jest jedną z nielicznych grup wykorzystujących w swojej muzyce takie instrumenty jak: saksofon, skrzypce czy mandolina. Mimo to muzyka zespołu nie jest przeznaczona wyłącznie dla koneserów doceniających aranżacyjny przepych, kompozytorski kunszt i ambitne, mądre teksty utworów. Dowodem na to jest powodzenie "Big Whiskey and the GrooGrux King"; krążek w pierwszym tygodniu sprzedaży rozszedł się w ponad 424 tysiącach egzemplarzy, dochodząc dzięki temu do 1. miejsca amerykańskiej listy przebojów.

04. Alice in Chains - "Black Gives Way to Blue"

Alice in Chains - Black Gives Way to Blue

To, że ta płyta się ukazała zakrawa na cud, a fakt, że "Black Gives Way to Blue" jest tak dobrym albumem jest absolutnym szokiem. Zespół Alice in Chains zasłynął na początku lat 90. wielkim dziełem "Dirt". Później się jeszcze ukazała płyta zatytułowana po prostu "Alice in Chains" i kapela niedługo później tak naprawdę zakończyła działalność. Wydawało się, że gwoździem do trumny Alice in Chains była śmierć charakterystycznego wokalisty zespołu Layne'a Staleya w 2002 roku. Jednak w 2006 roku świat obiegła sensacyjna wiadomość, że Jerry Cantrell i koledzy z zespołu zawitali ponownie do studia nagraniowego, po to by rozpocząć pracę nad nowym materiałem. Materiał pieczołowicie przygotowywany pod czujnym okiem nagrodzonego nagrodą Grammy, znanego głównie ze współpracy z Foo Fighters producenta Nicka Raskulinecza ukazał się we wrześniu 2009 roku i od razu wywołał poruszenie w rockowym światku. William DuVall, który zastąpił zmarłego Staleya za mikrofonem śpiewa bardzo podobnie do poprzednika. Dzięki temu charakterystyczny styl grupy został zachowany. Wystarczy posłuchać pierwszego kawałka z płyty "All Secrets Known" by nie mieć wątpliwości, że mamy do czynienia z Alice in Chains. Miałem wielkie wątpliwości czy powrót Jerry'ego Cantrella i kolegów pod szyldem Alice in Chains jest dobrym pomysłem. W końcu do ostatnich dokonań Queen odniosłem się raczej negatywnie. Jednak dobrze się stało, że formacja powróciła na rynek. Dzięki temu słuchacze mogą się rozkoszować fantastycznymi nagraniami hard rockowymi, choć nie tak dobrymi by można było je porównać z takimi klasykami jak: "Rooster", "Down in a Hole" czy "Angry Chair".

03. Grizzly Bear – "Veckatimest"

Grizzly Bear - Veckatimest

Z upływem czasu coraz bardziej doceniam najnowszą propozycję Grizzly Bear. Na tej płycie jest prawie wszystko za co ludzie kochają muzykę: pasja, dramatyzm i przede wszystkim piękne melodie. Niesamowicie zawiły i rozmarzony to album, pełen zarówno fragmentów podniosłych jak i minimalistycznych, z niezwykle uduchowionym zakończeniem godnym mistrzów z Radiohead, tj. "Foreground".

02. Alicia Keys - "The Element of Freedom"

Alicia Keys - The Element of Freedom

Alicia Keys to jedna z największych gwiazd współczesnej muzyki rozrywkowej, niekwestionowana gwiazda sceny R&B. Artystka ma wszystko co powinna mieć gwiazda muzyki pop: talent, urodę oraz fenomalny głos. W końcu nagrała też album, który powinien przypaść do gustu każdemu, nie tylko wielbicielom "czarnych brzmień". Refleksyjny, stylowy, romantyczny krążek jest po brzegi wypełniony przebojami. Rytmiczny, wesoły, nagrany do spółki z Beyonce kawałek "Put It in a Love Song", nawiązująca do estetyki synth-popowej piosenka "Try Sleeping with a Broken Heart" oraz fortepianowa ballada "Empire State of Mind (Part II) Broken Down" to najefektowniejsze fragmenty tego niezwykle równego krążka.

01. Yeah Yeah Yeahs - "It's Blitz!"

Yeah Yeah Yeahs - It's Blitz!

Fantastyczne, pełnowymiarowe dzieło nowojorskiego zespołu Yeah Yeah Yeahs jest najlepszym albumem 2009 roku. Mimo tego, że brzmienie płyty zbliżone jest do popowej estetyki to "It's Blitz!" jest albumem stricte alternatywnym, skierowanym raczej do bardziej osłuchanych słuchaczy, szczególnie tych, którzy z nostalgią wspominają lata 80. Cała gama nawiązań do klasycznych nagrań Blondie, Souxsie and the Banshees czy Kate Bush wywołują uśmiech na twarzach ludzi zakochanych w muzyce z tamtej epoki. "It's Blitz!" to jeden z najbardziej przebojowych, alternatywnych krążków jaki ujrzał światło dzienne w ciągu ostatnich kilku lat. Tym bardziej warto zapoznać się z najnowszym dziełem Karen O i kolegów.

Grizzly Bear - Veckatimest

augustc

Grizzly_Bear__Veckatimest

Grizzly Bear - Veckatimest

 01. Southern Point – 5:02
   02. Two Weeks – 4:03
   03. All We Ask – 5:21
   04. Fine for Now – 5:31
    05. Cheerleader – 4:54
    06. Dory – 4:26
    07. Ready, Able – 4:17
    08. About Face – 3:21
   09. Hold Still – 2:24
    10. While You Wait for the Others – 4:29
   11. I Live with You – 4:57
    12. Foreground – 3:35

Zdecydowana większość recenzentów za najważniejsze muzyczne premiery pierwszej połowy 2009 roku uznaje trzy płyty, nagrane przez kapele nowojorskie: "Merriweather Post Pavilion" Animal Collective, "It's Blitz!" Yeah Yeah Yeahs oraz "Veckatimest" Grizzly Bear. Jednak nie należy zestawiać ze sobą tych albumów. Animal Collective zaprezentowali słuchaczom syntetyczną psychodelię. Yeah Yeah Yeahs przebojowe, w głównej mierze popowe dzieło (notabene warto obejrzeć nowy teledysk grupy do utworu "Heads Will Roll", który z racji tego co można w nim zobaczyć stał się mimowolnym hołdem dla zmarłego niedawno Michaela Jacksona). Zespół Grizzly Bear natomiast zademonstrował słuchaczom urokliwą mieszankę kameralnego popu, alternatywnego rocka oraz psychodelicznego folku.

Recenzenci nie kłamali. "Veckatimest" to bardzo dobry  album. Dlatego warto poświęcić mu większą ilość czasu niż większości pozostałych wydawnictw z tego roku. Płyta wciąga od samego początku. Otwierający krążek utwór "Southern Point" jest niezwykle intrygujący. Kawałek rozpoczyna się bardzo kameralnie, wręcz niewinnie, od delikatnych dźwięków gitary akustycznej i łagodnego wokalu Daniela Rossena. Jest to proste, ale jakże efektowne wprowadzenie do tego złożonego, majestatycznego utworu. Później pojawiają się harmonie wokalne, zmiany tempa, głośne bębny. Cała ta konstrukcja sprawia, że ma się wrażenie jakby obcowało się z piosenką zespołu Queen. To wrażenie potęguje się podczas odsłuchu drugiego utworu z płyty "Two Weeks", w którym dominującą rolę odgrywają wspaniale rozpisane harmonie wokalne oraz równomierny motyw klawiszowy (aczkolwiek w tym miejscu bardziej na miejscu byłoby porównanie Grizzly Bear do The Beach Boys). Jednak najlepiej porównać tę piosenkę do utworu zespołu The Crystals "He Hit Me (And It Felt Like A Kiss)" (nie tylko wielkie i popularne kapele mogą przecież posłużyć jako źródło inspiracji).

Jeżeli jestem już przy porównaniach to pochodzącej z Brooklynu formacji zdecydowanie najbliżej jest do ubiegłorocznej sensacji - wywodzącej się ze Seattle kapeli Fleet Foxes. Zresztą lider Fleet Foxes, Robin Pecknold w wielu wywiadach wychwalał nowy album Grizzly Bear pod niebiosa, nazywając go swoją ulubioną płytą nagraną w tej dekadzie. Jednak nie tylko jemu dokonania nowojorczyków przypadły do gustu. Gitarzysta Radiohead, Johnny Greenwood nazwał Grizzly Bear swoim ulubionym zespołem. Tak na marginesie, jestem ciekawy co na ich temat myśli David Bowie. Słuchając wokalisty Grizzly Bear momentami mimowolnie przychodzi mi na myśl ten artysta. W trakcie sesji nagraniowej "Veckatimest" najprawdopodobniej starał się naśladować manierę wokalną twórcy "The Man Who Sold the World". Nie jest to broń Boże zarzut, wszak Bowie jest jednym z najbardziej cenionych przeze mnie muzyków.

Na "Veckatimest" można znaleźć wiele wspaniałych, prostych utworów, między innymi "Fine for Now" czy "Ready, Able", jednak zdecydowanie najlepszym fragmentem nowej płyty nowojorczyków jest jej koniec. "While You Wait for the Others" jest najmocniejszym i najbardziej zapadającym w pamięć utworem z "Veckatimest". Chwytliwy numer opiera się na zadziornych dźwiękach gitary, kojarzących się z twórczością The White Stripes. "While You Wait for the Others" nie jest jednak kawałkiem tak dynamicznym jak większość kompozycji "Białych Pasów", no i nie należy zapominać o wspaniałych harmoniach wokalnych, których w dokonaniach The White Stripes nie uświadczymy. Zaraz po nim jest natchniony, psychodeliczny kawałek "I Live With You", nie wpadający tak w ucho jak poprzedni utwór, jednak bardzo  intrygujący. Grizzly Bear starali się zapewne stworzyć kompozycję na miarę wczesnych dokonań Pink Floyd. Wisienką na torcie "Veckatimest" jest zamykająca krążek prosta, fortepianowa ballada „Foreground”, stojąca w całkowitej opozycji do dwóch poprzednich kawałków.

Grizzly Bear zaprezentowali słuchaczom na "Veckatimest" bardzo prostą, flegmatyczną i pozornie nudną muzykę  (niektórzy dziennikarze złośliwie nazywają grupę Grizzly Bore). Jednak po bliższym zapoznaniu się z dziełem wrażenie nudy odchodzi w niepamięć, a cały album wydaje się być niezmiernie frapujący. Nowojorczycy nie wynaleźli prochu na "Veckatimest". To wszystko już było, tak jak w przypadku wielu innych wydawnictw płyta jest kolażem odwołań i nawiązań – od wspomnianych w poście The Beach Boys, Queen i The White Stripes po The Beta Band. Jednak co warto zauważyć Grizzly Bear nagrali rzecz na wysokim poziomie, co nie zdarza się aż tak często.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci