Menu

Popmusik

Strona o muzyce popularnej

Wpisy otagowane : RB

Blood Orange - Negro Swan

augustc

Blood_Orange__Negro_Swan

Blood Orange - Negro Swan (2018) Domino

1. Orlando - 3:03
2. Saint - 3:12
3. Take Your Time - 2:51
4. Hope (featuring Puff Daddy and Tei Shi) - 4:00
5. Jewelry - 4:32
6. Family (featuring Janet Mock) - 0:42
7. Charcoal Baby - 4:02
8. Vulture Baby - 1:14
9. Chewing Gum (featuring ASAP Rocky and Project Pat) - 4:24
10. Holy Will (featuring Ian Isiah) - 4:22
11. Dagenham Dream - 2:45
12. Nappy Wonder - 2:38
13. Runnin' (featuring Georgia Anne Muldrow) - 3:55
14. Out of Your League (featuring Steve Lacy) - 2:21
15. Minetta Creek - 1:58
16. Smoke - 3:33

Blood_Orange

Devonté Hynes znany bardziej jako Blood Orange jest uważany za jedną z największych nadziei brytyjskiej muzyki. Najnowszy studyjny album muzyka "Negro Swan" otrzymał znakomite recenzje w prasie i jest jednym z głównych kandydatów do zdobycia różnego rodzaju nagród za płytę roku. Dev Hynes, wbrew temu co się o nim teraz mówi, żółtodziobem w branży nie jest. Artysta rozpoczął karierę w 2004 roku w dance-punkowej grupie Test Icicles, w której grał na gitarze i na syntezatorach. Po rozpadzie kapeli Hynes występował jako Lightspeed Champion i prezentował muzykę rockową. Od 2011 roku muzyk  wykonuje mieszkankę r&b i muzyki elektronicznej i występuje jako Blood Orange. Piosenkarzowi idzie naprawdę nieźle. Poprzednie trzy krążki z "Freetown Sound" z 2016 roku na czele zostały świetnie przyjęte przez fanów oraz media. Jednak to najnowsze dzieło artysty "Negro Swan" rozniosło system.

Niespiesznie toczące się utwory z nowej płyty z początku średnio zapadają w pamięć.  Jeżeli ktoś wraca do kawałków z "Negro Swan" to nie ze względu na melodie, ale na wysublimowane brzmienie, piękne, atmosferyczne partie instrumentów elektronicznych ("Dagenham Dream", "Charcoal Baby", "Jewelry") oraz uzależniający głos artysty. Oczywiście atutów "Negro Swan" ma znacznie więcej. Przecież to pojawiające się gdzieniegdzie efektowne partie dęciaków, instrumentów perkusyjnych oraz gitar także przyczyniły się do sukcesu albumu.

Blood Orange kroczy tą samą ścieżką co The Weeknd w czasach, gdy ten nie był tak bardzo komercyjny. Fani wysublimowanego r&b, soulu oraz popu na pewno za to docenią  "Negro Swan", natomiast do reszty słuchaczy ta wspaniała muzyka może nie dotrzeć. Powodem jest tu brak jakiegokolwiek utworu z potencjałem radiowym. Najbardziej z tej płyty wbija się w mózg pierwszy utwór "Orlando"  nawiązujący do strzelaniny w nocnym klubie dla gejów w Orlando na Florydzie w 2016 roku oraz pobicia Deva Hynesa w autobusie gdy był młody (tak, Blood Orange to artysta poważny i opowiada o rzeczach trudnych). Jednak nawet ten numer nie ma w sobie przebojowości znanej z utworów The Weeknd czy Prince'a, do którego Hynes też jest porównywany.  Oznacza to, że tą muzykę poznają tylko wybrańcy, osoby kochające dobrą muzykę i szukające niebanalnych brzmień w sieci.

The Weeknd - Starboy

augustc

theweekndstarboy

The Weeknd - Starboy (2016) Republic Records, XO

  1. Starboy (feat. Daft Punk) – 3:50
  2. Party Monster – 4:09
  3. False Alarm – 3:40
  4. Reminder – 3:38
  5. Rockin' – 3:52
  6. Secrets – 4:25
  7. True Colors – 3:26
  8. Stargirl Interlude (feat. Lana Del Rey) – 1:51
  9. Sidewalks (feat. Kendrick Lamar) – 3:51
  10. Six Feet Under – 3:57
  11. Love to Lay – 3:43
  12. A Lonely Night – 3:40
  13. Attention – 3:17
  14. Ordinary Life – 3:41
  15. Nothing Without You – 3:18
  16. All I Know (feat. Future) – 5:21
  17. Die for You – 4:20
  18. I Feel It Coming (feat. Daft Punk) – 4:29

Trzeci studyjny album Kanadyjczyka "Starboy" był jedną z najbardziej wyczekiwanych premier 2016 roku i według wielu słuchaczy jedną z najbardziej rozczarowujących ubiegłorocznych płyt. Jednak z odniesieniu do najnowszej płytowej propozycji Abla Tesfaye'a ciężko mówić o niespełnionych oczekiwaniach, ponieważ ten artysta nie wydał w swojej karierze bezbłędnego albumu, wypełnionego od początku do końca materiałem najwyższej próby. Aczkolwiek wiele osób do dzisiaj z rozmarzeniem wspomina pierwszy, bardzo udany mixtape piosenkarza "House of Balloons" z 2011 roku i być może stąd wzięła się nadzieja, że muzyk wyda wielki album.

The Weeknd mimo wszystko może zaliczyć najnowszą płytę "Starboy" do najbardziej udanych przedsięwzięć w życiu. Trzeci krążek gwiazdora r&b w pierwszym tygodniu sprzedaży rozszedł się w nakładzie 348 tysięcy egzemplarzy w samych tylko Stanach Zjednoczonych, natomiast w wielu innych krajach sprzedawał się równie dobrze. Przede wszystkim jednak najnowszy album kanadyjskiego piosenkarza jest po części wypełniony bardzo dobrą muzyką, która jak wiadomo jest zawsze w cenie.

Najważniejszym utworem na płycie "Starboy" jest oczywiście wybrany do pilotowania całości, utrzymany w stylu elektropop utwór tytułowy. Tesfaye zwierza się w nim do swojej słabości do kokainy oraz do tego, że nie jest specjalnie zachwycony z tego w jaki sposób rozwinęła się jego kariera. The Weeknd bowiem w bardzo krótkim czasie z undergroundowego artysty, znanego głównie czytelnikom niszowych portali muzycznych stał się gwiazdą pierwszej wielkości, celebrytą, gwiezdnym chłopcem, którego można porównać do największych gwiazd Hollywood. Oczywiście w tym tekście może być coś na rzeczy, ale równie dobrze może to być element promocyjny najnowszego dzieła Kanadyjczyka. Wszak wiadomo, że kontrowersje świetnie się sprzedają, a Tesfaye gdyby chciał przestać być na świeczniku nie zapraszałby do nagrania tego kawałka niezwykle popularnych i cenionych panów z Daft Punk. Jeszcze jedną ciekawostką jest to, iż dzięki tej współpracy Francuzi w końcu po raz pierwszy zdobyli szczyt zestawienia amerykańskiej listy przebojów.

Oprócz tytułowego numeru na tej płycie można wyróżnić przede wszystkim takie utwory jak: utrzymany w starym, dobrym stylu The Weeknd "Party Monster", miniaturkę wykonaną do spółki z Laną Del Rey "Stargirl Interlude", nawiązujący do starych hitów Michaela Jacksona "A Lonely Night" oraz będący hołdem dla artystów z kręgu New Romantics "Secrets".

Generalnie albumu "Starboy" słucha się dość dobrze, jednak płyta jest zdecydowanie za długa i nie wszystkie piosenki trzymają poziom wyżej wymienionych, najciekawszych utworów na płycie.

Jeżeli Abel Tesfaye chciałby zostać następcą Michaela Jacksona, tak jak to sugerują niektóre osoby z branży, musiałby jeszcze trochę popracować nad muzyką, no i oczywiście tekstami, które są zdecydowanie dla osób pełnoletnich.  The Weeknd bowiem wszystko inne już ma.

Frank Ocean - Blonde

augustc

frankoceanblond

Frank Ocean - Blonde (2016) Boys Don't Cry

  1. Nikes
  2. Ivy
  3. Pink + White
  4. Be Yourself
  5. Solo
  6. Skyline To
  7. Self Control
  8. Good Guy
  9. Nights – 5:07 
  10. Solo (Reprise)
  11. Pretty Sweet
  12. Facebook Story
  13. Close To You
  14. White Ferrari
  15. Siegfried
  16. Godspeed
  17. Futura Free

 Drugi studyjny krążek Franka Oceana „Blonde” był jednym z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych albumów muzycznych. Gwiazdor muzyki R&B swoją dotychczasową twórczością potrafił bowiem przekonać do siebie wielbicieli czarnych brzmień, fanów muzyki pop, a także bardziej wyrobionych słuchaczy. Oczekiwania w stosunku do nowych dokonań piosenkarza były ogromne i prawdopodobnie dlatego na „Blonde” trzeba było czekać aż 4 lata.

Następca „Channel Orange” to bardzo udana płyta, jednak „Blonde” można polecić jedynie osobom lubującym się w intymnej, ciepłej i kameralnej muzyce. Istotną cechą nowego albumu jasnowłosego wokalisty jest to, że nie ma na nim utworów, które byłyby w stanie zawojować listy przebojów. Wszystkie kompozycje znajdujące się na nowej płycie Oceana są minimalistyczne, eksperymentalne, a także łączące w sobie elementy różnych stylów muzycznych, co sprawia, że nawet tak przyjemne dla ucha kawałki jak: „Ivy”, „Solo”, „White Ferrari” czy „Pink + White” nie pohulają w komercyjnych radiostacjach.

„Blonde” jest także wydawnictwem, które dużo mówi na temat przyczyn popularności Franka Oceana. Artysta należy do tych twórców, którzy nie zamykają się w gatunkowych gettach i starają się czerpać wszystko co najlepsze z różnych konwencji i stylów. Tak więc, mimo tego że „Blonde” można śmiało wrzucić do szuflady z napisem „hip-hop, r&b, soul, czarne brzmienia” to płyta powstała również dzięki białym twórcom muzyki rockowej. Utwory „White Ferrari” oraz "Seigfried" zawierają sample z piosenek grupy The Beatles, natomiast Frank Ocean w pracy nad płytą korzystał z pomocy Johnny'ego Greenwooda z Radiohead, francuskiego twórcy muzyki elektronicznej Sebastiana Akchoté-Bozovica oraz członków punkowej grupy Gang of Four.

Podsumowując „Blonde” jest na pewno dziełem wyjątkowym, które znajdzie się wysoko w muzycznych podsumowaniach 2016 roku. Czas natomiast pokaże czy ten eksperymentalny krążek stanie się dziełem kultowym czy szybko o nim wszyscy zapomną.

© Popmusik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci